14 października 2015 / Prosto z atelier / 19 komentarzy

Wiem, obiecałam.

Słowo daję, próbowałam.

Ale nic z tego. Pisanie o szyciu zwyczajnie mi nie leży.

 

Pewnie, że sama jestem sobie winna. Popełniłam już niejeden typowy wpis o szyciu, męczę was różnymi szczegółami prosto z podręcznika materiałoznastwa i technologii krawieckich, zachęcam do szycia na miarę i przeróbek krawieckich, a w komentarzach kilkakrotnie deklarowałam gotowość. Tak, macie prawo podejrzewać, że będzie więcej. Ale nie będzie.

Nie będzie o szyciu i nie będzie o tym, jak rozpocząć pierwsze kroki w swojej przygodzie z szyciem. Dlaczego?

  1. Dlatego, że nigdy nie chciałam pisać o szyciu.
  2. Dlatego, że nawet przy najlepszej organizacji czasu, nie dam rady opracować więcej niż kilka (4-6) wpisów miesięcznie.
  3. Dlatego, że wystarczy wyguglować “jak przyszyć lamówkę”, a otwiera się ocean możliwości: instrukcje, opisy krok po kroku, zdjęcia, filmy… blogi o szyciu, fora o szyciu, dyskusje o szyciu, książki o szyciu… i burda. Pamiętaj, że nawet jeśli nie masz czasu, ochoty albo cierpliwości na zaliczenie porządnego kursu szycia, jest jeszcze Burda, przy pomocy której tysiące dziewczyn z całej galaktyki nauczyło się samodzielnie szyć.

Jeszcze jeden blog o tym jak najszybciej przyszyć lamówkę? Nie ma mowy.

 

o szyciu, wyznanie winy

 

Lubię sobie poeksperymentować. O, np. tutaj sprawdzam właśnie czy dodatkowa warstwa materiału wpływa na lepszą układalność wierzchniej tkaniny (nie, w tym wypadku nie wpływa :-).  Ale czy to jest powód, żeby krok po kroku podglądać mnie przy pracy?

Zresztą, nawet w najlepszym towarzystwie wgłębianie się w zawodowe szczegóły jest taaakie aaa… nudne.

 

 

Dlatego o szyciu nie będzie. Pewnie, zahaczymy tu i tam, zresztą i tak to ciągle robimy. Przecież musisz wiedzieć na jakiej wysokości ma być usytuowana zaszewka piersiowa w koszulowej bluzce, jak powinna układać się dobrze leżąca spódnica albo jaką długość powinny mieć rękawy twojego nowego płaszcza. Na tym się znam. Moja wiedza bierze się z doświadczenia zawodowego, z wieloletniego obcowania z krojami, tkaninami i półgołymi pupami. Z praktyki, z obserwacji i dziesiątek przeczytanych książek.

Lubię czytać. Cichy, kontemplacyjny stukot mojej maszyny do szycia też lubię. Ale najbardziej lubię, gdy stoimy razem przed lustrem: jaka forma najpiękniej opisze twoją dorosłą kobiecość? Jaki kolor sprawi, że będziesz od wewnątrz lśnić? Która tkanina nada kształt twojemu marzeniu? …temu, czego sama jeszcze nie przeczuwasz?

 

Miła Przyjaciółko, jeszcze tyle fascynujących rozmów przed nami: stylowe szaleństwa, wełniane klasyki, złote proporcje, bielizna warta grzechu… Sama rozumiesz, że na techniczną obróbkę zwyczajnie szkoda nam nie mamy czasu.

 

 



Komentarze

  1. Maga
    14 października 2015

    Pamiętasz reklamę gdy mała dziewczynka z wyrzutem w głosie powtarza : ” obiecałaś, obiecałaś, obiecałaś….”
    Ja reklamy nie pamiętam, ale pamiętam głos tej dziewczynki i jakoś tak była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu Twojego posta :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 października 2015

      Cześć Maga,
      jeżeli na serio myślisz o szyciu dla siebie (piję do tej “smykałki”, o której wspominałaś :-), ale do tej pory nie miałaś wielu doświadczeń z maszyną do szycia, będę Cię namawiała na kurs dla początkujących albo odwiedziny w najbliżej zadomowionej kawiarence szyciowej. Można się tam nauczyć kilku pożytecznych rzeczy, ale co najważniejsze – zanim podejmiesz się jakichkolwiek inwestycji (zakup maszyny do szycia, zgromadzenie podstawowego wyposażenia, tkanin itd.), będziesz mogła przekonać się na własnej skórze czy szycie to faktycznie coś dla Ciebie.
      Jeżeli masz już wszystko i brakuje Ci tylko małego impulsu, Burda bez wątpienia jest dobrym adresem. Inspiracje, piękne zdjęcia, porady i przynajmniej jeden model w każdym numerze, którego wykonanie wytłumaczone jest ścieg po ściegu. Burda wydała już kilka publikacji dla początkujących, a na jej forum można poradzić się i pogadać z innymi pasjonatkami szycia.

      W każdym razie “wskazówki dla pań szyjących”, które umieszczam prawie przy każdym wpisie o tkaninach, na pewno zostają – jeśli złapiesz bakcyla, będą jak znalazł :-)

      I ja ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. olamari
    14 października 2015

    Popieram w całej rozciągłości! Nie pisz o tym!😉
    Też szyję, też to lubię (najbardziej wtedy, gdy zapowiada się spektakularny efekt!), ale pisanie i … czytanie o szczegółach technicznych, sposobach szycia jest nudne, żmudne i męczące!
    Twoje teksty są bardzo ciekawe, nawet dla kogoś, kto od lat zajmuje się szyciem i wydaje mu się, że wszystko wie…
    Serdecznie pozdrawiam! 👗👚👕

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 października 2015

      Widzę, że ktoś tu doskonale rozumie moje dylematy… czuję się nie tylko zrozumiana, ale i bardzo wykomplementowana :-)
      Dziękuję ślicznie i równie serdecznie pozdrawiam

      P.S. Nie mogę się powstrzymać: ale ładne te małe i kolorowe!

      Odpowiedz
  3. Krystyna
    14 października 2015

    A ja się cieszę. Naprawdę jest masa blogów o samym szyciu, a w Google znajdzie się wszystko, wystarczy odpowiednio sformułować pytanie. Bardzo podobają mi dotychczasowe wpisy i proszę nie zmieniać swojego stylu pisania.Trzeba pisać o tym co się naprawdę najbardziej lubi wtedy blog jest autentyczny i czytanie go sprawia przyjemność. 4-6 wpisów miesięcznie to dobra średnia, jest czas by wpis przemyśleć, poszukać, dopasować do siebie, a w razie wątpliwości zapytać w komentarzach.” Bielizna warta grzechu”, hoho, fajnie się zapowiada. Co ciekawe ostatnio czytałam trochę o brafitterkach, ale muszę teraz pędzić , ugotowac szybko obiad, a potem do lasu, na grzyby.

    Odpowiedz
  4. Krystyna
    14 października 2015

    A i zapomniałam brakuje mi na blogu opcji zobaczenia ostatnio dodanych komentarzy. Dziewczyny piszą świetne rzeczy w różnych terminach i pod różnymi wpisami. Wiem po sobie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 października 2015

      Rzeczywiście, pod niektórymi wpisami nieźle się dzieje sporo po dacie publikacji. Ale że dotrzymywanie obietnic nie zawsze mi wychodzi… to może… pomyślę.

      Nie będę nic zmieniać, obiecuję. Przyznam, że bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierza Lady and the dress. I bardzo podoba mi się towarzystwo.

      P.S. Ale jak grzyby? Biorą?

      Odpowiedz
      • Krystyna
        15 października 2015

        Biorą, biorą,np: borowik szlachetny do 2kg. sztuka z narażeniem życia, bo najlepsze są na poligonach, a tam nie wolno chodzić.
        A w lesie pełno inspiracji. Och te wszystkie kolory, faktury, desenie , połączenia. Zamiast patrzeć pod nogi to się człowiek rozgląda.
        I muszę przyznać, że to świetny odpoczynek od szycia i od komputera. Normalnie detoks.

        Odpowiedz
  5. Wiktoria
    14 października 2015

    Popieram. Blogów o szyciu jest rzeczywiście mnóstwo, a na ten trafiłam poszukując nieco innej tematyki. Chcę czytać o klasie i elegancji dojrzałej kobiety. Takich blogów jest natomiast niewiele, więc korzystajmy na nim, ile się da. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 października 2015

      Czekaj, czekaj, jak dobrze się składa… klasa i elegancja to przecież moje ulubione wątki! A więc załatwione. Dobranoc :-)

      Odpowiedz
  6. Irensa
    15 października 2015

    Też tak sądzę. Szczegóły kunsztu krawieckiego można znaleźć na wielu blogach – chociaż najczęściej nie tak interesująco podane. Natomiast o klasie i elegancji dojrzałej kobiety mogłabym czytać ciągle myśląc co też wcielić w życie…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 października 2015

      O! To mi pasuje. Bo na przykład następnym razem, będzie właśnie coś do wcielania…

      Odpowiedz
  7. Agnieszka M.
    16 października 2015

    Coś bym chciała napisać w komentarzu, ale co? Temat szycia mi bliski.
    Z jednej strony nie oczekuję instrukcji wszycia lamówki (choć nie umiem tego robić), jest wiele o tych sprawach informacji (choć ciężko mi było znaleźć swego czasu opis wszycia przecinanej kieszeni czy to w książkach czy w necie). Inna rzecz, że te porady bywają błędne. Takie poradniki ze zdjęciami są też mocno czasochłonne. Rozumiem więc, że nie leży Ci to.
    Z drugiej strony marzą mi się jednak tematy krawieckie, ale takie na wyższym poziomie wtajemniczenia, takie pisane haute couture. Tylko po co mi to, skoro ze mnie tylko omc krawcowa.
    Ostatecznie – blog jest bardzo dobry taki, jaki jest: tematy, sposób pisania, zdjęcia. Nie nie narzekam, nic nie marudzę (choć maruda ze mnie:) Przychylam się tylko do prośby o możliwość widzenia najnowszych komentarzy.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 października 2015

      Dobrze rozumiem, co masz na myśli Agnieszko… raczej atrakcyjne detale, które zmieniają zwykłe ubranie w model couture, niż zasady wszywania podszewki… magia, klasa i elegancja, zamiast przyziemnej rutyny. Po co Ci to? Wszystkie tu tęsknimy za pięknem na co dzień :-)
      Ale ponieważ w klimatach “haute” i “couture” to ja się chętnie poruszam, nie sądzę, żeby Tajemnice atelier albo Wskazówki dla pań szyjących naprawdę zniknęły nam z archiwum. Wręcz przeciwnie, lubię pisać na poziomie dla wtajemniczonych, a to podstawy (niestety, konieczne w opanowaniu fachu) mnie okropnie nudzą. Dlatego ta deklaracja jest właściwie zabezpieczeniem, którego potrzebuje moja mało asertywne “ja” w stosunku do kolejnych pytań o sposób wdawania kołnierzyka (mhm, miałam już prośbę o szczegółową instrukcję).

      P.S. Podoba mi się przestronnie minimalistyczny wizerunek bloga, ale widzę, że opcję ostatnio dodanych komentarzy trzeba będzie potraktować poważnie. Może coś wymyślę.

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        18 października 2015

        Mi też ten ascetyczny wystrój się podoba – pomyślałam, że mogłaby to być zakładka na górze do klikania, a nie – jak przeważnie widzę – boczny panel z odnośnikami, bo to bardzo zmienia wygląd całości.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          19 października 2015

          Dziękuję za typ. Właśnie w tym kierunku przemyśliwuje również mój programista.
          Ja widziałabym raczej dodatkowe funkcje w stopce na dole, ale on upiera się, że zakładka albo dodatkowe menu na samej górze będą lepiej czytelne. To chyba przegłosowane :-)

          Odpowiedz
  8. Katarzyna
    28 października 2015

    Decyzję szanuję i popieram, ale na pewno liczę na wpisy z kategorii po czym poznać, że coś jest dobrze uszyte (np. jak ten o koszulach) :). Dzięki :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz