15 sierpnia 2013 / Szafa marzeń / 24 komentarze

Koszulowa bluzka najlepszą przyjaciółką kobiety?

Wychodzi na to, że tak. Mniej więcej od dwóch tygodni. Ale tylko w odpowiednim towarzystwie! Takie właśnie niespodzianki na człowieka czekają, jeżli tylko zacznie zbyt uważnie przyglądać się sobie w lustrze. Przyglądać, namyślać, przymierzać i wypróbowywać. Dochodząc do rozmaitych wniosków. Na przykład takich:

 

Prawda wygląda tak:
  • uwielbiam awangardowe formy Ann Demeulemeester oraz nonszalancję Haidera Ackermann’a;
  • kocham teatralny dramat Alexandra McQueen’a i nowoczesny romantyzm Valentino;
  • podziwiam luksusowy minimalizm w wydaniu AKRIS, wzdychając do kobiecej elegancji lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku!

 

Rzeczywistość jest okrutna:
  • na odważne, przyciągające wzrok eksperymenty, linie i formy jestem zbyt mało przebojowa;
  • do dramy i teatralnych wystąpień pasuje wyłącznie mój wybuchowo – włoski temperament;
  • a elegancję w stylu: kostium, ołówkowa spódnica i szpilki, przerabiałam w wieku 17 – 30 lat.

 

Po bezwzględnej obróbce zostaje nam:
  • romantyzm – chętnie w formie, czyli koronki, hafty i powiewne szerokości,
  • minimalizm – chętnie w kolorze, czyli czerń i kojąca harmonia odcieni ton w ton,
  • luksus – chętnie ten widoczny dopiero na drugi rzut oka, czyli cudowne tkaniny, dbałość o szczegóły, wyrafinowane elementy.

 

Wyszła mi więc romantyczna czerń w minimalistycznym wydaniu:

 

Monika Frese: romantyczny minimalizmFot. Romantyczny minimalizm

Koszulowa bluzka – Mustang, Spódnica – sama sobie uszyłam, Wiązane sandałki – przywiezione dawno temu z Budapesztu.

 

 

Czy wiecie Kochani, że:  a) kryte, starannie wykończone szwy wewnętrzne,  b) precyzyjnie równo przeszyte stębnowania,  c) oszczędnie dawkowane, finezyjne detale naprawdę poprawiają mi humor? Cichy luksus właśnie.

Chciałabym nieśmiało nadmienić, że choć koszulowa bluzka jest naprawdę moim nowym odkryciem, to jednak gwiazdą tego wpisu jest spódnica hiszpańskiej proweniencji z jedwabno – bawełnianego batystu. Godziny spędzone na pedantycznie dokładnym przysztukowywaniu falbaniastej bordiury, całkowicie wynagradza mi efekt całości. Ćwiczenie charakteru i powabna prezencja w jednym!

 

Jedwabna bordiura w całej swej, wyszywanej cekinami urodzie.

 

 

O samej tkaninie pisałam poprzednio, więc dumnie wspominam, że znalazłam rozwiązanie dla nurtującego mnie pytania: którą stronę wybrać jako prawą – jedwabną czy bawełnianą? Jedwabną! Jedwabną! Jedwabną! I to po obu stronach! Mini podszewka z tego samego materiału, z jedwabną warstwą do wewnątrz rozwiązuje sprawę, rozpieszczając mnie przy okazji do żywego. Lub na wskroś, jak kto woli.

romantyczny minimalizmFot. Romantyczny minimalizm

 

 

Przemyślenia i sugestie.

Wyobrażam sobie doskonale, że ten sam zestaw po małych ingerencjach, mógłby się świetnie wpisać w  ubraniowy kanon nieco bardziej konserwatywnego zawodu. Popatrzmy:

  1. zamiast czerni – popiel albo granat,
  2. zamiast hiszpańskich inspiracji – spódnica układana w szerokie, zaszyte na biodrach fałdy (darujmy sobie może bordiurę),
  3. zamiast sandałków – eleganckie spiczaste baleriny mniej eksponujące stopy,
  4. plus ewentualnie mocno dopasowany w talii krawiecki żakiet. Interesująco i nieszablonowo wyglądałaby tu kontrastująca z ultrakobiecym fasonem typowo garniturowa, męska wełna w prążki, tenis lub jodełkę.

 

I co? Całkiem nieźle, no nie?

 



Komentarze

  1. Małgorzata TP
    15 sierpnia 2013

    Bardzo pięknie wyglądasz w czerni. Ta spódnica jest bajeczna!
    Koszulowa bluzka nie jest niestety dla mnie. Ja, mimo starczego wieku, dalej tkwię w ołówkowych spódnicach i szpilkach :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 sierpnia 2013

      Dziękuję Małgosiu:).
      Spódnicę już zdążyłam pokochać i najchętniej nosiłabym ją na okrągło!

      A propos koszuli: zestaw “Lśnienie” jest jednym z Twoichmoichulubionych. Mimo starczego wieku, coś podejrzanie smakowicie w nim wyglądasz:).

      Odpowiedz
  2. Iwona Dohrmann
    15 sierpnia 2013

    Zachwycająca spódnica! :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 sierpnia 2013

      I mnie ciągle od nowa zachwyca:).

      Hallo Iwona, es tut mir leid, wenn ich zu persönlich werde, aber ich habe bei eine Polin, die in Holland lebt Deinen Kommentar gelesen. Der hat mich sehr traurig gestimmt.
      Hast Du dich wirklich als Polin so schlimm in Deutschland gefühlt? Oder war das nur ein bisschen übetribene moralische Unterstützung?
      Liebe Grüße

      Odpowiedz
    • Iwona Dohrmann
      15 sierpnia 2013

      Also, es war so, dass die Wortwahl war nicht ganz so glücklich gewesen. Aber sie hat das so bezeichnet und ich bin dabei geblieben. Ich denke einfach, das ich weiß, wie sie sich fühlte… Ich war auch ganz allein in Deutschland, kaum deutsch gesprochen und ich habe in einen Hotel gearbeitet – das ist wirklich Scheiße – glaube mir! Meine Situation hat sich sehr positiv verändert als ich mich mit eine Deutsche befreundet habe. Und als ich mein Mann kennengelernt und geheiratet habe Deutschland ist mein zu hause geworden :-)
      Also kann man sagen das das auch “ein bisschen übertriebene moralische Unterstützung” war, aber die auf eigene Erfahrung basiert aus einsamer Zeit in Ausland. Und ich schätze einfach das gerade Einsamkeit ihre Problem ist.
      Ich hoffe das Du verstehst was ich meine :-)
      Liebe Grüße

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 sierpnia 2013

      Ja, ich verstehe Dich sehr gut… Einsamkeit, Heimweh, kulturelle Missverständnisse. Danke, daß Du mit mir so öffen bist. Mein Mann ist auch ein deutscher Schatz:).

      Bardzo ciepło pozdrawiam. Monika

      Odpowiedz
  3. Alice
    15 sierpnia 2013

    Jak ja uwielbiam przewiewne długie spódnice! Bluzki zresztą też! Nic, tylko rozłożyć ręce i polecieć! :) Szkoda, że to nasze lato powoli nas opuszcza… już zaczynam tęsknić za tą lekkością i zwiewnością…

    Ściskam! :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 sierpnia 2013

      Eee, nie… z lataniem będą kłopoty. Co by było, gdyby zawiało mi moją śliczność na głowę?
      Aż wzdragam się na samą myśl! Wielki, nieprzystojny nietoperz!

      I ja mocno pozdrawiam:))

      Odpowiedz
    • Alice
      15 sierpnia 2013

      Hah! No tak! O tym nie pomyślałam… :) Mogłabyś ze spokojem za Batmana robić :)

      Odpowiedz
  4. Anonymous
    15 sierpnia 2013

    Ha! Męska koszula i na wskroś kobieca, romantyczna spódnica! Na /mój/ pierwszy rzut oka nie do pogodzenia, ale już na drugi… ach jak pięknie i stylowo! Irensa

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 sierpnia 2013

      Widzę, że ma Pani wyrobiony smak i doskonały gust! I tak dobrze zgadzamy się co do drugiego rzutu oka:)

      Dziękuję ślicznie Irenso. No co tu dużo mówić, dobrze mi tak jakoś…

      Odpowiedz
  5. ja katya
    15 sierpnia 2013

    Zakochałam się w bordiurze! To lepsze niż wisienka na torcie:))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 sierpnia 2013

      No śliczna jest, fakt. A takie wisienki są very dangerous – można się zadławić. Albo utyć!:).

      Dziękuję. Bardzo. I bardzo miłej nocy życzę:).
      Pewnie masz długi wieczór przed sobą…

      Odpowiedz
    • ja katya
      16 sierpnia 2013

      Wieczór, owszem, był długi. Za to poranek jakoś podejrzanie krótki… :)

      Oj tam, od razu się dławić albo tyć – po prostu czerpać przyjemność z pięknego wykończenia deseru:)

      Odpowiedz
  6. Anonymous
    16 sierpnia 2013

    chyba sie zakochalem!!!zbychu

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      16 sierpnia 2013

      W spódnicy?
      Prawda, piękna jest, ale… chyba nie będzie pasować:).

      Zbychu, już pana u mnie widziałam. Czy Pan się nałogowo zajmuje uwodzeniem mężatek?

      Odpowiedz
  7. Ava Valk
    16 sierpnia 2013

    Zachwyciłam się!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      16 sierpnia 2013

      Bardzo miło mi czytać:).
      Tym bardziej, że coś mi się zdaje, że łączy nas miłość do klasycznych kolorów.
      No i dobrej kuchni:)

      Odpowiedz
  8. bastamb
    16 sierpnia 2013

    Lubię koszulowe bluzki /białe/, czarnej jeszcze nie mam.
    Spodnica śliczna. Jedwabno-bawełniany batyst, podziwiam Cię za to, że tak znasz się na tkaninach.
    W tej spódnicy to tylko strona jedwabna, prawdziwy luksus /i jeszcze ta podszewka/. Cudna koronka-romantyzm w najlepszym wydaniu. No i minimalizm, czerń to też mój kolor. Ja nadal lubie spodnice ołówkowe i…szpilki…pozdrawiam serdecznie Moniko…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      16 sierpnia 2013

      Aż wstyd się przyznać, że koszula to moje odkrycie. W tym wieku?:))
      Testuję właśnie białą i… też jest nieźle! Twój biały klasyk a’la Coco dobitnie wzmacnia moje spostrzeżenia. Ciekawe, czy skusisz się na czarną…

      Dziękuję za tysiąc komplementów:).
      Miłego wieczoru Barbaro

      Odpowiedz
  9. Daksi
    17 sierpnia 2013

    również uwielbiam koszule w różnych zestawieniach;)
    a spódnica ma mistrzowskie wykończenie – świetnie;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 sierpnia 2013

      Aha, czyli wszyscy, już dawno przede mną odkryli zalety koszuli!
      Dziękuję ładnie. “Mistrz Wykończeń” – to brzmi dumnie:)

      Odpowiedz
  10. JustynaPolska Stylist&Make-upArtist
    22 sierpnia 2013

    LUBIĘ CZERŃ<3

    Odpowiedz

Dodaj komentarz