24 marca 2019 / Prosto z atelier / 28 komentarzy

Z jedwabiem są tylko same kłopoty? Jedwabne materiały nie znoszą wody i nadają się wyłącznie do prania chemicznego? Nie, to nieprawda. Rozprawmy się raz na zawsze z tym popularnym odzieżowym mitem. Dzisiaj: pielęgnacja jedwabiu. Czyli wszystko, co powinnaś wiedzieć o praniu i prasowaniu jedwabnej konfekcji.

 

Jedwab to szlachetna, bardzo cenna tkanina. Charakterystyczny połysk, miękki chwyt i wyjątkowe właściwości sprawiają, że włókno to jest idealnym tworzywem eleganckich ubrań oraz całorocznej bielizny. Dziennej i nocnej.

Jednocześnie jedwab ma reputację bardzo kłopotliwego w pielęgnacji. To prawda, że musi on być inaczej traktowany niż popularna bawełna czy włókna syntetyczne. Jednak jeżeli będziesz przestrzegać typowych dla niego środków ostrożności, szybko przekonasz się, że pranie i prasowanie jedwabnej odzieży jest całkiem proste.

 

Pielęgnacja jedwabiu: czytaj metkifot. Monika Frese; Pielęgnacja jedwabiu

 

Metka odzieżowa przekazuje nam bardzo istotne informacje.

Na zdjęciu, etykieta pielęgnacyjna jednej z moich jedwabnych halek, na której czytamy: pierz w wodzie, nie używaj wybielacza, prasuj w niskiej temperaturze, możesz oddać do pralni chemicznej, nie susz w suszarce.

 

 

Dzisiaj wyjaśnimy sobie najważniejsze rzeczy związane z pielęgnacją jedwabiu:

  1. Dlaczego wybór właściwego środka do prania jest taki ważny?
  2. Pielęgnacja jedwabiu w pralce.
  3. Pranie ręczne krok po kroku.
  4. Prasowanie jedwabiu.

 

 

Pielęgnacja jedwabiu: właściwy detergent ma kluczowe znaczenie

 

Dlaczego wybór właściwego środka do prania jest taki ważny?

Fakt, że odpowiedni detergent odgrywa tak istotną rolę w pielęgnacji jedwabiu, ma związek ze strukturą jego włókien. Jedwab jest włóknem białkowym i swoim składem bardzo przypomina ludzką skórę. Czynniki, które nie są dla niej dobre, źle wpływają również na jedwab. Są to na przykład substancje alkaliczne (inaczej zasadowe, czyli te o pH wyższym niż 7), które powodują rozpuszczanie się powierzchni jedwabiu. W rezultacie staje się on najpierw matowy, następnie szorstki i w końcu kruszeje.

Albo weźmy takie enzymy – częsty składnik rozmaitych proszków i środków do pielęgnacji. Ich zadaniem jest usuwanie plam białkowych (np. z krwi, mleka, jajek) i poprawianie ogólnego wyniku prania. Jednak enzymy biochemiczne nie są w stanie wyodrębnić różnych rodzajów białek. Dlatego rozpuszczają nie tylko plamy pochodzenia białkowego, ale także białkową strukturę włókien jedwabiu, wskutek czego, z biegiem czasu jedwab staje się coraz cieńszy i pojawią się na nim przetarcia oraz dziury.

 

A co z domowymi alternatywami?

Wychodząc z założenia, że to, co dobre dla skóry i włosów, będzie równie dobre dla jedwabiu, wydaje się oczywistym, iż produkty pielęgnacyjne do ciała nie będą mu szkodzić. Tym bardziej że szampony i żele myjące – zwłaszcza te dla niemowląt i dzieci – zwykle są neutralne pod względem pH lub nawet lekko kwaśne. Jednak kosmetyki zawierają często szereg innych składników, które mogą uszkodzić jedwab.

Dotyczy to, np. perfum, barwników, jak również substancji nawilżających, pod wpływem których jedwab staje się… hmm, jakby to określić… tłusto-maziowaty. Produkty te mogą być stosowane w sytuacjach awaryjnych, ale nie nadają się do codziennego, regularnego prania jedwabnych materiałów.

Weź moją radę na poważnie: aby materiał twoich jedwabnych ubrań długo pozostawał miękki, gładki i błyszczący, zawsze…

 

Chcesz czytać dalej?

Tekst, który Cię zainteresował wchodzi w skład ebooka „Pokaż mi, jak wygląda jakość”. Znajdziesz w nim bezcenną, bo mało znaną, a jednocześnie bardzo praktyczną wiedzę o materiałach, z których uszyte są nasze ubrania.

Przejdź do ebooka

 

 



Komentarze

  1. Maria
    24 marca 2019

    A który płyn do prania polecacie? Kupiłam ostatnio firmy Domol do jedwabiu i welny ale niestety dopiero w domu doczytałam, ze zawiera enzymy.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      25 marca 2019

      Jakikolwiek, byle bez dodatków. Im krótszy skład, tym lepiej. Obecnie używam Ecover (do jedwabiu i wełny), a pod spodem Joanna poleca jeszcze dwa.

      Odpowiedz
  2. Joanna
    24 marca 2019

    Ja mam ten
    https://www.biolindo.pl/bluaria/plyn-do-prania-tkanin-delikatnych-kaszmir-i-jedwab
    i ten
    https://www.biolindo.pl/sonett/plyn-do-prania-welny-i-jedwabiu-z-oliwa
    Polecam obydwa.

    Moniko, a mogę wrzuć wełnę i jedwab razem do pralki?

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      25 marca 2019

      Kupujemy w tym samym sklepie Joanno :-) Bardzo go lubię. Mają precyzyjne, fajnie opracowane opisy – z dokładnym wyszczególnieniem składników i uwagami.

      Oczywiście. Oba rodzaje włókien pierze się w bardzo podobny sposób, a większość jedwabnych detergentów nadaje się również do pielęgnacji wełny, No i jest jeszcze jeden, bardzo praktyczny argument “za” – zwykle nie mamy aż tyle brudnego jedwabiu naraz, żeby wypełnić nim bęben pralki.

      Odpowiedz
      • Joanna
        25 marca 2019

        Dziękuję za odpowiedź, Moniko.
        W Biolindo dopiero raczkuję, ale nigdzie nie znalazłam takich właśnie dokładnych opisów środków piorących i takiego wyboru. Szukałam konkretnie wegańskich do wełny i jedwabiu i tam trafiłam.
        Uprałam wczoraj jedwab i wełnę razem. Potwierdzam, że wszyscy żyją :)

        Odpowiedz
  3. Agnieszka
    24 marca 2019

    Droga Moniko, dziękuję za serię pielęgnacyjną:) Teraz nie wiem czy dobrze robiłam, ale piorę jedwab w orzechach piorących, prasuję żelazkiem ze stacją parową (brak ustawienia temperatury), przyznaję, że czasem suszę na słońcu, bo wychodzę z założenia, że ja też na słońcu w tych ubraniach i tak bywam:)) co do trudnych plam, ostatnio stałam się posiadaczką czyszczącego urządzenia sonicznego, nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia w używaniu, ale lepiej sobie poradził z plamą na bawełniano-jedwabnym swetrze niż Vanish (tak, wiem co myślisz, ale to była wtedy myśl “po tysięcznym praniu w łagodnych płynach, albo wyrzuce brudny, albo rozpuszczony”).
    Ah, kupiłam ostatnio bieliznę jedwabną z twojego polecenia, o ile majtki są dość powszechne to kupno jedwabnych bądź wełnianych stanikow to wyczyn. Dziękuję

    Odpowiedz
    • Jola
      24 marca 2019

      Agnieszko, skąd ten jedwabny czy wełniany stanik i majtki? Polecasz? Sama zastanawiam się nad kupnem.

      Odpowiedz
      • Agnieszka
        24 marca 2019

        Jolu, sklep dla alergikow, alsos (jeśli nie przekreciłam nazwy). Monika wspominała o nim kilka postów wcześniej, gdzie kupić bieliznę. Ja akurat staniki lubię typowo miękkie lub jak określa to mój mąż korekcyjne/ortopedyczne:) Niestety nie umiem chodzić tylko w koszulce np pod koszulą. Na razie za mną dopiero pierwsze użycie i dwa prania(ja jestem z tych co nie założą bielizny zanim nie upiora:)) i jest dobrze, ale to raczej na niewielkie biusty, bo to taka krótka bluzeczka z odpowednim dzianiem. Majtasy mam z Milanówka, ale to już delikatniejsza w dotyku sprawa, ale warto przebrnąć przez ich stronę, halke tez mam i jest delikatna i dobra, choc po 1,5 roku troche zaciągnieta to tu, to tam(ja piorę normalnie luzem wełnę, jedwab i wiskoze by pozbierać na jeden cykl), wiem, teraz gospodyni zawału dostaje, ale to tylko świadczy o tym, ze wełna i jedwab nie są tak delikatne jak się o nich mowi:)) majtki mam tez z polecanego przez Monike Hanro, i troche po nich widac zużycie, ale cieplo z nich prawie po pachy;)) Kupiłam kiedyś komplet w H&M, czasem pojawiają się online, ale nie jest to mój ulubiony. Może o krój chodzi, bo jedwab jest raczej ok. Rozpisalam się, ale starałam sięnie pominąć żadnych jedwabno-wełnianych najbliższych skórze przyjaciół:)

        Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      25 marca 2019

      Widzisz Agnieszko? Dokładnie tak jak wspomniałaś, nie taki diabeł straszny, jak go malują :-)
      A eksperymenty – oczywiście – nie zawsze są bezsensowne. Jeżeli stoi się przed wyborem “wyrzucić albo spróbować” (bo, np. tak jak u Ciebie – poplamionego swetra i tak nie będę nosić) lub “nic na tym nie stracę, jeżeli spróbuję” (bo, np. kupiłam coś za grosze w ciucholandzie czy dostałam w spadku), to nie ma się co zastanawiać.

      Szukałam jakiś czas temu jedwabnych staników. Włosi, Anglicy i Francuzi takie robią. Niektóre są naprawdę śliczne, ale ponieważ są bardzo drogie i nie znalazłam żadnego modelu w rozmiarze miseczki powyżej D, trochę się zniechęciłam.
      Ale w końcu, dlaczego nie? Może jakiś wpis o ekskluzywnych markach nam by się przydał… hmm… … zastanowię się.

      PS. Ja też ślicznie dziękuję :-) Za Twój opis. Takich praktycznych relacji użytkowania z pierwszej ręki – nawet tych najdłuższych – nigdy nam za mało.

      Odpowiedz
  4. Beata
    25 marca 2019

    Dziękuję za kolejną porcję wiedzy i rozwianie wątpliwości. :)

    Odpowiedz
  5. Magdalena
    25 marca 2019

    Ja prasuję wszystko żelazkiem Philips PerfectCare Acqua Pro (wełnę, jedwab, len, bawełnę, mieszanki, jeans etc.). Nie używam żadnych ściereczek dla ochrony, bo z tym żelazkiem nie trzeba. Polecam wszystkim! Przy okazji pragnę podziękować autorce za wszystkie wpisy! Ostatnio kupiłam golarkę do swetrów firmy Solac za Twoją i Twoich czytelniczek namową i jestem MEGA zadowolona. Dzięki!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      25 marca 2019

      Dobrze, że nam przypominasz Magdaleno. Trzeba przecież podrasować trochę nasze sweterki na wiosnę: miłe Panie, sezon strzyżenia i golenia uważam za otwarty!

      PS Podziękowania z wdzięcznością przyjęte :-)

      Odpowiedz
  6. Makosza
    30 marca 2019

    Jedwab nie taki słaby, nie wiem jak obecnie ale kiedyś czasza spadochronu była z jedwabiu.
    bardzo dobry wpis.

    Odpowiedz
  7. Marcelina
    31 marca 2019

    hmm, kupiłam sobie ostatnio z drugiej ręki dwie proste, koszulowe sukienki kosmicznie drogiej marki equipment, i trochę się zasmuciłam, że obie są do prania chemicznego. Sprawdziłam z ciekawości vintage koszulę tej samej marki, którą mam w domu (pranie ręczne) sprawdziłam wytyczne odnośnie koszul i sukienek na ich stronie (wszystko pralnia) i tak się zastanawiam co się odmieniło, że zmienili zalecenia odnośnie pielęgnacji. Czyżby zakładają, że jak ktoś wydaje 200 euro za koszulę, to nie będzie widzieć problemu w pralni chemicznej? Planuję wyprać je ręcznie, ale z duszą na ramieniu, bo są prześliczne i się zapłaczę, jak coś się z nimi stanie gorszego, niż ew. wyblaknięcie.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      1 kwietnia 2019

      Przejrzałam sobie kolekcję. Piękne ubrania, ale wszystkie sukienki bez wyjątku przeznaczone są do prania chemicznego: i jedwabne, i wiskozowe, i bawełniane, i nawet poliestrowe. Zresztą koszule i swetry też, bez względu na rodzaj włókien.
      W odzieży szytej na miarę oraz tej z luksusowych domów mody na porządku dziennym jest wskazówka pielęgnacyjna “dry only”, bo faktycznie – klientki, które stać, aby zapłacić za suknię dzienną 500 do 2 tys euro (np. od Victorii Beckham albo Rolanda Moureta), nie piorą jej zwykle same.
      Ale ten sam trend zuważam ostatnio częściej wśród marek sektora premium. Ba, nawet w Massimo Dutti, większość wiosenno-letniej odzieży (lny, wiskozy, jedwabie i ich mieszanki) przeznaczona jest do pralni chemicznej. To by znaczyło, że albo jakość materiałów generalnie się pogorszyła, albo, że handel detaliczny ma dość zwrotów, które spowodowane są błędami pielęgnacyjnymi klientów.
      A może chodzi jeszcze o coś innego? Współczesna kobieta nie chce (i często naprawdę nie ma czasu) zajmować się przypisanymi jej tradycyjnie domowymi obowiązkami i handel wychodzi tym życzeniom naprzeciw.

      Dobrze Cię rozumiem Marcelino, byłoby ogromnie szkoda, gdyby te sukienki się zmarnowały. Ale z drugej strony – będziesz je nosić, jeżeli za każdym razem będziesz musiała oddawać je do czyszczenia? Upierz na próbę najpierw jedną, a potem zobaczysz, co dalej. Trzymam kciuki za powodzenie akcji, więc koniecznie mi napisz, czy wszystko się udało.

      Odpowiedz
    • Ania
      2 kwietnia 2019

      Ciekawie się składa, bo akurat jeśli chodzi o Equipment mam pewne doświadczenie ;) Od kilku lat mam dwie ich koszule, ostatnio na allegro udało mi się upolować kolejną. Wszystkie oczywiście “dry clean only”. Każda kosztowała mniej niż 200 zł, w związku z czym moje wrodzone skąpstwo i lenistwo powoduje, że nie chce mi się za każdym razem biegać do pralni chemicznej. Potwierdzam, że pranie ręczne i późniejsze prasowanie z dużą ilością pary przechodzą bez problemu. Ba, przyznam się, że kilkukrotnie wrzuciłam je do pralki (z wirowaniem) i wyszły z tego bez szwanku.Do pralni chemicznej zanoszę je dopiero, kiedy zabrudzenia są na tyle duże, że pranie ręczne nie daje rady. Zatem polecam akurat tę firmę, pod warunkiem, że uda się trafić dobrą cenę, bo regularna powala.

      Odpowiedz
      • Monika (Lady and the dress)
        2 kwietnia 2019

        Aniu, dziękuję ślicznie za Twoje wskazówki. Mam nadzieję, że Marcelina czytając je, oddycha teraz z ulgą :-)

        Odpowiedz
      • Marcelina
        24 lipca 2019

        Haha, Marcelina wyprała i dopiero po wypraniu postanowiła napisać, że sukience (na razie jednej) nic się nie stało i wygląda jak przed praniem :D Uff.

        Za to jedną z moich sukienek z lnu i jedwabiu (50-50) oddałam do pralni…i już jej ręcznie więcej prać nie będę. Po wypraniu chemicznym wygląda o niebo lepiej, jest idealnie gładka (efekt nie do osiągnięcia żelazkiem), nawet kolor jakby miała głębszy, ładniejszy połysk. Tę sukienkę kupiłam na vinted za 5 euro, jest z 3/4 koła, do ziemi, intensywnie granatowa, wygląda jak dość luksusowa suknia balowa. Jedna z moich ukochanych, lumpowych perełek.

        Odpowiedz
  8. irensa
    31 marca 2019

    Hmm… Byłam niedawno w Intimissimi rozejrzeć się co tam mają z jedwabiu. A tam patrzyłam i podziwiałam jak przemiłe panie z obsługi prasują w powietrzu jedwabne cudeńka bieliźniane samą parą. Po prostu wieszak podłączony do tuby na parę. No takie żelazko to muszę mieć! Powinno rozwiązać wszystkie problemy z prasowaniem nie tylko jedwabiu.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      1 kwietnia 2019

      Brzmi fajnie, już parokrotnie w komentarzch dziewczyny zachwycały się parownicami do ubrań.

      PS Miałam kilka podejść do tego urządzenia. Przeglądając opinie użytkowników, zawsze jednak dochodziłam do wniosku, że to świetna rzecz, która na pewno potrafi ułatwić życie, ale sama jej nie potrzebuję.

      Odpowiedz
    • Marcelina
      24 lipca 2019

      Zapewne trochę zależy od marki sprzętu – ale moja tania parownica przydaje się praktycznie tylko do cienkich jedwabi. Do tego nie rusza mocnych zgniotów (np. od kilku miesięcy w leżenia w pudle poza sezonem), tylko lekkie zagięcia od codziennego noszenia. Jedwabiu mam dużo, więc chodzi u mnie regularnie i sprawia mi z niewyjaśnionych przyczyn dużą frajdę, ale nie jest to magiczne zastępstwo żelazka.

      Odpowiedz
  9. Dunya
    15 kwietnia 2019

    Dziękuję za bardzo przydatny artykuł, rozwiał wiele moich wątpliwości. Mam tylko jedno pytanie: czy skoro można rozwiesić jedwab w wilgotnej łazience to można go też, zamiast prasowania żelazkiem, wygładzić parownicą do odzieży po rozwieszeniu na wieszaku?

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      15 kwietnia 2019

      Hmm, dobre pytanie… tak sugerowałby powyższy komentarz Irensy. Opisy parownic, którym się przyglądałam, również zapewniają, że nadają się one do deliktanych tkanin, dlatego sądzę, że instrukcja obsługi poszczególnych urządzeń omawia tę sprawę szczegółowo.
      Dla mnie interesująca byłaby następująca kwestia: wilgotna para (nawet ta po najbardziej gorącej kąpieli) nie parzy, jest więc bezpieczna i nie może zrobić żadnej krzywdy jedwabnym włóknom. Czy tak samo będzie w przypadku gorącej pary z parownicy?

      Odpowiedz
      • Dunya
        17 kwietnia 2019

        Przy samej dyszy urządzenia parzy, ale jak się troszkę odsunie rękę to już nie. W instrukcji mojej parownicy nie napisali, że nie można pradować nią jedwabiu. Z wiskozą parownica radzi sobie doskonale, a wiskoza też nie lubi gorąca. Przetestuję na resztkach materiałów.

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          17 kwietnia 2019

          Doskonały pomysł. W ten sposób będziesz miała 100% pewność.
          PS Daj znać proszę, jak Ci poszło z tymi eksperymentami. Jestem bardzo ciekawa efektów.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz