22 listopada 2015 / Materiały / 60 komentarzy

Wełniany płaszcz – hasło, które najczęściej ostatnio wpisuję w wyszukiwarkę. Przeglądając polskojęzyczne witryny internetowe w poszukiwaniu zimowego płaszcza, uderzyło mnie kilka rzeczy,  w tym jeden, bardzo wyraźny wątek – nie wszystko wełna, co się na „wełniany” zaczyna.

 

Uderzyło, chociaż chyba nie zaskoczyło. W każdym razie dało do myślenia i na koniec doszłam do trzech najważniejszych wniosków:

  1. nazewnictwo dotyczące zimowych wełnianych płaszczy często wprowadza w błąd;
  2. cena jest identyfikatorem jakości, ale tylko w najwyższym i najniższym segmencie cenowym;
  3. znalezienie płaszcza, w którym nie byłoby się wstyd pokazać* i który uszyty byłyby ze 100-procentowej wełny, poniżej tysiąca złotych jest niemożliwe.

*Określenie „płaszcz, w którym nie byłoby się wstyd pokazać” wyklucza wszystkie ciotkowate albo udziwnione fasony – ulubiony wytwór niewielkich lokalnych szwalni.

 

 

Nie każdy „wełniany płaszcz” jest uszyty z wełny

Jak dla mnie, wełniany płaszcz powinien być uszyty z wełnianej tkaniny, a wełniana tkanina to ta, która w całości utkana jest z prawdziwej wełny. Jeżeli jest inaczej, to mamy do czynienia z płaszczem uszytym z tkaniny z mieszanki wełny (w skrócie: płaszczem z dodatkiem wełny). Co my tu mamy?

 

O! Płaszcz z alpaki:

wełniany płaszcz: fałszywa alpakafot. zara

 

7% alpaki w alpace! Ojej, czy aby nie za dużo? Ktoś chyba się boi, żebym się nie przegrzała!

 

 

 

Och, na długi wełniany płaszcz z wełny, to miałabym prawdziwą ochotę… do tego futro!

wełniany płaszcz: pół prawdyfot. mango

 

Pomijając już długość… aż 50% wełny w wełnie? Oj… czy aby się nie spocę?

 

 

Na pewno, zwłaszcza wtedy, kiedy dopełnię look zgodnie ze wskazówkami: spodnie z wełny „wełny” (59% poliester,21% wełna,18% wiskoza,2% elastan) plus bawełniany „bawełniany” sweter (60% bawełna,40% poliester), to gwarancja tego, że przez całą zimę będę trząsła się z zimna. Albo nie będę, bo natychmiast i tak wyląduję w łóżku ze zwolnieniem lekarskim w kieszeni.

 

Nie, nie każdy wełniany płaszcz jest uszyty z wełny i często jesteśmy zdane na nazewniczą fantazję producenta. Podobnie ma się sprawa z innymi terminologicznymi kategoriami, które sugerują, że mamy do czynienia z ciepłym, zimowym płaszczem: płaszcz z alpaki, płaszcz z wełny boucle, płaszcz z flauszu, płaszcz dwuwarstwowy, płaszcz ozdobiony futerkiem, płaszcz z męskiej tkaniny w jodełkę (to już jest prawdziwie chytry manewr – odniesienie do mody męskiej automatycznie nasuwa przecież skojarzenie z wełną w dobrym gatunku, bo komu, jak komu, ale mężczyźnie proponuje się pierwszą klasę).

Dlatego w  każdym z wełnianych przypadków uważnie przeczytaj metkę – gdy temperatury spadną poniżej zera, w „wełnianym płaszczu”, który ma w swoim składzie śladowe ilości wełny (obojętnie jak grubo,  mięciutko i puszyście wygląda) przewieje cię na wylot i zamarźniesz.

No dobrze, ale to sieciówki. Co na to rodzimi producenci?

 

 

Wełniany płaszcz: czy jesteś pewna, że cena prawdę ci powie?

Wydawałoby się, że cena powinna odpowiadać jakości. I tak jest, ale tylko:

  • w nawyższym przedziale cenowym, gdzie ceny zimowego płaszcza oscylujące wokół 2 tys. zł (z tendencją w zwyż) usprawiedliwiają szlachetne tkaniny, wyrafinowana kolorystyka oraz nowoczesna linia;
  • w najniższym, gdzie z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się, że im ładniejszy płaszcz i o szlachetniejszym składzie, tym droższy, przy czym zgodnie z polityką wielkich sieciówek, żaden nie przekroczy pewnej granicy.

W przedziale cenowym pomiędzy, czyli mniej więcej około tysiąca złotych, panuje wolna amerykanka:

 

wełniany płaszcz: normalna rzeczywistośćfot. Hexeline

 

Tu wcale jeszcze nie jest tak źle, bo wełniany płaszcz z ok. 20-procentowym dodatkiem sztucznych włókien należy do tekstylnej normalności. I proszę, nie przeocz tej – wcale nie takiej oczywistej – wiskozowej podszewki.

 

 

 

płaszcz wełniany: coś mało tej wełnyfot. Semper

 

Klasyczny dotyczy pewnie kroju, bo klasycznie wełniany ten model na pewno nie jest: 105% składu w składzie i najwyżej w połowie wełna – to raz. Dwa, wysokiej jakości flausz wełniany na pewno nie musi być wzbogacany wiskozą ani akrylem.

A po trzecie, to koniec czepiania się, bo tak poza tym, to akurat Cora Garwolin ma w swoim płaszczowym pakiecie również przyzwoite wełniane tkaniny.

 

 

 

Mając do wydania więcej niż tylko skromną kwotę – przy której z góry wiesz, że jesteś zdana na kompromisy, które najczęściej dotyczą jakości tkaniny – i tak możesz trafić jak kulą w płot, wcale się tego nie spodziewając:

 

wełniany płaszcz: bez wełnyfot. Semper

 

Jak mogłabyś przypuszczać, że wełniany płaszcz za ponad tysiąc złotych okaże się poliestrowo – wiskozowym substytutem owczej wełny, który z prawdziwą owcą ma mniej więcej tyle samo wspólnego, co rafineria z ekologią?

 

 

 

Wełniany płaszcz: małe kroki, pewny efekt

Siedzę sobie i zastanawiam się, co mogłabym doradzić młodej kobiecie… albo inaczej, co sama zrobiłabym na miejscu młodej kobiety, która dysponując ograniczonym budżetem szuka swojego pierwszego „prawdziwego” płaszcza. Zrobiłabym pewnie tak: teraz i już kupiłabym sobie ładny płaszczowy klasyk w jednej z sieciówek (np. ten albo ten) i zaczęłabym odkładać na piękny płaszcz z dobrej gatunkowo wełny. O płaszczach z dobrej gatunkowo wełny będziemy rozmawiać następnym razem, a jeśli chodzi o sieciówkową ofertę, mam swoich prywatnych faworytów:

 

1. Płaszcz w jodełkę, który znasz już ze zdjęcia tytułowego

wełniany płaszcz: mój faworyt Mangofot. mango

 

„Wełniany” jest tutaj na wyrost – dlatego ze względu na cenę zaczekałabym pewnie do wyprzedaży – jednak prosty, a mimo tego wyrafinowany krój bez zbędnych ozdobników, bawełniana podszewka i ta fantazyjna, jasna jodełka w melanżowych odcieniach beżów oraz szarości, dają mi nadzieję na kilka pięknych, zimowych sezonów.

 

 

 

2. Czarny, dwurzędowy płaszcz

wełniany płaszcz: mój faworyt H&Mfot. h&m

 

Nowoczesny krój, uniwersalna czerń i tkanina która rozgrzewa od samego patrzenia. Nie spodziewam się cudów, ale jego skład (85% wełny) nie różni się  wcale od wełnianych standardów z dużo wyższego przedziału cenowego, no i wreszcie nie mam wrażenia, że ktoś próbuje mnie nabić w butelkę. Wręcz przeciwnie, podoba mi się ta skromna szczerość – tak, to jest płaszcz z domieszką wełny (chociaż przecież śmiało można byłoby napisać: wełniany płaszcz z domieszką sztucznych włókien) – która przekonuje mnie, że ktoś tu ze mną rozmawia na wysokości oczu, traktując jak inteligentnego partnera.

 

 

 

Mój plan ma kilka zalet, a jedną z najistotniejszych jest ta, że H&M i spółka wiedzą, co w trawie piszczy i oprócz modnych modeli skopiowanych prosto z wybiegów, zawsze mają w asortymencie neutralną, klasyczną bazę. Najładniejsze modele najczęściej oferowane są w ramach specjalnych linii (premium, selected, special itp), ponieważ wyróżniają się na tle standardowej kolekcji wzornictwem (niektóre modele bez wstydu mogłyby maszerować po wybiegach Prady albo Chloe) oraz lepszymi, bo interesującymi albo innowacyjnymi tkaninami, które nierzadko wspierają specyficzną filozofię firmy (np. w H&M linia Conscious ma zaspokoić etyczne i ekologiczne ambicje marki).

Drugą mocną stroną mojego planu jest to, że systematycznie odkładając na boku określoną kwotę, szybko przekonasz się, jak łatwo małe sumy przekształcają się w duże. W ten sposób uczysz się oszczędzać, ale przede wszystkim grawerujesz w swojej podświadomości, że luksus owszem, wymaga mniejszych albo większych wyrzeczeń, ale nie jest kwestią przypadku, tylko sprawą priorytetów i dyscypliny.

 

 

 

Miły Gościu, Ty, który jesteś u mnie pierwszy raz, albo Ty, który zaplątałeś się tu przypadkiem – ten wpis nie jest dla narzekaczy i malkontentów, więc jeśli chciałbyś sobie pomarudzić, nie znajdziesz u mnie zrozumienia. Za nic mam sobie biadolenia, że wszyscy tylko czekają żeby nas oszukać albo wyrwać nam z kieszeni ostatni grosz. Moje refleksje sprowadzają się do stwierdzenia faktu, że każda z nas zawsze ma jakiś wybór.

 

 

 



Komentarze

  1. Katarzyna
    22 listopada 2015

    Od siebie sieciówkowo mogę polecić Benetton i Promod, zawsze jakieś modele ok. 80% wełny na wyprzedażach ok. 300 zł :) (Przynajmniej tak było kilka lat temu.) A z tymi płaszczami w segmencie cenowym Simple czy Hexeline faktycznie trzeba uważać – nie raz już zirytował mnie świetny płaszcz zrobiony z beznadziejnego materiału. Świetne propozycje! :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 listopada 2015

      Benetton znam, Promod (jeszcze) nie, ale również cieszę się już na obniżkowe szaleństwo :-)
      Polskie firmy z wyższej półki cenowej mają często naprawdę dobry design, ale obawiam się, że trzeba czegoś więcej, żeby przebić sieciówki, które przecież też mają pojęcie o wzornictwie, a do tego są bezkonkurencyjne w kategorii “ile to kosztuje?”.

      Ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. Agnieszka M.
    22 listopada 2015

    Zauważyłam dziś ze zgrozą małą dziurkę w moim czarnym redingocie po siostrze:( Chyba to jego ostatni sezon, więc chyba mnie czeka zakup nowego. Dzięki za porady.

    Odpowiedz
  3. Maga
    22 listopada 2015

    Świetny post. Z punktami 1-3 zgadzam się w 100% – niestety :(

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 listopada 2015

      Niestety. Ale cieszę się, że udało się nam nie marudzić! Taki temat, że aż się prosi :-)

      Odpowiedz
  4. Krystyna
    22 listopada 2015

    Przeglądałam też strony www i sklepy szukając odpowiedniego dla siebie fasonu i byłam strasznie sfrustrowana. Znalezienie ładnego i dobrego jakościowo płaszcza w rozmiarze petite to jak szukanie igły wiadomo gdzie. Czy to marudzenie? Jeśli tak, to przepraszam.
    Poza sieciówkami zawsze zostają secondhandy. Dla osób z małymi dochodami to dobra alternatywa, zwłaszcza, że można znaleźć nowe, nieużywane ubrania, jeszcze z metkami. Potrzebny tylko czas i odporność na zapach. Niedawno znalazłam prawie nowy płaszcz Mark&Spencer, na metce znaczek woolmark i 70% wełny , 30% angory, podszewka 100% wiskozy, cena 11zł. Dlaczego tak tanio, okazało się, że podszewka na plecach była rozdarta na szwie. Kupiłam z przeznaczeniem na materiał ( 3 numery za duży), ale mojej mamie tak się spodobał, że naprawiłam i dopasowałam dla niej.

    Odpowiedz
    • 555
      22 listopada 2015

      melduje się wielka zwolenniczka zakupów z drugiej ręki :)
      w sh znaleźć można prawdziwe perełki, jeśli nie brylanty ;) ale przede wszystkim trzeba mieć wiedzę i umiejętność odróżnienia prawdziwych klejnotów od śmieci, jakich w sh również mnóstwo :)
      jest jeszcze jedna kwestia,na którą warto zwrócić uwagę: pamiętajmy, że niekoniecznie skład deklarowany jest prawdziwy, bardzo często okazuje się, że te składy już uznane przez nas za kiepskie, w rzeczywistości są jeszcze gorsze, sporo danych można znaleźć na stronie UOKiK..
      i nie jest moim celem narzekanie, raczej bardzo się cieszę, że coraz więcej kobiet czyta “metki” i interesuje się odzieżą od strony nie tylko estetycznej..

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 listopada 2015

      Krystyna: Przepraszam, mała korekta: znalezienie ładnego i dobrego jakościowo płaszcza, to szukanie igły, bo znalezienie ładnego i dobrego jakościowo płaszcza w rozmiarze petite jest marzeniem ściętej głowy. I nie przepraszaj, znamy się wystarczająco dobrze (mam nadzieję, że podzielasz moje odczucie :-), żeby rozmawiać sobie od serca.
      Twoje znalezisko, przypomina mi taką historię: byłam zaszokowana, kiedy w punkcie zbiórki ubrań dla dzieci (z rodzin z socjalnymi i finansowymi trudnościami), oddano mi z powrotem prześliczną, niezniszczoną – oderwane 2 guziki, które dostarczyłam w komplecie – kurteczkę, z której mój syn właśnie wyrósł, argumentując, że dzisiejsze młode matki mają dwie lewe ręce (czyli żadna z nich nie będzie umiała przyszyć guzika!).
      A tu podobnie. Prawie nowy płaszcz o świetnym składzie, który za ułamek własnej wartości ląduje w ciucholandii, bo komuś nie chciało się lub nie opłacało go naprawić… dobrze, że wylądował właśnie w Twoich zdolnych rękach.

      555: Mam. Np. deklaracja producenta: bawełna 65%, poliester 35%, podczas, gdy wyniki testu laboratoryjnego wykazały coś zupełnie innego (poliester 81,6%, bawełna 18,4%). Informację z kontroli o prawidłowości oznakowania i jakości produktów włókienniczych zostawiam sobie na wolną chwilę… hmm, chociaż zastanawiam się, czy jak na lekturę do poduszki nie będzie zbyt sensacyjnie :-)

      Dziewczyny, dziękuję za praktyczne uzupełnienie wpisu. Tak to lubię, bo sama się przy Was jeszcze tyle uczę.

      Odpowiedz
  5. Zuzanna
    22 listopada 2015

    Pani Moniko, na wstępie chciałabym powiedzieć, że od niedawna śledzę Pani bloga, dzięki któremu zdobywam mnóstwo wiedzy na tematy, które wcześniej w ogóle nie znajdowały się w obszarze moich zainteresowań – bardzo dziękuję za to, że Pani jest i cieszę się, że ludzi Pani podobnych powoli przybywa w sieci. Nie ukrywam, że czekałam na post w tym rodzaju, ostatnie dni spędzam na przeszukiwaniu internetu i przeczesywaniu sklepów w poszukiwaniu swojego pierwszego “dorosłego” płaszcza. Jestem studentką na czwartym roku studiów i coś czuję, że niedługo będę wkraczać na rynek pracy (najprawdopodobniej i najchętniej w roli tłumacza). Myślę, że to czas by zacząć kompletować swoją zawodową garderobę. W związku z tym stopniowo przyswajam sobie informacje na temat ubrań, jakości, tkanin itp. Na dzień dzisiejszy uzbierałam kwotę 1000-1500 zł, ale nadal mam problem z dokonaniem wyboru. Jestem młoda i nie chciałabym kupić niczego zbyt poważnego ani stylowego, bo reszta garderoby na chwilę obecną w ogóle by nie korespondowała z takim wizerunkiem. Ale z drugiej strony chciałabym w końcu kupić sobie coś porządnego. Znalazłam w całkiem atrakcyjnej cenie coś takiego: http://www.dommodypolskiej.pl/busz-240.html . Nie jest to wizualnie płaszcz moich marzeń i guziki z pewnością bym w nim wymieniła, ale jest ocieplany i ma do tego kaptur. Skład wydaje mi się w porządku, ale pani Moniko, proszę wytłumaczyć, czy lepsze są proste składy typu 50% wełna + 50% alpaka czy np. takie jak w tym podlinkowanym płaszczu, gdzie chyba są już 4 czy 5 różnych (w dodatku nie ma informacji o podszewce, albo jest ona ukryta w składzie płaszcza?). Jeszcze nie do końca to wszystko rozumiem! :) Do tego nie ukrywam, przemieszczam się głównie za pośrednictwem komunikacji miejskiej i pieszo, więc na kwestiach “grzewczych” szczególnie mi zależy.
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 listopada 2015

      Bardzo się cieszę, że znajduje Pani u mnie interesujące tematy, Zuzanno. Ale to działa w obie strony :-)
      Ja w komentarzach znajduję potwierdzenie sensu mojej pracy oraz inspirujący materiał do przemyśleń i kolejnych wpisów. Dlatego… nie mogę obiecać, że nie wykorzystam tak pięknie (bo szczegółowo) opisanego przypadku do swoich własnych celów (temat w stylu Budowanie garderoby od podstaw już od dawna bardzo mnie korci :-)
      Jeśli chodzi o płaszcz pod linkiem:
      1. w informacji o płaszczu podany jest tylko skład tkaniny wierzchniej i ani słowa o podszewce (podszewka zrobiona jest z innego materiału, dlatego informacje na jej temat zawsze są podane oddzielnie). Zakładam jednak, że ten konkretny płaszcz ma podszewkę, chociażby po to, żeby ukryć pod nią warstwę ocieplenia. Ponieważ nikt się nią nie chwali, należy przyjąć, że jest to najzwyklejsza podszewka poliestrowa, ale przed złożeniem zamówienia można wyjaśnić wszelkie niejasności telefonicznie albo mailowo.
      2. Temat zawartości różnych włókien w jednej i tej samej tkaninie zasługuje na osobne omówienie, teraz warto chyba tylko powiedzieć, że najważniejsza jest zawartość wełny w “wełnie”, np. 50% wełny (owca) + 50% alpaki (wielbłąd) = 100-procentowa wełniana tkanina. Przy tym, im większa zawartość szlachetnych rodzajów wełny (kaszmiru, alpaki, moheru, angory albo jaka), tym lepsze właściwości grzewcze, na których Pani szczególnie zależy. Kolejne części serii o zimowym płaszczu będą ciekawe właśnie z tego punktu widzenia, więc powinny pomóc w podjęciu najlepszej decyzji.

      Zuzanno, tak z ręką na sercu, oszczędziłaś już taką ładną sumę… dlaczego chcesz kupić sobie płaszcz, który nie dorasta Twoim marzeniom?

      Odpowiedz
      • Maga
        23 listopada 2015

        Ad. 1 – prawdę mówiąc jeszcze do niedawna nie zwracałam uwagi na podszewkę (tzn. na jej obecność zawsze, ale na materiał z jakiego jest wykonana juz niekoniecznie). Jednak gdyby tak się zastanowić, to naprawdę trudno znaleźć podszewkę inną niż poliestrowa w odzieniach wierzchnich, nawet tych droższych.

        Odpowiedz
      • Zuzanna
        23 listopada 2015

        Dziękuję za odpowiedź, już piszę, o co chodzi z tym płaszczem. Mam różne wątpliwości: po pierwsze, te pieniądze teraz można by rozłożyć na inne wydatki, a za rok, dwa (jak się mieszka z rodzicami, to się szybciej oszczędza pieniądze ;) ) kupić coś naprawdę dobrego, a obecnie zaopatrzyć się w płaszcz, który może nie powala mnie na kolana, ale wydaje mi się dobrym wyborem, a do tego jest mi niezbędny, bo z poprzednim musiałam się rozstać i nie mam co nosić; po drugie: znalazłam jeden śliczny, który mi się podoba, ale jest chyba za cienki, a już mam dość udawania, że nie jest mi zimno (jeszcze niedawno byłam w stanie znieść trochę chłodu, bo ubranie było przecież ładne); po trzecie: jestem przeciętnie wysoka (168 cm) i szczupła, ale po babci odziedziczyłam nadmiarowe centymetry w okolicach klatki piersiowej i w przeciętnym płaszczu ze sklepu wyglądam przygrubawo (tylko dwa chude patyki w postaci nóg wystają od spodu), albo jestem spłaszczona w biuście, który nagle się wydłuża w dół i marzyłabym żeby kiedyś sprawić sobie na zamówienie taki płaszcz, w którym wyglądałabym idealnie, ale nie mam pojęcia, ile taka usługa może wynosić, a obawiam się, że dużo i może jednak faktycznie lepiej poczekać i zbierać na za 2-3 lata, a tymczasem skupić się na wymiarze praktycznym i skorzystać z okazji, że ten płaszcz może nie jest najpiękniejszy, ale ma wiele innych zalet :) jak patrzę na niego, wydaje mi się ciepły i ma duży kaptur, który wyjątkowo mi się podoba. A może trochę za bardzo chcę, a ostatecznie się poddaję? :) Ciężko mi powiedzieć. Przepraszam, że piszę takie długie wypowiedzi, ale na to chyba nic nie poradzę – lubię sobie popisać :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          23 listopada 2015

          Przeanalizowałam jeszcze raz całą argumentację i wszystko jest jasne: proszę zamawiać :-)
          Będzie Pani miała dwa tygodnie, żeby się zastanowić, a stojąc przed własnym lustrem najlepiej można się przekonać, czy coś pasuje czy nie i jak się w tym czymś wygląda i czuje. My tu sobie gdybamy obgadując zdjęcie, a przecież może tak być, że od pierwszego założenia ten płaszcz będzie doskonały. Albo wręcz przeciwnie. Ale najgorzej byłoby, gdyby go w czasie naszych dywagacji wykupiono… rozgoryczenie z powodu poczucia zmarnowanej okazji będzie wielkie i nieodżałowane.

          Odpowiedz
          • Zuzanna
            23 listopada 2015

            Dziękuję za cenne porady! ( i nie mogę doczekać się wpisu o komponowaniu garderoby :) )

        • M.
          23 listopada 2015

          Byłam dziś w sklepie z tkaninami połączonym z pracownią krawiecką. W Katowicach uszycie płaszcza to koszt ok. 600 zł (+ koszt materiału – wełna, wełna z alpaką, kaszmir, co). W tej kwocie (600 zł) zawarta jest watolina (wełniana).

          Odpowiedz
  6. Ola
    22 listopada 2015

    Szukałam płaszcza przez bardzo długi czas, ostatecznie zakupiłam 82% wełny. Jednak nie jest to produkt, który spełniałby moje oczekiwania z racji poliestru w podszewce. Na przeceny czekam i ja, ale niestety często ciężko o znalezienie tam małych rozmiarów. Podobna sytuacja ma miejsce w second handach.
    Bardzo miło czyta się Twoje wpisy, są niezwykle pomocne:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 listopada 2015

      Rzeczywiście, doświadczenie podpowiada, że najładniejsze modele znikają jeszcze zanim obniżki zaczną się na dobre (właśnie widzę, że jeden z wybranych przeze mnie płaszczy też już jest całkiem wyprzedany).
      Moja bardzo szczupła przyjaciółka Agnieszka, zgodziłaby się pewnie z Tobą w kwestii second handów, ale nie ja – najfajniejsze sztuki, te w idealnym stanie, są zawsze w jakichś takich nierealnie filigranowych rozmiarach (32/34 lub XS/S), a to właśnie w solidnym 40/M nigdy nic nie ma :-)

      Dziękuję za ciepłe słowa. Potrzebuję ich w chwilach zwątpienia, gdy poważnie się zastanawiam, czy mój punkt widzenia nie jest zbyt… zawężony.

      Odpowiedz
      • Maga
        23 listopada 2015

        “…. czy mój punkt widzenia nie jest zbyt… zawężony.”

        Nie jest ! z pewnością nie jest. Pozdrawiam :)

        Odpowiedz
  7. Agata
    23 listopada 2015

    Ja też uwielbiam zakupy z drugiej ręki… udało mi się kupić piękny klasyczny płaszcz od Jil Sander 98% wełna 2% elastan… /rozmiar 36/ IDEALNY. KLASYCZNY. NA LATA. Nie czekam na obniżki… nie potrafię się odnaleźć w normalnych sklepach… świetny wpis! dziękuję i pozdrawiam;)

    Odpowiedz
    • M.
      23 listopada 2015

      Nie macie… oporów przed takimi zakupami? Mnie trochę od sh odrzuca, właściwie nie wiem czemu.

      Odpowiedz
      • Krystyna
        23 listopada 2015

        Z początku też mnie odrzucało, ale to zależy od sh . Mam 2 ulubione, ubrania na wieszakach, głównie z Anglii, np Laura Ashley, czy Mark$Spencer. W poniedziałki rabat 75%, w ciągu 2-3godz. zostają puste wieszaki z jakimiś niedobitkami, i co zauważyłam, to przychodzi sporo panów, no i biżuterię można dostać. Szukam określonych rzeczy, odpowiedniego materiału, czy włóczki na recykling, i ubranek dla dzieci siostry. A czasem wychodzę z pustymi rękami. Zapach pochodzi od środków dezynfekujących. Jak będzie mnie stać to będę kupować markowe ubrania w salonach firmowych np. w Rzymie, Tokio czy Paryżu, no ostatecznie przez Internet.
        Co ciekawe, oglądałam w sklepie płaszczyk dla 7-letniej dziewczynki, nawet ładnie uszyty, ale 100% poliester i to za 170zł. To już wolę kupić wełnę i sama uszyć.

        Odpowiedz
      • 555
        23 listopada 2015

        nie odrzuca mnie w ogóle.. ogólnie nie rozumiem, co mogłoby odrzucać w sh..
        mnie odrzuca myśl, że za bubla w sieciówce miałabym zapłacić równowartość mojej dniówki, a nie stać mnie, niestety, żeby za sweterek zapłacić równowartość miesięcznej pensji :( no i jeszcze dochodzi aspekt ekologiczny: nie rozumiem, czemu naprawdę dobre rzeczy miałyby trafić na wysypisko.. :)

        Odpowiedz
      • Agata
        25 listopada 2015

        Czy mnie odrzuca?? NIGDY! co dwa tygodnie jadę do SH oddalone o ok 30 km – bo można tam kupić takie super rzeczy! moje ostanie zakupy to: sweter Loro Piana (kaszmir) drugi z johnstons scotland cashmere – piękne… po 16 zł każdy :) Uwielbiam to polowanie:) i choć moja sytuacja finansowa nie jest zła to chodzę do SH. Oczywiście wychodzę też z pustymi rękami :( Moja córka, która nie lubiła takich sklepów… odkryła je i przepadła:) co mnie bardzo cieszy:) ale kupujemy z głową, sprawdzamy składy itd… pozdrawiam.

        Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 listopada 2015

      Mnie również idzie kiepsko z tym odnajdywaniem – ekspedientki denerwują, towar rozczarowuje, a stopy bolą.
      Pozdrawiam, Gorąca Zwolenniczka Zakupów Online :-)

      P.S. Jil Sander? Zazdroszczę.

      Odpowiedz
  8. Weronika
    24 listopada 2015

    No właśnie. Tak, jak Pani powiedziała, znalezienie wełnianego płaszcza poniżej 1000 zł jest niemożliwe. Tylko ja się teraz zastanawiam, czemu mój płaszcz z Max&Co kosztował tak niewiele powyżej tysiąca. Przecież jest z wełny 100%. Dlaczego jego cena jest tak niska. To nie może być przecież jedynie zasługa poliestrowej podszewki. Zastanawiam się czy coś jest z nim nie tak. Obejrzałam go od góry do dołu. Ładnie uszyty, nic się nie pruje, nie ciągnie, nie ma brzydkich, owerlokowych szwów. Może to przez to, że ta wełna nie jest jakaś bardzo gruba? Ale nie jest mi w tym płaszczu zimno, nie marznę nawet rano, gdy prowadzę syna do przedszkola, a temperatura jest lekko na minusie. No nic, płaszcz jest ładny, więc nie będę marudzić :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 listopada 2015

      Na koszt płaszcza ma wpływ cała masa różnych rzeczy, min. rodzaj i ilość tkaniny, stopień skomplikowania kroju, polityka cenowa firmy… czy to ja Panią zarażam moją paranoją, Weroniko? Płaszczyk, który Pani wybrała, nie jest modelem płaszcza, który wyobrażamy sobie pod pojęciem “ciepły zimowy płaszcz z grubej wełny”, ale z drugiej strony, wełna na zimowy płaszcz nie musi być gruba. To, czy dokonałyśmy dobrego wyboru, jak zwykle zweryfikuje samo życie.
      Kolejny wpis będzie o tkaninach i być może naświetli jeszcze tę albo inną niejasność, chociaż… ten płaszcz jest już przecież kupiony i przeszedł pomyślnie pierwsze testy na przymrozkach. Po co mnożyć rozterki i wątpliwości?

      Dziękuję za zdjęcia sukienki. Oglądam sobie.

      Odpowiedz
      • Weronika
        26 listopada 2015

        Bardzo się cieszę, że sukienka się podoba. To prawda, nie potrafię się rozluźnić przed aparatem. Wychodzę sztywno i jakoś tak dziwacznie. Modelką bym kiepską raczej była :-) Dziękuję za miłe słowa i życzę dużo słońca bo u nas to pochmurno strasznie. I obiecuję, że nie wpadnę już w paranoję :-)

        Odpowiedz
  9. Aga
    25 listopada 2015

    Witaj kochana. Super temat.
    Juz od lat marzy mi sie taki piekny, dlugi plaszcz welniany, najlepiej szary, z grubej, miekkiej i cieplej (ale nie ciezkiej) welny np. taki: http://sklep.bohoboco.com/plaszcz-welniany-oversiz-owy-z-geometrycznym-elementem-szary.html
    Bylby idealny, zeby nie marznac i tak otuluc sie nim, ale spojrz sama na ta podszewke: 100% acetat i to za ta cene! Masakra! Po prostu mozna sie zalamac. Wiec szukam dalej i mam nadzieje, ze moja cierpliwosc w koncu zostanie nagrodzona. Pozdrawiam cieplutko z zimnego poludnia.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      25 listopada 2015

      Hmm… w tej cenie i dla siebie, też wolałabym jedwab :-)
      Przeglądam sobie jeszcze raz ich kolekcję. Serce krawca nie skacze z radości na widok składu tkanin, ale wiesz, co? Ceny europejskie, jednak wzornictwo również – te modele są piękne.

      Długi, mięciutko wełnisty i bardzo szary? Znajdziesz. Kto szuka ten znajdzie, wszystko jest kwestią nieustępliwej wytrwałości (skąd ja biorę te mądre teksty? Niedługo sama uwierzę, że przeżyłam już ze 100 lat :-)
      I ja ślicznie pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Agnieszka M.
      25 listopada 2015

      Acetat sam w sobie to przecież dobra rzecz. Nie jest to jedwab, ale o niebo lepiej niż poliester. Za tę cenę chciałoby się najlepszego składu.

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        26 listopada 2015

        Chciałoby się. Dlatego w tej klasie cenowej o podszewce z poliestru nie rozmawiamy wcale.
        Ale nie mogę się zgodzić, że acetat to dobra rzecz. Jego jedyną zaletą jako materiału podszewkowego jest to, że jest gładki i śliski. Poza tym ma same wady chemicznych włókien: nie przepuszcza powietrza, nie odprowadza wilgoci, ładuje się elektrostatycznie (więc klei się i brudzi w tempie ekspresowym). Ale jest używany chętniej od wiskozy, ponieważ gniecie się dużo mniej.

        Odpowiedz
  10. Sylwia
    25 listopada 2015

    Witam serdecznie. Choć już dłuższy czas czytam pani blog to dopiero teraz zdecydowałam się napisać parę . I chcę złożyć zażalenie 😊 otóż teraz prawie nic nie kupuję 😊 nawet jeśli podoba mi się krój to wystarczy że zerknę na metkę i … Sama pani wie. Za to w sh na dotyk juz poznaję kaszmir😊. A wczoraj zamówilam w h&m płaszcz który niczego nie udaje. Bardzo jestem ciekawa jak będzie leżał. Pozdrawiam serdecznie i proszę o dużo wpisów

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 listopada 2015

      Bardzo miło mi Panią poznać Sylwio (a kierownictwo bloga spieszy z informacją, że zażalenie zostało rozpatrzone. Niestety, pozytywnie :-)

      I ja jestem bardzo ciekawa, jak wypadnie przymiarka. Z jednej strony, dotyk wyczulony na kaszmir ma swoje wymagania, z drugiej, z dopasowaniem w h&m jest jak z grą w ruletkę – niektóre rzeczy leżą niby uszyte na miarę, podczas gdy inne mają rękawy różnej długości.
      Prośbę o więcej wpisów traktuję jak najmilszy komplement. Będzie więcej, ale powoli, w kontemplacyjnym tempie (przecież pośpiech nie tylko źle odbija się na jakości, ale – co gorsze? – fatalnie wpływa na cerę :-)

      Odpowiedz
  11. Anna
    26 listopada 2015

    Dzień dobry. Jestem nową czytelniczką, która dzięki Pani postowi “ocaliła” jedwabną suknię. Podziękowania i wyrazy skruchy pozostawiłam tamże. W tym miejscu chcę zapytać: jak dobrać płaszcz do spódnicy? Czy był już wpis na ten temat? Jeśli tak, proszę o tytuł postu, jeśli nie proszę o podpowiedź. Noszę trapezowe spódnice midi i proste maxi, marzę o zwiewnej spódnicy do ziemi. Przede mną zakup płaszcza. Proszę o radę.
    Cieszę się że trafiłam na Pani blog. Jestem 43letnią kobietą, która ma nadzieję stawać się kobietą z klasą. Uczę się tego, podglądam, popełniam błędy. Dzięki Pani słowom i zdjęciom upewniam się że “odzieżowo” jestem na dobrej drodze. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 listopada 2015

      Z tego miłego dzień dobry, zrobił się już późny wieczór… Dobry wieczór :-)
      Zapewniam, przyjemność jest obustronna – ja na przykład, bardzo się cieszę, że znajduje Pani u mnie interesujący materiał. Proszę się więc rozgościć i czuć swobodnie. Zapraszam.

      Siedzę sobie właśnie nad kolejnymi częściami cyklu o płaszczach i w kolejnym po tkaninach, chciałabym omówić pytania, które warto sobie zadać przed zakupem – długości płaszczy inclusive. Czy możemy się umówić, że jeśli nie znajdzie Pani w nim odpowiedzi na swoje wątpliwości, wrócimy jeszcze raz do dzisiejszej prośby? Mam wrażenie, że próba potraktowania tego tematu na serio, przekroczy ramy i zakres jednego komentarza.

      I ja bardzo ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
  12. galeria61
    27 listopada 2015

    Moniko, dzięki Twojemu blogowi staję się powoli świadomą konsumentką i właściwie niewiele mogę dziś kupić :) Śmiać się, czy płakać?
    Galerie handlowe, ze swoimi sieciówkami, właściwie już mi obrzydły.
    Po zgłębieniu treści Twego bloga zaczęłam czytać metki i to, co znajduję w galeriach, woła o pomstę do nieba! Poli…. takie, poli… inne i same syntetyki. Nawet bluzeczka, która wydaje się miła w dotyku, okazuje się być z poliestru :(
    Nie potrafię kupować w sklepach internetowych, bo nie radzę sobie z doborem rozmiarówki, a mam figurę – typową gruszeczkę :) Więc powinnam wszystko mierzyć. Mierzyć w sklepach stacjonarnych, ale co mierzyć w sklepach, skoro nawet nie warto iść z tym ubraniem do przymierzalni? Tragedia :(
    Zauważyłam, że od 3-4 miesięcy niczego sobie nie kupiłam, bo po prostu nie ma na co wydać pieniędzy. W ten sposób zaoszczędziłam i to jest wymierna korzyść :) Jednak garderobę muszę uzupełnić o kilka sztuk i mam problem. Gdzie znaleźć dobre tkaniny, fasony pasujące do mnie? Czy w dużym mieście, jakim jest Wrocław, nie ma przyzwoitej odzieży? Chodzi mi o normalne ceny, oczywiście.
    Przepraszam za moje żale, ale dzisiaj też próbowałam coś znaleźć, przy okazji Czarnego Piątku i wyszłam zdegustowana ze sklepu. Znów z pustymi rękami. Moniko, nie odbieraj przypadkiem mojego wpisu jako pretensji do Ciebie. Ja mam pretensje do świata!!!!!

    Gosia, o pseudonimie “galeria”, ale wcale nie mam na myśli galerii handlowej :))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 listopada 2015

      Śmiać się. Czytasz metki, zastanawiasz się, przewartościowujesz, oszczędzasz… nie ma ani jednego powodu do płaczu :-)
      Nie wiem, czy to jest właśnie to, co chciałabyś ode mnie usłyszeć, ale ja mam tak samo: rzadko kupuję. Zdaję sobie sprawę, że to jest bardzo niepopularna koncepcja w wysoce konsumpcyjnej rzeczywistości, ale nie mam wrażenia, że coś mnie omija.

      Twój komentarz Gosiu zawiera wiele interesujących wątków i niektóre z nich – jak kupować online, problemy z rozmiarówką albo indywidualna sylwetka – mam już na liście do przerobienia. Nie chcę Cię łudzić, że mam gotową odpowiedź na wszystkie problemy. Nie mam. Ale jestem pewna, że żeby coś poruszyć i zmienić, trzeba o tym głośno mówić.
      Hej, Świadoma Konsumentko, jestem z Pani dumna :-)

      Odpowiedz
  13. Ida
    30 listopada 2015

    Mam nadzieję, że to nie zostanie potraktowane jako spam. Jeśli ktoś lubi raglanowe rękawy, prosze bardzo:
    http://www.solar.com.pl/sklep/plaszcz,4505.html
    Cena niezła za 100%wełny i wiskozową podszewkę :)

    Odpowiedz
    • Ida
      30 listopada 2015

      Aj, rozpędziłam się 80% wełny 20% poliamid.

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        30 listopada 2015

        A tak by się chciało… zwłaszcza w tej cenie po przecenie :-)

        Odpowiedz
  14. Agnieszka M.
    2 grudnia 2015

    Dzięki Tobie coraz bardziej czytam metki. Tzn. zawsze czytałam np. bluzki, żeby poliestru nie było itd. Ale teraz coraz dokładniej. Ostatnio się ubawiłam, gdy pani w sklepie z rajstopami mi zachwalała takie jedne jako bawełna z kaszmirem, a skład kątem oka widzę, że coś ok. 70% wiskoza, 7% kaszmir i reszta poliamid. Dziś oglądam koszulkę polo, którą kupiłam dla męża na prezent pod choinkę i się dziwię, czemu sztuczna w dotyku. Spoglądam na metkę i widzę: 70% bawełny, 30% poliestru. I myślę, czy mnie zaćmiło przy kupowaniu? Okazało się, że nie. Na stronie sklepu jak byk stoi, że 100 % bawełny. Zresztą na zdjęciu widać, że to inna koszulka (inny splot), choć ta sama kolorystyka. No i taki zonk w firmie, którą tu zachwalałam, bo koszule kupiłam.
    PS Składy żywności i kosmetyków czytam również.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 grudnia 2015

      To jest dokładnie to, o czym piszesz Agnieszko: kobitka opowiada jakieś dobrze brzmiące bajki, a człowiek ma wrażenie, że ktoś próbuje go zrobić w balona. Dlaczego nie można zachęcić do kupna wiskozowych rajstop przedstawiając po prostu ich zalety? Wtedy mała uwaga o dodatku kaszmiru, brzmi całkiem inaczej – jak coś, co wygrałyśmy ekstra.
      Ale zobacz, jak można wytrenować zmysły – już od pierwszego dotyku poznajesz, że w grę wchodzą sztuczności. Tak trzymać :-)
      A firmą się nie martw, wtedy zachwalałaś, bo wtedy sprzedali Ci coś fajnego. Teraz albo zmienili strategię sprzedaży, albo to tylko pojedyncza wpadka – może się w końcu każdemu zdarzyć. Na szczęście jesteś bardzo przezorna, więc będziesz miała czas, żeby poszukać nowej świątecznej niespodzianki.

      P.S. Uff… od razu mi jakoś raźniej. Ja też czytam. Namiętnie, zawzięcie i z pasją, a im mniejszy druk, tym bardziej pewne, że się za niego wezmę :-) Moim ostatnim znaleziskiem był moherowy koc z akrylu, wprawdzie bez moheru, ale za to w jego cenie (!). Chociaż i tak nic nie przebije wegetariańskich kiełbasek z pobliskiego marketu z… białkiem kurzym w spisie składników.

      Odpowiedz
      • 555
        3 grudnia 2015

        ja też namiętnie czytam! dołączam do klubu!

        Odpowiedz
  15. Gosia
    6 grudnia 2015

    Pierwszy raz tu jestem i napewno zostanę. Tyle cennej wiedzy w jednym miejscu. Od paru dni chodzi za mną taki jeden plaszcz. Czy mogłaby pani na niego zerknąć? Nie chciałabym kupić bubla. Byłabym bardzo wdzięczna za opinie, a tymczasem lecę czytać dalej :) http://mlecollection.com/premium-czarny-plaszcz-p3263.html

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      7 grudnia 2015

      Dzień dobry, bardzo mi miło :-)
      Nie, z bublem na pewno nie mamy tu do czynienia. To jest ładny płaszczyk (kurteczka może?), któremu już na samym początku dajemy duży plus za podszewkę z wiskozy. Jednak mimo entuzjastycznego opisu produktu, jego skład nie odbiega od przeciętnej średniej z tego samego przedziału cenowego.
      Jeżeli płaszcz nie daje Pani spokoju, proszę go zamówić i na spokojnie przymierzyć. “Poczuć się” w nim i dokładnie go sobie obejrzeć. Jestem pewna, że po lekturze całej serii o płaszczu – w tym wpisie o tkaninach – będzie Pani umiała sama ocenić jego walory i przydatność. Gosiu, proszę sobie zaufać.

      Odpowiedz
  16. Joanna
    22 grudnia 2015

    Pani Moniko,
    a co sądzi Pani o tym płaszczu: http://mxm.pl/pl/p/Plaszcz-Theo-CZARNY/1786 ? Skład wydaje się obiecujący, fason bardzo mój, tylko cena każe nabrać podejrzliwości co do jego jakości.
    P. S. link ściągnięty z komentarza jednej z Czytelniczek wpisu o prezentach dla Pań.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 grudnia 2015

      To nie jest płaszcz, który sprawia na mnie wrażenie niezastąpionego towarzysza zimowych dni. Wygląda raczej na bardzo cieniutki (proszę porównać zdjęcie szarego na modelce), a jego cena wyjściowa – odpowiadająca raczej przeciętnej cenie sieciówkowej – zdaje się to potwierdzać.
      Z drugiej strony… być może w związku z brakiem porządnych zim, kwestię zimowego marźnięcia już wkrótce i tak będziemy miały z głowy :-)

      Odpowiedz
  17. Karolina
    21 stycznia 2016

    Witam

    Swój płaszcz 100% wełny kupiłam po przecenie za 370 zł, cena wyjściowa to 570zl. Jestem zadowolona :)http://ohyej.com/index.php?id_product=219&controller=product

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 stycznia 2016

      Na zdjęciach płaszczyk prezentuje się oh! :-)
      Cena wyjściowa mnie zastanawia, ale nie będzie żadnego “ale”. Tak naprawdę liczy się tylko to, że jesteś zadowolona.
      Dziękuję za link. Nie znałam Oh!Yej, a tu takie ładne, proste rzeczy.

      Odpowiedz
  18. Agnieszka M.
    21 października 2016

    Przez inny blog wczoraj dotarłam do takiego miejsca, które chyba jest do polecenia. http://pro-be.com/ Nie widzę czy szyją w Polsce, ale generalnie ciekawy adres. Podejrzewam, że projekty w Twoim, Moniko, guście. Ceny znośne, tj bywają wyższe za poliestry i chyba możliwość dopasowania do wymiarów.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 października 2016

      Ojej, ojej! Dzięki za czujność, ale jednak nie.
      Kolekcja wiosna/lato: podszewki z wiskozy i śliczna blondynka w roli modelki, ale patrząc na jej półnagie fotki, nie jestem pewna, kto miałby być odbiorcą produktu.
      Kolekcja jesień/zima: naturalne ocieplenia… niby fajnie, ale jasna sprawa, że te płaszczyki potrzebują ocieplenia, przecież to same mieszanki. Patrzę na zdjęcia i nie umiem wyobrazić sobie żadnego z nich zimą.

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        21 października 2016

        Te zdjęcia w bieliźnie też mi się nie podobają. Dziwny pomysł.

        Odpowiedz
  19. M
    16 grudnia 2016

    Dzień dobry,
    planowałam kupić w tym roku porządniejszy płaszcz z racji tego, że jestem strasznym zmarzluchem.
    Udało mi się dorwać płaszcz ze strony La redoute:
    http://www.laredoute.pl/ppdp/prod-350022478.aspx?docid=742116#description
    Przyszedł do mnie wczoraj i jest bardzo cienki, nie jestem w stanie ocenić czy będzie grzać w chłodniejsze dni. Mam jeszcze możliwość zwrotu dlatego bardzo będę wdzięczna za poradę. Z góry bardzo dziękuję : )

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 grudnia 2016

      Uszyty tylko w 60% z wełny, a do tego bardzo cienki? Będziesz w nim marznąć, M. Lektura tego wpisu powinna Ci wszystko wyjaśnić. Pozdrawiam Świątecznie.

      Odpowiedz
  20. Sylwia
    7 stycznia 2017

    Ja mam inny sposób na tanie ciepło. Kupuję w sieciówce parkę/płaszcz z przeceny (100 zł), koniecznie do kolan, z futrzanym kapturem i ładny wizualnie, a do tego bluzkę z owiec merynosów o gramaturze 230-260 (150-200 zł). W takim połączeniu nie może być zimno nawet w temperaturze grubo poniżej zera.

    Odpowiedz
    • Sylwia
      12 stycznia 2017

      Tak wróciłam tu, żeby podzielić się pewnymi spostrzeżeniami. Myślę, że równie dużo zależy od kroju, co od materiałów. Bo to nie kurtka nas ogrzewa, ale nasze ciało – jeżeli ciepło będzie uciekać w różnych miejscach, to żadna wełna, puch i inne cuda na nic się nie zdadzą. Miałam już tego typu wtopę – najwyższej jakości puch, a taki krój, że już bardziej by mnie ocieplał najtańszy poliester. Dlatego ważne by zamki / klapa z guzikami były dobrze zabezpieczone, tak samo jak rękawy, miejsce przy szyi oraz dół płaszcza.

      Dodatkowo sztuczne materiały różnią siè od siebie i niektóre potrafią pod pewnymi względami przewyższać naturalne typu puch czy wełna. Są nimi na przykład promaloft, goretex czy oryginalny polartec. Ale faktem jest, że trudno uzyskać to samo zabezpieczenie przed zimnem przy tej samej wadze materiału, więc jeśli już jestey skazani na sztuczne materiały, z własnego wyboru czy też nie, to z reguły nie warto kupować cienkich płaszczy/kurtek. Dla przykładu w tym roku zakupiłam parkę od House – poliester, ale porządna grubość i dobrze zabezpieczona. Jeszcze nie zdarzyło się, bym w niej zmarzła nawet przy 7-8 stopniach, jakie do tej pory były, przy czym mam na sobie zwykłą bluzkę / cienki sweterek nie z wełny. Raz ubrałam grubszy z wełny z dodatkiem wiskozy przy -5 i tak się przegrzałam, że byłam cała mokra. Podejrzewam więc, że przy temperaturze oscylującej -10-20 stopni ten płaszczyk wymięknie, ale wtedy właśnie wystarczy ubrać pod spód coś z wełny. Tak więc sztuczne nie takie straszne, ale trzeba wybierać z głową.

      Inna rzecz, że są polskie firmy, które produkują płaszcze 70% wełny i 10% kaszmiru + reszta sztuczna w około 500 zł, co uważam za bardzo dobry wynik (moja znajoma mnie uświadomiła, kiedy sama kupiła sobie takowy). Dodatkowo w przecenie można dostać je już za 350 zł, jak się odpowiednio trafi. Im marka bardziej rozpoznawalna i zagraniczna tym droższa za tą samą jakość – warto brać to pod uwagę i szukać w miejscowych sklepach.

      Odpowiedz
      • Sylwia
        12 stycznia 2017

        * przy -7-8 stopniach. Miałam oczywiście na myśli minusowe temperatury.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz