3 marca 2019 / Szafa marzeń / 26 komentarzy

Nie możesz nosić wełny? Wrażliwość na wełnę obejmuje uczulenia, alergie, atopowe zapalenie skóry… Lista schorzeń i problemów, które mogą wykluczyć z twojej szafy najcieplejsze z włókien, jest długa. Jak masz się rozgrzać w chłodnych porach roku, jeżeli twoja skóra nie może znieść dotyku nawet najdelikatniejszych odmian wełnianej bielizny?

 

fot. Monika Frese: Wrażliwość na wełnę

 

Wyjątkowo wrażliwa skóra potrzebuje delikatnego dotyku. Najbardziej miękkie włókna naturalne to bawełna i jedwab. Dlaczego interesują nas wyłącznie włókna naturalne? Bo każda skóra, ale szczególnie ta chora, musi oddychać, a materiały syntetyczne mają poważne kłopoty z przepuszczaniem powietrza.

Na zdjęciu ciepła, ale bardzo delikatna bielizna. Od lewej: jedwabno-bawełniany (50%/50%) podkoszulek oraz jedwabna haleczka.

 

 

Z mojego doświadczenia z materiałami wynika, że sprawa z nietolerancją wobec wełny ma dwa oblicza. Pierwsze związane jest z jakością materiału, drugie z chorobliwą nadwrażliwością skóry.

 

 

 

Wrażliwość na wełnę po raz pierwszy: podstawą jest dobra jakość

Regularnie otrzymuję od czytelników informacje, że źle reagują na wełnę albo jej mieszanki i obojętnie co założą, wełniana odzież gryzie i drapie. Zawsze wtedy proszę, żeby dać sobie jeszcze szansę, wypróbowując najlepsze gatunkowo rodzaje włókien. Czysta żywa wełna, kaszmir albo połączenie wełny merino z jedwabiem, to wyjątkowo łagodne dla skóry materiały, które odmieniły życie już niejednego „alergika”.

Mam dla nas krótką i pouczającą historię mojej serdecznej przyjaciółki Agi.

 

W 2014 r. Aga pisze:

Czytam z uwagą te wszystkie wpisy i komentarze, i tylko mogę pozazdrościć, że możecie nosić wełniane ubranka. Ja niestety nie mogę, jeszcze dla mnie takiej wełny nie stworzono, żeby mnie nie gryzła. A szkoda, bo te wszystkie sweterki, sukieneczki i ….. są takie piękne i puszyste, i na pewno bardzo cieplutkie. Trudno, muszę obejść się smakiem :-(

 

Dwa lata później:

(…) mnie zawsze każda wełna gryzła i myślałam, że jestem jakaś nadwrażliwa lub mam alergię na wełnę. Już straciłam wiarę, że będę kiedykolwiek mogła cieszyć się super ciepłym, miłym, wełnianym sweterkiem. Ale na szczęście przekonałaś mnie, żeby spróbować tej wełny z najwyższej półki, za co jeszcze raz serdecznie ci dziękuję, i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nic mnie nie gryzie.

 

W lutym tego roku Aga pisze tak:

Uwielbiam wełnę i to dzięki Tobie. Długie lata myślałam, że wełna tylko gryzie, ale odkąd mnie namówiłaś na wypróbowanie różnych wełen i kaszmirów, nie wyobrażam sobie teraz zimy bez wełny. Od tego sezonu mam również kilka wełniano-jedwabnych podkoszulek i wełnianych majtek firmy Dilling i już nie marznę. Dziękuję Ci kochana za tę wspaniałą wełnianą wiedzę, którą się z nami niestrudzenie dzielisz.

Ściskam i całuję

 

Jak widzisz, wełna wełnie nierówna. Czasami po prostu wystarczy trochę poszukać, poprzymierzać i wypróbować lepszą jakość, a problemy z rzekomą nietolerancją same się rozwiążą.

Ta prosta recepta nie dotyczy jednak wszystkich. Istnieją dermatologiczne przypadłości, które sprawiają, że skóra wrażliwie reaguje na każdy, nawet najlżejszy wełniany dotyk.

 

 

 

Wrażliwość na wełnę po raz drugi: alergiczna nadwrażliwość skóry

Anna pisze:

Witam Pani Moniko,
zakochałam się w Pani blogu od pierwszego wejrzenia, a ostatni wpis (Po co komu poliestrowa podszewka?) to miód na moją zbolałą duszę :-) .
Metki oglądam od wielu lat i zawsze starałam się nie kupować czegoś, w czym występuje duży udział poliestru czy akrylu. W ramach kompromisu dopuszczałam mały dodatek, bo inaczej trudno byłoby mi coś kupić. Jednak ostatnio musiałam zrezygnować także i z tego kompromisu z powodu atopowego zapalenia skóry, które mnie dopadło w bardzo dojrzałym wieku. No i także w moim przypadku, poliester całkowicie odpada, bo nie przepuszcza powietrza, a to bardzo zaostrza problem ze skórą. Dermatolog zalecił mi ubieranie się w samą bawełnę, ”na cebulkę”. Bardzo mnie tym rozśmieszył, bo wyobraziłam sobie tę “cebulkę” na ulicy, w trzaskający mróz. (…)

 

I jeszcze:

Z poliestrem nigdy się nie lubiliśmy, nawet w czasie, kiedy nie miałam atopowego zapalenia skóry i nie wiedziałam o jego nieciekawym działaniu (…)  Za to podobno jedwab ma działanie lecznicze dla skóry alergicznej i jest cała seria produktów, głównie bielizny, dla dzieci i dorosłych dotkniętych tym problemem. Niestety, nie jest to bielizna zimowa.

 

Anna, która nie może nosić wełny bezpośrednio na swojej atopowej, chorobowo zmienionej skórze, porusza w swoich komentarzach dwie bardzo interesujące sprawy:

  1. Dlaczego bawełniana bielizna nie jest idealnym wyborem zimą?
  2. Czy jedwab rzeczywiście jest materiałem typowo letnim i nie nadaje się na zimne pory roku?

Omawiając wrażliwość na wełnę oraz alternatywy dla ciepłej wełnianej bielizny, nie da się pominąć tych pytań.

 

 

 

Dlaczego bawełniana bielizna nie jest idealna na zimę?

Bielizna z bawełny nosi się dobrze: jest miękka, przewiewna, a przy tym łatwo się ją pierze. Co więcej, mały dodatek elastycznych włókien sprawia, że podkoszulki i majtki nie odkształcają się zbyt szybko. Dlaczego więc się czepiam?

Naturalną cechą bawełny jest umiejętność neutralizowania ciepła gromadzącego się na skórze, co powoduje, że jest ona idealnym materiałem na upały. Upały? Ale przecież wiele z nas przez cały rok nosi bawełnianą bieliznę, nawet wtedy, kiedy temperaturom na zewnątrz daleko do słonecznego, letniego skwaru.

Wiem, że podważam wszystko, co tak dobrze ci znane, narażając się na wyrzuty i słowa krytyki. Chcę jednak, żebyś zapamiętała:

 

„Bawełniana bielizna nie nadaje się na minusowe temperatury, przymrozki i porę przejściową z jednego ważnego powodu: bawełna ma z natury właściwości wychładzające”.

 

 

fot. Monika Frese: Wrażliwość na wełnę

 

Na zdjęciu: Bawełniane podkoszulki. Idealna bielizna na lato.

Bawełna jest bardzo przyjemna na skórze, a swoją popularność zawdzięcza umiejętności odtransportowywania ze skóry potu. Niestety mało kto wspomina o tym, że włókna celulozowe (bawełna oraz wiskoza) wprawdzie dobrze wchłaniają wilgoć, ale stosunkowo długo ją odparowują. Dlatego materiał bawełnianej (albo wiskozowej) bielizny mokrym, zimnym dotknięciem lepi się do ciała i… co robi? Skutecznie je schładza.

 

 

W naszym klimacie lato trwa krótko, dlatego przez 3/4 roku potrzebujemy ubrań, które potrafią ogrzewać i zapobiegają utracie ciepła. W grę wchodzą tylko dwa surowce: wełna oraz jedwab.

 

 

 

Czy jedwab nadaje się tylko na lato?

Z opinią na temat nieprzydatności jedwabiu w chłodnych porach roku, spotykam się bardzo często. Tkanina, którą mamy przed oczami, gdy myślimy o najdelikatniejszym z włókien, najczęściej przypomina satynę albo szyfon. Ponieważ jest cienka, gładka i śliska, wydaje nam się chłodna w dotyku. Ale tylko się nią otul… już za chwilę poczujesz, jak łagodne ciepło delikatną falą roznosi się po całym ciele.

Jedwab jest lekki i elastyczny, a przy tym wyjątkowo wytrzymały. Jego gładki i niewywołujący żadnych podrażnień dotyk nie może się równać z żadnym innym materiałem. Mało kto jednak wie o najważniejszej zalecie jedwabiu: jego podstawową cechą jest to, że ogrzewa, gdy jest zimno i ochładza podczas upałów. Pod tym względem równać się z nim może tylko wełna.

Dlatego proszę, zapamiętaj raz na zawsze:

 

„Ze względu na swoje kojące i regulujące temperaturę ciała właściwości, jedwab wspaniale nadaje się na całoroczną bieliznę dzienną i nocną. Nie tylko dla alergików”.

 

Widzisz jak łatwo ulec złudzeniu? Bawełna jest miła, miękka i ciepła w dotyku, a jednak wychładza organizm. Jedwab przeciwnie – ma śliski, gładki i chłodny chwyt, a mimo to cudownie rozgrzewa ciało.

 

fot. Monika Frese: Wrażliwość na wełnę

 

Jedwab wpływa pozytywnie na metabolizm skóry, pomagając jej oddychać i uwalniać się od trujących odpadów przemiany materii. Poza tym ma bardzo dobre właściwości absorpcyjne, jednak w przeciwieństwie do bawełny schnie bardzo szybko i nawet w wilgotnej postaci nie schładza skóry.

Jedwabna bielizna może mieć różną postać. Na zdjęciu dwa rodzaje koszulek: z jedwabnej dzianiny i z jedwabnej satyny.

 

 

 

Wrażliwość na wełnę: jakie są alternatywy dla ciepłej wełnianej bielizny?

Jeżeli na najdelikatniejszy rodzaj bieliźnianej wełny – wełnę z jedwabiem – reagujesz nietolerancją, będę cię namawiała do wypróbowania jedwabiu. Czystego lub w mieszance z bawełną (najlepiej w proporcji 50%/50% lub więcej na korzyść jedwabiu)*.

Jedwabna bielizna ma umiejętność łagodzenia przeróżnych stanów chorobowych. Od oparzeń, alergii i zmian skórnych do uporczywych migren, nadwrażliwości na zmiany pogody i stanów depresyjnych – im bardziej naturalna, nieprzetworzona postać jedwabiu, tym większa jego kojąca siła.

*Więcej na temat materiałowych mieszanek znajdziesz w odpowiednim wpisie.

 

Pozostało nam jeszcze jedno pytanie: gdzie kupić jedwabną bieliznę? Jaki w ogóle mamy wybór? Znalazłam kilka bardzo ładnych modeli. Dla alergików, wrażliwców oraz tych z nas, którym zimą w wełnie jest zwyczajnie za gorąco. Obejrzymy je sobie razem w kolejnym odcinku.

 

 

Aga, Anno,

dziękuję za Wasze serdeczne komentarze, które były moim natchnieniem przy opracowywaniu tego niełatwego tematu. Ściskam każdą z Was mocno. Monika 💕

 

 

Najmilsza Czytelniczko, jeżeli podoba Ci się ten wpis, jeżeli rozszerzył on Twoją wiedzę albo pobudził Cię do refleksji i przewartościowania dotychczasowych poglądów, to proszę – udostępnij go dalej.
Pomyśl o swojej mamie, siostrze, przyjaciółce, koleżance z pracy lub uczelni, sąsiadce, znajomej z Facebooka… W ogromie informacji, która nas dzisiaj zalewa, często bardzo trudno jest odróżnić wartościowe od bezwiednie powtarzanych półprawd, dlatego chciałabym, żeby jak najwięcej kobiet miało szansę skorzystać z naszej blogowej burzy mózgów :-)
A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na Lady and the dress, zapisz się na newsletter.

 

 



Komentarze

  1. Anna O.
    3 marca 2019

    Dzień dobry Moniko, dziękuję Ci za ten wpis – wspaniale uporządkowałaś moje intuicje, które pojawiły się przez ostatnie lata funkcjonowania z atopową skórą. Jednak przede wszystkim muszę Ci podziękować za wszystkie wpisy, które mnie skłoniły do eksperymentowania, no i teraz wiem, że nie muszę unikać każdej wełny, że moja skóra bardzo dobrze znosi bawełnę z domieszką kaszmiru, czy też dobrej jakości kaszmir, albo nawet mieszankę wełny z jedwabiem. Dodam jeszcze z własnych doświadczeń, że w niektórych przypadkach domieszki “sztuczności”, nawet około kilku procent, zaostrzają problem. Z niecierpliwością czekam na dalsze wpisy, serdecznie Cię pozdrawiam i mocno ściskam Anna

  2. Aga
    3 marca 2019

    Kochana Moniko, to ja Tobie z calego serca dziekuje, ze mnie namowilas na wyprobowanie welny (tak jak juz pisalam, tej naprawde bardzo dobrej jakosciowo) i teraz moge pochwalic sie cala gama sweterkow, sukienek i bielizny z welny merino, kaszmiru i mieszanek jedwabno-welnianych. Uwielbiam je wszystkie i do tej pory nie wiem, jak ja nie zamarzywalam zima bez tych wszystkich cieplutkich ubranek. Jestes wielka!!!! Caluje Cie mocno 😘😘😘

  3. Monika
    3 marca 2019

    Witam, jedwab jest fantastyczny. Dla mnie na każdą porę roku. Dzięki temu blogowi odkryłam,że jedwab to nie tylko satyna czy krepa. Nie miałam pojęcia o istnieniu jedwabnej czy jedwabno-bawełnianej dzianiny. Jest świetna. Miła dla ciała, ciepła, niewiarygodnie elastyczna. Albo jedwabny twill. Ideał. Jeden komplet bielizny z wełny to mój niezbędnik na mróz. Natomiast jedwab na cztery pory roku. Mam jedwabny t-shirt, halki, podkoszulki. Polecam. Do cudownych właściwości jedwabiu dodalabym,że w takiej halce czuję się od razu 5 kilo lżejsza.:-) Pozdrawiam serdecznie. M.

    • Joanna
      4 marca 2019

      Ja jedwab też uwielbiam i poluje na niego głównie w second handach, ale dzianiny jedwabne ciężko mi znaleźć. Póki co właśnie przyjechal do mnie kawał włoskiego jedwabiu na mój wymarzony długi szlafrok na zimowe romantyczne wieczory.

    • Monika (Lady and the dress)
      4 marca 2019

      Ale piękne rzeczy tu opisujecie… koszulki, halki, powłóczysty szlafrok. U mnie się szyje jedwabna piżamka (mam nadzieję, że skończę ją przed kolejną zimą ;-)

  4. AgnieszkaM
    4 marca 2019

    Czekam w takim razie na adresy. Trafiłam stacjonarnie na jedwabną halkę z Milanówka i nie była miła w dotyku, więc nie miałam się co zastanawiać nad ceną.
    A jeśli komuś w bawełnie nie jest zimno? Była obok rozmowa o butach. Mam jedne brązowe trapery, w środku wełna, kupione w 1999 roku, na mroźnym wschodzie Polski. Wtedy się przydawały. Teraz jest za ciepło, ale trzymam na wszelki wypadek. Myślałam, że zmarzluch jestem, ale chyba nie. Albo z wiekiem się to zmieniło. Ale w sumie nie spędzam wiele czasu na mrozie.

    • Monika (Lady and the dress)
      4 marca 2019

      Mam z milanowskim jedwabiem dobre doświadczenia, więc na pewno coś będzie. A co do bawełny, każda z nas musi sama wypróbować w czym czuje się najlepiej. Jeżeli w niej nie marzniesz i nie przeziębiasz się zimą, to noś sobie na zdrowie.

  5. Asia
    4 marca 2019

    Droga Moniko! A co z lnem? To przecież też włókno naturalne. Ja się w nim zakochałam, noszę latem. Chętnie poczytałabym wnikliwy opis Twojego piór an ten tema :) Pozdrawiam!

    • Monika (Lady and the dress)
      4 marca 2019

      To już kolejne “lniane” zamówienie :-) Ponieważ len jest włóknem typowo letnim, mamy go w planach późną wiosną.

      • Asiek
        4 marca 2019

        A ja chętnie dowiedziałabym się więcej o bawełnie – jest tak powszechna, ale przybiera tak wiele form, jest dostępna w tak różnej jakości. Szczególnie interesują mnie kwestie higieniczne (czemu pranie w 60 stopniach? co się dzieje, jeżeli pierze się w 30 czy 40?) i przyczyny sztywnienia bawełny z czasem. Ale ja jestem bardzo ciekawska i chyba trzeba byłoby zaangażować chemika, fizyka, materiałoznawcę itd ;)

      • Agnieszka
        6 marca 2019

        Może nawet chwilę wcześniej byłoby dobrze, żeby (zachęcone wpisem, bo na pewno tak będzie) czytelniczki miały okazję zdążyć z zaopatrzeniem przed sezonem :)

      • Asia
        6 marca 2019

        W takim razie czekam na wpis o lnie, a na razie poszalałam w Milanówku :)

        • Monika (Lady and the dress)
          6 marca 2019

          Opowiadaj! Nie, czekaj… poproszę następnym razem :-) Bo następnym razem będziemy sobie oglądać różne jedwabiste różności, również te z Milanówka.

  6. irensa
    5 marca 2019

    Jestem całkowicie przekonana że Gospodyni tego bloga doskonale sobie poradzi bez dodatkowych specjalistów!

  7. AgnieszkaM
    6 marca 2019

    Co do lnu, to mogę polecić koszule Willsoor. Jest kilka kolorów, w przecenie, a teraz jeszcze dodatkowa promocja na dzień kobiet. Mam kilka ich koszul i to dobra jakość (jedynie na długość się skróciły w pierwszy praniu, więc nie polecam skracać). Zamówiłam dwie, granatową i niebieską. https://www.willsoor.pl/kobieta/koszule-damskie/casual/bluzka-damska-willsoor-60292.html Miłe w dotyku, nic nie gryzie (a len potrafi, mam wrażliwą skórę) niestety muszę odesłać, bo się trochę nie mieszczę:( Mają dość długie rękawy (mam 164 wzrostu i niezbyt długie ręce).

    • Monika (Lady and the dress)
      6 marca 2019

      Bardzo ładne te koszule. Ciekawe jak szwy – kryte czy owerlokowe? O, widzę też malutkie apaszki jedwabne.
      Dziękujemy za polecenie, trzeba będzie się tu trochę rozejrzeć :-)

      • AgnieszkaM
        6 marca 2019

        Szwy owerlokowe. Taka liczba guzików wymaga rano cierpliwości, gdy się człowiek śpieszy, ale potem w ciągu dnia jest spokój, że się nic nie rozchyla. Miejsce na biust konstruktor tez przewidział. Są dość mocno taliowane. Ta niebieska lniana też ma wzorek, jak granatowa, a na zdjęciu nie widać.

  8. irensa
    7 marca 2019

    Owerlokowe? NIe biorę i już!

  9. Makosza
    25 marca 2019

    Jedwab piękna rzecz.

    Niedawno znalazłam taką stronę ale jeszcze z niej nie korzystałam. Może zna któraś z Pań?
    https://www.lilysilk.com/de/

    • Monika (Lady and the dress)
      26 marca 2019

      Jedwabne sukienki, biustonosze… i spodnie? Muszę się tu dokładniej rozejrzeć.
      Pytałaś kiedyś o staniki z większą miseczką. Jakiś czas temu odkryłam ten adres – miseczki tylko do rozmiaru D, ale strona świetna (niemieckojęzyczna).

      • Makosza
        27 marca 2019

        oo dzięki Ci bardzo. nalazłam jedwabne ale zawsze miseczka mała i żal, bo śliczne rzeczy. A tu taka niespodzianka. Adres już zapisałam, obecnie mam tyle na głowie, że czasu brakuje. Nie narzekam, czasami tak bywa. Ale jak będę mieć trochę więcej czasu to poczytam, jak zamówię to napiszę o wrażeniach. A i ceny nie są jakieś wygórowane.

        ps. A Hamburg budzi się w wiośnie. Pada i pada ale to norma. Wszędzie pojawiają się żonkile, moje ukochane kwiaty. Aż serducho się cieszy.