31 lipca 2018 / Prosto z atelier / 23 komentarze

Słońce grzeje, dzieci mają wakacje, a dom pełen gości… czas na urlop! Ale nie, nie będę się lenić. Mam bardzo ambitne plany: chcę popracować nad nową formą bloga, zmienić jego nazwę na polską i zastanowić się nad projektem książki.

A propos zmiany nazwy bloga, bardzo lubię blogowy podtytuł Jak ubrać dorosłą kobietę. Jest długi, ale dokładnie opisuje to, o czym sobie tutaj rozmawiamy. Podoba Ci się tak samo jak mnie? Będziesz umiała się z nim zaprzyjaźnić? Chętnie usłyszę Twoje zdanie.

 

 

 

 



Komentarze

  1. Anna
    1 sierpnia 2018

    Propozycja nowej nazwy bardzo mi się podoba. Wiadomo, o co chodzi;). Udanego urlopu!

    Odpowiedz
  2. Kasia
    1 sierpnia 2018

    Udanego urlopu :) Wg mnie obecny podtytuł blogowy jest bardzo trafny.

    Odpowiedz
  3. Monika
    1 sierpnia 2018

    Witam, nowy/stary tytuł jest świetny.
    Pozdrawiam.
    Monika

    Odpowiedz
  4. Aneta
    2 sierpnia 2018

    “Jak ubrać dorosłą kobietę” to najlepsza nazwa, albowiem w punkt opisuje tematykę, którą podejmujesz.
    Życzę udanego urlopu! Wypoczywaj i wracaj do nas szybko! Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  5. Agnieszka
    2 sierpnia 2018

    Podtytuł jest wspaniały, pomysł książki cudowny. Życzę Ci Moniko wspaniałych wakacji

    Odpowiedz
  6. Ewa
    2 sierpnia 2018

    “Jak ubrać dorosłą kobietę” to bardzo trafny tytuł. Zastanowiłabym się może nad troszkę inną formą początku, np. “ubierając/ jak ubierać”, ale “jak ubrać” wydaje mi się oczywiste (w ten dobry sposób), rytmiczne i zapadające w pamięć. Tyle od filologa:-)

    A to, że myślisz o napisaniu książki, to wspaniała wiadomość!!! Na pewno bym ją kupiła, dla siebie i dla córki, bo ona też kiedyś będzie dorosła, a najważniejsze rzeczy przecież się nie zmieniają…

    Odpowiedz
  7. Makosza
    2 sierpnia 2018

    Miłego odpoczynku.

    Ja już się zaprzyjaźniłam.

    Odpowiedz
  8. Monika (Lady and the dress)
    3 sierpnia 2018

    Bardzo Wam dziękuję Dziewczyny. Już wiem, że jestem na dobrej drodze :-)

    Odpowiedz
  9. Katarzyna
    5 sierpnia 2018

    Jak ubrać dorosłą kobietę- i wszystko jest jasne. Ale tu zaglądają kobiety nie tylko dorosłe, ale przede wszystkim takie, które wiedzą, czego chcą i poszukują tego. Czyli świadome siebie, dojrzałe. Więc może: jak ubrać świadomą siebie kobietę lub: jak ubrać dojrzałą kobietę?

    A wszelkie pojawiające się wpisy uwielbiam i bez względu na nazwę będę czytać :).

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz
  10. Basia
    5 sierpnia 2018

    Jakoś nigdy specjalnie nie przeszkadzało mi połączenie nazwy bloga angielskiej z polską, lubiłam ją. Także pomysł z pozostawieniem jej drugiego członu – podoba mi się.
    Jestem zachwycona na samą myśl, że kiedyś będzie nam dane posiadać książkę napisaną przez Ciebie! Jestem staromodna i lubię czuć papier w dłoni, przeglądać i kartkować strony, podziwiać zdjęcia i zaczytywać się w tekście. Już wiem, gdzie będzie stała, na honorowym miejscu, tuż obok moich ukochanych książek (o cukiernictwie ;).
    Udanego wypoczynku!

    Odpowiedz
  11. Zenobia
    6 sierpnia 2018

    Dzień dobry, Moniko! Zanim zacznę – muszę to napisać: jak to dobrze, że jest Twój blog. Jestem zachwycona, że wróciłaś!

    Odnośnie nazwy – Moniko miła, przecież Ty już ją masz, toż to już Twoja marka jest. „Jak ubrać dorosłą kobietę” – właśnie takiej wiedzy poszukuję, choć najchętniej sformułowałabym to szerzej. O tak: „jak ubrać dorosłą, niezbyt wychudzoną, pełną życia i energii, zachowującą wewnętrzne dziecko kobietę – w dobrze skonstruowaną, prawidłowo skrojoną, piękną w swej prostocie odzież ze szlachetnych materiałów MAJĄCĄ MIEJSCE NA BIUST!!”.

    (Za długie na nazwę bloga. Ale „Sukienka z miejscem na biust” to w sam raz na blogowy wpis – ciekawa jestem, czy tylko ja dostaję wysypki na widok odzieży w rozmiarze 40 lub 42, niejednokrotnie pięknej i czasem nawet z przyzwoitego materiału, nieposiadającej nawet cienia zaszewek na biuście? Jak u licha na dorosłej kobiecie ma się dobrze układać taka konstrukcja, o ile nie jest to peruwiańskie ponczo?)

    Pisz, Moniko. Pisz blog, pisz książkę – tworzysz piękno, piętnujesz miernotę, dzięki Tobie chce się wyglądać piękniej i lepiej czuć się z samą sobą.

    Odpoczywaj. I wracaj!

    Odpowiedz
    • Makosza
      9 sierpnia 2018

      Chciałabym coś napisać odnośnie słowa wychudzona. Kobiety są różne. Np. ja nigdy nie byłam drobna, szczuplutka, mam tzw. kobiecą figurę i nawet bez grama tkanki tłuszczowej na ciele nie będę drobna i delikatna. Znam takie kobiety, które można określić wychudzonymi a jednak one takie są, bo taka ich uroda. Mam przyjaciółkę, 36 lat, matka 2 chłopców, lubi dobre jedzenie i wypady do restauracji, gdzie sałatkę zamawia jako przystawkę a nie danie główne. Znam ją od liceum i ona zawsze była niesamowicie drobna, wąska w ramionach i w biodrach, lekko zarysowana talia, szczuplutkie ramiona i nogi, małe piersi. Patrząc na nią powiemy, że jest wychudzona a ona po prostu taka jest. Jest tyle różnych kobiet, jedne są krągłe, inne mają bardziej chłopięce sylwetki, wysokie, małe, po postu różne i nie skreślajmy żadnej z nich. Dzisiaj jest jakiś szał na ocenianie. Chude źle, grube źle (choć mówienie, że otyłość jest zdrowa to kolejna głupota naszych czasów), szczupła też źle, bo szczupła dzisiaj określana jest jako plus size, zbyt wysportowane źle, wszystkie źle. Nie ma co powielać tego dziwnego wzoru. Akceptujmy naszą różnorakość.

      Odpowiedz
    • Basia
      19 sierpnia 2018

      Bardzo podoba mi się szczególnie ten fragment: “MAJĄCĄ MIEJSCE NA BIUST!!” Hihi i ja się pod tym podpiszę ;)

      Odpowiedz
    • eM
      9 września 2018

      Ja również chciałabym odnieść się do tej “wychudzonej”. Bardzo chciałabym osiągnąć magiczny rozmiar 36, co pewnie rozwiązałoby większość problemów podczas ubraniowych zakupów. Ale se ne da. Ponieważ ostatnio panuje trend na zawyżanie rozmiarówek (podobno kobiety są bardziej skłonne kupować ubrania w niższym rozmiarze, bo to wpływa na ich lepsze samopoczucie), rozmiar 34 zaczął się również robić za duży a i tego rozmiaru część firm “kobiecych” nie produkuje. Za to ubrania w sklepach “młodzieżowych” może i pasują, natomiast długość spódniczek i sukienek…

      Może być i kobieta w rozmiarze 40-42 bez biustu i 34 z biustem nieproporcjonalnie dużym. Znam oba przypadki i wiele innych. “Polska” sylwetka dorosłej kobiety to pani “duża” na górze (biust i brzuch) i z bardzo szczupłymi nogami- dlatego fakt- większość sukienek tworzona jest bez zaszewek- na prosto. Oczywiście każda inna figura będzie wyglądała w takiej sukience fatalnie i też nie podoba mi się, że nie ma większego zróżnicowania w kwesti krojów. Osobiście jednak wysypki dostaję, kiedy traktuje się mnie z wyższością w sklepach odzieżowych, nie dlatego, że coś na mnie tam nie pasuje, ale dlatego, że nie wybieram tych niepasujących rzeczy tylko szukam ideału. Przykład? Jest takie centrum handlowe w Warszawie, gdzie sprzedawcy lubią obrażać się na klientów. W sklepie obuwniczym pan próbował udowodnić mi, że rozmiar 37 obuwia, to to samo, co małe 35 i różnicę można skorygować wkładkami. Nie, nie można.
      Tego samego dnia obraziła się na mnie pani w sklepie specjalizującym się w klasycznych spódniczkach. Poliestrowych, ale na tyle ładnych i ładnie odszytych, że postanowiłam odstąpić od swojej zasady niekupowania sztucznych ubrań. Na pytanie o rozmiar 34 pierwszy “foch”- “tego nikt nie kupuje, szyjemy dla kobiet, od rozmiaru 36 albo 38”. Ponieważ spódniczki były naprawdę ładne, mimo że wygladały na za duże, poprosiłam o centymetr, żeby zmierzyć szerokość w talii i biodrach- przyznaję, nie miałam czasu i nie chciało mi się mierzyć na darmo. Oburzenie pani sięgnęło szczytu: “no tak, ja mogę dać centymetr, ale to trzeba mierzyć, przecież one się znacznie naciągają”. Zapytałam, czy “naciągną się” dwa rozmiary w dół i wyszłam…

      Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie chcę tu nikomu nic zarzucać. Proszę jedynie o odrobinę zrozumienia: sylwetki kobiece są różne. I nie zawsze mamy na nie wpływ. Jasne, są panie (słyszy się o tym), które chcą mieć “seksi okrągłości” i dążą do rozmiarów sporo powyżej 50 i takie, które trzymają przesadzone diety, żeby nie wyjść powyżej amerykańskiego “0”. Ale w większości nie zależy to od nas, dlatego apeluję, aby nie zarzucać tym większym “zaniedbania” a mniejszym “wieszakowatości” tylko skupić się na tym, że każda z nas chce wyglądać dobrze i znaleźć dla siebie coś odpowiedniego zarówno w kwestii kroju, stylu, wzoru, koloru i jakości i ma do tego prawo. :)

      Odpowiedz
  12. Monika (Lady and the dress)
    7 sierpnia 2018

    Katarzyno, Basiu, Zenobio… cześć Dziewczyny :-) Ściskam wakacyjnie, dziekując za ciepłe, przemiłe słowa.

    Odpowiedz
  13. Agnieszka
    23 sierpnia 2018

    Mona, moim skromnym zdaniem stara nazwa jest bardzo dobra, ma swój polski dodatek, a i “dawnym” czytelniczkom będzie się dobrze kojarzyć. A tak w ogóle to bardzo się cieszę z Twojego powrotu. W czasie, kiedy Cię nie było, wyczytałam wszystkie wpisy – no i oczywiście żałowałam, że nie ma więcej. Pozdrawiam -Aga

    Odpowiedz
  14. Daria
    6 września 2018

    Alez ja sie ciesze, ze Pani “wrocila”! “Lady and the dress” bylo jednym z moich ulubionych miejsc w otchlaniach www. Ale ledwo sie tu zadomowilam, nadeszlo pozegnanie. Z nutka nadzieji zagladalam regularnie i liczylam na jakis znak zycia, az w koncu ta ostatnia nadzieje pogrzebalam… No i nagle szukajac informacji o jedwabiu znowu znalazlam sie w tym miejscu (Google – dzieki!!!). Teraz nadrabiam zalegosci, czytam to co przegapilam i nie moge sie juz doczekac Pani powrotu z wakacji. Bardzo lubie “Lady and the dress”, wpisy na wysokim poziomie merytorycznym i jezykowym, a do tego takie sympatyczne i kulturalne czytelniczki (to tez Pani zasluga!).
    Odnosnie tytulu to “jak ubrac dorosla kobiete” bardzo mi sie podoba i faktycznie oddaje dokonale to, o czym tutaj sie rozmawia. Mysle, ze doroslosc nie tylko zwiazana jest z metryka. Mozna miec -dziesci lat i ubierac sie infantylnie, jak i w wieku nastoletnim preferowac klasyke i styl.
    Pozdrawiam goraco!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      7 września 2018

      Właśnie powolutku wykańczam sobie i koryguję to i tamto, a tu… Dario, wiesz jaką mi zrobiłaś przyjemność? Bardzo przyda mi się teraz taki serdeczny, motywujący doping.
      Dziękuję i ślicznie Cię pozdrawiam :-)

      PS Rozpoczęcie nowego sezonu zaplanowałam na połowę września, więc nowy wpis ukaże się pod koniec przyszłego tygodnia.

      Odpowiedz
  15. Katarzyna Helena
    7 września 2018

    Pani Moniko, dziękuję. Nareszcie znalazłam coś dla siebie, chociaż prawie przestałam już szukać. Tematyka bloga to coś dla dorosłej kobiety, która oscylując w okolicach rozmiaru 44, uważa że sukienka to świetna sprawa, a już na pewno ta uszyta z dobrej jakości tkaniny. Będę z niecierpliwością czekać na kolejne wpisy.
    pozdrawiam Katarzyna Helena
    ps. też szukam bezskutecznie sukienek “z miejscem na biust” niekoniecznie w komplecie z tym “na brzuch”…

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      8 września 2018

      Bardzo fajnie podsumowałaś blogową specjalizację Katarzyno. Cieszę się, że mogę Cię poznać :-)
      Ciepło pozdrawiam.

      PS Czytasz sobie? Zajrzę po weekendzie do tego sklepu z jedwabiami. Sama jestem ciekawa, co i jak.

      Odpowiedz
  16. eM
    9 września 2018

    O nie! Zupełnie przegapiłam Pani powrót! Bloga znalazłam jakoś niedługo przed pożegnaniem, kiedy to priorytetem w moich zakupach stała się jakość i naturalne tkaniny i od tego czasu chętnie wracałam do niektórych wpisów, traktując je jako punkt wyjściowy do moich własnych przemyśleń i wniosków. Bardzo, bardzo cieszę się, że Pani wraca, tym bardziej, że ostatnio zirytowana sklepowym asortymentem, kupiłam jakąś podstawową maszynę do szycia i planuję sama zadbać o niektóre części garderoby.
    Tak więc z przyjemnością myślę o kolejnych wpisach, które pewnie jeszcze sporo namieszają w mojej głowie, ale też pewnie wskażą w którą stronę iść :) A gdyby była i książka… Pełnia szczęścia!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      10 września 2018

      To co? Wrzesień się już zaczął… chyba trzeba się w końcu wziąć za to mieszanie w głowach :-)

      Odpowiedz
      • Aga
        10 września 2018

        No jak najbardziej. Juz czekam z niecierpliwoscia na nowinki.
        Goraco pozdrawiam 😘

        Odpowiedz

Dodaj komentarz