Symbol płodności i miłości małżeńskiej, sięgający korzeniami starożytnej Persji i przypominający wyglądem… hmm… tak między nami, to najbardziej przypomina mi oglądanego pod mikroskopem pierwotniakowego pantofelka. Jednak niezależnie od moich mikrobiologicznych skojarzeń, fakt pozostaje faktem: motyw paisley jest jednym z najpiękniejszych deseni wszechczasów.

 

Na poważnie

Paisley (z angielskiego, wym. pejzli) to orientalny, stylizowany motyw przypominający wyglądem spiczaście zakończony liść z zakręconym ogonkiem. Albo przepołowiony owoc palmy daktylowej. Albo łzę, nerkę lub migdał o ekspresyjnej formie, otoczony mniejszymi ornamentami:

 

florence_paisleyfot. florence.de (druk na wełnianej krepie)

 

 

Za sprawą Brytyjczyków orientalny motyw dotarł w XVII w. do Europy, rozpoczynając prawdziwy szał na tkane w indyjskim Kaszmirze szale, których europejskie elegantki przez dziesięciolecia nie miały dosyć. Swoją współczesną nazwę zawdzięcza paisley szkockiej miejscowości, która aż do połowy XIX w. była tekstylnym centrum wyspecjalizowanym w kopiowaniu wzorów żakardowych szali.

Swoją drugą młodość przeżywał w latach 70-tych ubiegłego wieku, kiedy na fali zafascynowania dalekowschodnią kulturą hipisi odkryli baśniowy urok psychodelicznie kolorowych, niespokojnych deseni.

 

burdastyle_102013_mod131_lata70tefot. burdastyle (10/2013 mod.131)

 Hipisowskie inspiracje z motywem paisley w roli głównej.

 

 

Dzisiaj, po latach zapomnienia egzotyczny wzór nie jest już kojarzony wyłącznie z pachnącym naftaliną wizerunkiem starszego dżentelmena w krawacie, tylko radzi sobie znakomicie na biznesowych parkietach, w nowoczesnych wnętrzach i… na współczesnej, dorosłej kobiecie, której podoba się jego niejednoznaczna, interpretowana ciągle od nowa wymowa:

 

massimo_dutti_wzór_paisley1c_bawełna i jedwab_bfot massimo dutti

 

 

 

burdastyle_122013_mod126_2fot. burdastyle (12/2013 mod.126)

 

 

 

burdastyle_012010_mod135plus_2fot. burdastyle (1/2010 mod.135)

 

 

Harmonijne połączenia

Jedna z rozpowszechnionych reguł na temat noszenia i łączenia wzorów mówi, że najlepiej oddziaływują one w kombinacji z jednobarwnym tłem. Inna upiera się przy proporcji 2/3 w posługiwaniu się właściwościami desenia (formą, wielkością, kontrastem koloru). O ile w prywatnym otoczeniu żadna z tych reguł tak naprawdę nie jest wiążąca, to już zawodowy dress code bardzo wyraźnie rozdziela to co właściwe, od tego co właściwym nie jest.

Świat klasycznego biznesu jest monochromatycznie stonowany, a wzory używane na dużej powierzchni są odbierane jako niepożądane “zakłócacze” uwagi. Zwłaszcza desenie o zaokrąglonej formie – które w przeciwieństwie do prostych linii o poważnej wymowie, oddziaływują na obserwatora swawolnie i radośnie – dozuje się w zredukowanych ilościach: tu szal, tam apaszka, albo bluzka o niewielkim i subtelnym motywie.

 

Wzór paisley: apaszka (massimodutti)fot. massimo dutti

Spokojnie, bez demonstracji i dekoncentracji uwagi: klasyczna, jedwabna apaszka.

 

 

Stojąc przed lustrem w przesiąkniętych pozytywną energią ścianach własnego atelier, przyznam po prostu: jestem zdania, że ładne jest to, co same dla siebie za ładne uznamy i każda z nas sama dla siebie jest najlepszym arbitrem dobrego smaku. Jednak ponieważ styl  rozwija się na drodze osobistych doświadczeń, nic nie zastąpi eksperymentowania i otwierania się na nowe możliwości.

Jest wiele sposobów aby uczulić zmysły na najlepsze połączenia, a jednym z nich na pewno jest podglądanie mistrzów. Przyjrzyjmy się fascynującym, harmonijnym kontrastom, które nie nudzą oka: zbyt śmiałe do biura, świetnie odnajdują się w mniej zasadniczych okolicznościach, współgrając z każdym z kolejnych typów stylowej osobowości.

 

Naturalnym:

Wzór paisley: styl naturalnyfot.stylebop

Kolory ziemi i natury plus szykowna wygoda.

 

 

 

Eleganckim:

Wzór paisley: styl eleganckifot.stylebop

Szampan, krem i odświeżające, chłodne pastele.

 

 

 

Klasycznym:

Wzór paisley: styl klasycznyfot.stylebop

 Spokojnie, stonowanie i z powściągliwą klasą.

 

 

 

Romantycznym:

Wzór paisley: styl romantycznyfot.stylebop

 Eteryczna kobiecość w łagodnych, przypudrowanych tonacjach.

 

 

 

Kreatywnym:

Wzór paisley: styl kreatywnyfot.stylebop

 Miękka sylwetka z egzotycznymi przyprawami na czarnym tle.

 

 

 

Dramatycznym:

Wzór paisley: styl dramatycznyfot.stylebop

Mocne kolory, mocne kontrasty. Ekstrawagancja.

Wszystkie modele pochodzą z domu mody Etro, którego znakiem rozpoznawczym od samego początku (1968 r.) jest motyw paisley. To właśnie dzięki niemu oraz dzięki kombinacji żywiołowo zestawianych kolorów i elementów stylu etno, marka stała się znana na całym świecie. 

*Więcej o poszczególnych typach stylowych osobowości znajdziesz pod tagiem “styl“.

 

 

Dyskrecja przede wszystkim?

Podoba Ci się paisley, ale jednocześnie wydaje Ci się zbyt odważny, zbyt dekoracyjny albo masz wątpliwości czy Twoja stylowa osobowość jest wystarczająco “wzorzysta”? Wypróbuj go w mniej ostentacyjnym wydaniu.

 

Wzór paisley w formie aplikacji jest bardzo wdzięcznym sposobem na wypróbowanie tego egzotycznego motywu w małej, precyzyjnie odmierzonej dawce. Efektem ubocznym jest to, że każdy element garderoby przyozdobiony w ten sposób staje się zindywidualizowanym unikatem, zyskując tym samym na wartości i oryginalności:

 

Wzór paisley: aplikacje

Moja autorska kreacja: migoczące aplikacje na wełnianej flaneli.

 

 

 

Wzór paisley: aplikacje (etro)fot.stylebop (Etro)

Kunsztownie aplikowana bawełniana koszula. Zwykła biała bluzka?

 

 

 

Najbardziej chyba dyskretnym sposobem noszenia wzoru paisley, jest użycie tkaniny z motywem egzotycznej łzy jako… podszewki:

 

Wzór paisley: podszewkafot. stylebop (żakiet Etro), british-shop (kurtka Charles Robertson)

Po lewej w wersji entuzjastycznie wyrafinowanej, po prawej – naturalnie powściągliwej.

 

 

Uwaga! Paisley`owa podszewka jest nie tylko efektownym środkiem zaradczym na nieśmiałą, stylową wstrzemięźliwość, ale to również złoty środek na pogodzenie osobistych preferencji z wymogami klasycznego, pełnego rezerwy zawodowego dress code`u.

 

 

Paisley. Paisley? Paisley!

Może być wszystkim: tradycyjny i orientalny, poważny i romantyczny, klasyczny i innowacyjny, eleganki i awangardowy. Jak Ty, sama dla siebie zinterpretowałabyś najpiękniejszy z najstarszych znanych deseni?

 

 

 



Komentarze

  1. irensa
    17 lutego 2015

    Zainspirowana tekstem pogrzebałam w szafie i znalazłam 3 żakiety. Gruby ciemno-zielony żakard w kolorowe kwiaty przypominające kształtem lilie, czarny atłas w rudo-czerwone róże i ten trzeci z mięsistej czarnej tkaniny w rudy bogaty wzór… wypisz, wymaluj – paisley! A więc jednak mam! Dawno nie nosiłam, a że stójka i rękawy obszyte futrem najwyższy czas :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 lutego 2015

      Dziękuję, że pozwoliłaś nam na chwilkę rzucić okiem do Twojej szafy. Sama nie wiem, co podoba mi się bardziej: czy 1). jej barokowa zawartość, która brzmi jak opis bajkowego sezamu… żakardy, atłasy, kolorowe kwiaty, paisley`e i futra… ach! Czy może 2). właśnie udowodniony przez Ciebie fakt, że czasami prawdziwe skarby czekają tylko na ponowne odkrycie we wnętrzu własnej szafy!

      Więc noś. Noś koniecznie. Najlepiej zaraz i teraz. Od razu :-)

      Odpowiedz
      • irensa
        18 lutego 2015

        Skoro już odkryłam to ponoszę na pewno. Wszystkie trzy! Ale najpierw paisley! :-)

        Odpowiedz
  2. M
    19 lutego 2015

    Witam.
    To mój ulubiony wzór, który w mojej szafie jest od lat. W tej chwili z takim wzorem mam dwa szale i sukienkę na lato. Z pokazanych powyżej zdjęć biorę żakard, chustkę z massimo dutti oraz bluzkę z propozycji “elegancko”:). Pozdrawiam M.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 lutego 2015

      Dzień dobry, mój też :-)
      Powiewny szal albo sukienka, to rzeczywiście pierwsze z rzeczy, które przychodzą na myśl na hasło “paisley”, ale… bluzka utrzymana w morskich błękitach jest naprawdę śliczna i gdy wyobrażam ją sobie z odświeżającą bielą, żółcią, limetką albo lilowym błękitem, już od samego patrzenia poprawia mi się humor.

      Mam wrażenie, że będziemy mogły w końcu poprzebierać w paisley´owych ciuszkach. Lata 70-te są mocną stroną tegorocznych trendów i już mi gdzieś nawet mignęła bardzo ładna reklama Mango z koszulą w egzotyczne łezki. Hip, hip! Hurra!

      Odpowiedz
  3. Agnieszka M.
    8 czerwca 2015

    Na tych zdjęciach stylizacji podobały mi się jednokolorowe stroje:) Ten wzór, mam wrażenie, mnie postarza. Zresztą, z jednej strony nudzi mnie monochromatyzm i mam ochotę zaszaleć, ale jak patrzę potem na siebie we wzorkach, to nie podoba mi się efekt. I wzorzyste rzeczy idą w świat.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      9 czerwca 2015

      Z paisley`em tak już jest: albo się go lubi albo całkiem nie. A ja strasznie go lubię, ale wzory najchętniej podziwiam na innych. Dlatego właśnie tak bardzo podoba mi się opcja wzorzystej podszewki – na zewnątrz elegancka, opanowana i skromna, a w środku ekspresyjna, pełna temperamentu niespodzianka. Być może to jest przepis na kontrolowane szaleństwo?

      Mmm… widzę, że tu czytanie i buszowanie po blogu wzdłuż i wszerz na całego… miło jest mi na myśl, że gdy wczoraj szlifowałam ostatni wpis, nie byłam sama :-)

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        9 czerwca 2015

        No nie:) Jak to powiedział mi kiedyś kolega: człowiek nigdy nie jest sam.
        Taki blog ubraniowo-krawiecki, na takim wysokim poziomie treściowym, językowym i wizualnym to dobrze i mile spędzony czas dla mnie.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz