8 stycznia 2014 / Prosto z atelier / 9 komentarzy

Ferie zimowe już dawno się skończyły, goście porozjeżdżali się do domów, a po pierogach z kapustą i grzybami zostało tylko mgliste wspomnienie, ale błogie lenistwo nie chce mnie opuścić. Przedłużmy jeszcze troszkę chwile boskiego „nicnierobienia” i porozmawiajmy niespiesznie o noworocznych zamierzeniach i planach.

 

No właśnie, jeśli chodzi o moje plany, to aż chciałoby się tęsknie westchnąć: „piękne, ach, piękne było życie blogera!” Zwłaszcza tego, który żył sobie w słodkiej nieświadomości. Coś tam sobie napisał od czasu do czasu, coś gdzieś skomentował i w ogóle wszystko szło jak po maśle. Szło… aż do czasu, kiedy wpadła mu w ręce książka „Bloger” Tomka Tomczyka, a zaraz po niej druga, świeżutko wydana „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj” tego samego autora.

 

Nie dosyć, że jak się okazało  a) pół Polski czyta, kocha i nienawidzi słynnego Kominka,  b) sam kontrowersyjny autor okazał się podczas naszej krótkiej korespondencji normalnie sympatyczny i życzliwy, to jeszcze c) nasz mało świadomy bloger nie ma już żadnych usprawiedliwień:

  • nie może się skarżyć, że nikt go nie czyta,
  • nie może się użalać, że nie ma czasu na pisanie, dzieci płaczą, a obiad niegotowy,
  • nie może biadolić, że tak w ogóle to inni mają lepiej.

 

Nie może, bo oprócz tego, że inni zwykle mają lepiej, to wszystkie wyjaśnienia swoich problemów wraz z ich rozwiązaniami znajdzie w obu książkach. W każdym razie ja znalazłam. Podane dobitnie i w specjalnym, kominkowym stylu: przekonywująco,  mobilizująco i z humorem – dokładnie w taki sposób, jakiego mi trzeba. Oczywiście, można się z tym co się właśnie czyta wcale nie zgadzać, ale materiał do przemyśleń i przewartościowań otrzymuje się pierwszej klasy.

 

I wiecie co? Szykują się zmiany. Tak mi dopomóż… Kominku.

 

Niezbędne.

 

A propos zmian

Co prawda grafik najbliższych tematów wisi już gotowy, ale ponieważ początek roku nastraja optymistycznie i wspaniałomyślnie, a rozsądek podpowiada, że stan ten nie będzie trwał wiecznie, pomyślałam sobie, że w ramach noworocznej, intymnej atmosfery zrobię nam niespodziankę, zapraszając moich własnych Czytelników do przełamania nieśmiałej rezerwy. Jeżeli są takie tematy, które chętnie zobaczylibyście tutaj, na blogu, to właśnie teraz jest doskonały moment, żeby to wyjawić:

O czym chcielibyście w końcu przeczytać? Czy jest coś, co Was nurtuje albo po prostu ciekawi? Jakie wątki, z tych już omawianych, szczególnie Was zainteresowały? Które z dotychczasowych wpisów najbardziej lubicie? A może któreś wymagają uzupełnienia lub bardziej wnikliwego potraktowania?

 

Prawdopodobieństwo, że przyjaźnie usposobiona autorka przejmie się zasugerowaną problematyką jest całkiem spore. Zwłaszcza, jeśli zaproponowane zagadnienia zafrapują również ją:).

 

 



Komentarze

  1. Małgorzata TP
    10 stycznia 2014

    Jak już kiedyś wspominałam, lubię jak piszesz … może być o traktorach :) – to tak a’propos oczekiwań.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      10 stycznia 2014

      Właśnie się zastanawiam czy w kontekście komentarza pod spodem, traktory nie wniosłyby nam tu trochę świeżego powietrza:))

      Odpowiedz
  2. labrador
    10 stycznia 2014

    elegancjafrancja a jakim samochodem się dama porusza?

    Odpowiedz
  3. Irensa
    12 stycznia 2014

    A ja najbardziej lubię posty omawiające poszczególne detale ubrania modelki. W najdrobniejszych szczegółach dotyczących tkanin jak i tajników wykończenia! Liczę na kontynuację…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 stycznia 2014

      Jeśli chodzi o najdrobniejsze detale tkaninowo – wykończeniowe, jest Pani na właściwym blogu, miła Irenso. To ulubione tematy naszej autorki, więc z pewnością ich nie zabraknie!

      Gorzej będzie jednak z modelkami. Zuzka i Frau Frese będą musiały wystarczyć, nie planujemy bowiem w tym roku żadnych dodatkowych angaży:))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz