5 listopada 2018 / Szafa marzeń / 14 komentarzy

Sukienka z wełnianej dzianiny Ivko zachwyca praktycznym wdziękiem, śmiało zestawionymi kolorami i naturalnie szlachetnym surowcem. Dokładnie tak, jak na markę, która potrafi ożywić marzenia, przystało.

 

Nieduży dekolt w szpic. Wąskie, długie rękawy. Wyraźnie zaznaczona, ale nie obcisła talia. I delikatnie rozszerzana spódnica. W zasadzie całkiem klasyczna forma… To, co ją wyróżnia, to:

  • Kolor: dyskretnie elegancka wymowa szarości jest tu przełamana żywiołowością fuksji i urokliwie romantycznym różem. Błękitne akcenty wnoszą w tę barwną kompozycję świeżość i radość.
  • Materiał: gładka, wełniana dzianina średniej grubości, czyli idealne tworzywo na ciepłą, niepogrubiającą sukienkę, w której można komfortowo przetrwać zimowe miesiące.
  • Krój: roztańczony, asymetrycznie ucięty dół, który dodaje sylwetce lekkości. I wysmukla.

To jest sukienka, która na pewno zwróci na siebie uwagę. Zakładasz ją i cześć: jest ci ciepło, miło, wygodnie. Nie musisz sobie zaprzątać głowy wyglądem i przez cały dzień masz gwarantowany dobry humor (ci, którzy na ciebie patrzą, też :-)

 

 

Przydałaby ci się oryginalna sukienka z wełnianej dzianiny? Oto ona:

 

sukienka z wełnianej dzianiny Ivkofot. Ivko. com, zalando.pl

 

„Miłość od pierwszego wejrzenia i na dodatek wzajemna (…) Och, Ivko, gdybyś Ty jeszcze było tańsze!” 

To nie moje słowa. Tak opisuje swój zakup jedna z klientek.

My mamy więcej szczęścia, bo ta śliczna sukienka jest przeceniona właśnie prawie o połowę. W rozmiarach 34-40.

 

 

Moja rada: rozejrzyj się w ofercie Ivko na spokojnie. Zalando obniżyło ceny jeszcze kilku innych rzeczy. Jeżeli coś ci się spodoba, obejrzyj sobie zdjęcia z oryginalnej strony. W łączeniu wzorów i kolorów projektanci Ivko nie mają sobie równych, więc przeglądanie fotograficznych kampanii marki, to czysta inspiracja i prawdziwa uczta dla zmysłów.

Moimi faworytami z jesienno-zimowej kolekcji serbskiego domu mody są wełniane, plisowane spódnice i szerokie, wełniane spodnie. Spodnie są do przymierzenia na zalando, spódnic niestety (jeszcze?) nie ma. Być może dostaniesz je w jakimś kameralnym, niekonwencjonalnie zaopatrzonym butiku.

 

Miłe Przyjaciółki, czy wiecie, że każdego miesiąca przeglądam setki zdjęć i mnóstwo stron internetowych w poszukiwaniu materiału ilustrującego do kolejnych wpisów? Co i rusz wpadam na niezłe okazje albo ubrania, od których nie mogę oderwać wzroku. Owszem, czasami podrzucam wam coś na Facebooka, ale najczęściej lądują one zapomniane w zakładce „na potem”.

Pod wpływem naszych rozmów, w których przyznajecie, że zainspirowane omawianymi przykładami, zrobiłyście pierwszorzędne zakupy, doszłam do wniosku, że ukrywanie przed wami moich znalezisk, to marnotrawstwo do siódmej potęgi. Dlatego pokazuję wam regularnie, co wpadło mi ostatnio w oko.

 

 

To wy sobie oglądajcie i przymierzajcie, a ja wykańczam wełnianą bieliznę :-)

 

 



Komentarze

  1. Anna O.
    5 listopada 2018

    Dzień dobry Moniko, jaka piękna sukienka – nie mogę się napatrzeć. Nie tylko krój i dobór kolorów, ale także ich ułożenie na całej płaszczyźnie sukienki, niesamowite.Wiesz, jakoś na ogół nie po drodze mi z asymetrią, ale tutaj to wygląda tak, że mogłabym nosić taki dół sukienki. Całe szczęście, mimo że bardzo lubię takie kolory i podobałyby mi się na kimś innym, to sama nie mogłabym nosić ich wszystkich na raz i to mnie ratuje przed pokusą :-). To świetny pomysł, żeby dzielić się z nami swoimi znaleziskami, dziękuję!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      5 listopada 2018

      Dzień dobry Aniu, piękna prawda?
      Ach, wodzenie na pokuszenie… pokazuję tu same zachwyty, więc sama muszę się też za każdym razem mocno pilnować: “kobieto, no świetne, ale przecież zupełnie nie w twoim stylu! Nie musisz mieć wszystkiego, daj się trochę nacieszyć innym.” :-)

      Odpowiedz
  2. Bożena
    5 listopada 2018

    Sukienka – nie , zupełnie nie dla mnie i nie w moim stylu…ale kardigany…, cudowne, przywodzące na myśl jakość minionych lat.
    Naprawdę zachwycające . To fantastyczne, że coś tak pięknego znajduje nabywców.
    Gdybym był bogaty :) na pewno kupiłabym co najmniej trzy :):):)
    Przyjemnie było sobie na nie popatrzeć.

    Odpowiedz
    • Joanna
      7 listopada 2018

      Mnie również te wzory nie podchodzą. Lubię jednobarwne stroje (nudne po prostu :D), ale to fakt, że przyjemnie jest popatrzeć na kolorystykę, bo kunsztu w tym temacie nie można im odmówić. Kiedyś nie mogłam oprzeć się ich jednej sukience i zamówiłam ją, przymierzyłam, skrzywiłam się jak blado w niej wyglądam i odesłałam (z ulgą, bo kosztowała sporo). Mam wrażenie, że w takich wzorach dobrze będą wyglądac tylko zimne typy urody.
      PS. W sklepie polarsport.pl mają wyprzedaż na firmę Icebreaker – to tak nawiązując do wełnianej bielizny.

      Odpowiedz
  3. irensa
    6 listopada 2018

    No tak, już kiedyś zwracałaś uwagę na tą świetną firmę. A ta sukienka jest jeszcze w granacie. Bardziej stonowana i chyba nawet piękniejsza! Kardigany, spódnice – marzenie… Ale póki co spróbuję zawiązać szal na głowie tak jak u niektórych modelek. Jak one to zrobiły? No i mam wyzwanie na dziś!

    Odpowiedz
  4. Justyna
    7 listopada 2018

    Na szczęście już wiem, że choćbym pękła, na mnie takie rzeczy nie będą dobrze leżały. Oszczędzę sobie wzdychania. Tego typu swetry można zrobić również samodzielnie, możecie sobie wyguglać “intarsia knitting”. Wyższa szkoła jazdy :)
    Zainspirowana poprzednim wpisem nabyłam parę koszulek wełniano-jedwabnych oraz mam zamiar uszyć sobie wełnianą koszulę nocną (wypatrzyłam lekką wełnianą dzianinę w pewnym sklepie). Będę się dopieszczać tej zimy.

    Odpowiedz
  5. Joanna
    11 listopada 2018

    Dzień dobry! Ta sukienka do mnie nie przemawia, ale inne produkty marki są piękne, chociaż dla mnie bardziej na zasadzie “podziwiać, nie nosić”. Mnie niesamowicie podoba się ta sukienka, ale cenaaaaaa https://www.peek-cloppenburg.pl/boss/kobiety-sukienka-z-zywej-welny-z-prazkowana-faktura-bordowy-9890590_10/?size=1005%2C0 Przy okazji wracałam do wpisów rajstopowych i szukając strony Falke trafiłam tutaj http://falkepoland.com/index Zamówiłam testowo 2 niedrogie pary z outletu. Dam znać po testach :)

    Odpowiedz
    • Asia
      14 listopada 2018

      Przyszły rajstopy. Zaznaczona część stopy ma ten plus, że dzięki niech po założeniu rajstop nie ma nadmiaru materiały w kostce z przodu nogi. Szczególnie grubsze rajstopy albo te najtańsze cienkie lubią się tam marszczyć.
      Mam te http://falkepoland.com/towar/410-bree-ti (kupiłam za 39 zł) i http://falkepoland.com/towar/3547-seidengl-15-ti Grube nie wyróżniają się miękkością materiału, wygodą czy innymi atutami w porównaniu do podobnych rajstop, które miałam. Cienkie są niesamowicie przyjemne w dotyku i śliskie. Na razie mierzyłam je w sztucznym świetle – im jaśniej, tym większy połysk. Mam wrażenie, że jak na 15 DEN mają dość mocne krycie, ale kolor jest równomierny. Szczerze mówiąc nie mam problemu z trwałością grubych rajstop. Falke mogą wygrać z tańszymi tylko jeżeli zachowają nieskazitelny wygląd po wielu praniach. Za to jeżeli Falkowe cienkie okażą się trwałe, to chętnie przerzucę się na nie – a już za 21 zł to w ogóle :) Co do rozmiaru – lepiej brać większy.

      Odpowiedz
      • Monika (Lady and the dress)
        15 listopada 2018

        Dzień dobry Joanno :-) Baah… ale cena! Dziękuję za relację z przymiarki i ten nowy, fantastyczny adres. Podrzucę Twoje recenzje do wpisu o rajstopach Falke, żeby zainteresowane panie mogły go łatwiej znaleźć.

        Odpowiedz
  6. Sylwia
    13 listopada 2018

    Muszę przyznac, że ubrania mają piękne i bardzo oryginalne. Ja jednak chcialam poprosić o konsultację w temacie wełnianych sukienek z Massimo Dutti. Otóż kupiłam to cudo tutaj:
    https://www.massimodutti.com/ch/women/collection/dresses-%26-jumpsuits/100%25-wool-check-dress-with-belt-c1864007p8371008.html?colorId=807&categoryId=1864007
    I dopiero w domu zobaczyłam że jest tylko do prania chemicznego. Teraz nie wiem, czy mam zwrócić czy zatrzymać? Jak na moje oko to wełniana flanela, nie widzę żadnych konstrukcji które mogłabym zepsuć w pralce. Przeczytałam już wpis o pielęgnacji wełny i wydaje mi się że nic się nie powinno stać w pralce, ale czy na pewno? Czy ma ktoś jakieś doświadczenia w tym temacie?

    Odpowiedz
    • Joanna
      14 listopada 2018

      Ja kiedys dostałam w spadku sukienkę firmy Marella (czy jakas taka troszke wyzsza polka), na metce pranie chemiczne, ale w skladzie wiskoza z elastanem. Pomyslalam, co sie moze wiskozie stac….wsadzilam do pralki na 30 stopni i wyjelam sukienke dwa rozmiary mniejsza :) teraz grzecznie nosze wszystko do pralni. Szkoda byloby zepsuc taka piekna sukienke z Massimo. Moze ma to zwiazek z dekatyzacją materiału? W sensie, ze przed uszyciem nie zostal on dekatyzowany? O ile wełnę poddaje sie temu procesowi.

      Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      14 listopada 2018

      W składzie “wełna”, a na oko “flanela”… czyli materiał z drapanym, wełnistym chwytem. Nie wrzucaj go do wody, bo na pewno się skurczy, zdeformuje albo straci tę mięsistą miękkość. Pranie w wodzie jest bezpieczne przede wszystkim dla wełnianych dzianin. Wełniane tkaniny ze względu na specjalne procesy wykończeniowe, źle znoszą kontakt z wodą.
      Jeśli chodzi o konstrukcję – listwa zapięcia i podkrój dekoltu na pewno są wzmacniane, więc tym bardziej nie nadają się do moczenia w wodzie.

      Sukienka jest śliczna, ale w jej wypadku trzymałabym się ściśle zaleceń producenta. Jeśli świetnie na Tobie leży, może zastanów się nad alternatywami? Ubrania przepacają się najbardziej, gdy nosi się je na gołej skórze. Dlatego noszona pod spodem, niewidoczna z zewnątrz koszulka z rękawkami albo widoczny – a jakże – cienki golf lub koszula, mogą wydłużyć przerwy między kolejnymi pobytami w pralni prawie w nieskończoność.
      Kurczę, teraz będę pół nocy się zastanawiać czy też ją sobie zamówić!

      Odpowiedz
      • Asia
        14 listopada 2018

        Przepiękna sukienka. Z jednej strony nie kupuję rzeczy, które wymagają prania chemicznego, z drugiej – rzeczywiście, jeżeli to 100% wełny, to nie będzie wymagać częstego prania. Jak jest super, to zostaw :) Ja będę się zastanawiać nad zakupem jeżeli będzie w promocji.

        Co do wiskozy. Też się dziwiłam, czemu wiskoza ma być prana chemicznie. W jednym przypadku firma odpisała mi, że to zalecenie od producenta tkaniny. W sklepie stacjonarnym pytałam o to ekspedientki, mierząc koszulę. Powiedziały, że one tą koszulę piorą w wodzie, że ona się kurczy w praniu, ale wystarczy ją wyprasować i wraca do swojego kształtu. W takim przypadku może skurczoną sukienkę uda się uratować traktując ją parownicą?

        Swoją drogą denerwuje mnie, kiedy produkuje się ubrania wymagające prania chemicznego jeżeli nie jest to okrycie wierzchnie czy odzież do okazyjnego założenia (wieczorowa suknia czy garnitur). Nawet jakby mi nie było szkoda pieniędzy, to już czasu na zanoszenie i odbieranie ubrań tak. I jeszcze zakładanie na gołe ciało bluzki, która jest non stop traktowana chemią, brrr.

        Odpowiedz
  7. Makosza
    15 listopada 2018

    Ładna dzienna sukienka.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz