17 lutego 2014 / Szafa marzeń / 16 komentarzy

Kiedy nic mi nie wychodzi, kiedy na nic nie mam ochoty i kiedy w ogóle nie wiem co mam na siebie założyć, zamykam oczy i… sięgam właśnie po nią. Czuję, jak odrobinę włochata dzianina w wirującej miękkości opływa moje biodra i od razu wraca mi dobry humor. Już wiem, że wszystko będzie dobrze.

Niepozornie prosty, lekko rozkloszowany fason. Nienarzucająca się, spokojna długość. Mało spektakularny, neutralny kolor. Czy tak powinna wyglądać ulubiona sukienka? Więcej, czy to może być przepis na udany wieczór?

 

 

Z pewnością. Tym bardziej, jeśli naszą dewizą w komponowaniu garderoby jest „mniej znaczy więcej”. Szykowna, a przy tym wygodna sukienka w żadnym razie nie musi rzucać się w oczy. Dyskretny styl może być bardzo pociągający i jest na pewno o wiele bardziej elegancki od głośnych rozwiązań. A oto moje argumenty. W postaci dwóch, najbardziej eksploatowanych tego sezonu wariantów:

 

I wersja. Skromna i grzecznie wytworna:

 

Sukienka – atelier Frese, Buciki – billi bi Copenhagen.

 

 

II wersja. Szlachetne składniki połączone w zrelaksowanej, a mimo to eleganckiej całości: kaszmirowa szarość miękkiej dzianiny z rudym, jedwabiście dzikim włoems futrzanego szala oraz iskierką złota rozświetlającą spojrzenie.

 

Sukienka i szal – atelier Frese, Zamszowe kozaczki – Giuseppe Zanotti, Złote kolczyki – robione na zamówienie.

 

 

Intuicja mi mówi, że uwodzicielskie i pełne wdzięku sukienki, które robią duże wrażenie na mężczyznach, nie są tymi samymi, za którymi automatycznie oglądamy się na ulicy. Hmm, zobaczymy… chociaż… niczego innego poza zachwyconymi spojrzeniami nie spodziewam się dzisiejszego wieczoru.

 



Komentarze

  1. Iwona Dohrmann
    17 lutego 2014

    Boska sukienka!!! I zgadzam się – jest seksi na maxa!!! :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 lutego 2014

      Jak to seksi… to przecież jedna z moich najskromniejszych sukienek?!
      Ściskam mocno za te tysiące wykrzykników:)

      Odpowiedz
  2. Barbarossa
    17 lutego 2014

    Zgadzam się w 100%. Ostatnio trochę za bardzo się obczerwieniłam dodatkami, ale już wiem, że mogę to zmienić, żeby było dobrze. Pozdrawiam Cię ciepło!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 lutego 2014

      No bo kiedy ten czerwony tak zawsze okropnie kusi. I jak by nie było… do twarzy w nim brunetkom:).
      Dziękuję za śliczne słowa Basiu. Dobranoc:)

      Odpowiedz
  3. Barbarossa
    17 lutego 2014

    Ty wyglądasz zjawiskowo w tej sukience, cudne fotki…

    Odpowiedz
  4. Małgorzata TP
    17 lutego 2014

    Sukienka jest dobra na wszystko … sukienka na drogę za śliską …ee, nie to miałam na myśli :)
    Ja też lubię dzianinowe i nie tylko. Zwłaszcza latem.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 lutego 2014

      Sukienka jest dobra na wszystko… jest przy mnie zawsze tak blisko… Ciao!

      Odpowiedz
  5. Irensa
    17 lutego 2014

    Zgadzam się całkowicie. No i szal, szal jest świetny! A kozaki? Cudne … Miło się patrzy na całość:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 lutego 2014

      I mnie jakoś tak miło się zrobiło… dla porządku jednak ładnie dopisałam co i gdzie:)

      Odpowiedz
  6. bastamb
    18 lutego 2014

    Ślicznie wyglądasz, suknia piękna, prosta, skromna ale ma “siłę”….
    Również jestem fanka sukienek…
    Nie jestem minimalistką, czasami lubię “więcej”, biżuteria to moja słabość, no cóż, sroczka jestem ha!ha!…pozdrawiam…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 lutego 2014

      Ja też lubię gdy błyszczy i połyskuje, ale jak na minimalistkę przystało nie daję się… za często:)

      Odpowiedz
  7. Margerita G
    18 lutego 2014

    Wyglądasz w niej pięknie. Pozdrawiam:))

    http://fashionbymegii.blogspot.de/

    Odpowiedz
  8. Vintage Cat
    19 lutego 2014

    W tej pozornie-niepozornej sukience wyglądasz obłędnie! Bardzo podoba mi się wersja z szalem zawiązanym na kokardę – bardzo intrygujące i eleganckie zestawienie, autentycznie mam skojarzenia z tajemniczą kotką… bynajmniej nie skromną ;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 lutego 2014

      Ojej, jak ładnie brzmi… ściskam bardzo za to śliczne porównanie:)

      A kokarda jest rzeczywiście pierwsza klasa, sprawdza się świetnie i w pracy, i w bardziej kameralnych okolicznościach. Ciekawe dlaczego tak rzadko spotyka się ją w towarzystwie?

      Odpowiedz
  9. Ponadczasowe ubranie. Ponadczasowe, czyli jakie? | Lady and the dress
    21 września 2015

    […] sukienki z wełnianej dzianiny (czy ja się jeszcze w nią zmieszczę?!). Dopasowane na górze i lekko rozkloszowane od bioder, schlebiają mojej dojrzałej […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz