25 października 2013 / Szafa marzeń / 9 komentarzy

Obcując cieleśnie oraz na co dzień z własnym ubraniem, mam do niego stosunek wysoce emocjonalny. Troszczę się więc o nie, dbam i hołubię. Kilkudniowe romantyczne zadurzenia? Przelotne syntetyczne doznania? Owszem, zdarza się. Ale dzisiaj, tu i teraz, interesuje nas przede wszystkim miłość doskonała!

 

 

Pielęgnacja ubrań: czułość

Po zdjęciu ubrania nie rzucam go byle gdzie. Oparcie krzesła, sofa, podłoga – to nie są dla niego najlepsze miejsca. Staranne rozwieszenie na wieszaku sprawi, że ubranie odetchnie, włókna rozprostują się pod własnym ciężarem i odparują wchłanianą przez cały dzień wilgoć (było nie było, co najmniej pół litra potu!).

Lubisz saunę i kąpiele parowe? Twoje wełniane ubrania też. Rozwieszane co jakiś czas w zaparowanej łazience, odwdzięczą się świeżym zapachem i neutralizacją wszelkich przykrych woni. Podobnie oczyszczająco – odświeżające zalety ma również rześkie powietrze wilgotnego poranka.

Delikatne pranie ręczne może być prawdziwie zmysłową, bliską medytacji czynnością. Zapomniałyśmy o tym w dobie pralek automatycznych i wiecznego wyścigu z czasem. Nasze ubrania z naturalnych tkanin, zwłaszcza z wełny i jedwabiu, będą nam wdzięczne za cierpliwość i łagodność, odpłacając miękką świeżością i długim żywotem.

 

Pielęgnacja ubrańFot. Pielęgnacja ubrań

 

Pielęgnacja ubrań: kontakt fizyczny

Zaciągnięcia, oczka, naderwane szwy, oberwane guziki staram się naprawiać jak najszybciej, nie czekając na rozwój wydarzeń. Scenariusz i tak jest przewidywalny: albo nie będę miała co na siebie założyć, akurat wtedy, kiedy pali mi się pod nogami, albo oczko poleci dalej przekształcając się w dużą dziurę. Dlatego przystępuję do akcji natychmiast. Pomaga mi w tym mały podręczny niezbędnik, w którym znajdują się:

  • agrafki różnej wielkości,
  • igły trzech grubości,
  • kilka szpulek różnokolorowych nici,
  • malutkie nożyczki,
  • oraz zapasowe guziczki, dołączane wraz z kawałkiem pasującej kolorystycznie nitki do niektórych ciuszków.

 

Podobna troska opłaci się w przypadku plam. Szybkość działania ma często decydujące znaczenie dla skuteczności wywabienia. A miejscowe działanie jest często lepszym wyjściem od prania całkowitego, które krok po kroku, pomalutku, odbiera tkaninie i ubraniu blask.

 

Pielęgnacja ubrań: zaangażowanie

Sukienki, spódnice, spodnie, żakiety i płaszcze najlepiej czują się na wieszakach. Nie ściśnięte, nie stłoczone i powieszone na odpowiedniej wysokości nie będą się gniotły oraz umożliwią szybką orientację: co, gdzie i do czego. W zasadzie jest obojętne, jakich wieszaków używamy: watowanych, drewnianych czy plastikowych. Ważne jest tylko jedno – wszystkie druciane szkielety wędrują do śmieci! Ostre, metalowe końcówki zaciągają nitki, dziurawią delikatne tkaniny, pozostawiają rdzawe plamy i deformują swoją kościstą strukturą formę ubrania.

 

Pielęgnacja ubrań: przechowywanieFot. Pielęgnacja ubrań

 

 

Koniec sezonu? To dobry czas na przeprowadzkę. Letnie ciuszki starannie poukładane w kartonach (albo próżniowo) i przeniesione na pawlacz lub wyższe półki, nie kurzą się i nie zajmują wiele miejsca, sprawiając, że nasza garderoba staje się przestronniejsza i bardziej przejrzysta. Zanim je spakujemy, jeszcze raz dokładnie przeglądamy w poszukiwaniu ewentualnych, przeoczonych plam lub zabrudzeń. Po półrocznej przerwie prawdopodobnie przyschną na amen.

Woń cedru, melisy i lawendy przyprawia o ból głowy tekstylne pożeracze, którym bardzo smakują konfekcyjne rarytasy. Zapachowe saszetki i olejki dobrze spełniają swoje zadanie, odstraszając mole oraz troszcząc się o świeży zapach naszych ubraniowych skarbów.

Jeśli lubimy i cenimy dobrą jakość, adres zaufanego rzemieślnika będzie na wagę złota. Pralnia chemiczna, przeróbki krawieckie, szewc – rola znakomitego fachowca zaczyna się tam, gdzie kończą się nasze kompetencje. Szukajmy jego pomocy w najwcześniejszej fazie wystąpienia problemów, ponieważ jak to zwykle bywa, zapobieganie jest tańsze i skuteczniejsze od leczenia. I zazwyczaj nie ma skutków ubocznych.

Aha, jak mogłabym zapomnieć! Zawsze sprawdzamy i czytamy metki. Przed kupnem, przed praniem, przed czymkolwiek.

 

Miłość doskonała?

Nas, czyli Duże Dziewczynki życie już nauczyło, że miłość idealna nie istnieje. Ale nauczyło nas również, że jeśli kochamy i pielęgnujemy, szanse na udany związek są duże. Podobnie jak na wzajemność i pieszczotliwe oddanie. Tylko takich doświadczeń serdecznie nam wszystkim  życzę.

Nie tylko w kontekście odzieżowym:)

 



Komentarze

  1. bastamb
    25 października 2013

    No tak, wszystko jak lubię, na wieszakach i poukładane, po zdjęciu wieszam i wietrzę, niech sobie płaszcz, kurtka czy marynana “odpocznie”/sauna dla wełny to dla mnie nowość, zawsze wystawiam na powietrze/, kłopot tylko z miejscem w szafie, wprawdzie wszystko sobie wisi ale czy z dużą swobodą? Czyli chyba kocham swoje ubrania a zwłaszcza buty /też mają swoja szfkę/….miło poczytać, bo już myślałam, że ze mną “coś” nie bardzo ale teraz już wiem, że jest O.K….pozdrawiam Monika….

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      25 października 2013

      Nawet bardzo OK:)

      Swobodą, a raczej jej brakiem we własnej szafie wcale się nie martw. U mnie też nie jest tak perfekcyjnie jak bym chciała, ale ja tu muszę przecież opowiadać historie idealne!

      Odpowiedz
  2. Małgorzata TP
    25 października 2013

    Rzucam na fotel, i leżą tam przynajmniej tydzień :) Powinny się hartować :) A co!
    Moje buty układa w szafie moje dziecko. ten stan też wytrzymuje około tygodnia.
    Zupełnie inne traktowanie przeżywają okrycia wierzchnie – zwłaszcza teraz gdy ciepło. Mianowicie nieustanne podróże samochodem :) Mam w nim już ze 4 płaszcze-kurtki-wdzianka :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 października 2013

      Aha! Jak kocha, to wszystko wytrzyma?
      Muszę przyznać – podoba mi się takie podejście! Ale szszsz… to tak tylko miedzy nami:)

      Odpowiedz
  3. Anonymous
    26 października 2013

    Moja mama mawiała “Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”- i coś w tym jest, ciuszki należy traktować z atencją:)

    Moniś, mam spory kawałek czarnej gipiury i czekam z niecierpliwością na inspirację!

    Po koronkach poproszę wywód na temat tafty. Oczywiście z przykładami na zdjęciach, DZIĘKUJĘ!!!

    pozdrawiam,

    elka znad morza

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 października 2013

      Grafik tematów na najbliższe miesiące, nie przewiduje dziurawych, cienkich i zzzimnych tkanin. Niestety, cierpliwość i wyrozumiałość przyda się w obcowaniu z ulubionym autorem:).

      Spójrz Elu na pierwsze zdjęcie, widać tam fragment taftowego bolera i wykończony koronką rękaw dzianinowej sukni – niech posłużą za uskrzydlające natchnienie:).

      Odpowiedz
  4. Anonymous
    26 października 2013

    Widziałam, a jakże:)
    Jeszcze raz dziękuję!
    elka

    Odpowiedz
  5. Anna
    27 listopada 2015

    Pani Moniko. Jest Pani Czarodziejką. Podziwiam Pani wiedzę, umiejętność przekazania jej i zilustrowania zdjęciami. Podziwiam elegancję słów i czuję ich szczerość. Taki banalny temat a ja mam oczy pełne łez. Cieszę się że tu trafiłam.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 listopada 2015

      Ja również bardzo się wzruszyłam… dziękuję.

      Jak Pani widzi Aniu, czytanie metek to na tym blogu obsesja. Uprzedzam, zaraźliwa.
      (…a trzymanie się faktów, pozwala na zachowanie “profesjonalnego” dystansu w obliczu własnych emocji :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz