15 września 2016 / Szafa marzeń / 26 komentarzy

Zacznijmy nowy sezon spokojnie.

Zacznijmy nowy sezon lekkim, odrobinę marzycielskim akcentem.

Miłe Przyjaciółki, wszystko czego potrzebuje wdzięcznie kobieca garderoba, zawiera się w jednym słowie: Madelle.

 

Przeglądam zdjęcia z kolekcji Madelle… klasycznie, ale i czarująco dziewczęco, ponadczasowo, ale z lekkim przymrużeniem oka. Piękne, bezpretensjonalne ubrania, które chciałybyśmy mieć w swoich szafach:

  • ciepły, wełniany trencz
  • elegancki żakiet
  • jedwabna sukienka
  • szmizjerka
  • mała czarna

 

madelle_trencz_malaczarnafot. madelle.pl

 

A do tego wełny, jedwabie, wiskozowe podszewki i prześlicznie wypracowane detale:

  • obciągane guziczki
  • zakładki
  • lamówki
  • stębnowania

 

madelle_detalefot. madelle.pl

To co dla mnie jest rozmiarowym niedopatrzeniem, dla ciebie – jeśli jesteś szczuplutka – może być odkryciem roku: w sklepie online wiszą prawie wyłącznie rozmiary 34 i 36.

 

 

 

Miłe Przyjaciółki, na rozgrzewkę po urlopowej przerwie przejrzałam wnikliwie najnowsze trendy i… ? I nic się nie zmienia. Możemy spać spokojnie. Do najbardziej pożądanych sztuk sezonu należą przede wszystkim* sukienki, do najbardziej cenionych tkanin: jedwabie, lekkie wełny i aksamit.

Tak, to ja rozumiem. Będę miała o czym pisać przez kolejny rok.

 

 

*No dobrze, obok kurtki bomberki i porozdzieranych jeansów, ale nimi niech zajmuje się ktoś inny!

 

 



Komentarze

  1. Krystyna
    15 września 2016

    Jest też rozmiar 40.
    To dobrze, że można już znaleźć dobre jakościowo ubrania dla pań. Monika Kamińska też ma fajną ofertę i wprowadziła szycie na miarę.
    Tak, i ja też rozumiem. Będę miała o czym czytać przez kolejny rok.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 września 2016

      Dobrych adresów nigdy dosyć… seria Piękne i polskie staje się powoli moją obsesją :-)
      Cześć Krystyno. Fajnie Cię “widzieć” po takiej długiej przerwie.

      Odpowiedz
      • Krystyna
        15 września 2016

        Wzajemnie.

        Odpowiedz
  2. Weronika
    16 września 2016

    Miło Cię znów widzieć, Moniko :-) Zdjęcia przepiękne, ale mi strona internetowa tego sklepu nie działa. Nawet nie mogę pooglądać. A przecież ten wełniany trencz aż się prosi o powieszenie go w swojej szafie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      16 września 2016

      Oj, tak. Ale wiesz co? Może i dobrze, że nie możesz pooglądać… narobiłam Ci smaku, a w sklepie online widzę już tylko granaty. Tak czy inaczej mam wrażenie, że madelle to adres, na który warto regularnie zaglądać.

      Dzień dobry Weroniko. Ja też się cieszę :-)

      Odpowiedz
  3. Ana
    16 września 2016

    Cudowny blog! Tego właśnie szukałam i w końcu znalazłam pośród niezliczonej internetowej bylejakości :)
    Jako że zbliża się jesień, ta kapryśna, zimna i deszczowa, zwracam się do Pani z pewnym pytaniem. Mianowicie nieodłączalnym elementem mojego stylu są długie spódnice, kocham długości poniżej kolan, a i jeszcze bardziej te do kostek, wraz z nadejściem jesieni pojawia się niestety ten ogromy problem – nie mogę nigdzie znaleźć pasującej do mnie spódnicy! Czy może mogłaby Pani doradzić mi w jakich sklepach powinnam szukać takich spódnic? Ewentualnie jaki materiał wybrać jeśli zdecydowałabym się na uszycie takiej spódnicy na zimę/ jesień przez krawcową?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 września 2016

      Pierwsze adresy, jakie zawsze mi przychodzą do głowy kiedy czegoś szukam to: zalando.pl, showroom.pl, simple i cos.
      Proszę również przejrzeć wpisy znajdujące się w tagach zakupy (polecam posty o wyprzedażach) i marka – znajdzie w nich Pani nazwy sklepów i firm, do których warto zajrzeć. Alfabetyczna lista tagów znajduje się w stopce bloga, na samym dole.
      “Najlepsze tkaniny na jesienną spódnicę” to temat, który bardzo chciałabym rozwinąć, ale… krótko mówiąc, dobry materiał na jesienno – zimową spódnicę powinien być ciepły i gęsto tkany. Takie tkaniny grzeją, mało albo wcale się nie gniotą i nie przecierają się na pupie od samego patrzenia siedzenia:
      – z wełen, które są cieplutkie, miękkie i pięknie się układają mogę polecić: flanelę, żorżetę, krepę, gabardynę, satynę wełnianą albo tweed (jeden z moich ulubionych spódnicowych materiałów, który noszę przez 3/4 roku);
      – z grubszych bawełen, które są niedrogie i łatwe w pielęgnacji: sztruks, denim albo welwet, czyli krótkowłosy aksamit.
      Czy już wspomniałam? Ja również uwielbiam spódnice o długości midi! Garść inspiracji, w tym tych dotyczących odpowiednich tkanin, znajdzie Pani pod tagiem spódnica. Aha, i jeszcze, w kolejnych wpisach będzie sporo o sukienkach i w zasadzie wszystko o czym będziemy rozmawiać da się łatwo przełożyć na język i potrzeby spódnicy.

      Ana, dziękuję za śliczny komplement. Cudny blog… mhmm, tego mi właśnie było trzeba do podładowania akumulatorów po długaśnym urlopie :-)

      Odpowiedz
  4. Życie Pod Palmami
    16 września 2016

    Ale kolorystycznie niestety dramat. Zastanawia mnie zawsze dlaczego styliści mają tak słabą znajomość kolorów. Czy to po prostu ten świat mody z trendami przesłaniającymi ludziom oczy? Gdzie nie można mieć swojego zdania:D

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 września 2016

      Naprawdę. Staram się jak mogę, ale chyba nie zrozumiałam przesłania… masz na myśli kolorystykę modeli? Jedyny dramat jaki mogę sobie wyobrazić w związku z ubraniami madelle wiąże się raczej z cenami. Wszystko inne – w tym wybór barw – jest moim zdaniem bezbłędne.

      P.S. W zaprzyjaźnionym gronie mam kilku znajomych architektów. Jedno co naprawdę ich łączy to fakt, że kochają wszystkie kolory… pod warunkiem, że są one odcieniami szarości :P

      Odpowiedz
  5. Irensa
    17 września 2016

    No nie, kolory są po prostu obłędne! Ten granatowo-szary ze szmaragdowym połyskiem, ten beżowy róż, piękna czarna koronka, ba – nawet mója ukochana czerwień jest! Suknie piękne – czarujące dziewczęce klasyki. No i polskie co ważne! Miło, że już jesteś. Się stęskniłam okrutnie!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 września 2016

      Jestem tego samego zdania. Stanowczo. Zarówno w odniesieniu do kolorystyki (masz rację, te kolory są cudne, a naturalne tkaniny tylko podkreślają ich szlachetną głębię), jak i w stosunku do stęsknienia się (mnie też czegoś brakowało… już wiem, to te wykrzykniki! Od razu czuję jak mi krew szybciej krąży :-)

      Odpowiedz
  6. Katarzyna
    17 września 2016

    Chodzi za mną ta zielona sukienka z dekoltem w V… ale najpierw zrobię porządek w szafie… ;)
    Świetnie, że wróciłaś! :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 września 2016

      A te mankiety! Prze-prze-śliczne.
      Cześć Katarzyno. Brakowało mi Was dziewczyny :-)

      Odpowiedz
  7. 555
    17 września 2016

    ja też się bardzo stęskniłam :)

    ale jakoś nie umiem docenić marki, która ma tak wąską (i małą) rozmiarówkę, nawet jeśli tkaniny ma piękne..

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 września 2016

      Co Ty na to? Zróbmy wyjątek i tak po prostu się pozachwycajmy, np. samymi zdjęciami albo tym boskim tłem w kolorze zachmurzonego nieba…

      Cześć, no ja teeż :-)

      Odpowiedz
  8. Avarati
    18 września 2016

    Pani Moniko, wreszcie! Stęskniłam się za Twoimi wpisami! ;)

    Piękne zdjęcia, elegancko podany produkt nie dość, że nasz, to jeszcze zapewne dobrej jakości :) I modelki, piękne, eteryczne dziewczyny, nie przesłaniające produktu, ale też nie będące chodzącymi wieszakami. Doceniam też poczucie humoru :) https://cdn.shoplo.com/6769/products/th640/aaas/420-koty2_madelle-13.jpg
    Najbardziej zachwyca mnie mini sukienka “Oceania” – piękna, głęboka czerń (chociaż kolorystki od razu stwierdzą, że jako jasne lato nie powinnam o niej nawet myśleć), bardzo ciekawy materiał, niby prążki, ale mi się podoba. Na tej sukience coś się dzieje, jest akcja :)

    Jeśli chodzi o notkę napisaną małym kruczkiem… będę bronić kurtek typu bomber i podartych jeansów. Bomber ma bardzo ciekawy rodowód, wywodzi się od amerykańskich pilotów, którzy potrzebowali coś wygodniejszego i lepiej chroniącego przed zimnem niż skórzane płaszcze. Podarte jeansy też są fajne, choć nie próbowałam, a może powinnam? ;)

    Odpowiedz
    • Avarati
      18 września 2016

      PS: przepraszam, że następny komentarz, ale teraz właśnie napadła mnie refleksja. Mianowicie nieco smuci mnie fakt, że wysoka jakość, piękne odszycia i szlachetne materiały są zarezerwowane niemal wyłącznie dla elegantek, rozmarzonych romantyczek i niekiedy dla klasycznych dziewczyn. Serio. A co z resztą ferajny? Z chłopczycami, ekstrawagantkami, rockwomenkami (czy istnieje takie słowo?), dziećmi-kwiatami, kreatorkami własnego spektaklu? Czyżby one nie ceniłyby sobie dobrej jakości? Niemal we wszystkich blogach traktujących o minimalizmie, dobrej jakości lansuje się rozleniwioną wersję klasyki, a to wszystko w szarościach, czerni, pastelach…
      Ale cieszę się, że nie dyskryminujesz nikogo i przedstawiasz dobrą jakość dla każdego z nas :) Dziękuję :)

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        19 września 2016

        Bardzo interesująca kwestia. Nie ma łatwego i prostego wytłumaczenia, ale myślę sobie, że rzecz leży w charakterystyce poszczególnych stylowych typów: to właśnie elegantki i klasyczne dziewczyny są przede wszystkim zainteresowane nieskazitelną jakością. Innym typom bardziej niż perfekcja, leży na sercu, np. kreatywność, zabawa modą, kolor albo oryginalność. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te cechy połączyć (nieskazitelnie uszyta biała koszula może być bazą garderoby ekstrawaganckiej chłopczycy), jednak musimy pamiętać i o tym, że perfekcja wykonania zwykle wyraża się ceną, więc jakoś tak naturalnie łączy się z oszczędnie urządzoną szafą albo dyscypliną. Nie dla każdej z nas są to wartości same w sobie i przemysł tekstylny zgrabnie to wykorzystuje.
        Z drugiej strony, być może odnosisz wrażenie, że “wysoka jakość, piękne odszycia i szlachetne materiały są zarezerwowane niemal wyłącznie dla elegantek, rozmarzonych romantyczek i niekiedy dla klasycznych dziewczyn”, ponieważ moje teksty najczęściej poruszają się w takiej klasycznie-elegancko-romantycznej przestrzeni. Po prostu… sądzę, że z głębi serca i wiarygodnie można pisać tylko o tym, co się samemu kocha i dobrze rozumie.

        Dziękuję za wykrzykniki i masę uśmiechów, aż chce się pisać Avarati :-)

        P.S. Jakie kolorystki? Nie widzę tu w pobliżu żadnej, więc nie musisz się chyba przejmować (modelka prezentująca sukienkę sama wygląda jak przezroczysta, eteryczna nimfa i owszem, w jaśniutkich pastelach bardzo jej do twarzy, ale nie mam wrażenia że głęboka czerń szkodzi jej na urodę. Wręcz przeciwnie :-)
        A bomberek i poszarpanych jeansów nie będę się czepiać, to przecież już prawie klasyka. Tyle tylko, że pisać też o nich nie będę. To znaczy nie zamierzam, ale nigdy nie mów “nigdy”, więc kto wie?

        Odpowiedz
        • Avarati
          21 września 2016

          Ojej, dziękuję za taką rozbudowaną odpowiedź :3

          Dokładnie tak to jest, niestety. A może jestem taką ukrytą zwariowaną elegantko-snobką? ;) W świecie są różne krzyżówki i hybrydy, więc takie połączenie może się pojawić jak najbardziej ;) Owszem, mogłabym kupować buty za 50 zł, staniki za 30, jak robią to moje rówieśniczki, ale co z tego, jak potem cierpią stopy/biust/ciało? Nie mam na to nerwów, wolę wydać więcej, za to mieć jakość, komfort i zdrowie.
          Jak najbardziej, do szaleństw potrzeba… takiej klasycznej bazy. Zwykłe dżinsy, zwykły top, zwykła koszula… które są niezwykłe, bo można je używać :)
          A jeśli chodzi o różnice w naszych upodobaniach, to przyczyna leży przede wszystkim w tym, że Ty jesteś zdecydowanie po stronie Yin, zaś ja mam mocny Yang (co przez wiele czasu było dla mnie kompleksem, ale wiem, że żadne koronki ani kwiatki nie sprawią, że stanę się delikatną i romantyczną kobietą). Masz niezwykle kobiecą, ale zarówno szlachetną i klasyczną urodę, ja – no co tu ukrywać, jestem zaprzeczeniem klasyki. :D

          Ps. na szczęście takie specjalistki są coraz rzadsze. Też się zgadzam, że wiele zależy od rysów twarzy, od urody. Np. skoro taka walkiria, jak Kate Moss świetnie wygląda w czerni, to dlaczego ja bym nie mogła jej nosić? Zaś modelka pięknie wygląda w czerni. Owszem, jest subtelna i eteryczna, ale nawet ten mocny kolor nie zabija jej delikatności.

          Odpowiedz
          • Monika Frese
            23 września 2016

            Yin, powiadasz? Coś na ten temat właśnie znalazłam… ale nie, nie mogę! Muszę się skupić, bo wykańczam :-)

  9. Ewelina
    21 września 2016

    O, kolejne ciekawe miejsce na mapie polskich sklepów z ubraniami wartymi grzechu, świetnie:)
    Mnie się kolory i wzory bardzo podobają, faktycznie dla elegantek (ale która z nas, nawet jeśli lubi styl rockowy, sportowy czy jakikolwiek inny nie lubi się czasem ubrać elegancko, czy “odświętniej”?). Sesja zdjęciowa też bardzo mi się podoba, ja chyba po prostu lubię zgaszone kolory i spokojniejsze stylizacje:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 września 2016

      Oj, warte. Gdyby nie to, że za nic nie zmieszczę się w te szczuplutkie rozmiary, tooo… No właśnie :-)

      Odpowiedz
  10. M.
    23 września 2016

    I ja zwróciłam uwagę na projekty tej marki, kiedy pierwszy raz je zobaczyłam – przyciągają wzrok, są takie klasycznie proste, w zależności od dodatków mogą być na pierwszym planie lub robić za doskonałe tło dla ciut bardziej szalonych akcesoriów ;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 września 2016

      Dodałabym tylko – wyrafinowanie proste. Wyrafinowana klasyka, właśnie tak.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz