16 czerwca 2018 / Prosto z atelier / 24 komentarze

Wystają? Wystają. I to jeszcze jak! Nie wiem jak to jest z Tobą, ale dla mnie mało co jest równie denerwujące, jak wymykająca się spod kontroli bielizna. Porozmawiajmy więc o typowo letnim utrapieniu, które potrafi zepsuć najbardziej szykowny strój.

Porozmawiajmy o tym, jak ukryć wystające ramiączka stanika.

 

Odskoczmy na chwilę od materiałowch mieszanek i zajmijmy się czymś bardzo letnim, bardzo lekkim i bardzo praktycznym. Zapraszam Cię na krótką historyjkę, pt. “Mała rzecz, a cieszy”. W obrazkach.

 

 

Ratunku! Jak ukryć te mało apetyczne, wystające ramiączka stanika? I przy okazji halki?

 

letnie utrapienia: wystajace ramiaczka stanika

 

Nie, to wcale nie jest sexy. Nawet jeśli z przymrużeniem oka, nadal rozmawiamy o kobiecym wizerunku na serio.

Pomijając sytuacje domowe, intymne i urlopowe, w każdych innych okolicznościach przyrody (w ciągu dnia, w pracy, na zakupach, w mieście… czyli wszędzie tam, gdzie spotykasz obcych ludzi), wystające ramiączka stanika są ci potrzebne jak dziura w moście.

Bielizna, obojętnie jak piękna, jest przeznaczona przede wszystkim do korygowania sylwetki i jako – że się tak wyrażę – solidny fundament ma pozostać w ukryciu. Tym bardziej, że – bądźmy szczere – bielizna, która najlepiej spełnia swoje zadanie ma niewiele wspólnego z koronkową robotą znaną nam ze zmysłowych reklam.

 

 

 

 

Zgoda, bez dogmatów: ramiączko stanika w tym samym kolorze co bluzka czy sukienka, to jest trochę inna para kaloszy.  Taki kolorystycznie zgrany duet nie razi tak bardzo oka i poczucia dobrego smaku, bo może udawać jakby był od kompletu.

Ale jaki odcień biustonosza pasowałby do prezentowanego na zdjęciu modelu?

No właśnie, i tu zaczyna się druga sprawa: która z nas ma bieliznę podporządkowaną kolorystycznie każdemu ciuchowi w szafie? Ja nie, bo moja letnia garderoba jest wzorzysta i tęczowa, a letnia bielizna przede wszystkim w beżu. Beż jest nudny? I co z tego? Najważniejsze, że majtki, staniki oraz halki w kolorze skóry są niewidoczne pod cienkimi i jasnymi materiałami letnich ubrań.

 

 

 

Mała rzecz a cieszy: ukryte zapięcie przytrzymujące wystające ramiączka stanika

 

 

Co będzie nam potrzebne?

1. Zatrzaski do przyszywania (2 sztuki). Wybierz małe zatrzaski – nie chcemy, żeby były widoczne albo odznaczały się na prawej stronie. Nie musisz się obawiać, że nie będą trzymały – wielkość zapięcia dobiera się do rodzaju naprężeń jakim będzie poddawane, a nasza zatrzaska ma “tylko” ograniczać ruchomość przesuwającego się ramiączka stanika.

2. Taśma szerokości 10 – 12 mm i długości ok. 20 cm (2 x 10 cm). Wybierz taką, która ci się podoba, najlepiej w kolorze zbliżonym do sukienki (normalnie wybrałabym taśmę i nici w kolorze podszewki – białe, jednak ze względów pokazowych zdecydowałam się na kontrast). I pamiętaj o sposobie konserwacji: jeśli twoją sukienkę można prać w wodzie, zdekatyzuj (przepierz) również taśmę zanim ją przyszyjesz. Wtedy się nie skurczy.

3. Igła do szycia ręcznego.

4. Nici uniwersalne dopasowane kolorem do taśmy.

 

 

 

 

Nasze ukryte zapięcie będzie znajdować się na środku ramienia – tam, gdzie zapasy szwów zapewniają naturalne wzmocnienie. Szyjemy od wewnątrz, przeciągając igłę z nitką przez wszystkie warstwy zgrubienia. Pilnujemy przy tym, żeby nasze ściegi, zatrzaski albo brzeg taśmy nie były widoczne na prawej stronie.

Zatrzaski składają się z dwóch części: jednej z kulistą główką i drugiej z gniazdkiem. Główkę przyszywamy możliwie blisko brzegu, a drugą część – tę z gniazdkiem – do jednego końca tasiemki. Przeciwną końcówkę taśmy podwijamy do środka i mocujemy na drugim brzegu ramiączka sukienki.

 

Jeśli nie masz czasu albo cierpliwości do prac ręcznych, zleć tę usługę najbliższej pracowni przeróbek krawieckich.

 

 

 

 

Gotowe! Test na ramiączku potwierdza: na przesuwanie się albo bezwstydne wyzieranie nie ma żadnych szans.

 

 

 

 

 

Nooo… tak to ja rozumiem!

Nic nie wyłazi, nic nie wystaje i nie ma mowy o niekontrolowanym rozmemłaniu. W taką małą, ale genialną rzecz warto wyposażyć każdą sukienkę (lub elegancką bluzkę) bez rękawów.

Cześć :-)

 

 

 

 



Komentarze

  1. Bożena
    16 czerwca 2018

    Wynalazek bardzo OK. Postaram sie skorzystać i wykonać samodzielnie, popędzając w kąt krawieckiego lenia, który mi się gnieździ w duszy od zawsze.
    Upychanie wystających ramiączek zawsze okazywało się daremne, ratowałam się zwykle róznego rodzaju narzutkami, szalami.
    Dzięki więc i czołem.

    mała rzecz, a cieszy:)

    Odpowiedz
  2. Anna O.
    16 czerwca 2018

    Dziękuję Moniko, że przypomniałaś mi ten sposób :-). Dawno temu, w młodości, często sama tak się ratowałam, wtedy też krawcowe, szyjąc wydekoltowaną sukienkę, od razu wszywały takie tasiemki z zatrzaskami. Później, na lato, albo do mocno wyciętych przy dekolcie kreacji, zaczęłam używać staników bez ramiączek, miałam nawet jeden genialny – zapinany na haftki, z naturalnego materiału, , chyba jedwabiu? Miał pod biustem szerszy pas i świetny wykrój miseczek. Chyba był szyty na zamówienie, nie jestem pewna, bo podebrałam go mamie ;-). Zupełnie zapomniałam o tych tasiemkach z zatrzaskami, a czasami by się przydały.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      17 czerwca 2018

      Stanik bez ramiączek, albo lepiej – z dopinanymi ramiączkami, to w ogóle fajna rzecz. Przede wszystkim dla małych i średnich biustów. Większy biust (przemawiam w imieniu osobistej miseczki E) najpóźniej po godzince i tak obsunie się pod własnym ciężarem. Dlatego… też taki chcę! Genialny stanik bez ramiączek, uszyty u gorseciarki. I do tego jedwabny!

      PS Właśnie tak, to sposób podpatrzony w pracowni krawieckiej :-) Tu suknię bez rękawów obligatoryjnie wyposaża się w podobne zapięcia.

      Odpowiedz
  3. irensa
    17 czerwca 2018

    Do sukni z dużym, głębokim dekoltem i szerszymi ramiączkami i do tego eleganckiej rozwiązanie idealne. Ba, konieczne! Ale do różnych podkoszulek już się przyzwyczaiłam /stety, niestety/ i już mnie to nie razi! Szczególnie u innych. A u młodych, pięknych i zgrabnych wręcz przeciwnie. Dodatkowy wabik! I co Wy na to Panie i Panowie?

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 czerwca 2018

      Cześć! Dobrze Cię widzieć Irenso. Nareszcie ktoś ma inne zdanie od mojego :-) Tylko sobie nie myśl… to wcale nie znaczy, że ustąpię albo zmienię opinię. Wystające ramiączka stanika jako wabik? Błee… nigdy w życiu!

      Ale wiesz? Sama jestem okropne ciekawa, co na to inne Panie i Panowie.

      Odpowiedz
    • Bożena
      20 czerwca 2018

      Tegoroczna wiosna ( bo nie lato jeszcze) jest niezwykle upalna , skwarna nawet, więc skąpych strojów na ulicach mamy pełen wybór.
      Odkryte ramiona, pachy, plecy, biusty, uda i pośladki.
      Czy to działa w takich ilościach i tak hm…różnorodnym wydaniu?
      Śmiem twierdzić, że zainteresowanie wzbudza kobieta w sukni powiewnej, zabudowanej, odsłaniająca przedramię , obuta w sandałki podkreślające zadbane stopy.
      Ramiączkom wyzierającym spod koszulek – bokserek ( brrr ), koszulek z ramiączkami – makaronami, – w miejscach uczęszczanych mówię swoje ciche, ale stanowcze- nie.
      Nawet gdy ubrane tak jest dziewczę smukłe, długonogie , o anielsko gładkiej skórze.
      Jeśli króciutkie szorty- to grzeczna bluzeczka z rękawkiem .
      Jeśli wydekoltowana bluzka, to spódnica za kolanko.

      Ale czy my nie rozmawiamy o strojach dla kobiet? :)

      Odpowiedz
      • Aga
        20 czerwca 2018

        Calkowicie zgadzam sie z Bożena, nie ma nic gorszego, niz roznegliżowana dziewczyna/kobieta, choćby nie wiem jaka super figure miala (a niestety wiekszosc na ulicy takowej nie posiada) i do tego te wystające ramiaczka od staników, czesto gesto w zupełnie innym kolorze niz ubranie, pod ktorym sie znajduja. Upaly upalami, ale jakis umiar powinien byc.
        Uwielbiam letnie sukienki, cieniutkie, przewiewne, z pięknych naturalnych materiałów. Niestety rzadko kiedy widuje kobiety w sukienkach na ulicy i jak sie osobiście w taka przyodziam, jakiez pelne podziwu spojrzenia rzucaja mi przechodnie (i to nie tylko plci przeciwnej).
        A pomysl z tasiemka i zatrzaska jest genialnie prosty i bardzo praktyczny. Mialam kiedys sukienke z taka wlasnie wszyta tasiemka. Dziekuje za przypomnienie.
        Serdecznie pozdrawiam 😘

        PS. Sukienka super, wygladasz w niej wystrzałowo ❤️

        Odpowiedz
      • irensa
        20 czerwca 2018

        A miało być tylko o wystających ramiączkach! No więc tak, w sumie zgadzam się, że co za dużo to niezdrowo, w miejscach publicznych może być wulgarnie, nieestetycznie i brzydko. A tego chcemy uniknąć! Ale też obecnie bielizna /czytaj ramiączko/ bywa piękna jak dzieło sztuki i ozdobna jak biżuteria. I gdy taki rąbek wychyla się nieśmiało… ..No jest to urocze! Zgadza się, że tylko niekiedy i na właściwej osóbce. Czyż nie mam racji?

        Odpowiedz
        • Bożena
          21 czerwca 2018

          Te urocze dzieła sztuki;) można i warto zachować dla …wybranych.
          Stopniowanie doznań prowadzi do pięknego finału. Nieskazitelne opakowanie sugeruje niezwykłą zawartość, a odrywane szczegóły pobudzają zachwyt.
          Wiem, Irenso, że prowokujesz do małej szermierki słownej, a pamiętając Twoje dawniejsze komentarze uśmiecham się i macham serdecznie znad brzegu internetowego morza :), komentarz Młodej także traktując jak zaczepkę…troszkę niższych lotów, mogę sie tylko zastanowić , czy na tym niezwykłym blogu winno sie postawić pytanie- na ile warto przekraczać modowe i nie tylko- granice.
          Pozdrowienia dla Wszystkich Pań.

          Odpowiedz
          • irensa
            21 czerwca 2018

            Już Cię lubię Bożenko! Ale mnie rozgryzłaś…

          • Monika (Lady and the dress)
            21 czerwca 2018

            Dziewczyny Najmilsze, co się tu dzieje? Rozmawiamy prawie jak na żywo przy kawce!

            PS. Irensa, ja Cię bardzo przepraszam, ale teraz mówię Bożenie na ucho: Bożeno, masz 100-procentową rację :-) Irensa jest ze mną na blogu prawie od początku, więc zdążyłam poznać i polubić jej przekorny humor. Może robić i mówić co chce, i tak wszystko jej wybaczę.

  4. Julita
    20 czerwca 2018

    Cieszę się, że poruszyłaś ten temat, ponieważ moim zdaniem największą zbrodnią przeciw może nie tyle co modzie, ale elegancji, jest niedopasowana bielizna, jakakolwiek, która jest na wierzchu. Niestety, ciepłe dni sprzyjają “wyłażeniu” wszelkich modowych i estetycznych niedoskonałości. Wyłażące ramiączka to już standard. Czasem mnie korci, żeby jedną czy drugą delikwentkę zapytać, czy nie widzi tych ramiączek, ale tego nie robię ;-) Tylko tak sobie myślę: dobrze, dziewczyny, im bardziej się oszpecacie, im bardziej rażą wasze błędy, tym lepiej na waszym tle wypadam ja ;-)
    Oczywiście, troszkę żartuję. Sama zapewne też popełniam modowe błędy, choć staram się ich wystrzegać. Kiedy mam bluzkę/sukienkę, spod których wylazłyby ramiączka, to zakładam stanik z odpinanymi i po krzyku. Nie mam dużego ani obwisłego biustu, więc jakoś się trzyma :-) Pod białe bluzki zakładam stanik cielisty, pod obcisłe spodnie – bokserki, bo generalnie trzymam się zasady, ze bielizna to coś, czego raczej nie eksponujemy. No, chyba, że chcemy pokazać coś ultra oryginalnego, wtedy wszystkie chwyty dozwolone.
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      21 czerwca 2018

      Lato. Jak tylko zrobi się cieplej, na światło dzienne wychodzą małe i większe przewinienia, z którymi łatwo można sobie poradzić, wybierając odpowiednią bieliznę. Aha… jak słusznie zauważyła Irensa, już chyba dawno wyszłyśmy poza granicę ramiączek :-)

      Ale wiesz, co? Dobrze się składa, bo już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie zarys wpisu o bieliźnianych wpadkach (a jak się znam, nie będę miała czasu i skończy się na pomyśle). Większość z nich krąży wokół biustonosza i wiąże się ze źle dobranym – za małym, za dużym i nie na tę okazję – stanikiem, a o kilku innych już sama wspomniałaś.

      Gotowe na 7 grzechów głównych dotyczących letniej bielizny? Zaczynamy:
      1. wystające ramiączka stanika. Pół biedy, jeśli faktycznie ładne i dobrane pod kolor. Gorzej gdy plastikowe, zszarzałe albo porozciągane.
      2. Za mały rozmiar miseczek, które wbijają się w skórę i dzielą piersi na wałki (wariant b: niewłaściwy rodzaj stanika, np. balkonetka, która miękkiej, mniej jędrnej piersi zapewni ten sam efekt).
      3. Piersi ściśnięte pod brodą albo wiszące tuż nad talią.
      4. Wrzynające się w ciało z tyłu (na plecach) paski stanika.
      5. To samo (tylko nie na plecach) z majtkami.
      6. Rozciągnięta, zdefasonowana bielizna.
      7. Biała bielizna pod białymi, cienkimi materiałami.

      Czy o czymś zapomniałam? Moja wrażliwa, twórcza dusza najbardziej cierpi widząc chodzące ilustracje 3, 4 i 5. Też mam ochotę złapać i potrząsnąć delikwentką słodko spytać “kobieto, marsz do domu i przejrzyj się w lustrze! Nie widzisz co się dzieje z proporcjami twojej sylwetki?”

      Cześć Julito, dziękuję za inspirację :-)

      Odpowiedz
  5. młoda
    21 czerwca 2018

    Jak można mieć takie wydumane problemy natury egzystencjalno – estetycznej i głowę sobie zawracać, że ramiączko spod sukienki wystaje. Nie lepiej książkę przeczytać? Taki trend, że nosimy bieliznę na wierzchu. Czasem widoczne ramiączka z ładnego biustonosza są dodatkową ozdobą, bo są np ładne, silikonowe, koronkowe etc… Nie szukajcie dziury w całym, takie jest moje przesłanie!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      21 czerwca 2018

      Dlaczego sądzisz, że któraś z nas ma problem? Lubimy i chcemy zajmować się dobrym wyglądem. Trendy nas mniej interesują, szczególnie te dla “młodych”. Doskonale rozumiem, że nie każdego interesuje jak ubrać dorosłą kobietę, tylko… Młoda, co tu w takim razie robisz? Zamiast psuć nam i sobie humor z samego rana, może lepiej przeczytaj książkę.

      PS Silikonowe ramiączka są ładną ozdobą? Oj dziewczyno, nawet jeśli zaczęłaś mało grzecznie – jesteś na właściwym blogu.

      Odpowiedz
    • Aga
      26 czerwca 2018

      Alez tutaj nikt nie ma problemow natury egzystencjalno – estetycznej (coz za wyszukane okreslenie), my po prostu lubimy pieknie wygladac i zeby wszystko do siebie pasowalo, detale musza rowniez byc perfekcyjnie dobrane. A bielizna to podstawa, fundament kazdej kreacji, kazdego ubrania i najlepiej wyglada pod nim. Nic tak bardzo nie oszpeca kobiety, jak wystajace tu i tam kawalki bielizny, i do tego czesto, gesto, watpliej czystosci, niestety….

      Odpowiedz
  6. Weronika
    23 czerwca 2018

    Bardzo ciekawy temat Moniko. I bardzo fajna propozycja chowania ramiączek. Na pewno wypróbuję, bo nie wyobrażam sobie paradować z widoczną bielizną. A akurat się składa, że mam jedną sukienkę, spod której zdarza się, że mi ramiączko ucieka. W ogóle zauważyłam, że temat bielizny wywołał jakieś pospolite ruszenie. Mnóstwo emocji. Jak to się mówi: “Uderz w stół…”.

    Odpowiedz
  7. Kasia
    25 czerwca 2018

    Dobry wieczór Moniko,
    Wróciłam do Twojego archiwum, szukając raz jeszcze tekstu o dopasowaniu marynarki i… niespodzianka, nowe teksty… fantastycznie!!!
    zakupiłam właśnie na wyprzedaży u Massimo Dutti (granatowy trencz też kusił :)) piękną granatową marynarkę z połyskującej lekko wełny w wersji bardzo blisko ciała i cały czas się upewniam, czy aby nie zaszalałam za bardzo z rozmiarem… ale do rzeczy… byłam przekonana, że tylko ja mam hopla na punkcie bielizny letniej i jej widoczności… latem noszę niemal wyłącznie bardotki bez ramiączek, cieliste i podobnie z dolną bielizną – musi być absolutnie nie odznaczająca się, bez gumek, wypukłych koronek, bez prześwitu pod białym..ileż pięknych najczęściej weselnych kreacji „załatwiły” silikonowe ramiączka, co gorsza do sukienek bez ramiączek!

    Przesyłam moc pozdrowień!
    Kasia

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      26 czerwca 2018

      Dzień dobry Kasiu :-)
      Ach, letnie wyprzedaże! I znowu ten wdzięczny, wakacyjny dylemat: na co lepiej wydać ciężko zarobione pieniądze – na urlop czy na nie ;-) A co z piękną granatową marynarką? Zostaje?

      PS Święta racja – nieodpowiednie spodnie rusztowanie, załatwi nawet najbardziej uroczą kreację. Ech, szkoda, że najskuteczniej uczymy się na własnych pomyłkach i błędach (właśnie coś na ten temat – chociaż bez związku z bielizną – wspomniałam na fb).

      Odpowiedz
  8. Kasia
    26 czerwca 2018

    Na wyprzedaże jestem już stosunkowo odporna i wybieram tylko to, co sobie upatrzyłam bądź planowałam, ale ze względu na cenę nie mogłam lub nie chciałam sobie na to pozwolić:) choć czasem trudno się oprzeć…
    A marynarka z cienkiej wełenki na wiskozowej podszewce w drobne kropeczki zostaje, nie ma wyjścia :) miałam ją na oku od dawna i czekałam na obniżki, w Polsce rozeszła się jak świeże bułeczki i straciłam okazję, ale… właśnie spędziłam kilka dni w Lizbonie, a tam sale zaczęła się akurat w trakcie biegania między kamiennymi uliczkami i dorwałam ją tam! Nota bene uszyta w Portugalii… sama widzisz, że była mi pisana :) Ale ani grama nie mogę przytyć :)

    Odpowiedz
  9. Katarzyna
    28 czerwca 2018

    Nie znałam tego! Hm.. Tak samo jak pewnie wielu “sztuczek” – może jest to dobry pomysł na serię? :)

    Btw. znalazłam to zdjęcie dziś: https://i.dailymail.co.uk/i/newpix/2018/06/28/14/4DB8A5EE00000578-5896155-Chat_Angelina_was_the_centre_of_attention_as_she_spoke_with_some-a-122_1530191562529.jpg i myślę, że świetnie ilustruje różnicę pomiędzy bielizną przemyślaną i przypadkową.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 czerwca 2018

      Oj! Na gwałt ktoś tu potrzebuje naszego ukrytego zapięcia. I gdyby jeszcze zaszyć te kilka centymetrów na plecach… no właśnie, a mogło być tak ładnie.

      Chodzi Ci o takie krawiecko – stylistyczne sztuczki, tak? Pomysł jest bardzo fajny, tylko przyznam, że pewnie będę miała kłopoty z określeniem, co by to mogło być. Głównie dlatego, że takie rzeczy należą do mojej codzienności… no wiesz, nie myślę o nich, bo są takie oczywiste. Albo jeśli przeleci mi przez głowę “może?”, to macham zaraz ręką, bo pewnie zna to każdy :-)
      Ale podoba mi się. Pomyślę.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz