22 listopada 2014 / Szafa marzeń / 12 komentarzy

Jaka jest pierwsza myśl, która przychodzi do głowy komuś, kto w poszukiwaniu dobrego, gotowego wykroju łamie sobie głowę nad najbardziej kompetentnym źródłem? Oczywiście. I ja na to w końcu wpadłam. Burda.

Dziewczyny, dzisiaj przerabiamy wykroje na peleryny!

 

Burda jest najbardziej znaną, najłatwiej dostępną i niewyczerpaną w pomysłach skarbnicą gotowych wykrojów. Tutaj z pewnością możesz liczyć na swoją krawcową – jest więcej niż pewne, że prenumeruje Burdę, doskonaląc przy jej pomocy swoje krawieckie umiejętności i poszukując natchnienia w zaspokajaniu życzeń klientek :-)

A nawet jeśli nie, polskie albo oryginalne – niemieckie wydanie Burdy, to kopalnia świetnych modeli oraz porad dotyczących szycia, więc sama, bez problemu możesz zamówić archiwalne zeszyty, pojedyncze wykroje albo podejrzeć na forum dla czytelniczek, jak z przeróżnymi problemami radzą sobie inne amatorki krawiectwa.

 

 

Wybrałam dla nas cztery modele. Do wyboru. Wszystkie mają same zalety:

  • Współczesna forma o bardziej smukłej* niż zamaszystej linii, która tak pięknie uwypukla urodę oszczędnie stosowanych detali.
  • Łatwość szycia, która przesądza o powodzeniu w stawianiu pierwszych kroków w szyciu na miarę oraz pomaga nabrać apetytu na więcej.
  • Uniwersalność, która sprawia, że dobierając różne tkaniny i elementy zdobnicze, jeden i ten sam model można zaaranżować w całkiem odmiennych stylach.

*Wąska linia ma również do siebie to, że obywa się skromniejszą ilością tkaniny – z punktu widzenia naszych matematycznych wyliczeń, którymi zajmowałyśmy się ostatnim razem, wcale nie błaha rzecz. Poza tym, często szeroka forma wygląda jak na mój gust odrobinę zbyt retro, nieodparcie kojarząc się z karnawałowym przebraniem, Zorro i Batmanem w jednym. Te z nas, którym obce są podobne asocjacje i lubią pelerynę właśnie za jej swobodną zamaszystość, z pewnością znajdą coś bardziej pełnego rozmachu w nieprzebranych archiwach Burdy.

 

Aha, to przypadek, że prawie wszystkie modele są w podobnym kolorze. Tak? …a może jednak nie?

 

Peleryna 1

Klasyka formy: miękka tkanina, dwurzędowe zapięcie i pięknie wyrabiane patki, osłaniające rozcięcia na ręce.

Wysoka stójka chroni przed zimnymi podmuchami, a ręcznie wypieszczone pikowania szwów, wyglądają prawdziwie po mistrzowsku. To chyba najtrudniejszy model z naszej minikolekcji, więc doświadczona ręka będzie tutaj konieczna. Jednak obszycia szwów – kosztowna, ręczna robota dla wytrwałych – zrobisz sobie sama. Najprostszym ze ściegów ręcznych, ściegiem przed igłą oraz grubszą w przekroju – np. jedwabną – nicią wyczarujesz niepowtarzalne akcenty na swojej pelerynie. Co powiesz na nici w kontrastowym kolorze?

3 m materiału (szerokości 150 cm) wystarczą nam na pelerynę długości ok. 103 cm. Mięsisty flausz zadba o mniej oficjalny charakter, połyskliwy kaszmir albo sztywna w strukturze wełna sprowokują bardziej dystyngowany, szykownie – wystudiowany efekt.

 

cape_B10.12_mod_140_blog

 

 

 

Peleryna 2

Wyjątkowo elegancki model, nawiązujący detalami do profesjonalności żakietu.

Wystarczy jednak zmienić odrobinę wykrój, rezygnując z rewersu (klap), patki i klapek imitujących kieszenie – w zamian ozdobiając wycięcie szyi, np. wysokim kołnierzem – a całość nabierze od razu dużo mniej formalnego charakteru. Aura minimalistycznego szyku pozostanie za to aktualną i będzie nas “kosztować” 2, 5 m tkaniny (szerokości 150 cm): miękki flausz, aksamitny welur albo odrobinę sztywniejszy loden – każdy wybór będzie tutaj właściwy.

Na podobnej formie skrojone są peleryny Valentino z przedostatniego wpisu – niby skromne, a przecież nie można oderwać od nich oczu. Może będą Twoją inspiracją?

 

cape_B8.14_mod_124_blog

 

 

 

Peleryna 3

Nonszalancko swobodna lub malowniczo zamotana, czyli przepiękny przykład urody, prostoty i funkcjonalności w jednym.

Szczerze mówiąc, nawet z zerową znajomością szycia mogłabyś się za nią zabrać. Tak, dlaczego nie? Choćby dla nabrania wprawy – nic nie ryzykujesz, bo nic nie możesz tu sknocić :-)  Jednak… oszczędzasz na wykroju, oszczędzasz na kosztach robocizny, nie możesz oszczędzać na tkaninie! Doskonały materiał oraz precyzja wykończenia przesądzają o sukcesie i urodzie najprostszego modelu. Miła Przyjaciółko, bardzo Cię proszę, weź sobie tę uwagę głęboko do serca.

W zależności od wzrostu, nie więcej niż 2 m (szerokość 140 – 150 cm) ciepłego, miękkiego kaszmiru, skórzana lamówka albo taśma z frędzlami do obszycia i długi wolny weekend. Ocean cierpliwości również się przyda, ale w końcu ręczne szycie jest nie od dziś synonimem najwyższego kunsztu w krawiectwie.

 

cape_B8.10_mod_131_blog

 

 

 

Peleryna 4

A właściwie szeroki płaszcz na bazie peleryny z pięknym, dużym kołnierzem.

Ze względu na rękawy, mój osobisty faworyt na ten najbardziej paskudnie zimny okres od stycznia do marca włącznie. Aby sprostał naszym wymaganiom i kaprysom pogody, będziemy potrzebowały ok. 3, 5 m (140 – 150 cm szerokości) zwartej, gęsto tkanej wełny – w tym wypadku wybrałabym nieco bardziej sztywną tkaninę, kładąc nacisk na powściągliwie chłodny wdzięk tego modelu.

Wyobraź sobie proszę teraz, że na szkicu wykroju płaszcza:

  1. zamiast kołnierza dorysujemy stójkę, albo jeszcze lepiej – dzianinowy komin;
  2. a zamiast skomplikowanych wlotów kieszeni obramowanych jednostronną patką, zaznaczamy zwykłe kieszenie w szwach bocznych,

widzisz? Przecież z uszyciem takiego prostego modelu poradzi sobie nawet najbardziej początkująca amatorka! Nie da się go zepsuć, a przemodelowany i tak nic nie straci na swojej atrakcyjności… zwłaszcza jeśli wybierzemy tkaninę ekstraklasy, która w wyjątkowy sposób podkreśli jego luksusowy charakter.

 

Zachwycam się ciągle i od nowa –  czy można byłoby znaleźć lepszy dowód na ponadczasowość prostej, szlachetnej formy?

 

cape_B12

 

 

 

Bardzo stanowcza uwaga!

Podane przeze mnie ilości tkanin są orientacyjne. Dokładna ilość materiału zależy od jego szerokości, która nie zawsze musi się zgadzać z podaną w wykroju, oraz od długość peleryny. To znaczy, że jeżeli:

  1. znalazłaś tkaninę o szerokości mniejszej niż 145 cm,
  2. jesteś wyższa niż wynika to z tabeli rozmiarów Burdy (masz więcej niż 168 cm wzrostu),
  3. chciałabyś mieć dłuższy model,

musisz od nowa skalkulować potrzebną ilość materiału (nie zapomnij to samo zrobić z podszewką). Krawcowa podpowie Ci co i jak, ale jeśli wolisz, możesz zapytać również mnie. Chętnie pomogę w obliczeniach.

 

Zastanów się przy okazji nad detalami. Najlepiej byłoby, gdybyś o piękne guziki, pasujące kolorem nici albo śliczne lamówki zatroszczyła się osobiście – dobra pasmanteria z doradztwem, będzie tu najlepszym wyborem.

Im bardziej weźmiesz sobie do serca “mało ważne” drobiazgi, tym bardziej będziesz zachwycona efektem końcowym. Zaufaj mi, piękne, dopieszczone w najmniejszym detalu ubranie, to źródło dumy, dobrego nastroju i nieustanny pretekst do otrzymywania zachwyconych komplementów.

 

 

Projekty już mamy. Jutro czeka nas więc kolejna część, tym razem: tkaniny. Od ładnych kilku dni

  • przeglądam,
  • porównuję,
  • wczytuję się w informacje, regulaminy i politykę bezpieczeństwa zakupów

polskich firm, zajmujących się sprzedażą najpiękniejszych materiałów online. Przyznaję, wybór nie jest łatwy, zwłaszcza dla kogoś, kogo kryteria oceny jakości tkaniny są tak surowe… powiedzmy, mało elastyczne, jak moje. Ale mam! Coś dla nas w końcu znalazłam :-)

 

 

Na całą serię o pelerynach składają się następujące wpisy:

Peleryna. Efektowna alternatywa dla trencza

Dziewczyny… szyjemy peleryny!

Dziewczyny… wykroje peleryny!

Dziewczyny… tkaniny na peleryny!

 



Komentarze

  1. irensa
    23 listopada 2014

    Już mam! Moim faworytem jest beżowa z lamówką. A i podszewki do niej nie trzeba! Za to ile tego obszycia? I co? Skóra prawdziwa, ekologiczna a może lamówka z satyny? Pomocy!!!:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 listopada 2014

      Już biegnę: w oryginale życzą sobie samodzielnie wykonanej lamówki ze skóry albo taśmy do obszywania z imitacji skóry szer. 3 cm i długości 9 m (!).
      Gotowa taśma ze skóry, jej imitacji, plecionej wełny albo żakardu jest najłatwiejszą z możliwych opcji, z tym, że skóra jest prawdziwym wyzwaniem podczas szycia i nie znosi korektur (po każdym ukłuciu igły, pozostaje widoczny ślad). Najlepiej byłoby zabrać do pasmanterii cały kupon materiału i powypróbowywać. Może okazać się bowiem, że coś, czego w ogóle nie brałaś pod uwagę – np. futrzana taśma – jest strzałem w dziesiątkę i wygląda po prostu zniewalająco.

      Widziałaś już te cudowne, kamelowe alpaki? Są jakby stworzone dla tego modelu! Chociaż… czerwień powinna Ci się również spodobać Dramatyczna Irenso :-)


      P.S.
      Satyna? Nienienienie. Satyna jest zbyt lekka dla płaszczowej mięsistości wełny. Poza tym widać na niej najmniejszą plamkę, no i błyszczy się jak psu… genitalia.

      Odpowiedz
      • Monika
        13 kwietnia 2015

        No i proszę. Skusiłam się na tę pelerynę (burda 08/2010 mod 131). Z cienkiej beżowej wełny z dodatkiem kaszmiru. Bardzo fajnie wyszła, chociaż przy moim wzroście jest chyba trochę za długa. Ale co tam. Do obcasów dobrze wygląda, a jak chłodny wiosenny wiaterek zawieje to całkiem miło się tak otulić. Jak pierwszy raz ją zalozyłam to miałam wątpliwości czy mi się przyda, ale teraz noszę ją codziennie!

        Pewnie za jakiś czas ją trochę skrócę. Jak już przygotuję się psychicznie na ponowne przyszycie tych kilometrów samodzielnie wykonanej lamówki z ekoskóry…. Gotowa taśma ze skóry, jej imitacji, plecionej wełny albo żakardu pewnie byłaby najlepsza, tyle że nie udalo mi się nigdzie takiej znaleźć (przynajmneij w pasującym kolorze). Za to udało mi się znaleźć cudowną beżową ekoskórkę w odcieniu idealnie pasującym do tkaniny, z delikatnym połyskiem, który tak mnie urzekł. BRRR! Gdybym wiedziała jak takie coś tragicznie się szyje chyba bym się nie zdecydowała. A już pomysł zeby przyszyć to ręcznie…..!!!! Nieładnie tak nas podpuszczać, toż na maszynie mi to dwa dni zajęło!

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          13 kwietnia 2015

          Było o oceanie cierpliwości, tak?
          Ha! Założę się, że się opłacało, bo ta peleryna ma w sobie pokłady szykownej klasy. Więc… dobrze, że nie wiedziałaś, że będzie tak mooozooolnie, bo byś nie miała, a teraz masz. Ściskam mocno za lamówkowatą wytrwałość :-)

          Ja miałam tak samo z moją kamizelą z wełnianego weluru. Cudny kolor, przepiękna tkanina, tylko… gdzie ja ją będę nosić? A jak tylko nadchodzi kapryśna wiosna z tym typowym dla siebie “ni to ciepło, ni to zimno”, biegam w niej na okrągło.
          Muszę pisać dalej, bo wypadnę z rytmu – powinno Ci się spodobać, będzie… cicho, sza… o kaszmirze.

          Odpowiedz
  2. mirka
    24 listopada 2014

    Dzień dobry,

    Jestem zachwycona pomysłem. Wcześniej pisałam, że peleryna to moje marzenie i już chciałam przyłączyć się do wspólnego szycia ale nagle mnie oświeciło: ja chodzę głównie w spódnicach/ sukienkach. Przy wzroście 160 cm, uwielbieniu do spódnic rozkloszowanych i ołówkowych jaki model będzie pasować? Długość kurtek/ wiosennych płaszczy w jakiej jest mi najlepiej to maksymalna długość do połowy ud- spódnicy nie zakryje a dłuższa peleryna nie wiem, czy nie będzie mnie przytłaczać. Zauważyłam, że peleryna świetnie wygląda w towarzystwie spodni: czyli obszerna góra wąski dół. Mam jednak nadzieję że Ty znasz jakieś przykłady dla osoby, która marzy o pelerynie ale nieczęsto chodzi w spodniach. Pozdrawiam Mirka

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 listopada 2014

      To jest pytanie z gatunku tych, które wymagają całego wpisu :-) Postaram się krótko:
      1. Dłuższa peleryna wygląda wyjątkowo elegancko i na pewno nie będzie przytłaczać, jeśli ją wąsko skroimy (spójrz jeszcze raz na propozycje dla stylowych osobowości – tam też są pod spodem spódnice).
      Peleryna nr. 2 ma bardzo ładną szerokość, nr 1 też byłaby świetna, po zebraniu kilku centymetrów w objętości.

      2. Wąski dół do peleryny, to tylko jedna z opcji. Etro udowadnia tym fantastycznym połączeniem, że dobrze ubrana kobieta, to coś więcej niż tylko objętości i proporcje. To klimat, aura i niepowtarzalność.

      3. Pierwszą osobą, która natychmiast wpada mi do głowy na hasło “dobrze ubrana, 160 cm wzrostu” jest Mirosława (nomen omen :-) Duma. Uwaga, nie patrzymy na metrykę, metki i klimat, tylko na detale i proporcje. Ten sam model Valentino, nosiła na pokazie 20 cm wyższa modelka, ale w moich oczach tę rundę wygrywa Mirosława. Wniosek? Mała kobietka dużo może.

      Krócej nie wyszło… ale jestem zachwycona, że Ty zachwyciłaś się moim pomysłem i mam nadzieję, że przekonałam Cię jednak na tak :-) Znalazłaś coś dla siebie w tkaninach?

      Odpowiedz
      • mirka
        24 listopada 2014

        Dziękuję za odpowiedź. Sklepy, które pokazałaś znam, nawet w minionym tygodniu poprosiłam o próbki, choć nie z myślą o pelerynie :) Patrzę na te tkaniny i podziwiam- wzdycham, ale ciąć je….. Moim faworytem jest peleryna zapowiadająca pierwszy post o pelerynach firmy Massimo Dutti. Jeśli zdecyduję się na nią to wykrój będę musiała sama zrobić :) Mirka

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          24 listopada 2014

          Aha, czyli następna “materialna” :-) Dlaczego mi się zdaje, że właścicieli sklepów z tkaninami, nie ucieszy nasze nabożne podejście?
          Model, który Ci się podoba nie wygląda na skomplikowany w wykroju, ale na pewno najładniej będzie wyglądać właśnie ze spodniami albo spódnicą nie dłuższą niż do kolan. Trzymam kciuki :-)

          Odpowiedz
  3. Maria
    24 listopada 2014

    Zauroczona jestem białym płaszczem i chyba sobie taki uszyję. Peleryny w kolorze bezu tez sa śliczne. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 listopada 2014

      Uszyj koniecznie, ten płaszcz jest po prostu cudowny. Do tego z tej kategorii modeli, które w zależności od rodzaju tkaniny i koloru, zmieniają się nie do poznania. Nie wiem jak to się stało, że sama go jeszcze nie mam… ach, tak… to prawda, że szewc bez butów chodzi :-)

      Odpowiedz
  4. Sylwia
    6 grudnia 2014

    Przeglądałam i przeglądałam ten wpis chyba 3 razy, nic mi nie wpadło w oko, a ostatnia biała aż mnie zmroziła swoją brzydotą (bez obrazy :)).
    Weszłam dzisiaj przejrzałam jeszcze raz, i znalazłam natchnienie! Ostatnia, czyli nomen omen biała, tylko trzeba skrócić,bo dla mnie za długa, i w kolorze odjechanego mocnego różu! :) Co to za rodzaj tkaniny? Podoba mi się jej chropowatość.
    Ha, nie podejrzewała się o takie różowe zapędy, bo bliżej mi do klasyki, ale trochę szaleństwa nikomu jeszcze nie zaszkodziło :)
    Serdecznie pozdrawiam,

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 grudnia 2014

      Jak to bez obrazy? Mój gust, kompetencje i dobre samopoczucie przekreślone jednym, twardym zdaniem. Ha! Całe szczęście, że jednak doczytałam do końca. Po pierwszym akapicie wszystko zaczyna wyglądać… różowo.
      Oryginalna tkanina to walkloden, w polskich sklepach można ją spotkać pod nazwami: gotowana wełna, wełna parzona albo loden spilśniany. Walkloden wytwarzany jest z grubej przędzy zgrzebnej, a dzięki mechanicznemu filcowaniu i szczotkowaniu jego powierzchnia staje się ścisła, zwarta i właśnie odrobinę – cudne określenie – chropowata.

      Fuksja albo amarant?? Tak! Odrobina szaleństwa? Taktaktak!
      Bardzo się cieszę, że chciało Ci się – i udało – zajrzeć pod podszewkę :-) Pozdrawiam Mikołajkowo

      Odpowiedz

Dodaj komentarz