17 marca 2016 / Szafa marzeń / 56 komentarzy

W komentarzach i mejlach, które od was dostaję, co i rusz powtarzają się pytania dotyczące polecanych już przeze mnie wielokrotnie, rajstop marki Falke. Zaraz… rajstopy Falke? Z kim innym miałabyś o nich porozmawiać? Przecież ja lubię i noszę je od lat!

 

W rajstopach Falke pojawiam się na blogu regularnie, a wy jesteście przede wszystkim ciekawe ich jakości, możliwości zakupu oraz chcecie wiedzieć jak wybrać właściwy rozmiar – niebagatelna rzecz, biorąc pod uwagę koszt jednej pary. Pomyłka w tej kategorii cenowej jest bolesnym doświadczeniem, dlatego zdecydowałam się zebrać wszystkie informacje razem, uporządkowując je w formie odpowiedzi na najistotniejsze zagadnienia. Dzisiaj porozmawiamy o tym:

  1. Gdzie można kupić rajstopy Falke?
  2. Jakie modele są godne polecenia?
  3. Dlaczego rajstopy Falke są takie drogie?

Natomiast wątpliwości związane z wyborem właściwego rozmiaru, omówię w osobnym wpisie. Dowiesz się w nim, jak wygląda tabela rozmiarów Falke oraz jaki rozmiar rajstop będzie dla ciebie najlepszy.

 

Rajstopy firmy Falke

 

Fragment kolekcji moich ulubionych rajstop.

 

 

 

Gdzie można kupić rajstopy Falke?

Do tej pory możliwości zaopatrzenia się w parę ślicznych rajstop niemieckiej firmy były mocno ograniczone i sprowadzały się do:

a) zakupu w poznańskim sklepie firmowym,

b) polowania na allegro albo w przypadkowych sklepach bieliźnianych,

c) zamówienia bezpośrednio w firmie (oczywistym mankamentem tej opcji jest bariera językowa oraz koszty wysyłki w wysokości ceny pary skarpet).

Bardzo ucieszył mnie więc fakt, że Zalando wprowdziło do swojej oferty kolekcję Falke. Oprócz rajstop znajdziemy tu cały repertuar produktów:

  • funkcjonalną odzież sportową (wielokrotnie nagradzaną za innowacyjną technologię oraz wzornictwo),
  • skarpety męskie i damskie (sportowe ze wzmacnianymi palcami, podeszwą i piętą to ulubiony model mojego męża na rower i rodzinno – rekreacyjne wypady, a podkolanówki teppich im schuh, czyli „dywan w bucie”, to pierwsze po co sięga on w mroźne dni),
  • skarpetki i rajstopki dla dzieci (sprawdzają się każdego dnia, a ciepłe getry w panterkę okazały się prawdziwym przebojem – moje dziecko zdejmuje je tylko do prania i nosi na okrągło).

Teraz, na powtarzające się w mejlach pytanie Gdzie mogę kupić rajstopy Falke? mogę odpowiedzieć krótko i konkretnie: Jak to gdzie? W Zalando (juhuu!… znaczy się… oczywiście!).

 

 

 

Rajstopy Falke: moje ulubione modele

Na dzień i na wieczór, do spodni, spódnicy i do sukienki, jesienią, zimą i wiosną, do pracy i w czasie luźnego weekendu – na każdą porę dnia i roku oraz na każdą okazję mam swoją ulubioną parę.

Uwaga! Pyłki, paprochy, nitki? No tak, rajstopy na zdjęciach noszą ślady używania. Nie kupiłam ich specjalnie na potrzeby wpisu, tylko czynię z nich użytek na co dzień: noszę, nie oszczędzam i nie cackam się z nimi jakoś specjalnie. Zdarzyło mi się tę czy inną parę nieostrożnie zaciągnąć paznokciem, zdarza mi się o coś zaczepić albo – jak ostatnio – uprać razem z mechatymi rajstopkami własnego dziecka. Normalna codzienność.

 

Rajstopy Falke: Softmerino (można przetłumaczyć jako delikatne merynosy)

Rajstopy Falke: softmerino

 

Ciepłe i grubiutkie, ale ze względu na wysmuklające, wąsko rozstawione prążki nie-po-gru-bia-jące.

Fantastycznie sprawdzają się w charakterze ocieplającej bielizny zimą, ale i tak najchętniej noszę je do krótkich spódnic. Są tak ładne, że zwyczajnie szkoda mi chować je pod spodem.

 

 

 

 

Rajstopy Falke: Pure matt 100 (głęboki mat)

Rajstopy Falke: pure matt

 

Opaque (100 den), czyli nieprzejrzyste, kryjące.

Aksamitnie głęboki ton: zakładam je do wełnianej spódnicy albo sukienki o szykownej długości midi (podszewka albo haleczka jest obowiązkowa) oraz wysokich kozaczków. Niby są ukryte, ale gdy siadam zakładając nogę na nogę – albo w bardziej kameralnych warunkach zdejmuję buty – mam pewność, że moje nogi prezentują się bez zarzutu.

 

 

 

 

Rajstopy Falke: Seidenglatt 70 (jedwabista gładkość)

Rajstopy Falke: jedwabista gładkość

 

Opaque (70 den), czyli nieprzejrzyste, kryjące.

W delikatnie połyskliwym wydaniu. „Połyskliwe” to zresztą za mocno powiedziane, w tych rajstopach nie ma mowy o błyszczących efektach, spójrz na zdjęcie – tu jest tylko ślad jedwabistego refleksu.

Noszę je podczas bardziej oficjalnych okazji, czyli wtedy, kiedy sytuacja wymaga eleganckiej oprawy (oraz eleganckich czółenek na obcasie).

 

 

 

 

Rajstopy Falke: Vitalize 40 (aktywizujące)

Rajstopy Falke: aktywizujące vitalize

 

Semi – opaque (40 den), czyli lekko kryjące. Matowe i półprzejrzyste (skóra prześwituje pod spodem).

Zakładam je wtedy, kiedy wiem, że cały dzień będę na nogach. Według obietnic firmy, nie tylko mają wyszczuplające działanie modelujące, ale przede wszystkim podczas długotrwałego stania, siedzenia albo chodzenia – dzięki powierzchniowemu, stymulującemu uciskowi żył i arterii – mają zapewniać efekt lekkich, wypoczętych nóg.

Być może to tylko wyobraźnia… ale w moim przypadku działa. Po kilkugodzinnym maratonie w mieście albo podczas wyjątkowo zabieganego dnia, zawsze mam wrażenie, że nogi nie są tak ciężkie i zmęczone jak to kiedyś bywało.

 

 

 

 

Rajstopy Falke: Shape 50 den (modelujące)

Rajstopy Falke: modelujące shape

 

Semi – opaque (50 den), czyli lekko kryjące.

Moje ulubione, zaraz po softmerino. Równomiernie gładkie i wyszczuplające newralgiczne części ciała: brzuch, pupę oraz uda. Noszę je w towarzystwie opinającej biodra sukienki albo pod wąskie spodnie… kiedy mam je na sobie, normalnie czuję jak nadprogramowe centymetry rozpuszczają się w powietrzu, pupa podjeżdża do góry, a nogi wydłużają się jakoś tak same z siebie :-)

 

 

Jeśli miałabyś zdecydować się tylko na jedną jedyną parę i chciałabyś, żeby to była para wielofunkcyjna do zadań specjalnych, wybierz rajstopy modelujące shape albo energizujące vitalize. To są modele, które zastąpią ci wszystkie inne:

  • są komfortowo wygodne,
  • wyszczuplają i upiększają,
  • nadają się i do pracy, i na wieczór.

 

 

Dlaczego rajstopy Falke są takie drogie?

Hmm… ale jak zdefinować określenie „drogie”?  Spróbujmy na przykładzie:

Przykład 1.  Za parę rajstop polskiej marki Marylin (z luksusowej serii z kaszmirem – 40% kaszmiru, 60 % wiskozy), które kupiłam zeszłej wiosny do testów porównawczych, zapłaciłam ok. 50 zł. Nie miałam wiele czasu do testowania, ponieważ zbiegły mi się po czwartym praniu – nie upieram się, być może przez moje własne niedopatrzenie (zbyt wysoka temperatura w pralce?) – ale do tego czasu zdążyły się już tak okropnie zmechacić, że i tak nie można było pokazać się w nich w przyzwoitym towarzystwie. Ponieważ nie mają wyrobionej stopy, już po pierwszym założeniu nie wiedziałam gdzie przód, a gdzie tył, a oczka poprzekręcały się tak, że ich linie nie układały się prosto na nodze.

Policzmy, 50 zł : 4 razy = 12,5 zł. Czyli jednorazowe założenie tych rajstop kosztowało mnie 12,5 zł

 

Przykład 2.  Za parę moich ukochanych zimowych rajstopy softmerino w prążek, jednych z droższych w kolekcji Falke, płacę ok. 140 zł. Kombinacja wełny, bawełny i elastycznych włókien, a w komplecie uformowana i wzmocniona stopa, gwarantująca doskonałą trwałość (palce i pięta to miejsca błyskawicznie przecierające się w wełnianych rajstopach, ale w softmerino jeszcze nigdy nie zrobiła mi się dziura).

Jedną parę, eksploatowaną kilka razy w tygodniu i praną po każdorazowym założeniu, noszę 2 – 3 sezony zanim zmechaci się tak, że nie chce mi się na nie dłużej patrzeć. Mam w szufladzie więcej sztuk w ulubionych kolorach, które noszę naprzemiennie, dlatego każda para starcza mi na długo. Jednak dla ułatwienia obliczeń umówmy się na 2 sezony i zakładanie jednej i tej samy pary rajstop 2 x w tygodniu. To będzie tak: 1 sezon (w wersji optymistycznej od listopada do marca), czyli 5 miesięcy; 5 miesięcy x 4 tygodnie x 2 razy = 40 razy w sezonie; 40 x 2 sezony = 80  razy;

Policzmy, 140 zł : 80 razy = 1,75 zł. Czyli jednorazowe założenie tych rajstop kosztuje mnie 1,75 zł*

* Jeśli będziesz miała szczęście i uda ci się upolować je na przecenie, rachunek końcowy będzie jeszcze ładniejszy :-) Mnie rzadko wychodzi ta sztuka, bo softmerino w prążek idą jak woda i na przykład teraz, pod koniec chłodnego sezonu można dostać już tylko ich gładką wersję.

 

Pomińmy stres związany z odkryciem, że rajstopy, które masz na nogach żyją własnym życiem (poprzekręcały się i nie trzymają linii prostej w tak oczywisty sposób, iż masz wrażenie, że twoje nogi wyginają się w ósemki).

Pomińmy stratę czasu, która jest wynikiem skuszenia się na pierwszą lepszą tanią okazję (kupiłaś parę, która marszczy się i nie trzyma formy albo pozaciągała się, popruła, zmechaciła w try miga – wybierz właściwą opcję – i teraz rozpoczynasz całą procedurę od początku: szukanie jakiejś sensownej firmy, próby wybrania właściwego modelu, zaznajamianie się ze składnikami włókien, selekcja, problemy z dobraniem właściwego rozmiaru, itd.)

Zapomnijmy na chwilę o tym, że dobrze leżące rajstopy, które się pozaciągały albo zmechaciły nadal można nosić jako ocieplacze, natomiast te, które nie trzymają formy (ciągną się, upijają, nie leżą jak druga skóra…) nie nadają się do niczego – ani do pokazywania, ani do donaszania w ukryciu.

 

Nie jestem matematycznym geniuszem, ale nawet dla mnie stosunek cena/korzyść w podanych przykładach jest całkiem jasny.

 

 

 

Podsumowanie

Miłe Przyjaciółki, nie, to nie jest spis sponsorowany. Po prostu lubię rajstopy tej marki. Jej historia jest opowieścią o perfekcjoniźmie, dążeniu do nieustannego rozwijania jakości oraz rodzinnej tradycji, która siega 120 lat wstecz. Zaangażowanie w rozwój nowoczesnych technologii, współpraca z luksusowymi domami mody (Armani, Dior, Kenzo, Moschino, Joop!, Boss…), prestiżowe nagrody czy strategiczne posunięcia w rodzaju przejęcia słynnej ze swoich skarpet w kolorowe romby (szkocki wzór argyle) marki Burlington, składają się na obraz firmy wyznaczającej standardy w branży pończoszniczej.

Falke znaczy po niemiecku jastrząb, ale sam dumny ptak nie ma nic wspólnego z rajstopami i odzieżą sportową. Falke to po prostu nazwisko założycieli i właścicieli firmy, które z czasem przerodziło się w znany i rozpoznawalny znak towarowy.

Oczywiście, w ciągu kilkudziesięciu lat dorosłej egzystencji zdążyłam wypróbować rajstopy różnych firm, ale żadne inne nie przypadły mi tak naprawdę do serca. Pamiętacie? Wspomniałam kiedyś, że przywiązuję się do marek. Jeśli któraś już spełni moje wygórowane oczekiwania odnośnie urody, komfortu użytkowania, trwałości oraz bezproblemowej pielęgnacji swoich produktów, staję się wierną i oddaną klientką.

 

A skoro już o tym mowa, powiedzmy sobie wyraźnie – nie, żebym miała coś przeciwko reklamie. Wręcz przeciwnie, na pewno nie odmówię współpracy z firmą, którą cenię i lubię, i której wyroby sama noszę lub chętnie widziałabym we własnej szafie.

Co więcej, nie mam ekshibicjonistycznych zapędów, ale – w myśl „szalonej” idei, że ubrania dla dorosłych wyglądają nieprzekonywująco na młodziutkich modelkach o nierealnych dla dojrzałego człowieka proporcjach – pewnie odważyłabym się zaprezentować własne nieperfekcyjne wdzięki w przesłaniu skierowanym do dorosłego odbiorcy. Na realizację takiego (fuj!) brzydkiego i nieestetycznego pomysłu w dużym formacie pewnie nie ma co liczyć. Może… wypróbujemy tę śmiałą myśl, któregoś dnia tutaj, na blogu?

 

 



Komentarze

  1. rawita
    17 marca 2016

    Moniko, dzięki za ten wpis. Też jestem zdania, że nie ma sensu “oszczędzanie” na rajstopach. Niewiele odzieżowych rzeczy potrafi mnie tak bardzo wyprowadzić z równowagi jak źle leżące rajstopy, zsuwające się, przekręcające. Nienawidzę mikrofibry, która robi się okropna po kilku założeniach. Co to w ogóle za okropny materiał?
    Parę lat temu odkryłam kryjące, modelujące pośladki z calcedonii i chociaż też są dość drogie, kupuję od tamtej pory tylko te, bo wytrzymują parę sezonów i genialnie leżą. Ale nie znałam wcześniej marki falke, więc na pewno wypróbuję z tej marki vitalizer i merynosowe.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 marca 2016

      Mikrofibra? Wcale się nie dziwię Twojej niechęci, ja też mam alergię na poliester :-)
      Dobre rajstopy to kawał zaawansowanej technologii – modelują, wysmuklają, kryją to, co powinno pozostać w ukryciu, upiększają, ocieplają i w ogóle ułatwiają życie. Dobra para to inwestycja w urodę, ale też w wygodę i dobre samopoczucie. Mnie do pasji doprowadzają egzemplarze, które zjeżdżają w trakcie chodzenia tak, że krok wisi gdzieś między udami… brrr. Takie rajtki potrafiły mi już zepsuć dzień na amen.
      Mam na oku Gattę (wszystko przez Justynę :-), ale o Calzedonii też już słyszałam parę dobrych rzeczy. Ooo… ale byłoby fajnie, gdybyśmy ułożyły sobie listę godnych naszych nóżek marek!

      Odpowiedz
      • Anna
        18 marca 2016

        To ja dorzucę trochę ze swojego doświadczenia rajstopowego. Gatty już chyba więcej nie kupię. Za często po prostu trafiałam na jakieś felerne produkty. Kiedyś miałam rajstopy 50 den, które wyglądały, jakby miały nierówną przędzę. Po prostu w niektórych miejscach były bardziej prześwitujące, w niektórych mniej, co jak na rajstopy, które miały być kryjące, kompletnie je dyskwalifikowało (i nie, nie były z domieszką wełny). Innym razem miałam jakieś takie skręcone, włożenie ich na nogi tak, żebym nie miała poczucia, że mnie wykrzywiają, graniczyło z cudem. A ostatnio (tej zimy), kupiłam takie cieplejsze z domieszką wiskozy. Niby miłe w dotyku i ciepłe, ale po jednym (!) dniu noszenia powycierały się na palcach. Miałam takie zupełnie nieeleganckie prześwity, jak w zużytych skarpetach. Niby drogie nie były, bo trafiłach na jakąś promocję, ale kurcze, jaki jest sens kupowania jednorazowych grubszych rajstop? Dlatego też za produkty tej firmy już podziękuję. Dużo lepsze doświadczenia mam z Marilyn, ale tak naprawdę Calzedonia wygrywa. A co do Falke, to markę znam i nawet miałam kilka par rajstop/pończoch. Ale ponieważ dostaję je w prezencie od mojej “nieteściowej” (mieszka w Niemczech, więc sama też wybiera tę markę), to często mają dość odjechane kolory:). I przez to nie noszę ich zbyt często.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          18 marca 2016

          To tyle, jeśli chodzi o marzenia sprowokowane przez ambasadorkę firmy, zgrabną i powabną panią Steczkowską.
          Na temat Marilyn też już mam swoje zdanie, ale ponieważ dotyczy ono ciepłych i grubych rajstop, wrócimy pewnie do nich tak jakoś jesienią. Wygląda na to, że Calzedonia naprawdę zbiera punkty.

          Falke rzeczywiście ma całą paletę niecodziennych kolorów i wzorów. Zawsze świecą mi się oczy do tych szalonych neonowych róży, stopniowanych barwą zieleni albo leopardzich wzorków, i lubię je oglądać na odważnych dziewczynach. Dla mnie samej rajstopy są jednak “tylko” dodatkiem i środkiem do celu (moje nogi mają wyglądać lepiej niż w rzeczywistości), dlatego pozostaję przy neutralnych, stonowanych odcieniach: czerniach, grafitach, brązowych szarościach oraz kolorze skóry.
          P.S. Nie narzekam, bo i tak wychodzę na swoje! Wyżywam się kupując najdziksze desenie córeczce :-)

          Odpowiedz
          • rawita
            19 marca 2016

            Gattę też odradzam, zwłaszcza pończochy samonośne. Kilkakrotnie miałam z nimi wypadek w postaci strzelenia gumki i opadnięcia pończochy na sam but. Raz przydarzyło mi się to na środku wielkiego, pełnego samochodów skrzyżowania :D Dodam, że noszę rozmiar 36, więc to nie moje gabaryty spowodowały awarię.

            A co do Calcedonii jeszcze, to niestety straszliwa mikrofibra również jest przez markę stosowana, ale innych, fajnych modeli jest bardzo dużo i efekt kroku w połowie uda się nie zdarza.

          • Monika Frese
            19 marca 2016

            Dziękuję za typy.
            P.S. To się nazywa “uliczny horror”! :-))

      • Aga
        19 marca 2016

        Obok Falke przypadła mi do gustu firma Kunert, również niemiecka i bardzo dobrej jakości. Tutaj jakiś czas temu zaszalałam i kupiłam sobie Velvet 80 w kolorze fuksja i indygo. Na początku myślałam, że nieco przesadziłam, ale teraz lubię je bardzo i często noszę do stonowanych kolorów, tak żeby podkreślić tylko nogi. Naprawdę fajnie to wygląda. No i rozmiar ten sam co w Falke: czyli jak dla mnie (172 cm, 58 kg) jest to III. Polecam, bo podobnie jak w Falke, ani się nie zsuwają do pół uda, ani nie cisną w palce u stóp. Miłych zakupów życzę.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          20 marca 2016

          Dzięki za typ. I za stylistyczną wskazówkę… dorosła dziewczyna w kolorowych rajstopach? Pewnie, tylko pod warunkiem, że ma Twoje nogi (zgrabne i długaśne – nie protestuj, wiem, bo widziałam :-)
          P.S. Kunert pozostał mi jakoś mało sympatycznie w pamięci, ale to dlatego, że trafiłam na ich zimowe ogrzewacze z mikrofibry. Po kilku praniach wyglądały straszliwie, no i na zimę nie ma jednak nic lepszego niż wełna.

          Odpowiedz
  2. Krystyna
    17 marca 2016

    Ale z Ciebie kusicielka, mam ochotę wypróbować tę markę, już miałam zaglądnąć na Zelando, ale zaraz, a rozmiarówka? I teraz czekam na kolejny wpis.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 marca 2016

      Już za chwileczkę, już za momencik… już następnym razem.
      Szepnę Ci tylko na ucho, bo boję się zapeszyć… pracuję nad blogową dyscypliną, zauważyłaś? Czwartkowo.

      Odpowiedz
  3. Aga
    17 marca 2016

    Super wpis. jak zawsze. A co do Falke, to mam i bardzo lubię. Zaopatrzyłam się jesienią w kilka par i odtąd najchętniej bym ich w ogóle nie zdejmowała. Najbardziej lubię te Pure Matt 100 i 50. Na wełniane się jeszcze nie zdecydowałam, ale teraz po moich dobrych doświadczeniach z wełną, na pewno spróbuję. No i te Shape i Vitalize są godne uwagi – przy najbliższej wizycie w mieście wybiorę się do mojego ulubionego sklepu z rajstopami i tam sobie je wszystkie poprzymierzam. Jeżeli chodzi o rozmiar, to kupiłam sobie III – M/L (mam 172 cm wzrostu i 58 kg), osobiście lubię trochę większe, gdyż w za krótkich rajstopach bolą mnie, po kilku godzinach noszenia, palce u stóp.
    Pozdrawiam i czekam na więcej.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 marca 2016

      Tak łatwo się uzależnić od dobrych rzeczy, prawda?
      Świetnie dobrałaś sobie rozmiar. Ja jestem odrobinkę wyższa i sporo większą odrobinkę cięższa, ale lubię być ciasno opakowana, więc też biorę M/L. Za to L sprawdza mi się ostatnio lepiej w wełnianych rajstopach i getrach, które po kilku praniach zawsze się minimalnie wstępują. Super, że podałaś tak dokładnie swoje wymiary – będę miała konkretny, “żywy” przykład przy omawianiu rozmiarówki.
      Dzięki. Pa!

      P.S. Ale luksusy! Sklep, w którym można przymierzyć rajstopy… a byłam pewna, że już wiele widziałam :-)

      Odpowiedz
  4. mi
    18 marca 2016

    Witam,
    Dla mnie problem z rajstopami jest dosłownie bolący. Bardzo lubię chodzić w spódnicach i sukienkach, ale rajstopy doprowadzają mnie do rozpaczy. Kiedy widzę mikrofibrę dostaję drgawek :) a jeszcze większy problem mam z… efektem żelaznego ścisku w biodrach i pasie. Nie wiem o co chodzi: mam 160 cm wzrostu, 68 w talii i 88 cm w biodrach nie mam nawet nadprogramowych boczków, bliżej mi do niedowagi niż nadwagi (choć waga w normie) ale prawie każde zwykłe rajstopy ściskają mnie niemiłosiernie w pasie i biodrach. Proszę sobie wyobrazić jak ogromną ulgę czuję gdy je ściągam po powrocie do domu… Kupuję rozmiar “3” czyli z małym klinem, większe by były za długie. Czy któraś z Pań ma podobny problem, czy tylko ja mam taką cechę osobniczą?
    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam wpis bo mam już tego problemu serdecznie dość i próbuję znaleźć coś lepszego. Internet to wybawienie, bo tu gdzie mieszkam nie dostanę marek nawet średniej jakości. Pozdrawiam M

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 marca 2016

      Sądzę, że problem został już nazwany: “zwykłe rajstopy”. Dobre modele różnią się od tych zwykłych całą masą rzeczy, a szeroki, miękki i niewpijający się w brzuch pas wykańczający górę rajstop jest dobrym wyznacznikiem jakości.
      Innym powodem bezlitosnego “ściskania” może być wysoka zawartość elastanu (lycry), która sprawia, że rajstopy są bardzo ciasne. Ogólnie rzecz biorąc, wysoka zawartość elastycznych włókien jest również jakościowym wskaźnikiem, ale w tym konkretnym przypadku, ich idealny poziom określiłabym granicą 5 – 10%.
      Oczywiście, może być też tak, że okolice brzucha są tak wrażliwe, że nie ma mowy o żadnym ucisku. Jednak fakt, że chętnie nosisz spódnice, raczej tej teorii przeczy :-) Potwierdzają to moje własne doświadczenia – wcześniej (tzn. kiedy sięgałam po pierwsze lepsze z brzegu rajtki) nie lubiłam nosić rajstop, bo zawsze miałam wrażenie, że się w nich duszę i pocę.

      Nowoczesna technologia, know how, wysokiej jakości włókna… dobre rajstopy mają swoją cenę, dlatego na pewno radziłabym rozjerzeć się za ulubionym modelem wśród firm pończoszniczych o doskonałej renomie. Falke bez wątpienia do nich należy. Wszystkie modele, które polecam jako “swoje” są wykończone szerokim i komfortowym pasem (komfortbund), ale trzeba pamiętać, że rajstopy modelujące zawsze mają wysoką zawartość elastanu i z samej zasady są ciaśniejsze.

      W kolejnym wpisie będziemy rozmawiać o wyborze najlepszego rozmiaru, a po nim… nie będzie wyjścia, będziesz musiała spróbować. Dzień dobry. Miło Cię znowu widzieć Mirko.

      Odpowiedz
  5. Wiktoria
    18 marca 2016

    Na taki post czekałam! Ponieważ jestem spódnicowa i sukienkowa, rajstopy są dla mnie podstawową częścią ubioru. Muszą być odpowiednie. Od pewnego czasu, przymierzam się do zakupu rajstop firmy Falke, właśnie na Zalando. Jest ich jednak pewien asortyment, z którego muszę wybrać coś dla siebie. Twój wpis Moniko, staje się dla mnie wybawieniem. Potraktuję go jako konkretną wskazówkę i wybiorę coś, co Ty nosisz i polecasz. Jestem zdecydowana na 100, 70, 50 i 40, nie wiem jeszcze tylko w jakiej kolejności. Na kolejną zimę, wełniane oczywiście. Nic nie piszesz o całkiem cienkich, czyżbyś takich nie nosiła w ogóle? Ja takich potrzebuję również, więc jestem zainteresowana. Czekam oczywiście na wskazówki co do rozmiarówki (nawet piszę do rymu, hehe). Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 marca 2016

      Rzeczywiście, cienkich nie noszę. Staram się przeskakiwać z krytych, bezpośrednio do przewiewnej nagości (zwykle mi się udaje, ale jeśli musiałabym już założyć cienką rajstopę, wybiorę raczej pończochę).
      Nie jestem zwolenniczką szytwnej reguły, upierającej się, że elegancka kobieta nie pokazuje się z gołymi nogami. To przekonanie pochodzi z czasów, kiedy depilator oraz balsam z rozświetlającymi drobinkami wyrównującymi niedoskonałości skóry, nie były jeszcze tak oczywistymi środkami codziennej pielęgnacji, jak ma to miejsce dzisiaj (ech, kolejny świetny temat na wpis!). Jednak rozumiem, że czasem nie da się przeskoczyć nakazów biurowego dress codu, albo po prostu noga lepiej prezentuje się w rajstopie.
      Modele, o których rozmawiamy mają różny stopień przejrzystości, np. shape (shaping) można dostać nie tylko w lekko kryjącym wariancie 50 den (który pokazuję na nodze), ale również w półprzejrzystym 20 den (delikatnie kryjący efekt). Podobnie pure matt albo seidenglatt. Czyli każdemu to, czego najbardziej potrzebuje :-) Rozejrzyj się spokojnie, na pewno coś znajdziesz (opinie klientek pod opisem produktu, są nie tylko entuzjastyczne, ale również pomocne).

      P.S. Sorry, właśnie główkuję, jak tu wpleść Twoją rymowankę w tekst kolejnego wpisu :-)

      Odpowiedz
  6. Anna
    18 marca 2016

    Dzień dobry.
    Zatem przyszedł dla mnie czas na drugi stopień wtajemniczenia czyli rajstopy z klasą! Dziękuję za ten wpis.
    P.S. Myśl o własnej prezentacji na blogu śmiało zamień proszę w czyn. To niezwykła okazja by być jednocześnie twórcą i tworzywem. Wiesz… to element głowologii :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 marca 2016

      Praktyczny, wziętych prosto z życia tekstów, chyba nigdy nie jest za mało.
      A propos tekstów, jeszcze jedna wielbicielka T. Pratchetta i najskromniejszej ze skromnych, Esmeraldy Weatherwax? Cieszę się odkrywając między nami tyle podobieństw. Bardzo ciepło pozdrawiam.

      Odpowiedz
  7. Katarzyna
    18 marca 2016

    Rajstopy… Noszę właściwie na co dzień, czarne, kryjące. Ostatnio naszło mnie takie pytanie, kiedy z 100 powinnam się przerzucić na coś półkryjącego? Z końcem zimy? (Pytam oczywiście o stylistyczny aspekt, mam na myśli użycie dzienne.) I jeszcze jedno: czarne rajstopy tylko do czarnej góry? Czy po prostu ciemniejszej? Dodam, że długość spódnicy to lady-mini, czasami mezzo. Dzięki za kolejny świetny wpis.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 marca 2016

      Czarne rajstopy, podobnie jak te w kolorze skóry to klasyka, która pasuje do wszystkiego.
      Jeśli chodzi o stylistyczne zasady, kolor oraz grubość rajstopy, to jest osobista deklaracja, dlatego przy ich wyborze priorytetem zawsze powinny być prywatne preferencje (tylko przy jednej upierałabym się jak osioł, chociaż nie o tym akurat rozmawiamy – sukienka koktajlowa oraz wieczorowa mała czarna, tracą na klasie w towarzystwie rajstop grubszych od 20 den).
      Mnie samej do kozaczków bardziej pasują kryte modele, a do czółenek półprzejrzyste. Z drugiej strony… jestem wyjątkowo wrażliwa na strukturę materiałów, dlatego zestawienie aksamitnie kryjącej rajstopy z zamszowym pantofelkiem na solidniejszym obcasie (mam przed oczami mini, lady mini i mezzo), będzie mnie zawsze zachwycać.

      Widzę, że temat rajstop ma niewyczerpane kapacytety i chyba nie skończy nam się tak szybko :-) W każdym razie, jeżeli tylko masz ochotę na coś lżejszego, zaakcentuj nastrój delikatniejszą rajstopą. Prześwitująca skóra nie jest zastrzeżona tylko i wyłącznie dla cieplejszych miesięcy roku, ale wyraźnie sugeruje… wiosna!

      Odpowiedz
      • Katarzyna
        19 marca 2016

        Jak zawsze mogę liczyć na fachową poradę :) Dzięki!

        Odpowiedz
  8. Michalina
    19 marca 2016

    Dziękuję bardzo za taki wpis. Od kilku lat bezskutecznie poszukuję rajstop idealnych. Nie polecam Gatta. Już po godzinie rajstopy zjeżdżają z tyłka, rolując się w kolanach. Irytujące i komiczne jest ciągłe podciąganie ich. Ach! Potrafią zepsuć humor. Ze “zwykłych” rajstop od Gatta wolę Gabriella. Przebijają Gattę pod każdym względem, ale idealne nie są.
    Teraz pytanie techniczne. W początkowych komentarzach piszesz, że rajstopy nie powinny być z mikrofibry, ale jak to rozpoznać? Składy są niemal identyczne, trochę się w tym gubię. Proszę o szybką odpowiedź i zaraz kupuję falkę bo boję się, że jak zrobisz wpis o rozmiarach to rozejdą się jak świeże bułeczki :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 marca 2016

      Opisywane przez Was perypetie z rajstopami Gatta (zobacz komentarze Anny i Rawity) przypominają scenariusz na… jakiś pończoszniczy thriller! Wygląda na to, że na pewno nie trafią na naszą listę wartych polecenia marek.

      Dla ścisłości: nie napisałm, że rajstopy nie powinny być z mikrofibry. Wyraziłam zrozumienie dla niechęci do tego typu rajstop, ponieważ sama ich też nie lubię. A teraz do rzeczy :-)
      Pytanie Jak rozpoznać, że rajstopy są z mikrofibry? na pewno zasługuje na obszerniejszą odpowiedź i warte jest osobnego wpisu. Na “teraz, już i natychmiast” ważne jest chyba tylko to, że większość firm chwali się zawartością mikrofibry, więc samo słowo występuje już w nazwie rajstop (np. Intense 50 Microfibre lub MONICA – Rajstopy damskie Microfibra 20 den) albo są one reklamowane jako “ocieplające”, chociaż w składzie nie ma ani jednego grama naturalnego włókna (wełny albo bawełny). Wady taki rajstop to przede wszystkim duża podatność na zaciągnięcia (zaciągają się już od samego patrzenia) oraz – czy to ja miałam tylko takiego pecha? – jakaś taka plamiasta i nierównomierna powierzchnia na nodze.
      Ale akurat tym, w przypadku Falke w ogóle nie musisz się przejmować. Rajstopy, które Wam przedstawiłam są i piękne, i bardzo wytrzymałe.

      P.S. Myślisz? Hmm… Zalando powinno odpalić mi działkę :-)

      Odpowiedz
  9. Avarati
    19 marca 2016

    Dziękuję Ci za ten post! Też mam wielki problem z rajstopami, już się przejechałam na tych wszystkich Gattach, Gabrielach, mam dość tanich i szybko niszczących się mikrofibr. Chyba muszę się przerzucić na Calzedonię, a może na Falke. Najpierw byłam zaskoczona ich wysoką ceną, ale już sama wiem po sobie, że nie opłaca się oszczędzać na jakości.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 marca 2016

      Jaki fajny zbieg okoliczności… akurat dzisiaj rano rozmawiałam z dawną znajomą o relacji jakości i ceny. Chętnie wrócę jeszcze do tego tematu – chociażby dlatego, że obie doszłyśmy do interesujących (nawet jeśli zupełnie różnych) wniosków.

      Czekamy na Twoją relację pt. “z życia wzięte” :-) Jasne, że nie od razu, rajstopy trzeba przecież ponosić sezon albo dwa.

      Odpowiedz
      • Avarati
        19 marca 2016

        No cóż… rok temu zamówiłam przez internet torebkę niby z wysokiej jakości licowej skóry, niby wyrób włoski, za 200 złotych. Skóra po pierwszym przejściu w deszczu nabrała bąbli w miejscu, gdzie były krople deszczu, nie zeszły one nawet po impregnacji. Toczyłam batalię przez dwa miesiące o uznanie reklamacji. Pierwszy i ostatni raz nabrałam się na taniość.

        Chyba faktycznie rzucę się na Calzedonię ;)

        Odpowiedz
  10. Weronika
    20 marca 2016

    Moniko, nigdy nie miałam rajstop marki Falke, chociaż widziałam je w jakimś sklepie internetowym. I powiem Ci, że przekonałaś mnie. Jeśli tylko będzie niewielki rozmiar, w którym się nie utopię to biorę od ręki. Rozumiem, że pończochy są również warte polecenia. Tylko ten efekt wyszczuplenia…ehhh, ja już się bardziej wyszczuplić nie chcę :-) Bo zniknę zupełnie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 marca 2016

      Jeśli chciałabyś wypróbować Falke, Twój model to seidenglatt – jedwabiście połyskujące rajstopy (pończochy też, tyle że nie wiadomo czemu, zalando uparcie nazywa je zakolanówkami), najlepiej w kolorze skóry. A jeżeli nie boisz się wzorów i kolorów, to takie rajstopy są jak stworzone do długich i szczuplutkich nóg. Właśnie takich jak Twoje :-)

      P.S. Ale zaczekaj proszę jeszcze momencik Weroniko. O wyborze rozmiaru będziemy szczegółowo rozmawiać już za chwilę (czyli za dzień lub dwa).

      Odpowiedz
      • Weronika
        22 marca 2016

        A więc to tu się schowały pończochy, w zakolanówkach. No w życiu bym się nie domyśliła :-)

        Odpowiedz
      • Weronika
        3 kwietnia 2016

        Moniko, czy nie uważasz, że rajstopy z połyskiem są tandetne i kiczowate? W ogóle nie eleganckie? Wiem, że w moim przypadku połysk działa korzystnie bo pogrubia, ale matowe rajstopy wyglądają dużo bardziej elegancko. I teraz klops. Zawsze unikałam wszelkich błyszczących elementów ubioru bo kojarzą mi się z tandetą i brakiem klasy. A może się czepiam?

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          4 kwietnia 2016

          Pewnie, że się czepiasz. Ale przecież my tu wszystkie takie czepialskie i nienasycone w znajdowaniu idealnych rozwiązań :-)
          Odruchowo przytaknęłabym, że matowe, bo matowe rajstopy zwykle wyglądają dobrze (przynajmniej do kilku pierwszych prań)… ale to wcale nie jest takie oczywiste i nie da się tu ominąć problemu jakości. Tania rajstopa, np. ta w kolorze skóry, ma często żółtawy albo nienaturalnie ciemny odcień. Gdy jeszcze połyskuje – efekt jest naprawdę kiepski. Dobre rajstopy nie tylko mają różnorodną paletę naturalnie wyglądających odcieni nude, ale ich połysk jest również rasowy i subtelny. I to nie jest żadna sztuczka, tylko fakt wynikający z połączenia świetnych materiałów z pierwszorzędną, nowoczesną technologią.
          Moja ulubiona marka ma do wyboru 3 stopnie modulacji “mat – połysk”:
          – całkiem matowe – pure matt albo matt deluxe (te ostatnie zawierają więcej zapewniającego trwałość elastanu),
          – z delikatną poświatą – seidenglatt,
          – połyskujące – pure shine.
          Każda z nich ma za zadanie upiększać i korygować kobiece nogi, a efekt połysku lub jego brak, jest tylko i wyłącznie sprawą indywidualnych upodobań. Moje własne nogi nie są jakoś wybitnie szczupłe, ale w jedwabistych seidenglatt wyglądają elegancko i szykownie. O tandencie nie ma mowy.

          Sądzę, że porównanie wszystkich trzech tekstur na żywo najlepiej wyjaśniłoby sprawę. Zamów sobie je na próbę – popatrz, dotknij, porównaj i zdecyduj, która wersja najbardziej Ci odpowiada. Może przy okazji sama się zaskoczysz?
          Jeśli chodzi o “błyszczące efekty” nasuwa mi się jeszcze taka myśl: poliestrowa satyna wygląda fuj i tandetnie, ale w jedwabnej – obojętnie, lubimy połysk czy nie – można się tylko zakochać.

          P.S. Fajny temat. Od razu mam ochotę napisać cały post, ale… nienienienie! Znowu obiecam, a potem za nic nie zdążę opracować. Podam dalej naszą rozmowę na fb. Ciekawe czy będą inne głosy w tej sprawie.

          Odpowiedz
          • Weronika
            27 kwietnia 2016

            Wszyscy mają rajstopy Falke…mam i ja! Zamówiłam, doszły, obejrzałam, piszczałam ze szczęścia, że takie jedwabiste w dotyku. Mają nawet materiałową metkę z nazwą firmy wszytą w pas, niczym bielizna. W sumie jest to bielizna, ale nigdy wcześniej się z tym nie spotkałam w przypadku rajstop. A najfajniejszą rzeczą było to, że mają zaznaczoną stopę i nie muszę się za każdym razem zastanawiać czy nie zakładam ich tył naprzód, wściekać się, że jednak założyłam tył naprzód i marnować czas na przebieranie się. Cud, miód i orzeszki. I błyszczą jak diamenty :-) Jak doznałam jedwabiu na nogach to już nie kupię innych. Aaa i nie były zaciągnięte ;-)

          • Monika (Lady and the dress)
            28 kwietnia 2016

            Bardzo się cieszę :-)
            A propos tej zaznaczonej stopy, wspominałam już, że testuję Marilyny? Po kilku praniach całkiem już nie wiem gdzie przód, a gdzie tył: ani śladu po metce na pupie, ani śladu po wrobionej stopie (a niechby choćby tylko pięcie). I poskręcały mi się w korkociągi. Nie-bardzo-je-lubię.

            P.S. Jesienią, gdy wrócimy do rajstop, Twoje nowiutkie teraz Falke będą już porządnie wypróbowane. Poproszę Cię pewnie wtedy Weroniko o ponowną relację: Czy nadal (po kilku praniach) są ładne? Czy nadal dobrze się noszą? I co z tym diamentowym połyskiem – francja elegancja czy wręcz przeciwnie?

          • Weronika
            28 kwietnia 2016

            Obiecuję, że zdam relację :-)

  11. Ola P.
    21 marca 2016

    A ja mam pytanie “od innej strony” – jak rajstopy Falke mają wykończone palce? Czy są może bezszwowe? Jeśli świetna jakość Falke sięga też palców to od razu pędzę kupować.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 marca 2016

      Bezszwowe? Na szczęście nie, przecież by mi się całkiem podarły! Niech zerknę… pięknie wzmocniona część palcowa z płaskim szwem, którego w ogóle nie czuje się w bucie.
      A tak z ciekawości, po co i na co bezszwowe? (Olu, tylko błagam nie pisz, że do noszenia z sandałkami albo piptołami, bo chyba się powieszę! Mam już strasznie bezlitosny wstęp na temat.)

      Odpowiedz
      • Ola P.
        22 marca 2016

        Mogę Cię uspokoić Moniko , nie musisz się wieszać :-)) ! Do sandałów i piptołów tylko bosa stopa.
        Bezszwowe czyli takie które łączenie na palcach mają wykonane całkiem na płasko, dzięki czemu nic w bucie nie uwiera, nie drażni bardzo wrażliwych palców.
        Wzmocnienie części palcowej to zupełnie inna bajka, bardzo pożądana.
        Mam bardzo wrażliwe palce w związku z czym potrzebuję skarpetek i rajstop bezszwowych. Skarpetki takie już od lat udaje mi się kupować w sklepie internetowym, ale z rajstopami, w szczególności tymi grubszymi, nie miałam na razie szczęścia. W nazewnictwie producentów bezszwowe i z płaskim szwem to dwa różne sposoby wykańczania wyrobu. Swego czasu prowadziłam bogatą korespondencję na ten temat z jednym z krajowych producentów u którego kupiłam skarpetki z płaskim szwem, który okazał się jedynie o połowę cieńszy niż standardowy wałek (nadal wystawał i drażnił). Moje rozumienie słowa płaski okazało się inne niż producenta :-)) na dokładkę pan był oburzony, że nie rozumiem fachowego słownictwa dziewiarskiego, którym mnie zarzucił. Na szczęście zwrot towaru przyjęli ale opisów towaru, które zwykłego klienta wprowadzały w błąd, nie zmienili.
        Pozdrawiam serdecznie

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          22 marca 2016

          Zupełnie nie znam się na fachowym słownictwie dziewiarskim, więc pogadamy zwyczajnie, po babsku:
          – cieplutkie softmerino (właśnie mam na nodze :-) – żadnych szwów na palcach, tylko gładkie wzmocnienie całej stopy;
          – inne rajtki (obejrzałam jeszcze raz, na wszelki wypadek :-) – płaski szew bieliźniany, który nosi się tak, jakby go wcale nie było.
          Żadnych wałków i żadnych wystających zgrubień, więc Twoje wrażliwe palce stóp powinny czuć się jak w raju :-)
          I ja ślicznie pozdrawiam

          P.S. Uff… to dobrze, bo mam na dzisiaj zupełnie inne plany!

          Odpowiedz
  12. Makosza
    6 kwietnia 2016

    Jakie fajne pieprzykowate nozki. Ja mam takie ramiona
    Jak to sie mowi “biednego nie stac na rozrzutnosc”. Czasami wydanie jednorazowo wiecej kasiory jest tansze.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 kwietnia 2016

      Amen.
      P.S. Wiesz, że wcale nie wpadło mi w oko? Dobrze, że nie tylko ja tak mam, bo faktycznie… jakieś takie spieprzone :-)

      Odpowiedz
  13. Katarzyna
    10 maja 2016

    Moniko, masz moze doswiadczenie z tymi w kolorze skory? ktory odcien, grubosc i model wybierasz? wydaje mi sie ze mamy podobne karnacje i zastanawiam sie od jakiego odcienia zaczac zamawiac :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      10 maja 2016

      Już się bierzemy do rzeczy:
      – jeśli chodzi o grubość, to cieniutkie rajstopy 8 – 12 den są prawie niewidoczne i wyglądają bardzo naturalnie, a 15 – 20 den sprawiają, że skóra wygląda bardziej jednolicie i gładko;
      – jeśli chodzi o połysk/mat, zajrzyj do naszej rozmowy z Weroniką kilka komentarzy wyżej;
      – jeśli chodzi o kolor, to na stronie Falke jest bardzo fajna kolorystyczna tabela (niestety, tylko w języku niemieckim), która opisuje jaki odcień do jakich nóg. I tak: do bladych nóżek (takich jak moje) pasują odcienie rajstop crystal i golden; jeśli blade nóżki są delikatnie opalone to – golden i cocoon; jeśli całkiem opalone to – cocoon i powder.

      Na Twoim miejscu zamówiłabym sobie dwie albo trzy całkiem różne pary. Pooglądasz, porównasz i zdecydujesz “na żywo”, która z nich najlepiej Ci odpowiada. Całą resztę odeślesz z powrotem – nie ma obawy, niczym nie ryzykujesz, bo Zalando ma fantastyczny serwis dotyczący zwrotów.

      Odpowiedz
      • Katarzyna
        12 maja 2016

        Super, dzięki!

        Na polskim zalando niestety nie ma dobrego wyboru kolorow cielistych, pozostale sklepy internetowe nie maja tak swietnej polityki zwrotu, ale postawie chyba na crystal 8-12, dzieki! :)

        Odpowiedz
  14. Kornelia
    27 listopada 2016

    Fantastycznie się czyta Twego bloga, Moniko :-) Właśnie po dluuuugiej przerwie wracam do rajstop, i testuję ciepłe rajtki Calzedonii z dodatkiem kaszmiru. Nawet bardzo nie gryzą :-) choć rajstopy to dla mnie synonim niewygody… Ale, ale… mam pytanie co do rajstop Falke i ich rozmiarów. Czy dla kobiet po 60, o kształtach powiedzmy, okrągłych, sylwetce typu klepsydra z okraglosciami szczególnie na udach i biodrach, któryś z rozmiarów ciepłych rajstop tej firmy nadawalby się? Myślę o mojej mamie, która marzy o ciepłych rajstopach z wełną, dajacych naciągnąć się na nogi powyzej kolan… :-) Pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 listopada 2016

      Nie jestem pewna czy tak samo rozumiemy określenie “okrągłe kształty”, ale wiek na pewno nie ma tu nic do rzeczy :-)
      Przy wyborze rozmiaru rajstop najważniejszy jest wzrost i waga, a rozmiar konfekcyjny też może się przydać – pisałam o tym w odrębnym wpisie. Przejrzyj go, przestudiuj tabele i podane przykłady. Mam nadzieję, że pomogą Ci w podjęciu decyzji.
      Wełnę w składzie mają Softmerino, ale ciepłe nie-wełniaki, np. Warm Deluxe, ze wzgędu na kompozycję włókien powinny się bardzo dobrze rozciągać. Osobiście nie mam wrażenia, że naprawdę tęga nóżka zmieści się w rajstopy Falke bez problemu, ale może po prostu je wypróbujcie (oba modele są dostępne do rozmiaru XL, a Zalando ma bardzo dobre warunki gwarancji i ewentualnego zwrotu).

      Pozdrawiam równie serdecznie Kornelio. Oczywiście Ciebie i Mamę :-)

      Odpowiedz
  15. Kornelia
    1 grudnia 2016

    Dziękuję! Faktycznie, wiek nie ma tu nic do rzeczy :-) Przeczytałam Twój wpis o rozmiarach rajstop Falke i wypróbuję dla mamy softmerino XL. Sobie też nie omieszkam ich kupić. Zastanawiam się jeszcze nad modelem family, ma w składzie tylko bawełnę i elastan. Będą pewnie mniej ciepłe, lepsze na wiosnę – jak myslisz? Pozdrawiam Cię Moniko serdecznie!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 grudnia 2016

      Odpowiem jak prawdziwy zmarźlak: na zimę, to tylko wełenka.

      Odpowiedz
      • Kornelia
        2 grudnia 2016

        No fakt! Ja też zmarzlak :-)

        Odpowiedz
        • Kornelia
          11 grudnia 2016

          Dostałam właśnie z Zalando rajstopy Falke. Jestem zachwycona! Nie gryzą :-) Szeroki pas, wysoki stan, pięty i palce wzmocnione! No da się zrobić rajstopy dla kobiet, a nie tylko dla dziewczynek? Da! Wzięłam rozmiar L a mam 170 cm wzrostu, ważę 56 kg i noszę rozmiar 40. Są ciut przydlugie. Jednak po praniu pewnie będą w sam raz. Dziękuję Moniko :-)

          Odpowiedz
          • Monika Frese
            11 grudnia 2016

            Po trzech praniach :-)
            Cieszę się i pozdrawiam Kornelio.

  16. Prezenty: zachowaj umiar czyli zadanie #21 - Kornelia O...
    17 grudnia 2016

    […] Falke poleciła Monika z fantastycznego bloga „Lady and the dress”. Są świetne, dlatego zasługują na dłuższą dygresję (nie mogę się oprzeć, bo jestem […]

    Odpowiedz
  17. Joanna
    22 września 2018

    Witam Moniko po przerwie :) dobrze, że wróciłaś. Jak widać Twoje posty sprzed lat ciągle się przydają i fajnie, że można tutaj pogrzebać, a że zbliża się jesień to i rajstopy zaczynają być potrzebne. No i właśnie….jak ja nienawidzę rajstop…robię się chora jak muszę to na siebie włożyć. Pończochy jeszcze ujdą, ale czasem sukienka jest na krótka lub jest za zimno po prostu, aby tam wyżej być bez odzienia. No po prostu nie znoszę wkładać na swoje biodra/krocze tego czegoś, co tak uciska i mnie denerwuje do granic mozliwosci (nie mówiać już o tym, co sie dzieje w bucie, gdy stope okala poliester). I przyszły na pomoc zakolanówki firmy Falke, które w tamtym roku kupiłam na Zalando właśnie, jedyne wełniane, bez akrylu. Właśnie je wyciągnełam z szuflady i stylizuje się jak ja mam to właściwie nosić. Szukałam ich więcej, bo potrzebuję jeszcze czarnych i trafiłam na Twój stary post o rajstopach Falke. Myślę sobie, że może one będą duzo bardziej wygodne i nie będe w nich pomstować, jak np. tych zwykłych z Gatty czy no name’ach? Muszę się znów rozejrzeć na Zalando :) A na koniec pytanie, które mnie trochę trapi. Przepraszam, że tak prosto z mostu, ale….bo tak oglądam te rajstopy na Zalando, no i modelki tam nie mają majtek pod rajstopami. Czy to właśnie tak się powinno nosić rajstopy? Na goły tyłek? Czy to dlatego mi zawsze w tych rajstopach niewygodnie, bo ja zawsze mam pod spodem bieliznę?

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      22 września 2018

      Wiesz, co? Ja też mam zawsze pod rajstopami bieliznę. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, żebym miała nie założyć pod rajtki majtek. To prawda, że modelki na zdjęciach mają zwykle same rajstopy (z elegancko wyretuszowanym łonem :-), ale sądzę, że w tym przypadku bardziej chodzi o nieskazitelność przedstawienia, niż o praktyczną sugestię. Bywają też rajstopy ze wzmocnioną częścią majteczkową, wyposażone w bawełniany klin w kroku – być może są panie (albo okazje), dla których takie rozwiązanie się sprawdza. Ja sama czułabym się zbyt nago bez dodatkowej warstwy pomiędzy.
      Sądzę, że problem leży w odrębnej wrażliwości każdej z nas. To, co dla jednej jest miłe – np. obciskające, “trzymające ciało w ryzach” nylony albo odrobinę drapiący, “elektryzujący skórę” dotyk grubszej wełny – dla innej już być nie musi i trzeba szukać najlepszych, indywidualnych rozwiązań, do niczego się nie zmuszając.

      Joanno, bardzo Cię proszę… zawsze prosto z mostu :-) Bo jak inaczej powyjaśniamy sobie różne babskie sprawy?

      PS Pamiętam! Gryzie mnie okropnie sumienie, więc o jakości jedwabiu na pewno będzie.

      Odpowiedz
      • Joanna
        23 września 2018

        Moniko, pamiętasz o jedwabiu? Ojeejj,,,,rozpłynełam się…..:))))) od czasu tamtego pytania zdążyłam już zaopatrzyc się w sporą ilość fatałaszków z jedwabiu na olx i allegro, wiec miałam okazje potestowac trochę ten jedwab na żywo. W międzyczasie rozglądam się też za jedwabiem na poduszkę do spania, a także zastanawiam się, czy nie zapisac sie na kurs szycia na maszynie, zeby taka poszewke na poduszke uszyc sobie sama. Tak oto powoli wsiakam w swiat szlachetnych materialow, a zaczelo się wszystko od Twojego bloga i rzetelnych informacji, jakie na nim znalazlam, dlatego naprawde ciesze się, ze wrocilas.

        Odpowiedz
  18. Wera
    17 października 2018

    Od wspomnianych zdecydowanie wolę wszystkie modele Gabrielli. Na początku kupili mnie ilością wzorów, a dopiero po założeniu jakością – są nie do zdarcia! Co sezon kupuję sobie u nich masę nowości i tym razem postawiłam na modele w kropki czyli Robby i Ellen, na jesień idealne!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz