10 kwietnia 2013 / Materiały / 2 komentarze

Kwiecień to chyba jedyny moment w roku, kiedy zmęczona mokrą i zimną szarością ostatnich miesięcy, chcę zapomnieć o ukochanych zgaszonych kolorach, stylizacjach ton w ton i minimalizmie. Złakniona ciepła i słońca, zainspirowana radosną wielkanocną atmosferą ( i malowniem jaj naturalnie) zawsze, ale to zawsze o tej porze mam ochotę na soczystą, pulsującą energią zieleń:

 

 

Spójrzmy prawdzie w oczy. Najwyższy czas skończyć wreszcie te eksperymenty ze świeżym kolorem młodej trawy, który nadaje mojej jasnej cerze blado-zielonkawy odcień (pasujący wprawdzie do pory roku, ale nie bardzo twarzowy).

Umarł król! Niech żyje … pink?!

 

welur wełniany

 

 

Nie mogłam się po prostu oprzeć temu połączeniu: mięsisty, ale leciutki wełniany welur z kaszmirem, z delikatnym połyskiem i dłuższym włosem oraz soczysty, intensywny kolor: fuksja z kropelką fioletu. Kolor, za którym zupełnie nie przepadam (czego nie może pojąć moja córeczka będąca aktualnie na etapie „różowa księżniczka i jej liliowe przyjaciółki”), ale który w tym wydaniu wygląda tylko szlachetnie, ciepło, intrygująco.

Niestety oprócz bezpiecznego połączenia z czernią, nie przychodzi mi na razie nic do głowy, a na czerń nie mam teraz najmniejszej ochoty (proszę nie wzywać lekarza, to przejdzie wkrótce samo). Prezentacja na żywo też na pewno będzie, ale chciałabym się trochę pozastanawiać, poplanować, porysować i poprojektować. Są to moje ulubione zajęcia, więc zapewne na efekt trochę poczekamy.

 

 

Kameralny leksykon ulubionych tkanin.
Welur (z francuskiego velours = aksamit) oznacza wełnianą tkaninę charakteryzującą się gęstą, delikatną i niewysoką okrywą włosową, która powstaje w procesach drapania i strzyżenia (łatwo sobie wyobrazić, prawda?). Dodatkowo, spilśnienie materiału wełnianego (czyli obróbka wstępna zwana folowaniem – zgadza się, tu wyobraźnia trochę zawodzi) zapewnia zagęszczenie jego struktury, co daje nam w efekcie ciepłą tkaninę przeznaczoną na wierzchnie okrycia zimowe.

Mili goście, ja sama godzinami mogę czytać, rozmyślać oraz rozprawiać o spilśnianiu, folowaniu i różnych takich. Podejrzewam jednak mocno, że nie wszyscy czytelnicy są fanatykami obróbki wykończeniowej materiałów odzieżowych i podobnych perwersji. Dam Wam więc spokój, a wszystkich zainteresowanych i podnieconych tematem odsyłam jak zwykle do literatury fachowej oraz do cudownie technicznych artykułów w Wikipedii.

 

P.S.
A propos różowego.
Moja przyjaciółka wyłuszczyła mi zabawną tezę, kiedy mocno zaniepokojona skarżyłam się jej na szokującą odmianę gustu mojego dziecka. Podobno to:

  • normalna faza (a więc coś co P-R-Z-E-J-D-Z-I-E) w rozwoju dziewczynki i
  • dobrze, jeśli 4-latka ma możliwość wyżycia się i wypróbowania wszelkich różowo-lilowo-błyszcząco-księżniczkowych wariacji zwłaszcza,
  • jeśli życzę jej, żeby w wieku lat 40 nie miała więcej tego problemu.

 

Hm… jeśli tak do tego podejść, to faktycznie gra jest warta świeczki. Przyznam, że mnie przekonała. Być może rzeczywiście moja dotychczasowa strategia – według której złoty blond wyjątkowo pięknie kontrastuje z czernią, granatem i ciemnym brązem – była ciut zbyt ekstrawagancka dla przedszkolaka. Teraz przynajmniej nikt się nie dziwi.

 



Komentarze

  1. Jo
    13 sierpnia 2014

    Witam, mam pytanie o ten wełniany welur.. gdzie go można dostać? Czy istnieje jakaś inna nazwa dla tej tkaniny? Próbuję go już znaleźć od kilku sezonów i nigdzie nie jest dostępny. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 sierpnia 2014

      Rzeczywiście, w rodzimych sklepach internetowych wyłącznie “flausz” albo “loden”, chociaż mam podejrzenie, że tymi etykietami oznacza się większość wełnianych tkanin płaszczowych.
      Materiał, o którym rozmawiamy jest rzadkością, dlatego szukałabym go w sklepach z luksusowymi tkaninami… jednak bardziej na własną rękę i nie sugerując się nazwami nadawanymi przez handlowców. Wełniany welur można poznać po tym, że bardzo miękko się układa, połyskuje i ma króciutkie i gęste włoski (nie jest tylko po prostu mechaty jak flausz), np. ta wełna wygląda bardzo obiecująco.

      P.S. Nazwa “welur” oznacza również aksamit jedwabny, więc uściślenie “welur wełniany” jest zwykle konieczne. Pozdrawiam :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz