23 kwietnia 2016 / Szafa marzeń / 34 komentarze

Piaskowy beż zaakcentowany soczystym różem, miętą, szafirem i pomarańczem. Albo: pudrowy róż rozświetlony morskim błękitem i ognistą czerwienią. Eksplozja kolorów, haftów i ornamentów. Witaj w bajkowym świecie Ivko.

 

Ivko: co to za firma?

Uwielbiam takie uskrzydlające historie: kryzys polityczny związany z upadkiem Jugosławii, serbska rzeczywistość zdominowana przez mężczyzn i patrialchalną tradycję, a w środku kobieta – Danica Komnenić – która wbrew wszelkim przeciwnościom losu realizuje swoje marzenie, zakładając niewielki warsztat dziewiarski w samym środku socjalistycznego Sarajewa.

Ivko Woman, niewielka firma rodzinna założona w 1986 roku, jest dzisiaj rozpoznawalną na międzynarodowym rynku marką, która specjalizuje się w produkcji wysokiej jakości dzianin. Połączenie nowoczesnej technologii z tradycyjnym dziewiarskim kunsztem odegrało w sukcesie w firmy nie mniejszą rolę niż oryginalne, baśniowe wzornictwo czerpiące całymi garściami z motywów kultury ludowej.

 

Ivko-motywy-ludowe

 

Ręcznie malowane marokańskie płytki, stylizowane w formie roślinnych ornamentów arabeski albo kunsztowne kwiaty inspirowane sztuką naiwną – kreatywnym motorem napędowym zespołu projektantów Ivko, jest sztuka i folklor całego świata.

 

 

 

Emocje odciśnięte w detalu

Wełny, bawełny, jedwabie, lny i wiskozy – kolekcje firmy nie ograniczają się tylko do swetrów. Dzianinowe suknie, płaszcze, spódnice, szale, uzupełniane są w zależności od sezonu lekkimi sukienkami o prostej, ale bardzo kobiecej linii, pełnymi wdzięku spódnicami o praktycznym kroju „na co dzień”, cudownie swobodnymi spodniami z przewiewnego lnu oraz dodatkami, np. pakowną torbą, bez której trudno sobie wyobrazić udane lato. Każda z tych rzeczy sprawia wrażenie, jakby jej jedyną racją bytu było wykrzyczeć światu urodę życia: dolce vita! Czy może raczej… sladak život!

 

Ivko-jacquard2

 

Przepyszny, żakardowy płaszcz z wełny merino jest nieodzownym elementem każdej kolekcji serbskiej marki.

 

 

 

Stylowa dziewczyna w Ivko

Im dłużej przyglądam się kolekcji Ivko, tym jestem bardziej pewna – magia tych ubrań nie polega wyłącznie na ich oryginalnej i świeżej urodzie. Ich siła tkwi w tym, że są dla każdej z nas.

 

Ivko-wybór-Moniki

 

Sama najchętniej noszę spokojne odcienie zestawiane w monochromatyczne całości ton w ton. Jednak… przepadłam z kretesem – oba warianty chciałabym mieć w swojej szafie.

 

 

 

Nawet jeśli nie jesteś typem, którego ideałem jest szafa w stylu etnicznym, nawet jeśli jesteś Elegantką albo Dziewczyną Klasyczną i kalejdoskop kolorowych wzorów nie jest pierwszym z twoich odzieżowych wyborów, docenisz urodę naturalnych tkanin oraz radosne przesłanie ukryte w niepowtarzalnym wzornictwie.

 

Romantyczka? Dziewczynie romantycznej serce podskoczy z zachwytu od pierwszego spojrzenia:

Ivko-dziewczyna-romantyczna

 

 

 

Dziewczyna naturalna zakocha się w lekkich bawełnach i wdzięcznych, nieskomplikowanych krojach:

Ivko-dziewczyna-naturalnafot: zalando.pl

 

 

 

Dziewczyna kreatywna utonie po uszy w baśniowych wzorach i haftach:

Ivko-dziewczyna-kreatywna

 

 

 

Królowa dramatu przepadnie w odważnych i fantastycznie kolorowych kombinacjach barw:

Ivko-dziewczyna-dramatyczna

 

 

 

Dziewczyna klasyczna właściwie oceni urodę naturalnych tkanin oraz możliwości kryjące się w intrygującym motywie dekoracyjnym – prostym środku stylistycznym, pozwalającym odświeżyć odrobinę zbyt grzeczne (znane, nudne…) zestawienia:

Ivko-dziewczyna-klasyczna

 

 

 

Elegantka… oj tam, spójrz po prostu na zdjęcie!

Ivko-dziewczyna-elegancka

 

 

 

Ładne, prawda? Jeśli nie masz dosyć, zajrzyj na firmową stronę Ivko Woman. To nie jest sklep, tylko przesycona afirmacją życia wizytówka marki. Oglądanie jej ciuchów powinno być przepisywane na receptę, jako skuteczne remedium przeciwko przygnębieniu, zniechęceniu i na przekór pochmurnie depresyjnej pogodzie. Męczy mniej od biegania, ale efekt jest taki sam – eksplozja hormonów szczęścia gwarantowana :-)

 

 

*Wszystkie zdjęcia, łącznie ze zdjęciem na stronie głównej, pochodzą ze strony firmowej Ivko Woman.

 



Komentarze

  1. Maga
    23 kwietnia 2016

    Nie jestem fanką folkloru w ubiorze, ale tu jestem zachwycona. Oglądam, oglądam i napatrzeć sie nie mogę… Podoba mi sie wszystko.

    Odpowiedz
    • Doris
      23 kwietnia 2016

      Oj, tak, oj tak, wszystko to prawda.
      Mam sweterek z wełny, zapinany, mięciutki, ciepły, nie gryzący.Cudo.Zakochałam się i przyczajam na zimę jeszcze kupić.A mojego sweterka na Zalando już nie ma.Dodam tylko,że jestem typowym rozmiarem 40 a rzeczy , które mierzyłam z Ivko to 38 ( i te są dobre).

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        24 kwietnia 2016

        Doris, dziękujemy za ważną wskazówkę: rozmiarówka jest większa (nie jest źle, zwykle jest odwrotnie. I choć wiemy, że rozmiary to tylko nic nie znaczące numerki, człowiek czuje się jak wieloryb, gdy raptem nie mieści się w swój “typowy” rozmiar :-)

        No i jeszcze – mięciutki, ciepły, nie gryzący, cudny. Czego nam jeszcze trzeba?

        Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 kwietnia 2016

      Maga: u mnie podobnie, ale trochę inaczej: uwielbiam folklor, ale zwykle mi wystarczy, że nasycę oczy. A z Ivko przeciwnie – chcę mieć!

      Odpowiedz
  2. Krystyna
    24 kwietnia 2016

    Niesamowite i jaka różnorodność. A ta wodoodporna kurtka na stronie Ivko, wspaniała i nie banalna, tylko wszędzie pisze prać ręcznie i suszyć na płasko.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 kwietnia 2016

      W zalando po kurtce ani śladu, chociaż wczoraj jeszcze była (bo i wspaniała, i niepowtarzalna, i jak znalazł w naszym klimacie).

      Jeśli chodzi o pielęgnację, mogłabym powiedzieć tak – piękne i wyjątkowe rzeczy potrzebują wyjątkowego traktowania. Ale nie powiem, ponieważ pranie ręczne załatwi dzisiaj za nas każda pralka (program do prania wełny albo wyjątkowo delikatnych tkanin, z niskimi obrotami przy wirowaniu). A żeby nie było, że się mądruję, trochę się porozglądałam: w sklepach online na stronach angielsko- i niemieckojęzycznych, prawie przy każdym modelu stoi jak byk “pranie ręczne albo specjalne delikatne pranie w pralce” :-)

      Odpowiedz
  3. Makosza
    25 kwietnia 2016

    Uwielbiam folklor. NIe nosze za duzo i za czesto. Ubrac sie w spokojne kolory i bach! szal albo pasek z motywem folklorystycznym (jej, jak to sie pisze). O marce nie slyszlam ale zaleglosci juz nadrobilam.
    Zakochalam sie w dlugim zakiecie, mocne kolory. I tak wyobraznia podopowiada, ze pieknie by wygladal nalozony na czarna, prosta sukienke albo czarne spodnie i bluzke. Nawet swiecidelek nie potrzeba. Te kolory.
    Szale tez sie do mnie usmiechaja, zwlaszcza, ze ja bardzo lubie je nosic. Fajne ciuszki a 3 rzeczy chetnie bym przygarnela.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      25 kwietnia 2016

      Oj, tak. Piękny, wyraziście kolorowy element ubrania potrafi ożywić każdy, niby normalny zestaw. Wystarczy jeden.
      Wzory od stóp do głów to bardzo odważna wersja, więc nie jest to opcja dla każdego. Zawsze sądziłam, że dla mnie też nie… ale jest jeszcze Ivko.

      P.S. Tylko trzy? Kolory, hafty, lejące się tkaniny… jak tu nie utonąć po uszy.

      Odpowiedz
      • Makosza
        25 kwietnia 2016

        Podoba mi się w sumie prawie wszystko, tylko, że obiecałam sobie, że w mojej szafie będą znajdować się tylko rzeczy, które są mną, dla mnie, bez kompromisów. Wtedy musi wszystko się zgadzać> kolory jakie lubię, fason, materiał. Mieć ten luksus, by otworzyć szafę i wiedzieć, że cokolwiek ubiorę to będę się w tym bardzo dobrze czuć. Moja mama to przeciwieństwo> oj tam tylko trochę odstaje, takie tanie, że opłaca się kupić nawet jeśli tylko raz nałożysz itd.
        Zajmuje to trochę czasu, by coś znaleźć i większość rzeczy odrzucam ale nie mam wyrzutów, gdy wydam więcej na daną rzecz. Mam jeszcze rzeczy z czasów “kup, co szkodzi.. aaa bo przecenione” i dobijam je a jak czas, by się ich pozbyć to taka miła lekkość na duszy.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          25 kwietnia 2016

          Wiem co masz na myśli, w końcu 100 (złotych, euro, funtów…) ma się do wydania tylko raz. Warto więc, żeby był to wydatek nie tylko przemyślany, ale przede wszystkim taki, który bezkompromisowo służy urodzie i podkreśla indywidualny charakter. Coś w stylu: tak, klasyczne ołówkowe spódnice mnie zachwycają, ale po co mam inwestować w obcisłą spódnicę do kolan, skoro najlepiej, najpiękniej i zawsze na miejscu czuję się ubrana w powiewną, romantyczną kieckę maxi.

          Te “tylko trzy”, to była mała zaczepka. Fajnie jest sobie tak głębiej pogadać :-)

          Odpowiedz
          • Makosza
            27 kwietnia 2016

            Dokładnie, jak już na coś nasze, ciężko zarobione pieniądze wydawać to na przemyślane rzeczy, by je mieć, używać i czuć się w nich dobrze.
            Aaaaa no bo ludzie dzisiaj nie czytają krytycznie tekstów. Jest tyle list, co każda powinna mieć w szafie, co koniecznie musimy kupić. A warto się zastanowić czy aby na pewno to potrzebujemy. Mam jeansy, bo rodzice mi kupili i jacy zadowoleni byli. Nie rozumieli, ze jeśli ktoś przez lata nie nosił jeansów to widocznie nie potrzebuje. Jak je znoszę to nie jestem taka pewna, czy kupię nową parę. Jakoś materiałowe bardziej są moje. Po prostu myślę, że trzeba słuchać siebie, by dobrze się czuć a ciuchy są dla nas a nie my dla nich. A chyba każda z nas miała kiedyś sytuacje, gdzie nie czuła się komfortowo z powodu tego, co miała na sobie.

            Jej, ten jeden długi sweter chodzi mi po głowie. Na razie nie mam na niego kasiory ale jak będę miała i będzie dalej w moich myślach to zapoznamy się bliżej.

  4. Agnieszka M.
    25 kwietnia 2016

    Piękne do patrzenia, ale żaden nie dla mnie do noszenia.

    Odpowiedz
  5. Aga
    25 kwietnia 2016

    Oj lade te ubranka. Bardzo mi sie spodobaly, ale dopiero na drugi rzut oka, jak im sie dobrze przyjrzałam i spokojnie ocenilam – na lato jak znalazl. Szczegolnie te szerokie spodnie, powiewne sukienki i delikatne bluzeczki. Cudenka.
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 kwietnia 2016

      Na drugi rzut, powiadasz? Nie ma lepszej rekomendacji dla ponadczasowego ciucha.
      Zawsze miałam wrażenie, że ubrania (i osoby :-), które uwodzą nas od drugiego, tego uważniejszego wejrzenia, nie tylko są wyjątkowo szykowne, ale głęboko zapadają w pamięć.

      Odpowiedz
  6. Wiktoria
    25 kwietnia 2016

    Napiszę również-jak moja poprzedniczka-piękne do patrzenia, ale ja mogłabym, coś z tych cudowności, na siebie włożyć. Mimo, że jestem dziewczyną klasyczną i w miarę elegancką. Tak myślę.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 kwietnia 2016

      Sądzę, że sekret tkwi w kobiecej, ale prostej formie ubrania. W sumie mamy tu same klasyki: kardigan, szerokie spodnie, spódnica układana w fałdy i w formie litery A, sukienka koszulowa albo princeska – odważne połączenia kolorów i oryginalne wzory sprawiają na takim neutralnym tle wyjątkowo harmonijne, nieprzeładowane wrażenie.

      Odpowiedz
  7. Irensa
    26 kwietnia 2016

    Oj, mimo że nie jestem piękną, wysoką i długonogą dziewczyną niewątpliwie ubrałabym się od stóp do głów! Taka odmiana stylu mogłaby być bardzo inspirująca i dla innych dziedzin życia…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 kwietnia 2016

      Oczywiście, że tak! Widzę, że dobrze trafiłam.
      Ale chwileczkę… między wierszami odczytuję sugestię, że tylko (albo przede wszystkim) piękne, wysokie i długonogie dziewczyny mogą dobrze wyglądać (dobrze, że nie dodałaś – młode!). Coś mi się zdaje, że bez pogadanek pt. “Spójrz w lustro, jesteś piękna”, nijak się nie obędzie :-)

      Odpowiedz
    • Makosza
      27 kwietnia 2016

      Może nie jesteś długonoga ani wysoka ale na pewno piękna. Każda z nas jest piękna.

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        27 kwietnia 2016

        Hej! A wy skąd się znacie? ;))

        Odpowiedz
        • Makosza
          27 kwietnia 2016

          Hi hi nie znamy. Ale jak pisze, ze nie jest wysoka to wierze na slowo. A co do bycia piekna to naprawde uwazam, ze kazda jest piekna. Wystarczy w siebie uwierzyc i nie robic krzywdy dziwnym makijazem i wlosami.

          Odpowiedz
          • Monika Frese
            28 kwietnia 2016

            Czytając ostatnie zdanie z zapałem kiwam głową (no właśnie… :-)

  8. Irensa
    27 kwietnia 2016

    Naprawdę, nijak! Czekam na pogadankę niecierpliwie!

    Odpowiedz
  9. Anna
    27 kwietnia 2016

    Piękne, tak chciałabym się ubierać. Barwnie, kobieco, naturalnie. Ale brakuje mi odwagi by podążyć za marzeniami :-) więc robię małe zmiany. Dziękuję za ucztę dla oczu i duszy.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 kwietnia 2016

      Wiesz, że znam to uczucie? Zawsze chciałam otulać się w spienione warstwy jedwabnej organzy. Technicznie rzecz biorąc mogłabym, jednak trzeba być prawdziwym wojownikiem, żeby udźwignąć ciężar zawistnego spojrzenia i jeszcze bardziej złośliwego, kąśliwego języka. Nie jest łatwo być księżniczką na co dzień :-)

      Aniu, od jakiegoś czasu wizja tych spienionych warstw po prostu mnie prześladuje i jeszcze ta myśl… jestem po czterdziestce, jeśli nie teraz, to kiedy? Jedwabna organza jeszcze nie, ale przepiękny, przejrzysty batyst w odcieniu pudrowego różu już czeka.

      Odpowiedz
      • Anna
        29 kwietnia 2016

        O liczbie moich lat pisał Mickiewicz :-) i czuję, że nadszedł Nasz czas. Postanowienie na majówkę ubrać zieloną, falbaniastą, prozaicznie bawełnianą spódnicę. Mam nadzieję, że złapię bakcyla konfekcyjnej odwagi i wtedy spojrzenia i różne słówka będę przyjmować jako znak rezonansu ze mną. A może kogoś zainspiruję? Ktoś pomyśli: “Ja też tak chcę! Przecież lubię wiosnę, kolory, lekkość.” W wielu szafach czekają prawdziwe cudeńka, wiele kobiet potrzebuje tylko przypomnienia, impulsu.
        Zatem co Odpowiesz? Czy Będziesz impulsem?:-)

        Odpowiedz
  10. Agnieszka M.
    2 maja 2016

    Moniko, a co sądzisz o takiej polskiej firmie? Przeciwieństwo kolorystyczne. Taka klasyka i monochrom. http://morebyless.pl/ Ale może też w Twoim guście?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 maja 2016

      Bardzo w moim guście :-) Eleganckie wełny, podszewki z wiskozy i bluzki z jedwabiu, który można prać.
      Sklep robi bardzo dobre wrażenie. Skąd Ty wzięłaś taki fajny adres? Pytam, bo ja zwykle trafiam na poliestrowe poliestry :-(

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        3 maja 2016

        Z bloga simplicite wzięłam, bo tam zaglądam. Dla mnie ceny poza zasięgiem, ale cieszy mnie, że w Polsce coś się dobrego dzieje w tym względzie.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          3 maja 2016

          No ja też się cieszę. I przy okazji żałuję, że mam zbyt mało czasu, żeby regularnie zaglądać do innych piszących dziewczyn. Więc dzięki za impuls.

          Odpowiedz
          • Katarzyna
            4 maja 2016

            ja ostatnio znalazlam Outfit Format i jestem zachwycona (chociaz jeszcze nic nie kupilam).:)

          • Monika Frese
            4 maja 2016

            Oj, dzieje się… dziękuję za typ. Chętnie się porozglądam w tych formatach :-)

Dodaj komentarz