20 lutego 2015 / Materiały / 8 komentarzy

Cierpliwość oraz decyzje, które podejmiesz przed rozpoczęciem samego szycia są moim zdaniem najważniejszymi składnikami krawieckiego sukcesu. No bo co z tego, że kupisz najpiękniejszy żakard świata, jeśli zwyczajnie go zmarnujesz, wybierając nieodpowiedni krój albo nie radząc sobie – emocjonalnie – z czasochłonną obróbką szwów?

 

Ponieważ spokojne planowanie jest istotnym etapem krawieckiego rzemiosła – nie mniej ważnym od perfekcji wykonania – przygotowałam dla nas kilka sugestii, na które warto zwrócić uwagę, zabierając się do pracy z tkaniną o deseniu paisley.

Porozmawiajmy o:

  1. rodzaju tkaniny,
  2. kierunku wzoru,
  3. formie kroju,
  4. dekoracyjnych detalach,
  5. oraz własnych, krawieckich umiejętnościach.

 

Rodzaj tkaniny

Jest wiele rodzajów materiałów, z których szyje się łatwo i szybko, na przykład:

– lekkie, ale gęsto tkane tkaniny, które przyjemnie się szyje, ponieważ nie są ani śliskie, ani wiotkie, a ściegi zlewają się w nich z powierzchnią materiału;

– tkaniny, które nie wymagają skomplikowanych wykończeń szwów, ponieważ strzępią się mało albo wcale;

– tkaniny drukowane o małych, regularnych wzorach na całej powierzchni, ponieważ nie wymagają dopasowywania wzoru w szwach i ukrywają małe potknięcia warsztatowe.

 

Przyjrzyjmy się kilku wybranym, łatwym w obróbce materiałom, z którymi nie będziesz miała żadnych problemów podczas szycia:

 

Paisley i szycie: łatwe tkaninyfot. Gant; archiwum Lady and the dress

 Od góry z lewej i zgodnie z ruchem wskazówek zegara:

bawełniana popelina o gęstym wzorze jest bardzo posłuszną i wdzięczną w obróbce tkaniną: stabilna, nie ślizga się, nie siepie, łatwo nadać jej formę podczas prasowania i nie trzeba dopasowywać jej na szwach łączących (co ułatwia oszczędny układ form wykroju na materiale). Bardzo dobry materiał na bluzkę koszulową, sukienkę o prostej formiej albo spodnie o wąskiej linii.

Bawełniany batyst, który szyje się tak samo dobrze jak popelinę. Lżejszy, bardziej miękki i przewiewny świetnie nadaje się na wakacyjne sukienki (z falbanami, pareo lub w formie kimona), tuniki albo zawijane spódnice typu sarong.

Dzianina średniej grubości, to dobry pomysł na sukienkę o kopertowym kroju albo bluzkę blisko ciała o miękkiej linii, która sama dopasowuje się do sylwetki. Bez strzępienia się szwów, bez kłopotów.

Lekka wełna o regularnym deseniu –  mięsista i miękko układająca się na sylwetce. Aby podkreślić ten miękki, lejący się chwyt nie skąpmy materiału i wybierajmy pełne temperamentu kroje w rodzaju spódnicy w formie A albo sukienki z zamaszystym dołem.

 

Trudniejsze w szyciu tkaniny to te, które wymagają ostrożnej cierpliwości podczas krojenia i szycia oraz pewnej ręki w czasie wykańczania. Należą do nich przede wszystkim tkaniny z włosem (aksamit, sztruks), tkaniny reliefowe o wypukłej powierzchni (żakard, brokat) oraz gładkie, cienkie i śliskie tkaniny jedwabne (atłas, satyna, szyfon) lub wiskozowe.

Nie twierdzę, że sobie z nimi nie poradzisz. Wręcz przeciwnie, jestem pewna, że jak się uprzesz, dasz sobie świetnie radę z najbardziej kapryśnym materiałem. Nawet jeśli nie dziś i nie od razu, to później… w przyszłym miesiącu, za rok, za jakiś czas :-)

 

 

Kierunek desenia

Wielkość oraz indywidualne cechy rysunku desenia mają wpływ na to, w jaki sposób ułożymy formy wykroju na materiale.

Niewielkie i regularne wzory na całej powierzchni zwykle nie sprawiają żadnych kłopotów, więc podczas krojenia tkaniny można ją wykorzystać bardzo oszczędnie, układając arkusze wykroju w obydwu kierunkach. Inaczej ma się sprawa z dużym, wyraźnym albo asymetrycznym motywem. Zawsze – najlepiej jeszcze w sklepie – przyjrzyj się uważnie czy tkanina ma wyraźny kierunek wzoru:

 

Paisley i szycie: układ wzoru fot. archiwum Lady and the dress

 Doskonale widać, że tak: ułożyłam materiał w dwóch różnych kierunkach i po lewej stronie motyw wygląda jak odwrócony do góry nogami w porównaniu do swego odpowiednika z prawej.

Aby w gotowym ubraniu uniknąć zilustrowanego wyżej efektu przypadkowości, wszystkie części wykroju musisz ułożyć w jednym i tym samym kierunku. Podobnie jak wtedy, kiedy chcesz idealnie dopasować rysunek wzoru na szwach, również i w tym przypadku skalkuluj przy zakupie dodatkową ilość materiału.

 

 

Prosta forma ubrania

Wzór paisley lubi proste, mało skomplikowane fasony, które nie konkurują z jego pyszną urodą.

Wybierz prosty krój z jak najmniejszą liczbą cięć i detali – w gęstwinie wzoru i tak nie będzie ich widać, ale co gorsze, jedna nadprogramowa zaszewka może brzydko okroić wzór, zniekształcając go i pozbawiając tego typowego egzotycznego uroku, który tak dobrze działa na dużej płaszczyźnie:

 

Paisley i szycie (zalando)fot. zalando (Glamorous)

Orientalna forma kimona bardzo ładnie współgra z baśniowym deseniem, tylko… po co ten “oszczędny” szew na plecach, który psuje płynną harmonię wzoru?

 

 

 

Paisley i szycie (etro)fot. stylebop (Etro)

Prosta forma sukienki uwypukla bajecznie kolorowy wzór,  przyciągając uwagę do przepięknych detali.

Zwróć koniecznie uwagę na idealne dopasowanie kalejdoskopowego motywu na szwie przodu i wlotach kieszeni oraz na cudownie, symetrycznie wypracowany tył.

 

 

Dekoracyjne detale

Jeśli teraz powiem, że dobrze dobrany element dekoracyjny nie zawsze jest niepotrzebnym, stylizacyjnym balastem, będzie to trochę brzmiało jak zaprzeczenie poprzedniego punktu, prawda? Ale już wyjaśniam: przy pomocy dobrze dobranego elementu zdobniczego, możemy bardzo celowo:

  • wzmocnić plastyczny efekt naszego projektu;
  • nadać sylwetce pełnego żywotności rozmachu;
  • podkreślić zalety figury, przyciągając uwagę dokładnie tam gdzie chcemy (i automatycznie odwracając ją od tych miejsc, które nie powinny rzucać się w oczy).

Przyjrzyjmy się kilku takim “drobiazgom”:

 

Listwa:

Paisley i szycie: listwa obszyciafot. burdastyle (11/2010 mod.142)

Aksamitna listwa, która szerokim obszyciem obramowuje dolny brzeg sukienki nie tylko sprawia, że poprzez dodatkowy ciężar lekka tkanina lepiej się układa, ale również bardzo efektownie wydobywa urodę cieniowanego desenia.

Dzięki niej wzrok gładko przesuwa się w dół – nie zwracając najmniejszej uwagi na kilka nadprogramowych centymetrów tu czy tam – a punktem zaczepienia dla oka są nogi.

 

 

 

Lamówka:

Paisley i szycie: lamówkafot. burdastyle (1/2010 mod. 133)

Lamówka w intensywnej tonacji wydobywa precyzję wypracowanych detali, podkreślając wdzięczny urok stójki i plastronu oraz przełamując odrobinę jednostajny rytm wzoru.

 

 

 

Plisa:

Paisley i szycie: plisafot. stylebop.com (Etro)

Czarna plisa wykańczająca dekolt przyciąga do niego wzrok, jednocześnie akcentując subtelnie naszkicowany rysunek wzoru. Bez tego dominującego akcentu, całość utrzymana w jasnych i neutralnych odcieniach byłaby o wiele za delikatna dla czarnych dodatków.

 

 

Własne  umiejętności

Jesteś impulsywna i kąpana w gorącej wodzie? Nie wybieraj więc tkanin i fasonów nad którymi musisz spędzić wytrwałe godziny. Przynajmniej na początku. Jeśli w końcu rozsmakujesz się w ubraniu leżącym na ciele jak druga skóra, jest duża szansa, że automatycznie docenisz uroki cierpliwego uporu, który prowadzi do celu.

Szycie z materiałów o wzorze paisley może być łatwe i przyjemne albo trudne i czasochłonne. Wszystko zależy od realnego oszacowania własnych krawieckich umiejętności. Gdy postawisz sobie poprzeczkę za wysoko wybierając skomplikowany w obróbce materiał, w najlepszym razie grozi Ci tylko, że efekt końcowy będzie daleki od tego, co sobie wyobrażałaś. W najgorszym – że całkowicie zniechęcisz się do szycia.

 

 

Miła Przyjaciółko, mam do Ciebie prośbę: nie rzucaj się z motyką na słońce i doskonal swoje umiejętności krok po kroku. Czy wiesz, że szyjąc sobie nawet najprostszy model – a więc mając wpływ na rodzaj i kolor tkaniny oraz wybór fasonu najładniej podkreślającego Twoją urodę – masz bezkonkurencyjną przewagę nad tymi z nas, które chcąc nie chcąc zdane są wyłącznie na ograniczoną ofertę masowego rynku?

 

 



Komentarze

  1. Małgorzata
    20 lutego 2015

    Super post (zresztą jak zwykle) Żal tylko,ze nie umiem szyć :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 lutego 2015

      Małgosiu, powiedziałabym, że jest Pani na najlepszej drodze :-) Przecież ktoś, kogo szycie zupełnie nie interesuje, nie przebrnąłby przez te wszystkie punkty!

      Pozdrawiam, ślicznie dziękując

      Odpowiedz
  2. Katarzyna
    22 lutego 2015

    Witam, od jakiegoś czasu stałam się wierną czytelniczką Pani strony, to o czym Pani pisze to ogromna dawka wiedzy podana w sposób niezwykle ciekawy, przemyślany i dowcipny. Wiele razy zastanawiałam się nad umieszczeniem komentarza, ale jakoś tak nie wychodziło… Dziś czytając wpis na blogu Mr. Vintage o modzie damskiej, pomyślałam o Pani a kiedy w komentarzach znalazłam wypowiedź Irensy (znanej mi z komentarzy na na Pani blogu) nie mogłam pozostać obojętna na jej manifest i się dołączyłam!!! W ten sposób przełamałam jakiś wewnętrzny lęk przed napisaniem komentarzy – również do Pani. Wracając zatem do sedna podziwiam za lekkość w posługiwaniu się piórem, igłą do szycia i za pasję z jaką o modzie Pani pisze, tak jak poprzedniczki dziękuję za to co było do dziś i proszę o jeszcze….pozdrawiam Katarzyna

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 lutego 2015

      Zwierzenie za zwierzenie? Jak na podręcznikowego introwertyka przystało, dobrze wiem jak trudno jest przełamywać wewnętrzne bariery… zwłaszcza wtedy, kiedy tak jak w tej chwili, ze wzruszenia zwyczajnie brakuje mi słów.
      Dziękuję Pani za to piękne wyznanie Katarzyno. Dziękuję za odwagę i za to uskrzydlające uczucie, które sprawiło, że nowy post napisał się właśnie nieomal sam z siebie :-) Monika

      P.S. I to jeszcze nie koniec :-) Spiskujecie dziewczyny za moimi plecami, to poczekajcie!

      Odpowiedz
      • Katarzyna
        23 lutego 2015

        Już się boję;)) a za odpowiedź bardzo dziękuję. Mogłabym długo pisać, bo po lekturach Pani wpisów dokonałam wielu mniejszych i większych zmian w swojej garderobie (łącznie z zakupami w sklepie z męską odzieżą!!!!!!!!) ale to już chyba nie na temat i na zbyt długie i osobiste wynurzenia…pozdrawiam serdecznie :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          23 lutego 2015

          Absolutnie. Tak. Męska odzież ma w sobie coś pociągającego…
          A ja naprawdę dostaję gęsiej skórki na samą myśl o wieczności blogowej egzystencji i tych wszystkich – ma się rozumieć, że długich i osobistych – zwierzeniach, które jeszcze przed nami :-) I również ślicznie pozdrawiam

          Odpowiedz
  3. Sylwia
    24 lutego 2015

    Pani Moniko, słowo daję, jeszcze rok namawiania i w końcu coś uszyję ;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 lutego 2015

      Tylko rok? Zleci jak mgnienie oka. Proszę natychmiast zacząć rozglądać się za maszyną :-)

      P.S. Czy mi się zdaje… ale byłyśmy już chyba na “ty”? Zresztą przy tak długiej, blogowej znajomości – co akcentuję z prawdziwą przyjemnością – możemy chyba śmiało odrzucić sztywne konwenanse. Sylwia? Cześć, to ja, Monika :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz