1 lipca 2014 / Szafa marzeń / Brak komentarzy

O tym, że zakupy online są wygodne, a przy tym oszczędzają czas, nerwy oraz kieszeń, nikt nie musi mnie przekonywać. Mam kilka ulubionych sklepów internetowych, które regularnie odwiedzam, ale złapałam się ostatnio na tym, że zawsze kiedy czegoś szukam zaglądam najpierw do Zalando.

Po przejrzeniu oferty kilkunastu internetowych sprzedawców stało się dla mnie jasne, że gdy chodzi o uzupełnienie własnej szafy albo znalezienie dobrego materiału do zilustrowania interesujących nas tematów, istnieją trzy główne powody, które sprawiają, że myszkowanie właśnie w tym, a nie innym sklepie online staje się uzależniającą prawdziwą przyjemnością:

1. Przejrzystość.
2. Bezpieczeństwo.
3. Serwis rozpieszczający wymagającego klienta.

 

Zobaczmy, jak wygląda to na całkiem konkretnym przykładzie:

 

zakupy online, czyli dlaczego lubię Zalando

 

Ta strona jest po prostu ładna, przejrzysta i nieprzeładowana zbędnymi informacjami. Wszystkie istotne szczegóły na temat wybranej sukienki są rozmieszczone czytelnie i logicznie:

  • krótka, ale rzeczowa informacja o produkcie po lewej,
  • w środku zdjęcia: dobra jakość, różne ujęcia w ruchu, zbliżenia interesujących detali,
  • po prawej cena, rozmiary i kilka propozycji innych modeli w podobnym stylu.

Orientację ułatwia jasny podział na kategorie, wyszukiwarka (“czego dziś szukasz?” wprawia mnie od razu w dobry humor) oraz możliwość filtrowania wyników w oparciu o różne parametry: markę, cenę, kolor, rozmiar.

 

Mazaje i podkreślenia w kolorze pink to moja robota. Wyróżniłam w ten sposób elementy, które najbardziej mnie interesują, rozpieszczając przy okazji kapryśne ego:

  • jeśli okaże się, że sukienka na mnie nie pasuje, nie podoba mi się albo po prostu się rozmyślę, to nie dosyć, że na jej zwrot zamiast ustawowych 14 dni mam 3 miesiące, to jeszcze koszty przesyłki w całości pokrywa Zalando. Znaczy się: żadnych kosztów ekstra!
  • W szczegółowym opisie produktu podany jest wzrost prezentującej ubranie modelki, więc mam już odniesienie co do tego, jak będzie wyglądać na mnie długość upatrzonej sukienki. Znaczy się: za krótka – nie biorę!
  • Na liście życzeń mam ubrania do przemyślenia, wiesz te, których cena na “dzień dobry” ma zaporową wysokość albo te z serii “śliczne, ale z czym ja to będę nosić?”. Zalando regularnie informuje mnie o zmianach dotyczących produktów na mojej liście. Znaczy się: 30% obniżki? Poczekam jeszcze moment :-)

Opinie innych klientów albo uszczęśliwiająca mnie opcja indywidualnego dopasowania rozmiaru w zależności od własnych gabarytów oraz tabeli rozmiarów konkretnego producenta, rozwiązują kolejne wątpliwości i rozterki sprawiając, że zakupy online stają się coraz prostsze. No właśnie: hej Zalando, kiedy usługa “Jaki rozmiar na mnie pasuje?” będzie dostępna również na pl?

 

Wychodzi mi na to, że szybkie i intuicyjnie proste poruszanie się po stronie jest równie ważne jak jej estetyczne dopracowanie. Nie, chwileczkę… ważniejsze. Jeśli próbowałaś kiedyś kupić coś w internetowym sklepie, którego ambicją są artystycznie wyszlifowane zdjęcia, wiesz co mam na myśli – fotki, których ładowanie trwa dłużej niż zaparkowanie auta w centrum miasta w godzinach szczytu, zachęcają wyłącznie do jednego: do natychmiastowego pożegnania się.

 

P.S. Siedzę sobie przed komputerem, a patriotyczna duma rozpiera mnie na całego: Gino Rossi (wraz ze szpilkami, które jeszcze niedawno obgadywałyśmy sobie tutaj na blogu) jest jedną z pierwszych polskich marek obuwniczych, którymi mogą zachwycać się również niemieccy klienci.

Ba, już się zachwycają!

 

zakupy online: Gino Rossi

 

 



Dodaj komentarz