18 października 2013 / Materiały / 14 komentarzy

Przeglądam sobie strony z tkaninami. A ponieważ jeszcze wczoraj podziwialiśmy tutaj wspólnie spódnicę Pani Generał z wełnianej żorżety, natychmiast wpadają mi w oko takie oto kurioza:

  • Tkanina żorżetowa.
  • Albo: merino żorżeta z poliestru (!).
  • Albo: żorżeta – to zwiewna tkanina z pogniecioną fakturą.

Hm… no tak… OK… w końcu nikt nie jest nieomylny. Ale ludzie kochane, skąd wyście wytrzasnęli tę „satynę żorżetę”, to ja nie mam zielonego pojęcia!

 

Crêpe Georgette, czyli żorżeta.

Matowa i o nieregularnej “żyjącej” powierzchni – Crêpe Georgette. Po naszemu żorżetka.

 

 

Po długim namyśle dochodzę do wniosku, że ktoś tu próbował sprytnie przetłumaczyć francuskie Crêpe Satin. I wszystko byłoby może i w porządku, gdyby nie to, że krepa to nie całkiem to samo co żorżeta, a sama żorżeta nie ma nic wspólnego z satyną!

To teraz, żeby jeszcze bardziej namieszać, zacznijmy od początku.

 

Krepa

Tkaniny wykonane z mocno skręconej przędzy (przędzy krepowej) nazywamy prawdziwą krepą. Prawdziwą – w przeciwieństwie do tkanin, które przybierają jej wygląd dzięki odpowiednim splotom tkackim, wytłaczaniu albo procesom chemicznym.

 

Prawdziwa krepa jest miękkim, pięknie układającym się materiałem o typowej, leciutko pofałdowanej, “ruchliwej” powierzchni. Jej dodatkową, choć nie mniej ważną zaletą jest ta, że prawie wcale się nie gniecie, ponieważ dzięki elastycznej, mocno skręconej strukturze włókien, zagniecenia „odskakują” bez mała z powrotem.

 

A teraz pleciemy… Jeżeli nasza mocno skręcona przędza krepowa będzie bardzo cienka i poprzekładamy ją według schematu splotu płóciennego (jeden z podstawowych splotów tkackich), otrzymamy Crêpe Chiffon, czyli szyfon.

Jeżeli z kolei nasze krepowe włókna będą grubsze i wykorzystamy splot płócienny albo jeszcze lepiej splot krepowy (jeden z tak zwanych splotów kombinowanych), otrzymamy Crêpe Georgette, czyli żorżetę.

 

Piaszczysta, niespokojna faktura: żorżeta

Duże zbliżenie i … od razu wiadomo o co chodzi:).

 

Żorżeta

Charakterystyczną cechą Crêpe Georgette jest matowa, piaszczyście niespokojna struktura oraz suchy, elastyczny chwyt, który sprawia, że tkanina cudownie miękko opływa sylwetkę.

 

Delikatnie rozkloszowane i rozszerzające się do dołu formy ubrania są dla niej stworzone, podkreślając grację i elegancję poruszającej się w nich kobiety. Od rodzaju surowca zależą dodatkowe walory tkaniny, ale użyć możemy dowolnie: jedwabiu, wełny, bawełny, wiskozy, poliestru.

 

Crême de la crême czyli żorżeta wełniana. Jeśli ktoś miałby wymagania ekstra, tak jak ja, która życzę sobię mieć do czynienia z ciepłą tkaniną wełnianą, musiałby – w sporym uproszczeniu – zrobić tak:

  1. gładką i „wyczesaną” wełnę czesankową (żadnych zgrzebnych „rozczochrańców” )
  2. mocno skręcić, aby powstała nam przędza krepowa,
  3. a potem utkać ją jeszcze krepowym splotem.

W efekcie otrzymamy mięsistą, ciepłą, przepięknie ukadającą się tkaninę. Plastycznie ziarnista i sucha w dotyku, łączy w sobie najlepsze cechy krepy oraz wełny. Takie to jest proste!

 

Zachwycająca... żorżeta

Czy zachwyca również was? Nie? Eee… nie znacie się wcale.

 

Kochani,

nie znajdziecie w całej sieci bardziej wyrozumiałej i pobłażliwej osoby. Ja naprawdę dużo rozumiem: że cena, więc może wiskoza; że pielęgnacja, to może lepiej bawełna; że łatwo mi mówić, ale gdzie to założyć… ba, rozumiem nawet, że z pewnością znajdą się chętni na satynę żorżetę.

Ale pamiętajcie: będziecie mieli mnie na sumieniu, jeśli po tym całym wywodzie okaże się, że ktoś z Was w przyszłości zaliczy wpadkę z żorżetą! Powieszę się na sznurze uplecionym z żorżety-merino-poliester. Tak, właśnie tej… z poliestrowej owcy.

 

 



Komentarze

  1. Monika Frese
    18 października 2013

    Pani Ewo, Irenso, Małgosiu, nie mam pojęcia co się stało:(.

    Chciałam ulepszyć, a cały post wcięło razem z Waszymi komentarzami!
    Siedzę już pół dnia pisząc go od nowa i modląc się, żeby teraz było wszystko w porządku. Cholera! Jasna!

    Odpowiedz
  2. Małgorzata TP
    18 października 2013

    No! Dzięki bogu JEST! Już kopiuję do pamięci jako nieodzowną ściągę !!! Kolor tej ostatniej jest taki piękny …

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 października 2013

      Uff, dziękuję Małgosiu. Jeden powód więcej, żeby cieszyć się życiem:))

      Odpowiedz
  3. Irensa
    18 października 2013

    Fakt wcięło! Dobrze, że na chwilę. A wracając do tematu żorżeta jedwabna zachwyca bezwzględnie, wełniana także, ale…Czy ze względu na dość luźny splot nie jest zbyt przewiewna na szorstkie podmuchy wiatru?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 października 2013

      Jeśli chodzi o tę jedwabną, tylko trochę grubszą od szyfonu, to z pewnością.

      Ale… czy musi Pani się koniecznie wystawiać na te szorstkie podmuchy? Bo wtedy rzeczywiście, zgrzebny tweed byłby dużo pewniejszą opcją:).

      Odpowiedz
  4. ja katya
    18 października 2013

    Różne ciekawe określenia tkanin można znaleźć w sieci. Chociaż znawcą nie jestem to nieraz autorom tych nazw udaje się wprawić mnie w zdumienie. Plus dla mnie, że wiem na czym polega różnica między satyną a żorżetą, i wiedziałam to chyba od zawsze:D Fioletowa żorżeta jest cudna, piękny kolor!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 października 2013

      Zdumienie. I osłupienie. I nie wiadomo: śmiać się czy płakać.
      Ale z drugiej strony to dobrze. Rozejrzę się jeszcze trochę i będę miała materiał na wpisy na cały rok:).

      Bardzo się cieszę. Że śliczna i że ktoś się tu zna:)

      Odpowiedz
  5. Boniffacy
    19 października 2013

    Ja za to się nie znam, ale szybko się uczę. Dlatego tu jestem :) i czytam jak podręcznik. Pozdrawiam :)
    Hmmm swoją drogą to określenie żorżety-merino-poliester zdziwiłoby nawet mnie.

    Odpowiedz
  6. Monika Frese
    19 października 2013

    W nazwie stoi tylko merino żorżeta, dopiero mocno pod spodem skład i… poliester. Moje zaciekawienie wzbudziła cena – niecałe 6 euro za wełnę z merynosów? A tak się ucieszyłam:).

    Hej, ale ja wcale nie o szyciu! Ja o zachwytach i miłościach przecież!
    Ale mi dobrze… Dobranoc:))

    Odpowiedz
  7. Vayle
    24 października 2013

    Ale piękny kolor *.*

    Odpowiedz
  8. Agnieszka M.
    9 czerwca 2015

    W dawnych czasach miałam niebieską sukienkę z wełnianej żorżety. Oj, to były czasy. Można było taką tkaninę w sklepie kupić. Tego sklepu dawno już nie ma. Na wspominki mnie wzięło:) Żal za minioną młodością.

    Odpowiedz
  9. Jaka podszewka do wełnianej spódnicy? - Lady and the dress
    19 lipca 2018

    […] jedwabie o splocie płóciennym (np. habotai, pongé, china silk, lekką taftę) albo luksusowe krepy (np. cudownie układającą się crepe de chine, inaczej krepę chińską lub krepdeszyn), które […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz