31 lipca 2018 / Prosto z atelier / 14 komentarzy

Słońce grzeje, dzieci mają wakacje, a dom pełen gości… czas na urlop! Ale nie, nie będę się lenić. Mam bardzo ambitne plany: chcę popracować nad nową formą bloga, zmienić jego nazwę na polską i zastanowić się nad projektem książki.

A propos zmiany nazwy bloga, bardzo lubię blogowy podtytuł Jak ubrać dorosłą kobietę. Jest długi, ale dokładnie opisuje to, o czym sobie tutaj rozmawiamy. Podoba Ci się tak samo jak mnie? Będziesz umiała się z nim zaprzyjaźnić? Chętnie usłyszę Twoje zdanie.

 

 

 

 



Komentarze

  1. Anna
    1 sierpnia 2018

    Propozycja nowej nazwy bardzo mi się podoba. Wiadomo, o co chodzi;). Udanego urlopu!

    Odpowiedz
  2. Kasia
    1 sierpnia 2018

    Udanego urlopu :) Wg mnie obecny podtytuł blogowy jest bardzo trafny.

    Odpowiedz
  3. Monika
    1 sierpnia 2018

    Witam, nowy/stary tytuł jest świetny.
    Pozdrawiam.
    Monika

    Odpowiedz
  4. Aneta
    2 sierpnia 2018

    “Jak ubrać dorosłą kobietę” to najlepsza nazwa, albowiem w punkt opisuje tematykę, którą podejmujesz.
    Życzę udanego urlopu! Wypoczywaj i wracaj do nas szybko! Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  5. Agnieszka
    2 sierpnia 2018

    Podtytuł jest wspaniały, pomysł książki cudowny. Życzę Ci Moniko wspaniałych wakacji

    Odpowiedz
  6. Ewa
    2 sierpnia 2018

    “Jak ubrać dorosłą kobietę” to bardzo trafny tytuł. Zastanowiłabym się może nad troszkę inną formą początku, np. “ubierając/ jak ubierać”, ale “jak ubrać” wydaje mi się oczywiste (w ten dobry sposób), rytmiczne i zapadające w pamięć. Tyle od filologa:-)

    A to, że myślisz o napisaniu książki, to wspaniała wiadomość!!! Na pewno bym ją kupiła, dla siebie i dla córki, bo ona też kiedyś będzie dorosła, a najważniejsze rzeczy przecież się nie zmieniają…

    Odpowiedz
  7. Makosza
    2 sierpnia 2018

    Miłego odpoczynku.

    Ja już się zaprzyjaźniłam.

    Odpowiedz
  8. Monika (Lady and the dress)
    3 sierpnia 2018

    Bardzo Wam dziękuję Dziewczyny. Już wiem, że jestem na dobrej drodze :-)

    Odpowiedz
  9. Katarzyna
    5 sierpnia 2018

    Jak ubrać dorosłą kobietę- i wszystko jest jasne. Ale tu zaglądają kobiety nie tylko dorosłe, ale przede wszystkim takie, które wiedzą, czego chcą i poszukują tego. Czyli świadome siebie, dojrzałe. Więc może: jak ubrać świadomą siebie kobietę lub: jak ubrać dojrzałą kobietę?

    A wszelkie pojawiające się wpisy uwielbiam i bez względu na nazwę będę czytać :).

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz
  10. Basia
    5 sierpnia 2018

    Jakoś nigdy specjalnie nie przeszkadzało mi połączenie nazwy bloga angielskiej z polską, lubiłam ją. Także pomysł z pozostawieniem jej drugiego członu – podoba mi się.
    Jestem zachwycona na samą myśl, że kiedyś będzie nam dane posiadać książkę napisaną przez Ciebie! Jestem staromodna i lubię czuć papier w dłoni, przeglądać i kartkować strony, podziwiać zdjęcia i zaczytywać się w tekście. Już wiem, gdzie będzie stała, na honorowym miejscu, tuż obok moich ukochanych książek (o cukiernictwie ;).
    Udanego wypoczynku!

    Odpowiedz
  11. Zenobia
    6 sierpnia 2018

    Dzień dobry, Moniko! Zanim zacznę – muszę to napisać: jak to dobrze, że jest Twój blog. Jestem zachwycona, że wróciłaś!

    Odnośnie nazwy – Moniko miła, przecież Ty już ją masz, toż to już Twoja marka jest. „Jak ubrać dorosłą kobietę” – właśnie takiej wiedzy poszukuję, choć najchętniej sformułowałabym to szerzej. O tak: „jak ubrać dorosłą, niezbyt wychudzoną, pełną życia i energii, zachowującą wewnętrzne dziecko kobietę – w dobrze skonstruowaną, prawidłowo skrojoną, piękną w swej prostocie odzież ze szlachetnych materiałów MAJĄCĄ MIEJSCE NA BIUST!!”.

    (Za długie na nazwę bloga. Ale „Sukienka z miejscem na biust” to w sam raz na blogowy wpis – ciekawa jestem, czy tylko ja dostaję wysypki na widok odzieży w rozmiarze 40 lub 42, niejednokrotnie pięknej i czasem nawet z przyzwoitego materiału, nieposiadającej nawet cienia zaszewek na biuście? Jak u licha na dorosłej kobiecie ma się dobrze układać taka konstrukcja, o ile nie jest to peruwiańskie ponczo?)

    Pisz, Moniko. Pisz blog, pisz książkę – tworzysz piękno, piętnujesz miernotę, dzięki Tobie chce się wyglądać piękniej i lepiej czuć się z samą sobą.

    Odpoczywaj. I wracaj!

    Odpowiedz
    • Makosza
      9 sierpnia 2018

      Chciałabym coś napisać odnośnie słowa wychudzona. Kobiety są różne. Np. ja nigdy nie byłam drobna, szczuplutka, mam tzw. kobiecą figurę i nawet bez grama tkanki tłuszczowej na ciele nie będę drobna i delikatna. Znam takie kobiety, które można określić wychudzonymi a jednak one takie są, bo taka ich uroda. Mam przyjaciółkę, 36 lat, matka 2 chłopców, lubi dobre jedzenie i wypady do restauracji, gdzie sałatkę zamawia jako przystawkę a nie danie główne. Znam ją od liceum i ona zawsze była niesamowicie drobna, wąska w ramionach i w biodrach, lekko zarysowana talia, szczuplutkie ramiona i nogi, małe piersi. Patrząc na nią powiemy, że jest wychudzona a ona po prostu taka jest. Jest tyle różnych kobiet, jedne są krągłe, inne mają bardziej chłopięce sylwetki, wysokie, małe, po postu różne i nie skreślajmy żadnej z nich. Dzisiaj jest jakiś szał na ocenianie. Chude źle, grube źle (choć mówienie, że otyłość jest zdrowa to kolejna głupota naszych czasów), szczupła też źle, bo szczupła dzisiaj określana jest jako plus size, zbyt wysportowane źle, wszystkie źle. Nie ma co powielać tego dziwnego wzoru. Akceptujmy naszą różnorakość.

      Odpowiedz
    • Basia
      19 sierpnia 2018

      Bardzo podoba mi się szczególnie ten fragment: “MAJĄCĄ MIEJSCE NA BIUST!!” Hihi i ja się pod tym podpiszę ;)

      Odpowiedz
  12. Monika (Lady and the dress)
    7 sierpnia 2018

    Katarzyno, Basiu, Zenobio… cześć Dziewczyny :-) Ściskam wakacyjnie, dziekując za ciepłe, przemiłe słowa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz