Największa i najważniejsza inwestycja w kobiecej szafie – zimowy płaszcz. Zakup nowego płaszcza to nie jest rzecz, którą można załatwić szybko i przy okazji. Twój zimowy płaszcz nie tylko osłania cię i chroni, ale jest twoją wizytówką – jedynym ubraniem, które okrywa cię od stóp do głów i które nosisz dzień w dzień przez siedem dni tygodnia, miesiąc po miesiącu przez całą zimę.

Dlatego zabierz się do rzeczy rozważnie.

 

Płaszcz z wielbłądziej wełny, płaszcz oversize, raglan, jednorzędówka, płaszcz militarny albo w stylu męskim… naprawdę można się kompletnie zagubić w płaszczowym nazewnictwie. Nazewnictwo to tak naprawdę niewiele mówi nam o tym jak wygląda konkretny płaszcz, więc trudno wyobrazić sobie kto i kiedy miałby go nosić. Na przykład, określenie „płaszcz raglanowy” nie zdradza nam ani szczegółów kroju ani formy płaszcza, definiując wyłącznie rodzaj rękawa, „płaszcz z wielbłądziej wełny” dekonspiruje więcej – kolor i rodzaj tkaniny, ale taki „oversize” może być już wszystkim.

Przyjrzyjmy się zatem klasycznym modelom zimowych płaszczy. Płaszczy, pod nazwami których kryją się bardzo konkretne informacje na temat formy i detali kroju, a w takim razie również charakteru zimowego okrycia. Ta znajomość znacznie ułatwia odpowiedź na pytanie Jaki płaszcz powinnam wybrać?

 

 

Zimowy płaszcz: dyplomatka

Zimowy płaszcz: dyplomatkafot. J.Crew

 

Dyplomatka, czyli płaszcz przypominający w zarysie i detalu męską marynarkę: jedno lub dwurzędowy ze stojącym kołnierzem, kieszeniami opatrzonymi klapką, rękawami wykończonymi guzikami oraz piersiówką – kieszonką piersiową, która wprawdzie wygląda bardzo stylowo lecz nie współgra z kobiecą figurą (panowie z reguły nie miewają biustów). 

Tradycyjnie dyplomatka dopasowana jest do sylwetki cięciami modelującymi, jednak w najnowszych kolekcjach widzimy zazwyczaj modele o prostej, purystycznej, nawet kanciastej formie, często oversize.

 

 

 

Zimowy płaszcz: płaszcz szlafrokowy

Zimowy płaszcz: płaszcz szlafrokowyfot. Patrizia Aryton

 

Płaszcz szlafrokowy, czyli miękko układający się, luźny płaszcz bez zapięcia, w którym zakładane poły przytrzymywane są paskiem. W naszym klimacie takie rozwiązanie jest mało praktyczne – na zdjęciu widzimy guzik w talii zabezpieczający przed ciągłym poluzowywaniem i otwieraniem się płaszcza (często stosuje się również niewidoczne z zewnątrz, bo umieszczone pod spodem środki zaradcze, takie jak guziki wewnętrzne albo zatrzaski).

W płaszczach szlafrokowych często spotyka się okrywający cały bark, wygodny rękaw raglanowy, który zapewnia większą swobodę ruchu niż tradycyjny rękaw z główką.

 

 

 

Zimowy płaszcz: redingot

Zimowy płaszcz: redingotfot. burdastyle (mod. 107 10/2011)

 

Redingot, czyli płaszcz dopasowany u góry i rozszerzający się od linii talii do dołu. Bardzo kobiecy krój, modelujący sylwetkę łukowatymi cięciami (a jakże – redingotowymi :-), który rozwinął się na bazie ubioru do konnej jazdy, noszonego w XVIII zarówno przez kobiety jak i przez mężczyzn. Idealne okrycie dla szerokich spódnic i sukienek, które pod prosto skrojonym fasonem mają zbyt mało miejsca.

Redingot jest pięknym ale rzadko spotykanym rodzajem płaszcza, co jak sądzę ma dwie przyczyny: pierwsza, to ta, że współczesna moda preferuje obszerne modele oversize; druga, że na szczęście dla przemysłu odzieżowego… współczesna moda preferuje obszerne modele oversize (a wymodelowany wypracowanymi cięciami płaszcz wymaga świetnego dopasowania, co oznacza czas oraz dobrą znajomość technik krawieckich).

 

 

 

Zimowy płaszcz: trencz

Zimowy płaszcz: trenczfot. J.Crew

 

Trencz, czyli wywodzący się z tradycji wojskowych dwurzędowy płaszcz z szerokimi wyłogami i wykładanym kołnierzem. Nakładane karczki przodu i tyłu, naramienniki, paski na brzegach rękawów oraz pas z klamrą (nieużywaną, bo trencz ściąga się paskiem po prostu go zawiązując), kompletują wizerunek płaszcza noszonego przez oficerów angielskich w czasie I wojny światowej.

Trencz nie jest typowym modelem zimowym. To płaszcz przejściowy, który w swojej oryginalnej wersji wykonany był z impregnowanej bawełny, jednak współcześnie szyje się go w każdej możliwej wariacji – od całodziennej do wieczorowej: z bawełnianej gabardyny, ale i mikrowłókien, dżinsu, skóry, lakieru, jedwabiu… Z ciepłej wełny również.

 

 

 

Zimowy płaszcz: bosmanka

Zimowy płaszcz: bosmankafot. J.Crew

 

Bosmanka to taliowany płaszcz z podwójnym zapięciem, dużym kołnierzem, szerokimi wyłogami oraz żeglarską historią w tle. Oryginalna forma, wzorowana na ubiorze oficerów marnarki wojennej i handlowej jest granatowa, zapinana dwurzędowo na trzy pary guzików, ma ukośne kieszenie z klapkami, naramienniki oraz rękawy wykończone patkami.

Bosmanka jest płaszczem – bazą regularnie powracających modeli w stylu militarnym. Jej sportowy charakter predestynuje ją do swobodnych okoliczności casualowych, jednak ciemny, elegancki kolor oraz zdefiniowany, narzucający strukturę krój sprawiają, że bosmanka równie dobrze funkcjonuje z elegancką garderobą do pracy.

 

 

 

Zimowy płaszcz: budrysówka

Zimowy płaszcz: budrysówkafot. J.Crew

 

Budrysówka, czyli wojskowy płaszcz z grubego sukna: krótki, prosty lub lekko rozszerzany, z doszywanym kapturem, ostębnowanymi karczkami przodu i tyłu, dużymi, nakładanymi kieszeniami oraz charakterystycznym zapięciem ze sznura zaczepianego o drewniane kołki.

Angielska nazwa płaszcza – dufflecoat, pochodzi od nazwy belgijskiej miejscowości Duffel, w której produkowano ten ciepły, wełniany materiał. Swoją popularność budrysówka zawdzięcza francuskiej śmietance intelektualno – artystycznej, do której szaf trafiła wraz z demobilizacją angielskiej armii po drugiej wojnie światowej.

 

 

 

 

Jakiego płaszcza potrzebuje współczesna szykowna kobieta?

No właśnie, jakiego płaszcza potrzebuje współczesna szykowna kobieta? Więcej, jakiego płaszcza potrzebujesz ty?

 

Zimowy płaszcz: przegląd klasycznych modelifot. J.Crew

 

Od najbardziej do najmniej formalnego modelu: to, jaki płaszcz wybierzesz zależy w dużej mierze od twoich upodobań, ale przede wszystkim od sposobu, w jaki spędzasz czas.

 

 

W zasadzie każdy z opisanych wyżej modeli, w zależności od tkaniny, barwy oraz detali kroju może być eleganckim lub swobodnym wcieleniem zimowego płaszcza (więcej w kolejnych odcinkach), jednak historia związana z pochodzeniem każdego z nich bardzo ułatwia odpowiedź na pytanie Jaki płaszcz będzie dla mnie najlepszy?

Jeżeli przede wszystkim urzędujesz albo obracasz się w środowisku miejsko – oficjalnym, elegancki płaszcz stworzony z myślą o reprezentowaniu będzie dla ciebie jak znalazł: na pewno dyplomatka,  na pewno redingot. Płaszcz szlafrokowy – najlepiej luksusowy egzemplarz w spokojnej kolorystyce i z wyrafinowanymi detalami kroju – również sprawdzi się doskonale.

A co z trenczem? Trencz, z założenia sportowy płaszcz o militarnym pochodzeniem, jest stylowym wyjątkiem, prawdziwym kameleonem, który dawno już osiągnął status kultowego okrycia na każdą okazję. Jednocześnie nieskomplikowany i elegancki… pasuje zawsze.

 

Jeżeli pracujesz w terenie, prowadzisz życie szofera albo uganiasz się przez cały dzień za małymi dziećmi (niekoniecznie swoimi – przedszkolanki, nauczycielki albo inne panie pracujące w edukacji wiedzą o czym mówię), prawdopodobnie najlepiej i najswobodniej będziesz czuła się w sprawdzonym w plenerowych warunkach sportowym klasyku, takim jak budrysówka, bosmanka albo trencz.

Nie ma sensu, żebyś biegała w długim, plączącym się między nogami płaszczu, a krótki, modny płaszcz oversize również nie musi być najlepszym wyborem – okrycie wierzchnie, które najlepiej wygląda w stanie lekko rozchełstanym albo to, którym trzeba się zawijać przytrzymując jedną ręką, na pewno jest efektowną, przyciągającą oko kompozycją, ale jednocześnie mało praktycznym rozwiązaniem zimowego problemu.

Cdn.

 

Miłe Przyjaciółki, zakup zimowego płaszcza nie jest sprawą, którą można załatwić w jedno popołudnie i dlatego my również potraktujemy ten temat bez pośpiechu, z uwagą i niepowierzchownie. Odpowiedź na pytanie Jaki zimowy płaszcz będzie dla mnie najlepszy? jest kompleksowym zagadnieniem, które podzieliłam na cztery odcinki: przegląd klasycznych modeli, kolory, tkaniny oraz podsumowanie. Pierwszy epizod już za nami, ale i tak czeka nas porządna dawka informacji. Wytrzymacie?

 

 



Komentarze

  1. Weronika
    4 listopada 2015

    Wymiana zdań na temat płaszczy, przeniesiona z wpisu “A co po domu?” (przyp. autorki):

    Ja nie na temat, ale potrzebuję Pani porady :)
    Muszę kupić sobie płaszcz na zimę i znalazłam taki oto egzemplarz:
    https://www.zalando.pl/max-co-diadema-plaszcz-welniany-plaszcz-klasyczny-black-mq921p000-q11.html

    Ale nie znam tej firmy i nie wiem czy wart jest tej ceny. “Rzuci” Pani okiem?
    Z góry bardzo dziękuję :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 listopada 2015

      Rzuciłam :-)
      MAX&Co należy do Max Mara Fashion Group. To bardziej przystępna cenowo linia luksusowego koncernu, adresowana do młodszej publiki. Olivia P. jako twarz kolekcji jest wyraźnym sygnałem, że mamy tu do czynienia z modą świeżą, młodzieńczą i trendy. Powiedziałabym więc: niezłe towarzystwo.

      Fajnie się nam zgadało – od paru dni siedzę nad obszerniejszym wpisem o płaszczach, który w przyszłym tygodniu powinien być gotowy. Aha, ale proszę tak długo nie czekać z ewentualnym zamówieniem i przymierzeniem. Zajrzałam do kilku butików online i w Niemczech ten klasyczny model jest już prawie całkowicie wykupiony.

      Odpowiedz
      • Weronika
        5 listopada 2015

        Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Płaszcz zamówiłam. Boję się tylko, że będzie za duży. Modelka jest wysoka, ma rozmiar 36 i wygląda super. Ja mam mniej niż 170 cm i chyba się w nim utopię, jeszcze z moją chuderlawą sylwetką.
        P.S. Sukienka się szyje, czekam na pierwszą przymiarkę :)

        Odpowiedz
        • Krystyna
          5 listopada 2015

          Jeśli płaszcz nie będzie pasował to może spróbuj w http://sklep.patrizia.aryton.pl/szycie-na-miare
          Wybierasz fason, tkaninę, podszewkę, guziki, podajesz wymiary, czekanie ok 2 tygodnie, jakość bardzo dobra i ładnie uszyty. Można też kupić gotowe modele. Ceny w zależności od tkaniny.

          Odpowiedz
          • Weronika
            6 listopada 2015

            Właśnie przeglądam stronę Aryton. Rzeczywiście jest w czym wybierać. Dobrze wiedzieć, że ma się jakąś alternatywę. Dziękuję za ta wiadomość.

        • Monika Frese
          5 listopada 2015

          Może nie? Rękawy u modelki są wyraźnie za krótkie i w ogóle mam wrażenie, że to jest płaszcz na niższą osobę (np. kieszenie “siedzą” mi za wysoko). W rozmiarze 34 te dysproporcje będą jeszcze większe – oczywiście z korzyścią dla drobniejszych pań.
          P.S. Ja też się cieszę :-)

          Świetny typ Krystyno. Dziękuję.
          Wybrałaś coś dla siebie?

          Odpowiedz
          • Krystyna
            5 listopada 2015

            Mogę się teraz tylko pobawić w wybieranie, uszycie własnoręcznie płaszcza to będzie wyzwanie, muszę tylko uskładać na odpowiednią tkaninę, jakiś kaszmir lub coś z wielbłąda, ach rozmarzyłam się.

          • Monika Frese
            6 listopada 2015

            Kozy i wielbłądy? Och, opowiadaj proszę dalej…

          • Monika Frese
            6 listopada 2015

            Mhm… zimny perłowy beż i włos gęsty niczym futerko… ma się ten wysublimowany gust, nie ma co :-)
            P.S. Ale jakby już ten tego, to “Istnieje możliwość zamówienia próbek tkanin”. I trzeba z niej skorzystać.

          • Weronika
            11 listopada 2015

            Płaszcz dotarł, zamówiłam rozmiar 34. U mnie rękawy sięgają do nasady dłoni. Dół płaszcza sięga jakieś 20 cm przed kolano, czyli jest dłuższy niż na modelce na zdjęciu, a kieszenie są mniej więcej w okolicach bioder. Miejsce, w którym są wszyte rękawy znajduje się tam, gdzie kończy się ramię. Nie wiem, czy dobrze to wytłumaczyłam wszystko. Kupiłam nawet rolkę do czyszczenia ubrań, żeby nie wyglądać jak oblepiona kulka :-)

          • Monika Frese
            11 listopada 2015

            Brzmi dobrze… i jeszcze rolka! Wygląda na to, że płaszczyk zostaje :-)

            A propos rolki, jeżeli to jest taka na klej, to proszę jej nie używać do wełny. Niewidoczne gołym okiem cząsteczki kleju zlepiają włoski, nie pozwalając wełnie “oddychać” i zakłócając jej właściwości samoczyszczące. Regularne oczyszczanie z kurzu i poprzyczepianych kłaczków – tak, ale tylko przy pomocy dobrej szczotki z włosia.
            P.S. Weroniko, mam zamiar przenieść naszą rozmowę pod aktualny wpis o zimowym płaszczu. Będzie bardziej na temat.

  2. Katarzyna
    11 listopada 2015

    Świetna seria :) Ja ostatnio właśnie kupiłam redingota w pięknym amarantowym kolorze, świetne wymodelowany. Niestety skład nie powala – dlatego się nad nim długo zastanawiałam (50% wełna, 30% wiskoza, reszta poliamid, ale materiał sam w sobie wygląda dość elegancko i ładnie się układa). Przekonał mnie jednak bardzo rzadko spotykany model i kolor, i jestem zadowolona, chociaż na zimniejszą zimę na pewno się nie nadaje. Nie jest to jednak ostatni zakup z tej kategorii w tym sezonie, więc z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 listopada 2015

      Dobrze, że uprzedziłaś. Zwykle znęcam się bezlitośnie nad mieszankami wełny… tym razem spróbuję się powstrzymać :-)
      I wcale nie marudzę i nie kręcę nosem. Jak słusznie zauważyłaś, tkanina o takim składzie pewnie nie nadaje się na prawdziwe mrozy, ale znalezienie ładnie dopasowanego, kobiecego w formie płaszcza z dobrej wełny naprawdę graniczy z cudem. Przynajmniej zanim zrobi się całkiem zzzimno, powyglądasz sobie szałowo.

      Ha! Nie tylko ja lubię takie muzealne modele redingoty!

      Odpowiedz
  3. Maga
    11 listopada 2015

    Gdy zobaczyłam ten płaszcz Arytona w salonie pomyślałam – w końcu go mam ! To płaszcz, o którym myślałam od dawna – i kolor, i fason. Gdy przeczytałam skład materiału, byłam pewna,ze go kupię. W końcu będę miała swój wymarzony płaszcz.
    A potem go przymierzyłam….
    Wiesz, nie spodziewałam się tego. Mam duzo ubrań w odcieniach brązu i beżu – w tym kolorze (kolorze płaszcza) wyglądałam źle.
    A fason – przecież taki fason wszystkim pasuje. Otóż nie -nie wszystkim, a długość płaszcza kompletnie była nie moja.

    I teraz znowu zostałam z niczym. Bo ten płaszcz sobie już dawno wymyśliłam i gdy już go prawie miałam okazało się, ze to nie dla mnie.

    Odpowiedz
    • Katarzyna
      11 listopada 2015

      Aryton szyje też na wymiar – można pokombinować i z dlugością, i z kolorem. Może tak coś znajdziesz?

      Odpowiedz
      • Maga
        11 listopada 2015

        Nie wiedziałam, że szyją na miarę. Sprawdziłam na stronie (dziękuję :) ) . Niestety w moim mieście jest tylko jeden salon Arytona i nie ma go na liście podanej na stronie internetowej.

        Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 listopada 2015

      Racja, nie wszystkim.
      Pomijając już długość oraz kolor, to jest model dla wysokiej i bardzo szczupłej dziewczyny. Jestem pewna, że sama (z moimi przyzwoitymi 174 cm wzrostu w rozmiarze 40) wyglądałabym w nim ciężko i grubo: nie-wyszczuplająca tkanina przypominająca miękki kocyk, zakładane poły dodające objętości w talii i biodrach, raglanowe rękawy, które tak naprawdę najładniej wyglądają na szerokich ramionach (albo w komplecie z żakietem o linii ramienia wymodelowanej poduszkami).
      Przekonałaś się na własnej skórze – to, że miękko układający się płaszcz pasuje każdej kobiecej figurze, jest tylko złudzeniem optycznym.

      Ale cierpliwości proszę. O tym czy zostałaś z niczym, porozmawiamy pod koniec naszej płaszczowej serii :-)

      Odpowiedz
      • Maga
        11 listopada 2015

        Czyli będzie seria… super :)

        Odpowiedz
  4. Ola P.
    12 listopada 2015

    Zdecydowanie zachwyca mnie redingot. Jestem szczęśliwą posiadaczką jednego w pięknym, ciepłym, jasnym brązie z obszytymi ciemnym futerkiem mankietami i kołnierzem (oczywiście 100% wełna). W ogóle to jako miłośniczka sukienek bardzo lubię i cenię długie płaszcze. Chyba z dziesięć lat temu kupiłam prosty, luźny, długi płaszcz w kolorze szarym. Zdecydowałam się na niego ze względu na prosty fason, bardzo atrakcyjną cenę przy świetnej gatunkowo wełnie z jakiej był uszyty. Ubrałam kilka razy, a potem wisiał ze cztery lata nienoszony. Teraz to mój ulubieniec do biegania na co dzień. Jest wygodny, cieplutki, a moje 1,60 m nieźle w nim wygląda, jednocześnie bez problemu mieści się pod nim żakiet.
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy o płaszczach bo jeszcze jeden taki do kolan by się przydał, a doprawdy nie jest łatwo kupić ładnie dopasowany i z dobrego materiału płaszcz. Na dokładkę trzeba podjąć “męską” decyzję jaki fason najlepiej się dla mnie sprawdzi, bo nie jest to zakup na jeden sezon.

    Odpowiedz
    • Katarzyna
      12 listopada 2015

      Z ciekawości – gdzie udało Ci się taki dorwać (firma, sklep)? :)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 listopada 2015

      Jak ładna kolekcja płaszczy… klasyczne formy, miękkie, eleganckie odcienie i piękne gatunkowo tkaniny…
      Dobrze, będziemy podejmować męskie decyzje. Przecież trzeba znaleźć do tego zmyślnego płaszczowego zestawu kolejny genialny model. Ciepło pozdrawiam (dosłownie :-)

      P.S. Mój redingot jest czarny i cieszę się na samą myśl, że już niedługo wyciągnę go z szafy.

      Odpowiedz
  5. Celestyna
    12 listopada 2015

    Z niecierpliwością czekam na każdy wpis na temat płaszcza.Dłuuugo noszę się z zamiarem zakupu nowego.Problem mam duży,bo oprócz wyglądu ma dla mnie znaczenie fakt, żeby to jeszcze grzało.Obecnie noszę polar pod płaszczem i czuję się jak pancernik.Ale czy 100% wełny gwarantuje, że zimą nie zmarznę? Jeśli ktoś ma jakieś ciekawe doświadczenia i borykał się z podobnymi problemami, to chętnie poczytam w komentarzach.
    Moniko, jak zwykle temat w punkt trafiony!

    Odpowiedz
    • Maga
      12 listopada 2015

      Jestem zmarzluchem,a moje doświadczenia z nakryciami zimowymi prowadzą do wniosku, że 100 % wełny gwarantuje mi ciepło i przy okazji odzienie nie jest ciężkie (jak to bywa np. z ocieplanymi płaszczami czy kurtkami).

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 listopada 2015

      O! Widzisz? Na dziewczyny naprawdę można liczyć, dopiero zaczęłyśmy, a już nam się pojawiają interesujące wątki ze szkoły życia. Ale czekaj… ja! Ja też mam ciekawe doświadczenia z tkaninami. Wynika z nich, że jeśli chodzi o zimowe dogrzewanie, bez pudła sprawdzają się: futro (niekoniecznie prawdziwe), puchówki i czysta żywa wełna.
      Temat będziemy drążyć w jednym z kolejnych odcinków naszej serii, ale przyznam od razu – Maga ma rację. Płaszczowa wełna świetnej jakości jest nie tylko bardzo ciepła, ale również wcale-nie-ciężka.

      P.S. Nie ma rady, będziemy musiały pozbyć się jakoś tego pancernika!

      Odpowiedz
  6. M.
    12 listopada 2015

    Świetnie trafiłaś z tematem, już od kilku lat marznę w starym płaszczu, ale nie potrafię znaleźć nic o przyzwoitym składzie i jednocześnie o prostym, ale takim naprawdę maksymalnie prostym fasonie (a taki by mi się marzył). Czekam z niecierpliwością na dalsze części <3 Będą wymienione konkretne firmy, na których asortyment warto zwrócić uwagę? :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 listopada 2015

      Prosty, szałowy i z cudnej wełny? Hmm… sama mogłabym mieć jeszcze kilka takich w szafie… w każdym razie: “rozejrzeć się w aktualnych ofertach; minimalizm; czy jest coś godnego uwagi?” Zanotowane :-)

      P.S. Wiesz, że cieszę się, że marźniesz? Naprawdę, bo to oznacza, że pierwszy lepszy kompromis Cię nie zadowala – a to jest coś, co ja całkowicie rozumiem.

      Odpowiedz
      • M.
        12 listopada 2015

        Bardzo podobały mi się płaszcze z ostatnich kolekcji Diany Jankiewicz, tegoroczne są już trochę przekombinowane. Ładne, ale zupełnie nie dla mnie. Teraz żałuję, że tak długo zwlekałam z zakupem…

        Na sam dźwięk słowa “kompromis” dostaję palpitacji, taki ze mnie zaborczy typ ;)

        Odpowiedz
  7. Krystyna
    12 listopada 2015

    Rozgryzałam sama sprawę płaszcza, a teraz będę wszystko miała podane prawie jak na tacy. Cudownie. Zaczekam na ciąg dalszy.
    Moniko jesteś wspaniała.
    Mam fajną klasyczną bosmankę 100% wełny, lubię w niej chodzić, bo jest ciepła i wygodna, ale ma dwie wady. Po pierwsze kolor. Jest czarna, a ja w czerni wyglądam na okropnie chorą, ratuje mnie jasny szalik przy twarzy. Po drugie długość, tylko do połowy uda, czyli bardziej jak kurtka, niż płaszcz, a potrzebuję czegoś za kolana.
    Ponieważ płaszcz to inwestycja na lata nie zamierzam zadowalać się byle czym.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 listopada 2015

      Czuję ciężar odpowiedzialności na barkach :-) Krystyno, jakby co (jakby mi nie całkiem wyszło z tą tacą), to się proszę dopytuj.

      Bosmanka to jest świetna rzecz – fantastyczna forma, na bazie której można stylowo poszaleć (sama bym już dawno jakąś miała, tylko w jednorzędówce lepiej mi do biustu). Mnie najbardziej podobałaby się w klasycznym granacie albo w brit-chic, czyli w angielskich klimatach wiejskich posiadłości: tweed albo szeroka krata albo pieprz z solą i wszystko w odcieniach brązów oraz zgaszonych zieleni (aha, i przedłużona aż za kolano).
      Potrzebujesz małego szturchnięcia, żeby wziąć się do dzieła? W szturchaniu jestem dobra, ale ze szturchaniem czy bez, możesz na mnie liczyć.

      Odpowiedz
      • Krystyna
        13 listopada 2015

        Granat jest wspaniały, ale najbardziej lubię szarości. Zanim znajdę odpowiedni materiał muszę popracować nad wersją próbną.
        Model będzie dopasowany jak redingot, ale jednorzędowy i schowanymi w szwie kieszeniami.
        Dziękuję za chęć szturchania może być potrzebne na dalszym etapie.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          14 listopada 2015

          Czyli projekt jest już właściwie gotowy… jednorzędowy, dopasowany, bez zbędnych detali. I szary.
          Zapowiada się piękna zima!

          Odpowiedz
  8. 555
    13 listopada 2015

    mam tylko nadzieję, że ten cykl na płaszczach się nie skończy, bo właśnie stwierdziłam, że w mojej szafie brakuje czegoś krótkiego “do samochodu”..
    z płaszczy długich mam piękny beżowy dwurzędowy z kaszmiru i wełny, którego pozbawiłam paska – mimo figury klepsydry pasek mi jakoś (nomen omen) nie pasował ;) i na większe mrozy puchowy, również beżowy, obszyty futrem przy szyi.. w długości midi mam trzy płaszcze: kolejny beżowy prosty (kaszmir z wełną), czarny prosty (wełna + alpaka + moher) i wreszcie kremowe “sztuczne futerko” ze 100% alpaki.. no i kurtki: dwa zwyczajne “ortalionki” i cudowna czekoladowa mieszanka alpaki z wełną..
    z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej grzeją najwyższej jakości tkaniny, “puchate”, gdzie wełnie towarzyszy domieszka moheru lub alpaki.. myślę, że “włochatość” i mięsistość tkaniny jest równie ważna, co sam skład..

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 listopada 2015

      Bardzo słuszne spostrzeżenie – włochatość i mięsistość są niezłymi wyznacznikami walorów grzewczych tkaniny, ale oczywiście cały czas poruszamy się w kręgach rasowych owiec, kóz i wielbłądów.

      Jak to brakuje?! Przecież w Twojej szafie jest wszystko!
      …hmm… jest… ale, z drugiej strony… los zmotoryzowanej kobiety nie jest łatwy (otóż to! Elegancki płaszcz szarga się w aucie jak głupi i tak naprawdę nadaje się wyłącznie do pirzgnięcia na siedzenie obok! :-)
      P.S. Opis Twoich skarbów strasznie mnie zmotywował, więc jest duża szansa, że moje własne “futerko” z alpaki przeobrazi się w końcu w coś do noszenia.

      Odpowiedz
  9. Weronika
    13 listopada 2015

    Wytrzymamy Pani Moniko, wytrzymamy! Ten redingot na zdjęciu jest piękny. Sama bym taki chciała, ale gdzie tu znaleźć takie cudo? Chyba tylko szycie na miarę zostaje. Ale czy do takiego płaszcza nie trzeba być wyjątkowo wysoką modelką?
    Dziękuję za informację o rolce do ubrań, bo okazuje się, że mam właśnie tą złą. Pani jest prawdziwą kopalnią wiedzy.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 listopada 2015

      Powiedziałabym raczej, że im bardziej rozkloszowany płaszcz, tym lepiej wygląda na wyższej dziewczynie.
      Jeżeli dopasujemy proporcje poszczególnych części kroju redingota do wymiarów konkretnej osoby, również niewysoka kobietka będzie w nim zgrabnie wyglądać. Zwłaszcza ta bardzo szczupła, ponieważ taki wymodelowany cięciami i wyposażony w wyraziste detale kroju płaszcz o linii X dodaje objętości (duży kołnierz z szerokimi wyłogami, zakładane poły, zamaszyste ilości materiału), świetnie markując krągłości.

      Bardzo proszę… Weroniko? Jest Pani jedną z najmilszych i najbardziej uprzejmych osób jakie znam :-)

      Odpowiedz
      • Weronika
        15 listopada 2015

        Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że jest takie miejsce, gdzie można się dowiedzieć jaki krój kurtki dobrać do danej sylwetki, jaką dobrać podszewkę do spodni, na co zwrócić uwagę kupując koszulę i jakich materiałów unikać kupując ubrania. Wszyscy powinni to wiedzieć, od razu byśmy lepiej wyglądali.
        P.S. Sukienka już wisi w szafie. Wyszła pięknie moim zdaniem. Prześlę Pani zdjęcia w najbliższych dniach, a wtedy okaże się, czy rzeczywiście jest taka perfekcyjna jak mi się zdaje. Proszę nie mieć litości w swojej opinii. W końcu uczymy się na błędach.

        Odpowiedz
  10. Irensa
    13 listopada 2015

    Uwielbiam długie, cieplutkie płaszcze zimowe! Na spacery po mieście idealne! Ale już do samochodu, jeżeli jest się też kierowcą – nie za bardzo. Wspominam z sentymentem taki prosty, w kolorze szafiru, dość cienki, ale za to z nakładaną kamizelą z tej samej tkaniny wełnianej, która znakomicie ocieplała. Ha, a kamizele znów modne!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 listopada 2015

      No nie, nie za bardzo. Najlepiej byłoby mieć szofera – nie spociłby się człowiek, nie wyszargał i nawet po przejażdżce samochodem mógłby nadal wyglądać jak dama.
      Jaki fajny pomysł z tą kamizelą! Zamiast jednej przyzwoitej warstwy tkaniny, dwie, ale za to cieńsze… bombowy rynsztunek na każdą pogodą i fantastyczne pole do zabawy kolorem, fakturą, wzorem, formą… Dziękuję za inspirujący impuls.

      Odpowiedz
  11. Wiktoria
    13 listopada 2015

    Z opisanych modeli płaszczy, biorę wszystkie poza szlafrokowym (szlafrok zakładam po kąpieli- to tak pół żartem, pół serio). Są cudowne, każdy w swoim rodzaju. Bierze się to może, z mojej miłości do okryć wierzchnich, z naciskiem na płaszcze właśnie. Zawsze mam ich kilka, cieńsze i grubsze do wyboru. Muszę tylko z czasem, wymienić takie średnie jakościowo, na te lepsze gatunkowo. Potem będę trwać przy nich latami, jak przy ukochanym mężczyżnie (ha ha ha).

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 listopada 2015

      Wcale się nie dziwię Twojemu płaszczowemu entuzjazmowi, bo sama mam podobnie. Z pięknym płaszczem jest podobnie jak z piękną sukienką – masz, zakładasz i nie musisz kombinować co do czego. Wystarczą dobre buty i rękawiczki, i w dwie minutki jesteś ubrana od stóp do głów. Na dodatek, z racji tego, że ulica preferuje wygodne kurtki z mikrowłókien, dziewczyna w wełnianym płaszczu wygląda na tym tle nietypowo elegancko i kobieco.
      Plan z systematyczną wymianą gatunkową podoba mi się bardziej niż bardzo, choć… ten dotyczący monogamii brzmi chyba jeszcze lepiej :-)

      Odpowiedz
  12. Agnieszka
    13 listopada 2015

    Jaka apetyczna seria! Akurat jestem “w temacie” i wszelkie wskazówki będą jak znalazł – swój chcę uszyć u krawcowej, jak tylko przekonam się o jej umiejętnościach na przykładzie spódniczki;) Przy hobbicim wzroście i wymaganiach co do tkaniny (wełna z kaszmirem, chłodny beż) nie mam chyba większego wyboru:) Inspiracja – szlafrokowy płaszcz Max Mary z kapturem – mam nadzieję, że coś takiego nie będzie zbytnim kompromisem na rzecz wygody… pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 listopada 2015

      Wełniane kaszmiry i kompromis? Nie ma nawet mowy! Lepszej inspiracji nie można chyba sobie wymarzyć. Elegancja barwy i tkaniny, połączone ze swobodą bardzo w końcu kobiecego kroju – szykowna nonszalancja to znak firmowy Max Mary. Ten?

      A więc jednak krawcowa… świetnie :-)
      Jeśli mogę coś zasugerować Agnieszko, zanim zdecyduje się Pani na konkretny fason, proszę przymierzyć podobny model w którejś z popularnych sieciówek (koniecznie w butach na tej samej wysokości obcasa, która będzie noszona do oryginalnego płaszcza). Chodzi o to, żeby lepiej wyobrazić sobie siebie w wymarzonym modelu i sprawdzić – jeszcze zanim marzenie stanie się poważną inwestycją – jak komponuje się luźny, długi płaszcz z kapturem z niewysoka sylwetką. Oczywiście, jeśli tylko ten i żaden inny, natychmiast zapominamy tę niezręczną uwagę.
      I ja ciepło pozdrawiam… dzień dobry :-)

      Odpowiedz
      • Agnieszka
        14 listopada 2015

        Blisko, ale wybrałam jego krótszego brata, niestety nie dla mojej postury te długie piękności ;) Dokładnie ten – zastanawiam się jeszcze nad kieszeniami, żeby zniwelować zbyt nonszalancki charakter – rozmawiałam już z krawcową i pewnie zdecydujemy się na wpuszczane. Teraz czas na wizytę w sklepie z zabawkami, czyli hurtowni tkanin!
        Pozdrawiam i czekam na dalszą część:)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          15 listopada 2015

          Piękna, klasyczny maxmarowski kanon… w zeszłorocznej kolekcji były takie same w cudnych srebrzystych brązach.

          Odpowiedz
  13. Makosza
    15 listopada 2015

    Jakbym musiala miec tylko jeden plaszcz to bylby czarny, cos jak redingot, w sensie kobiecy, podkreslajacy talie, rozszerzany, ale jeden rzad guzikow. Najlepiej w wiekszosci welniany. I co wazne, ladna podszewa. Tak czesto podszewki sa byle jakie albo w kolorze plaszcza a szkoda.
    Jakbym mogla miec wiecej to zawsze chcialam miec jasnoszary. A na klapie piekna broszka z ciemnego srebra. z czasem bede miec.
    A budrysówka bylaby fajna na spacery do lasu albo z psiakiem czy na szybkie zakupy, taka w roli kurtki.

    ps. zmobilizowalas mnie do nauki szycia. Narazie jezdze igla po kartce i srednio wychodzi ale ze wszytskim na poczatku mi nie idzie a potem zawsze sie udaje. A do tego wyciagnelam druty… marzy mi sie kaszmirowa opaska na zime czy jesien, warkocz…. a potem sie rozmarzylam i pomslalam o mojej cioci, co gada gada i robbi na drutach, co tylko jej wnukowie sobie zazycza. A mi sie tak wiele rzeczy niepodoba albo bym cos zmienila. To dlaczego nie zrobic samemu. jak sie ladnie wyszywac nauczylam, szydelkowanie juz tez mi jakotako idzie to szycie i robienie na drutach do tego pasuje. Bede dzialac.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 listopada 2015

      Cieszę się, no bo właśnie tak… dlaczego nie zrobić samemu? I czarny i szary płaszcz (o budrysówce nie wspominając), wcale nie muszą przecież pozostać w sferze marzeń.
      Bardzo podoba mi się Twoje pozytywne nastawienie, w końcu na początku mało komu wychodzi, a to doświadczenie, czyli czas poświęcony na naukę konkretnej umiejętności przesądza o sukcesie. Będę więc trzymać kciuku i dopingować :-)

      P.S. Zimowy płaszcz to najlepiej cały wełniany. Będziemy o tym już wkrótce rozmawiać.

      Odpowiedz
      • Makosza
        17 listopada 2015

        Płaszcze są na liście ale zawsze jest jakieś ale. Znajde ten perfekcyjny to będzie mój.

        Odpowiedz
  14. Katarzyna
    15 listopada 2015

    Ja mam często problem też jeżeli chodzi o dodatki. Znalazłam jednak świetny szal(ik), amarantowy, wełna + kaszmir (poł na pół) w Vistuli. Teoretycznie z linii męskiej, ale… jak dla mnie absolutnie unisex. Wspominam o tym, bo cena też bardzo kusząca – na pewno niższa niż porównywalny produkt z jakiejś kolekcji damskiej. Udało mi się też, całkiem przypadkiem, dorwać fajny kapelusz, 100 % wełna, zupełnie niespodziewanie w Medicine. Coś takiego, tylko kolor bordowo-śliwkowy: http://wearmedicine.com/ona,medicine-kapelusz-heritage-4-k-79584-508343-p.html. Piszę, bo może komuś się przyda – w końcu sieciówki nie rozpieszczają pod względem materiałów, a może oszczędzę komuś czas :)

    PS Nie znoszę czapek typu beanies, zastanawiam się jednak jakie inne nakrycie głowy będzie wyglądać ok w połączeniu z parką? Toczek, kapelusz, beret chyba odpadaja..? Myślałam o szalu połączonym z kapturem, coś w tym stylu: http://www.moliera2.com/images/20608_dcd011.jpg, Moniko, masz może jeszcze jakieś sugestie? :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      16 listopada 2015

      No i co teraz? Muszę się przyznać… nie noszę czapek. Dlatego pewnie nie wyobrażam sobie parki bez kaptura (najlepiej wyściełanego futrzaną podszewką). Kaptur, w największe mrozy połączony z luźno owiniętym dookoła głowy i szyi szalem z cienkiej wełny albo wełnianym/kaszmirowym golfem-kominem jest dla mnie zgraną parą. Rozumie się więc, że Twój luksusowy szal-komin również mi się podoba. Mała, śliczna czapeczka robiona na drutach (spod której wystają okalające twarz włosy) również – na zasadzie kontrastu – bardzo by mi pasowała do parki.
      Sama dla siebie zastanawiam się nad futrzaną czapą… może w połączeniu z dzianiną, żeby nie była za wielka… może taką bardziej w formie opaski… Tylko jeszcze nie wymyśliłam, jak miałabym nie wyglądać w niej pretensjonalnie :-)

      Dziękuję za podzielenie się znaleziskami. To prawda, kolekcje męskie pełne są dobrych wzorów i inspiracji, a Twój nowy szal, nie dosyć, że fajny jakościowo, to jeszcze pewnie tworzy bardzo piękny komplet ton w ton z amarantowym płaszczem.

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        16 listopada 2015

        W książce Anwen wyczytałam, że całe włosy należy chować pod czapką, bo zimno im nie służy. Nie żebym lubiła czapki (choć mam właśnie nową, robioną na zamówienie z bawełny, bo w sklepach same akryle).

        Odpowiedz
        • 555
          17 listopada 2015

          ja marznę “od głowy” i czapki zaczynam nosić już pod koniec września ;)
          kupowałam na allegro ręczne robione ze 100% alpaki i ze 100% kaszmiru firmy COS (nota bene do tej pory jest dużo czapek tej firmy o świetnym składzie w absurdalnie niskich cenach)..
          a do parki, poza beanie, fajnie wyglądają właśnie futrzane toczki, kapelusze z miękkim rondem i czapki z daszkiem :)

          Odpowiedz
          • Mara
            3 czerwca 2016

            Tilley hat. Model np T3

          • Monika Frese
            3 czerwca 2016

            Świetny kształt.

        • Monika Frese
          17 listopada 2015

          Słucham rad Anwen jak słów rodzonej Mamusi. Słowo! Szklaneczka skrzypu, maska przed i po myciu włosów, olejowanie… Ale własne doświadczenie i tak cenię najbardziej – moje włosy nie lubią się dusić, dlatego wybieram luźny szal albo kaptur.

          Ale… czapki z daszkiem?! Żartowałam.
          Wszystko jest lepsze od akrylowej czapki z wielkim, futrzanym pomponem.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz