Jeśli pominiemy sytuację, kiedy z premedytacją decydujesz się na zbyt krótki lub zbyt długi rękaw, aby

  • podkreślić niekonwencjonalność własnego indywidualnego stylu,
  • zaakcentować mniej formalny charakter sytuacji
  • albo dać wyraz zrelaksowanemu nastrojowi chwili,

staniemy oko w oko z niebłahym pytaniem: jaka jest właściwa długość rękawa?

 

właściwa długość rękawa: krótkiefot. tommy.com (Tommy Hilfiger)

 

Niech nas nie zwiodą pozory: wszystkie trzy rękawy są krótkie, ale tylko pierwszy jest tak naprawdę za krótki.

Podczas kiedy środkowy żakiet ma rękawy długości 7/8, a w trzecim zamysłem projektanta było wyeksponowanie wykończonych falbaną mankietów bluzki, tylko pierwszy, ze względu na przykrótkie rękawy, wygląda jak pożyczony z szafy młodszego brata.

 

 

Stylistyczne dylematy: co głos, to inne zdanie

Jako zabiegana matka dwójki małych dzieci, która bardzo ceni sobie wygodę, chciałabym napisać: róbcie co chcecie, bo własne samopoczucie oraz osobiste kryteria komfortu i urody stoją zawsze ponad ogólnymi, odgórnie narzuconymi standardami albo tym, co inni uważają za właściwe.

Chciałabym, ale nie mogę, ponieważ z zawodowego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia krawcowej, która za nic ma sobie stylistyczne ideologie i której szpilką w oku są idealne proporcje, sprawa wygląda tak: dobry styl opiera się na szczegółach – na przykład takich, jak właściwa długość rękawa – i to właśnie one, bardziej niż cokolwiek innego decydują o tym, czy jesteśmy dobrze ubrane czy nie.

 

właściwa długość rękawa: Tommy Hilfiger fot. tommy.com (Tommy Hilfiger)

 

Fajna kurtka? Fajna, a z tymi podwiniętymi rękawami wygląda szczególnie bezpretensjonalnie i komfortowo.

Tylko co się stanie jak już je opuścisz? Będą za krókie, za długie czy w sam raz? Bądźmy ze sobą szczere, to jest kurtka przeciwdeszczowa, więc prawdopodobieństwo, że będziesz ze stylowo podciągniętymi rękawami biegać po deszczu jest naprawdę znikome.

 

 

Jaka jest właściwie ta właściwa długość rękawa?

Długi rękaw wygląda najbardziej zgrabnie i harmonijnie, jeżeli całkowicie zasłania nadgarstek, odrobinę zachodząc na dłoń. Rozmawiamy tutaj raczej w kategoriach milimetrów niż centymetrów, więc słowem kluczem będą dla nas zawsze “właściwe proporcje”. Dlatego oceniając w lustrze długość rękawów stań tak, abyś mogła zobaczyć się cała:

1.  Za krótki rękaw sprawia wrażenie, jakbyś wyrosła już ze swojego ubrania, a Twoje ręce w stosunku do ciała wyglądają na zbyt długie.

2.  Za długi rękaw zachodzi sporo na dłoń, sprawiając, że Twoja ręka wygląda na krótszą niż w rzeczywistości, a samo ubranie – na dużo za duże.

Spójrzmy na kilka przykładów:

 

właściwa długość rękawa: żakiet

 

Nie, niestety pierwszy żakiet nie wygląda nonszalancko i swobodnie, tylko niedbale i zupełnie nieforemnie, ponieważ ogólne proporcje po prostu leżą: całość jest za krótka, ramiona za szerokie, rękaw zbyt długi, a guzik powędrował zbyt wysoko.

W drugim żakiecie zwraca uwagę bardzo ładna linia ramion, ale rękaw, podobnie jak cała długość jest zdecydowanie za krótki. Efektem jest beztrosko infantylna sylwetka z nieproporcjonalnie długimi rękami w roli głównej. 

W ostatnim modelu wszystko się zgadza łącznie ze ślicznym, wystającym z rękawa rąbkiem mankieta bluzki.

 

 

Tylko proszę, nie daj się zniechęcić, trzymając się kurczowo mojego opisu zdjęć. To, że któreś z przedstawionych ubrań u tej konkretnej dziewczyny ma odpowiednią lub mniej odpowiednią długość rękawa, nie znaczy, że w Twoim przypadku będzie tak samo.

Przymierzaj, przymierzaj i jeszcze raz przymierzaj. Przymierzaj aż do skutku i bez względu na to, jak nudnym może wydawać się to zajęcie. Z każdą kolejną przymiarką wzrasta prawdopodobieństwo, że trafisz na idealny model, a poza tym porównując ćwiczysz oko i nabierasz pewności co do tego, w czym jest Ci naprawdę dobrze.

 

 

właściwa długość rękawa: kurtka

 

Z rękawem wykończonym mankietem również może być różnie. Teoretycznie mankiet, zwłaszcza dzianinowy, to świetny pomysł do wykorzystania w wielu wariantach, jednak na pierwszym i drugim przykładzie wyraźnie widać, że nie zawsze się sprawdza (w granatowej kurtce mamy podwójny rękaw, którego dzianinowy mankiet udaje wystający spod spodu rękaw swetra – i to właśnie jego długość oceniam).

Jeśli jesteś zdania, że w dżinsowej kurtce rękaw jest za długi, ponieważ marszczy się na całej długości, nie będę się spierać. Dla mnie całokształt wygląda bardzo zgrabnie – podejrzewam, że właśnie dzięki mankietowi, który nie pozwala nadmiarowi tkaniny opaść na dłoń – co dobitnie ilustruje ujęcie od tyłu.

 

 

 

właściwa długość rękawa: sweter

 

 

Patrzysz na zdjęcia i wszystko jest jasne, ale chciałabym zwrócić Twoją uwagę na jeszcze jedną rzecz.

Jeśli stoisz przed lustrem i nie jesteś pewna własnego werdyktu, zdaj się na swoją intuicję. Pamiętając, że sporo zależy od stopnia formalności ubrania, zastanów się jakie przeznaczenie ma to, co masz właśnie na sobie – w eleganckim klasyku zbyt długie rękawy są nie do przyjęcia, sprawiając wrażenie niedbałej niechlujności, ale w zrelaksowej odzieży typu sweter, odrobina luzu jest mile widziana:

 

właściwa długość rękawa: przytulny sweter

 

Miękko i przytulnie: długaśne rękawy tych swetrów wcale nie rażą, wręcz przeciwnie – zapraszają do wtulenia się.

 

 

Praca domowa. Temat: właściwa długość rękawa

 

właściwa długość rękawa: za długi

 

Z przodu i z podwiniętymi rękawami granatowy żakiet wygląda bardzo ładnie: na luzie i naturalnie. Jednak dwa kolejne zdjęcia mówią same za siebie: te rękawy są za długie. Wystarczyłaby mała krawiecka korekta i bez skrępowania będzie można pokazać się w bardziej oficjalnej sytuacji.

Skrócenie rękawów jest standartową przeróbką krawiecką, a jej koszt waha się – w zależności od miejscowości oraz rodzaju wykończenia rękawów – w granicach 20 – 40 zł.

 

 

 

Miłe Przyjaciółki, ten weekend jest zarezerwowany na przymiarki, zgoda? Mierzymy i porównujemy, żeby w przyszłym tygodniu odwiedzić najbliższy punkt usługowy i… hmm, ze skracaniem nie będzie problemów, ale przedłużanie?

Dobrze, za parę dni podrzucę Wam kilka pomysłów na zgrabne wydłużenie rękawów (zgrabne, czyli niedające nikomu pretekstu do jakichkolwiek podejrzeń :-) No, co? Chcemy ładnie przywitać wiosnę!

 

 

 *wszystkie zdjęcia we wpisie są materiałem ilustracyjnym i pochodzą ze strony Tommy Hilfiger`a (tommy.com)

 



Komentarze

  1. 555
    20 marca 2015

    u mnie zwykle za krótkie, natura obdarzyła mnie długimi kończynami, więc ciekawam kolejnego wpisu :)

    Odpowiedz
  2. Iva
    21 marca 2015

    A u mnie zwykle za długie i to najczęściej tak niewiele – 0,5 do 1 cm. Za mało żeby iść z tym do fachowca a jednak razi…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 marca 2015

      Iva, ponieważ zadałaś sobie trud napisania komentarza, wnioskuję, że naprawdę razi. A jak razi, to trzeba skorygować, ponieważ jest dokładnie tak, jak napisałam:
      1. w kwestii “za długie – za krótkie” rozmawiamy częściej w kategoriach milimetrów niż centymetrów,
      2. to właśnie małe szczegóły decydują o całości.

      Aby Cię zachęcić, powtarzam jeszcze raz. Ale tym razem z mocą :-)

      Odpowiedz
  3. Maria
    21 marca 2015

    Bardzo cenne uwagi i czekam na dalsze, pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 marca 2015

      Dziękuję. Ja również (to znaczy, nie czekam, tylko ciepło pozdrawiam :-)

      Odpowiedz
  4. Weronika
    22 marca 2015

    Bardzo dziękuję za ten wpis :) U mnie rękawy są przeważnie za krótkie. Ale już nie dam sobie wcisnąć kitu w sklepie. Diabeł tkwi w szczegółach, a co! Pozdrawiam,
    Weronika

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 marca 2015

      Jak dziewczyna wyrasta ponad konfekcyjne 168 cm wzrostu, to nie ma cudów, musi mieć problemy z długościami.
      Właśnie siedzę sobie i sortuję zdjęcia do kolejnego wpisu – będzie coś dla nas, tych wyrośniętych :-) Pozdrawiam

      P.S. Sklepowe kity są mi znane, dlatego parę razy przeżyłam już niemałe zaskoczenie, gdy sprzedawczyni – sama z siebie – zdarła mi z grzbietu przymierzaną kurtkę lub płaszcz ze stanowczym “nie, do niczego, te rękawy są przecież za krótkie!”
      To się nazywa serwis! W każdym szczególe :-)

      Odpowiedz
  5. tessa
    23 marca 2015

    ło matko
    ja zawsze mam problem z zadlugimi rekawami
    generalnie lubie miec podwiniete ,podciagniete ,wywiniete ;)
    jak za dlugie ,to latam do krawcowej ,bo mnie nerw bierze ,nie nawidze miec za dlugich ,no nie nawidze
    juz lepiej ciut za krotkie;-))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 marca 2015

      No bo podciągnięte są taaakie łaaadne, a jeżeli jeszcze dobrze wpasowują się w codzienne, życiowe historie, to świetnie i tylko pozazdrościć.
      P.S. A za latanie chciałabym głośno pochwalić, ale… może lepiej mocno wyściskam :-)

      Odpowiedz
  6. tessa
    23 marca 2015

    czuje sie wysciskana ;-)

    Odpowiedz
  7. tessa
    23 marca 2015

    to tak na marginesie za dlugich ,za krotkich;))
    mam jeszcze problem ,a moze tylko ja to widze;)
    przy moich 158 cm ,nie kazda marynarka ,nie kazda koszula w moim rozm ,pasuje
    chodzi o podkroj pach ,trafiam na takie powyzej 160 ,i robi mi sie “bomba” na plecach .
    W sklepie oczywiscie zdziwienie ,bo wszystko pasuje ,to przeciez pani rozmiar ,a ja widze ,ze nie pasuje ,ze nie lezy tak jak powinno
    albo ja mam takie szczescie-nieszczescie ,ze jak mi sie cos podoba to na wyzsze osoby ,co z tego ,ze rozmiar moj;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 marca 2015

      No kiedy nie Twój. Konfekcyjne rozmiary są obliczane na sylwetkę wzrostu ok.168 cm. To znaczy, że ani Ty ze swoimi 158 cm, ani ja z moimi 175, nie pasujemy w “normę”. Do tego różnice w budowie anatomicznej każdej z nas… przecież dostanie czegoś w miarę odpowiedniego, to jak wygrana w totolotka :-)

      O nieszczęściach konfekcyjnych rozmiarów będziemy jeszcze na pewno rozmawiać, ale przeróbki, szycie na miarę albo znalezienie firmy, której modelowym wzorcem jest dokładnie moja (Twoja) sylwetka, to kilka wypróbowanych pomysłów, które wpadają mi natychmiast do głowy na hasło “mój rozmiar, a nie pasuje”. Ślicznie pozdrawiam :-)

      Odpowiedz
  8. Sylwia
    23 marca 2015

    U mnie większość dobrych, ale są i za krótkie- wtedy je trochę podciągam i udają 7/8 ;). Za długich nie biorę nigdy, bo nie mogę na nie patrzeć, od razu dana rzecz mi się nie podoba.
    Mam jednak pytanie trochę z innej beczki:
    Byłam dzisiaj na zakupach i znalazłam rzeczy które ze względu na tkaniny wydawały mi się warte uwagi.
    1. Sukienka 100% jedwab z wiskozową podszewką
    2. Sweterek 100% kaszmir
    Obie po stosownej przecenie ;) Zaniosłam je szybko do przymierzalni i okazało się,że obie są baardzo naelektryzowane. Włosy stanęły mi dęba, a sukienki nie mogłam ocenić bo cała się do mnie “przykleiła”. Aż trzaskało jak odwieszałam je na wieszaki.
    Jak więc to jest z tymi naturalnymi tkaninami, sadziłam, że one właśnie nie powinny się elektryzować, czy słusznie? Czy może być to efekt jakiejś chemii którymi są nasączone te rzeczy w sklepie?
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • 555
      24 marca 2015

      ja mam sukienkę/tunikę z czystego jedwabiu bez żadnej podszewki i też mi się elektryzuje..
      ponieważ włókna białkowe (wełna, jedwab, sierść lub włosie różnych gatunków zwierząt) posiadają duża zdolność do generowania ładunków elektrostatycznych – jak ludzkie włosy przy pocieraniu – zakładam, że podczas produkcji lub transportu o coś tarły, najpewniej jakąś folię lub wyroby z włókien syntetycznych.. ja swojej sukienki jeszcze nie prałam, mam nadzieję, że pranie odprowadzi z niej ładunki, a na mnie nie będzie miała się o co naelektryzować :) jeśli chodzi o swetry z wełny, kaszmiru czy alpaki, bo głównie takie posiadam, to nie zdarzyło mi się, żeby się elektryzowały :)

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        24 marca 2015

        Ale ładnie wszystko wytłumaczyłaś!
        Masz całkowitą rację, elektryczne wyładowania są naturalnym fenomenem i dotyczą również włosów albo wełny.
        Jednak o ile z wełnianymi swetrami również nie miałam nigdy żadnych kłopotów, to z jedwabiem już tak. Jedwab, zwłaszcza ten bardzo cienki i gładki, nie tylko chętnie się elektryzuje, ale jeszcze gniecie, wymagając prasowania, które okazuje się próbą najwyższej cierpliwości. Każdy ruch żelazka na tkaninie wprasowuje w nią dodatkowo elektryczne ładunki i… koło się zamyka: Ty prasujesz, a on cały naelektryzowany dalej gniecie się jak głupi.

        Dlatego mając alternatywę, wybierajmy jedwab krepowy o leciutko pomarszczonej strukturze, którego nie trzeba prasować, na podszewkę – tę samą tkaninę albo miękką, cienką bawełnę, która w przeciwieństwie do wiskoz i poliestrów nie elektryzuje się i unikajmy prasowania cienkiego jedwabiu, próbując go za to ładnie formować podczas schnięcia.
        W przypadku gotowego, jedwabnego ciuszka, który nieludzko się przylepia, spróbowałabym w pierwszej kolejności całonocnego wietrzenia na świeżym, wilgotnym powietrzu, a dopiero w ostateczności płukania w antyelektryzującym płynie zmiękczającym.

        To cześć :-) Wracam do ślęczenia nad nowym postem. Zaraz powinien być gotowy.

        Odpowiedz
        • Sylwia
          24 marca 2015

          hmmm, właśnie jedwab sukienki był bardzo cienki, może dlatego. Zdziwiło mnie to bo nigdy nie miałam takich problemów ani z moimi kaszmirowymi szlami, ani wełnianymi swetrami, zresztą z żadnych moich jedwabnych rzeczy też nie. Nie w takim stopniu. Mam jedną długą sukienkę z takiego cieniusieńkiego jedwabiu ( podobnego do tamtego), i trochę się może i klei, ale przynajmniej nie traci przy tym fasonu ;/

          Odpowiedz
  9. Monika
    24 marca 2015

    Mnie ten problem chyba nie dotyczy, bo z zasady noszę rękawy 3/4 (poza ciepłymi swetrami, w których wszystkie rękawy mam z kolei do pół dłoni, żeby były jeszcze cieplejsze). Ale warto wiedzieć, jak doradzać innym.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 marca 2015

      Szczęściara :-)
      P.S. Którym innym, że tak wścibsko zapytam?

      Odpowiedz
      • Monika
        24 marca 2015

        Zagubionym odzieżowo koleżankom :)

        Odpowiedz
  10. Jaka długość płaszcza jest dla ciebie idealna? - Lady and the dress
    15 maja 2016

    […] Dlatego moja rada brzmi: przesuń szlufki przytrzymujące pasek w gotowym płaszczu o kilka centymetrów do góry. Stań przed lustrem i sprawdź, jaka korektura będzie w twoim przypadku najlepsza, 1,5 – 3 – 5 – a może 8 centymetrów? Po takim zabiegu, nawet niewysoka kobietka będzie wyglądała w trenczu za kolana ładnie i proporcjonalnie (ważne jest tylko, żeby płaszcz był dobrze dopasowany, czyli nie za szeroki w ramionach i o właściwej długości rękawa). […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz