12 maja 2015 / Prosto z atelier / 6 komentarzy

To są zdjęcia jeszcze sprzed paru tygodni, ale chcę wam je pokazać, ponieważ nie tylko dobrze oddają zmienną atmosferę wiosennej aury, ale przede wszystkim są dla mnie kolejnym przekonywującym dowodem na to, że to nic innego, tylko osobowość jest kluczem do zrozumienia własnego stylu oraz znalezienia ubrań, w których wyglądamy i czujemy się najlepiej.

 

Tak właśnie biegam przez większą część dnia. Jest wiosna, więc mój warstwowo skompletowany ubiór spełnia wymagania kapryśnej pogody – rękawiczek już nie noszę, ale rano, kiedy temperatury oscylują wokół kilku stopni powyżej zera, cieszę się że kiedyś wpadłam na pomysł uszycia sobie futrzanego ocieplacza:

 

osobowość a własny styl

 Na zdjęciu w golfie i kurtce, ale dzisiaj mam na sobie koszulową bluzkę, a że wiatrzysko szarpie już od rana kamizela zarzucona na ramiona jest bardziej niż jak znalazł (czytaj: jest szykownym uzupełnieniem :-).

 

 

Sygnatura indywidualnego stylu

Przyglądam się sobie i widzę, że wszystkie elementy mojego stroju są tak bardzo dla mnie typowe, że nie tylko nie mogłyby należeć do kogoś innego, ale każdy z nich mógłby nosić metkę z napisem „to ja, Monika”. Ale to nie tylko poszczególne elementy stroju sprawiają, że czuję się tak dobrze w tym, co mam na sobie:

  • sposób w jaki zwykle noszę torebkę – na skos i przez prawe ramię,
  • maniera z jaką uparcie (i zadziornie) podwijam nogawki wąskich spodni,
  • moje upodobanie do futrzanych elementów, z którymi nie rozstaję się nawet latem,

wszystko to, łącznie z ukochaną paletą kremów i spokojnych, neutralnych odcieni sprawia, że myśl o jakiejkolwiek stylistycznej odmianie nie wpadnie mi nawet do głowy.

 

Osobowość nadaje ton

Jako początkująca projektantka byłam przekonana, że to proporcje są wszystkim i że odpowiednia długość spódnicy albo sukienka dokładnie modelująca zarys ciała będzie rozwiązaniem odwiecznego kobiecego dylematu Ale ja się przecież nie mam w co ubrać! Dopiero lata pracy przekonały mnie, że owszem proporcje są ważne – chociażby dlatego, że uczą świadomości własnego ciała – ale to osobowość, czyli indywidualny charakter z całym pakietem „lubię – nie lubię” odgrywa najważniejszą rolę przy określeniu własnego stylu oraz wyborze ubrania, w którym czujemy się dobrze i wyglądamy jeszcze lepiej.

Wiedza o tym co lubimy, a czego nie jest równie ważna jak wiedza o tym jakie formy, linie i tkaniny schlebiają kształtom naszego ciała. Nie, przepraszam, ważniejsza – no bo co z tego, że wysoki obcas klasycznego w kształcie czółenka tak ładnie wysmukla mi nogę, skoro moje serce bije szybciej na widok zgrabnego kozaczka (ach! I jeszcze płaskiego sandałka!), a ja sama zbyt często czuję się na szpilkach jak pańciowata damulka.

 

Wszystko sprowadza się do osobowości

Moje przemyślenia sprowadzają się do jednego: to twoja osobowość – to kim jesteś, co lubisz i w czym jest ci najwygodniej – jest kluczem do zdefiniowania własnego stylu, ponieważ to bezsprzecznie ona wpływa na każdy aspekt i na każdą decyzję, którą podejmiesz w sprawie założę – nie założę. Poczynając od selekcji barw, wzorów i linii, poprzez wybór lub rezygnację z detali lub biżuterii, a kończąc na sposobie łączenia poszczególnych komponentów ubrania w jedną całość – twoja osobowość odciska indywidualny ślad na tym jak wyglądasz. Ale i na tym jak mogłabyś wyglądać.

 

Czy masz w swojej szafie ubranie, którego nie lubisz nosisz, choć tak naprawdę nie bardzo wiesz dlaczego? Niby wszystko się zgadza: kolor, który – przecież widzisz w lustrze – tak dobrze współgra z barwą twoich włosów oraz długość, w której zbierasz same komplementy… niemniej czujesz wyraźnie, że to jednak nie to.

Być może brakuje mu właśnie tej jednej najważniejszej rzeczy, metki z napisem „To ja, … (wstaw swoje imię)”.

 

 



Komentarze

  1. Irensa
    15 maja 2015

    Wyjątkowo trudny temat! Bo co? Albo ma się osobowość – albo się nie ma. Niełatwa do zdefiniowania, ale czasem wręcz oczywista w odbiorze /chylę głowę w takim przypadku/. Czy da się wypracować? Czy to dar z którym się rodzimy? Osóbka na zdjęciach jest nią obdarzona, “to widać, to słychać i czuć” parafrazując znaną piosenkę. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 maja 2015

      Popraw mnie jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że użyłaś pojęcia osobowości w kontekście własnego stylu. Osobowość ma każda z nas, a choć tego samego nie da się powiedzieć o własnym, indywidualnym stylu, to tak – można i warto go wypracować, a osobowość (rozumiana tak, jak już wspomniałam, czyli jako indywidualny charakter z całym pakietem „lubię – nie lubię”) ma do odegrania w tym procesie niemałą rolę.

      Trudny temat? Mam nadzieję, że jednak nie… tak czy inaczej i ja ciepło pozdrawiam :-)

      Odpowiedz
      • Irensa
        16 maja 2015

        Chyba miałam zły dzień. Szłam rozkopaną ulicą i nikt i nic mi się nie podobało! Szaro, bez gustu i byle jak i jeszcze wietrznie na dodatek! Ale dzisiaj słońce świeci, przyroda kwitnie i świat coś wypiękniał! I tak, to kim jesteśmy i co lubimy definiuje nas również w kwestii wyglądu. A co do zawartości szafy to właśnie biorę się za siebie i powyrzucam z niej rzeczy, których nie da się założyć bez uczucia dyskomfortu, choć obiektywnie nie ma się do czego przyczepić :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          16 maja 2015

          Czyli w szafie zostają same “Irensy”…
          Hej, dobrze, że świat znowu nabrał kolorów :-) Mocno Cię ściskam

          Odpowiedz
  2. Mania
    27 maja 2015

    Droga Moniko, masz rację. Najgorsze, co można sobie zrobić to pójść w mainstream. :) Dzięki Tobie, Marii z USK i testowi na typy urody Davida Kibbe’go zaczynam widzieć światełko w tunelu :)))

    pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 maja 2015

      Znalazłam się w świetnym towarzystwie… wiesz co, Maniu? Będę się jeszcze ładniej starać :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz