Oczywiście, że dzisiaj miało być coś innego, nie mogłam się jednak powstrzymać. Minął już tydzień od oskarowej gali, emocje opadły, a mnie regularnie nachodzi jedna i ta sama myśl: jak łatwo jest przypieprzyć innej kobiecie.

 

Pomysł omówienia oskarowych sukni “chodzi” za mną co roku, ale znowu – jak co roku – odpuściłam. Niby nic nowego pod słońcem, a przecież triumpfy i wpadki – zwłaszcza wpadki – sławnych i bogatych tak dobrze się sprzedają, będąc świetną pożywką dla polepszenia własnego samopoczucia: “patrzcie, taka sławna i ma tyle kasy, a nie umie się ubrać!” Dlatego znowu odpuściłam. Zostawiłam. Zostawiłam, bo sama nie lubię populistycznych sztuczek tak łatwo zjednujących sympatię przelotnych czytelników. Zostawiłam, ponieważ tak łatwo jest… przypieprzyć innej kobiecie.

 

Przypieprzyć jej, czyli osądzić i skrytykować, doczepić się i dokuczyć tak, jak gdyby chroniła ją tafla z kuloodpornego szkła, na której w pył rozbijają się nasze własne kompleksy i poczucie małej wartości:

  1. Znanej za to, że jej wszystko – sądząc z pozoru – wychodzi.
  2. Bogatej za to, że nie musi się martwić smutkami dnia codziennego.
  3. Młodszej za to, że tak bezwystydnie popisuje się swoją dopiero co rozkwitłą urodą.
  4. Starszej za to, że jej coraz bardziej więdnący owal twarzy przypomina o nieuchronności przeznaczenia.
  5. Ambitnej za to, że kłuje w oczy odwagą, podsycającą żal za własnymi, porzuconymi marzeniami.

Biję się w pierś, sama nie jestem bez winy. Łatwo jest skrytykować i łatwo jest wyśmiać. Trudno jest powiedzieć jak można dobrze, jeszcze trudniej jest pokazać na własnym przykładzie jak można by było lepiej.

 

Tak łatwo jest przypieprzyć innej kobiecie

To tylko ja.

Tak, wiem. Zdjęcie Jennifer Lopez w prawdziwie bajkowej sukni od Elie Saab, tak ładnie mogłoby nam zrekompensować brak złośliwego tekstu pod publiczkę.

 

 

I błagam, darujmy sobie uwagi o konstruktywnej krytyce. Nie ma czegoś takiego jak krytyka, która nie rani, więc to dla mnie wystarczający powód aby być niemile zjadliwą, jeśli spróbujesz mnie przekonywać o użytecznych aspektach mentorskiego łajania.

Doświadczenie mnie przekonuje, że zarówno w krytykowaniu jak i w czepianiu się, najlepsi są ci, którzy sami pod żadnym względem nie są autorytetami godnymi naśladowania. Znasz to przecież, prawda? Najwięcej do powiedzenia na temat szykownej sąsiadki ma zwykle ta, która sama wygląda tak, jakby szampon do włosów skończył się jej jeszcze przed pierwszą ciążą.

Podobnie z Oskarami – najwięcej do powiedzenia na temat tego, jak nie wypada ubrać się na oficjalną galę ma ta, która nigdy nie miała na sobie balowej sukni z prawdziwego zdarzenia. Ba… ktoś taki najczęściej zwyczajnie nie umiałby odróżnić ordynarnej, poliestrowej satyny od tej, która zrobiona jest z najprawdziwszego jedwabiu.

 

A propos Oskarów – w satynie czy bez, Cate Blanchett wie co znaczy klasa.

 

 

 

Drogi (a przypadkowy) Gościu, któremu tak bardzo leży na sercu dbałość o czystość języka,

zapewniam, że po tym dość nietypowym, wyskokowym tygodniu, wracamy do znanej nam eleganckiej formy, kulturalnych tematów i pięknej polszczyzny. Więc proszę się nie przypieprzać!

 

 

 



Komentarze

  1. Ida
    28 lutego 2015

    Bardzo pożyteczny tekst. Podobają mi się zwłaszcza użyte porównania i, jeśli pozwolisz, będę je wykorzystywać w życiu codziennym. Ale nie po to, by przypieprzyć krytykantom, by bronić się przed tymi, którzy kiedyś zaatakują mnie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 lutego 2015

      Proszę… choć życzę, żebyś nigdy nie musiała przekonać się na własnej skórze czy rzeczywiście działają.
      Ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. Weronika
    1 marca 2015

    Żeby tak wszyscy uważali, jak Pani. Świat byłby piękniejszy. Mi niestety często przypieprzali, bo chudzielec jestem. No taką mnie Pan Bóg stworzył i co poradzić? Do kształtów Kim Kardashian mi daleko. Ale co tam, w tym roku kończę 31 lat i dość tych kompleksów. To już nie wiek na kompleksy :-) P.S. Spodnie z wełny z merynosów wyszły cudne, że och! Pomagała mi Pani dobrać podszewkę jedwabną do spodni garniturowych, może Pani pamięta. A na marynarkę muszę jeszcze trochę poczekać. Pozdrawiam,

    Weronika

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 marca 2015

      Pamiętam doskonale. Kto dzisiaj jeszcze upiera się tak stanowczo przy jedwabnej podszewce? :-)
      Cieszę się ogromnie, że spodnie wyszły szałowe… zresztą jakie miały wyjść? Przecież szczupła sylwetka jest nie tylko współczesnym ideałem kobiecej figury, ale jakby tego było mało, będąc szczuplaczkiem naprawdę można nosić wszystko. No, w każdym razie na pewno garnitur z miękkiej wełny :-) I ja ślicznie pozdrawiam

      P.S. A propos kompleksów (oraz przypieprzania się) – mnie też na szczęście daleko do kształtów Kim.

      Odpowiedz
  3. Monika
    1 marca 2015

    Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Popełniamy błędy w ubieraniu się, mijając się z elegancją i dobrym smakiem. Chciałybyśmy tego unikać. Można wytłumaczyć, jak tego czy tamtego nie robić, ale znacznie lepiej to pokazać na przykładzie. Całkiem dobrze zrobił to Michał Kędziora (www.mrvintage.pl), na przykładach oskarowych kreacji męskich pokazując najczęściej popełniane błędy
    Można by to oczywiście zrobić inaczej – np. fundując sobie sesję zdjęciową ilustrującą błędy. Czemu nie, choć byłoby to dość pracochłonne, zwłaszcza gdyby trzeba było szukać źle skrojonych i niewłaściwie dobranych ubrań (bo przecież staramy się nie trzymać takich w swoich szafach). Ale pokazanie tego na przykładach osób, dla których pokazywanie się w miejscach publicznych w starannie dobranych strojach jest częścią pracy nie wydaje mi się niczym niestosownym. Nie nazwałabym też tego “przypieprzaniem się”. Raczej nauką na cudzych błędach.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 marca 2015

      Miło mi, że nie do końca, ponieważ mam zamiar uparcie trzymać się własnego zdania: publiczne omawianie odzieżowych błędów konkretnych, bardzo realnych osób – zwłaszcza kobiet – zawsze kończy się na “za gruba, za chuda, za stara, za ruda”.
      Jestem ciekawa, czy czytała już Pani u mnie mniej kontrowersyjne, ale za to bardzo praktyczne wpisy? Wiedza na temat właściwości tkanin, ubraniowych klasyków, jakości albo perfekcji dopasowania bardziej przydaje się w definiowaniu własnego stylu oraz odkrywaniu meandrów dobrego smaku, niż pouczanie w kwestiach nie mających żadnego pokrycia z rzeczywistością którejkolwiek z nas.

      P.S. Oskarowe kreacje nie są – i nie mają być – wizytówką elegancji, tylko przyciągającym uwagę środkiem prowadzącym do celu (szok jest tutaj często ważniejszy niż szyk), a praca aktora w żaden sposób nie wiąże się z pokazywaniem się w miejscach publicznych w starannie dobranych strojach (to jest zajęcie wymienionej wyżej KK, stylistek albo blogerek modowych :-)

      Odpowiedz
  4. irensa
    2 marca 2015

    Zgadzam się całkowicie! Poza tym świat /CZYTAJ MODA/ tak szybko się zmienia, że to co dzisiaj szokuje i wydaje się nie do przyjęcia – jutro staje się obowiązującym trendem. To łączenie kolorów, wzorów, faktur tkanin, które jeszcze niedawno kojarzyło się z przysłowiowym ‘kwiatkiem do kożucha” – dzisiaj często świadczy o wyrafinowaniu, wyczuciu i klasie! Czyż nie? Zatem nie przypieprzajmy sobie wzajemnie! Bo wszystkim zdarzają się przecież pomyłki /te modowe też/.:-)

    Odpowiedz
  5. 555
    2 marca 2015

    a nie mogłybyśmy się pozachwycać..? na przykład Meryl Streep..?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 marca 2015

      … i jeszcze Sophie Hunter w czerwonej sukni od Lanvin, i Scarlett Johansson, która mimo… ups!… w ostatnim momencie ugryzłam się w język :-)

      Odpowiedz
      • 555
        4 marca 2015

        i jeszcze Gwyneth Paltrow, Katie Cassidy i Faith Hill.. i Natalie Portman na afterparty :)

        Odpowiedz
    • Monika
      5 marca 2015

      A mnie się płakać chciało na widok Agaty Kuleszy w sukni, która była kompletnie nie dla niej. Taka urodziwa kobieta, taka piękna chwila w życiu i taka niedobra sukienka… Doradca i projektant powinni wypłacić jej odszkodowanie.

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        5 marca 2015

        Rzeczywiście, jeśli chodzi o poczucie odpowiedzialności projektanta, krawca i sprzedawcy, warto byłoby obgadać temat głębiej.

        Odpowiedz
  6. Mania
    11 marca 2015

    Ja też dziś myślałam o tym, jak łatwo przychodzi kobiecie ranienie uczuć drugiej… Ja znalazłam się w sytuacji, kiedy jestem fajna, kiedy jestem potrzebna :) W innych sytuacjach jestem pomijana.

    A co do Gali Oskarowej… Bardzo pięknie i z klasą Cate B. Też pierwsze kim, to zachwyciłam się nią. Meryl Streep – nawet nie zauważyłam, że miała damski “smoking”? Dojrzale i kobieco :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 marca 2015

      Łatwo. Bezwiednie. Odruchowo. Dlatego same nie ranimy, ale i nie dajemy skakać sobie po głowie. Nikomu.
      W takim kontekście… może damy jednak szansę Oskarom w przyszłym roku :-)

      Odpowiedz
      • Mania
        12 marca 2015

        Tak… kobieta z reguły wie, jak być dobrą dla innych, a jednocześnie całe życie uczy się być przede wszystkim dobra dla siebie :)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz