1 września 2013 / Materiały / 20 komentarzy

Na przykład warstwa poliuretanu na siatce z tkaniny. Brzmi bardzo podejrzanie, ale… to po prostu miękka i przyjemna w dotyku ekoskóra, do złudzenia przypominająca gładką skórę licową.

Popatrzcie sami moi Mili. Czy nie wygląda ładnie?

 

nie skóra, tylko eko skóra

Prosta i elegancka. Z dużym „zamszowym” chwostem i złotymi wykończeniami. Accessorize

 

 

Mało gustowne, syntetyczne brzmienie, a tu same zalety! Przynajmniej w przypadku torebki :

  • odporność na zadrapania i urazy mechaniczne,
  • odporność na zabrudzenia,
  • łatwość pielęgnacji,
  • nieprzemakalność.

Podstawowa wada skóropodobnych tworzyw czyli znikoma przepuszczalność powietrza zupełnie mnie tym razem nie martwi, nie dręczy i nie wzrusza!

 

nie skóra: torebka z ekoskóry

Nie skóra? Klasyczna forma, pojemna wielkość. Z ukrytym wewnątrz łańcuszkiem na ramię.

 

 

Chętnie używam skórzanych zamienników jako torebek, portmonetek, pasków, ozdobnych akcesoriów, ekstrawaganckich detali czy oryginalnych wykończeń odzieżowego modelu nie przejmując się wcale opinią konserwatystów twierdzących, że tylko prawdziwa skóra może być szykowna i stylowa. Mam całkiem inne zdanie na ten temat!

Tania, sztywna i źle wygarbowana skóra podłej jakości wygląda sto razy gorzej od znakomitej, pięknie uszytej i wykończonej imitacji aksamitnego zamszu czy połyskliwej, miękkiej nappy. Poza tym, jako długoletnia wegetarianka i tak dręczę się bezustannie przy okazji zakupu każdej nowej pary butów. Skóropodobne kozaczki? I nie kalosze? Nie znalazłam niestety jeszcze tych idealnych.

 

Nie skóra? Wierny towarzysz jesienno – zimowych eskapad nr 1: Zara

 

Nie skóra? Wierny towarzysz jesienno – zimowych eskapad nr 2: Reserved

 

Dzisiejsze skóropodobne niewiele mają wspólnego ze sztywnymi dermami i ordynarnymi skajami z socjalistycznych lat naszej młodości. Te współczesne całkiem dobrze radzą sobie ze spełnianiem różnych estetycznych wymagań, zaskakując miękkością i delikatnością oraz łudząco “autentycznym” wyglądem.

 

Coś dla wielbicieli gadów, aligatorów i innych łuskowatych:

Nieco sztywniejsza i grubsza, na siatkowym podłożu: czarno – srebrzysta wężowa uroda.

 

 Miękki i … odrobinę włochaty: rudy krokodyl na warstwie batikowej dzianiny.

 

 

Interesujący szczegół:

różnica między zwykłym skajem a ekoskórą jest taka, że ten pierwszy jest  a) wytwarzany z budzącego kontrowersyjne emocje, podejrzanego o kancerogenne (rakotwórcze) właściwości PCV (czyli chlorku winylu),  b) mniej więcej dwa razy tańszy (domniemywam, że w związku z podpunktem a).

 

 

A tu coś dla entuzjastów bardziej naturalnych efektów:

Jak szlachetny nubuk: oliwkowa imitacja z subtelnym, srebrzystym meszkiem.

Czarna klasyka: po jednej stronie gładko, po drugiej zamszowato.

 

I na deser:

Delikatna i elastyczna: złota złocistość o księżycowej poświacie.

 

Drodzy Czytelnicy, produkty ze skóropodobnych tworzyw różnią się między sobą ceną, co ma swoje odzwierciedlenie w ich jakości i wyglądzie. Niemniej wszystkie są dużo tańsze od tych z prawdziwej skóry. Tak być powinno, jednak pod żadnym pozorem nie namawiam Was do kupowania bez umiaru. Ulubionym mottem naszego bloga jest wszak „mniej znaczy lepiej“. Bez względu na cenę.

 

Nie skóra? Co z tego? Jestem pewna: to będzie wierna, długa przyjaźń!

 

 

Dociekliwi Goście, żądni wiedzy Badacze

Jeśli komuś jest mało i chętnie dowiedziałby się czegoś więcej o poliuretanowych polimerach, glikolach czy dwuizocyjanianach, zapraszam do odwiedzenia odpowiednich stron. Moja własna ciekawość, podniecona wiadomościami o wykorzystaniu poliuretanów do wytwarzania elastycznych włókien typu lycra czy elastan, wyczerpała się prawie natychmiast po dotarciu do… opon, tłumików, pomp oraz podeszw butów, specjalnie tych sportowych i trekkingowych.

Aż taka ciekawska to znowu nie jestem!

 

 



Komentarze

  1. Małgorzata TP
    1 września 2013

    Ciekawie i pouczająco – jak zwykle zresztą!
    Nie mam nic przeciwko zamiennikom, zwłaszcza gdy można ulubioną spódnicę uprać w 30 st.!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 września 2013

      Ha! I wcale nie trzeba jej prasować… to się nazywa postęp technologiczny!
      Dziękuję Małgosiu, lubię sobie tak od czasu do czasu podeliberować:))

      Odpowiedz
  2. Isabella M.
    1 września 2013

    taaak, calkowicie masz racje, ze dzisiejsze eko skory sa swietne,wlasciwie to moge posiadac torebki i akcesoria z niej rowniez, a i takze niektore letnie sandalki, kozaki absolutnie nie, jak i wszelakie kurtki. Niestety…. bo jestem olbrzymia milosniczka zwierzat, taki konfflikt… pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 września 2013

      Być może specjaliści w końcu coś wymyślą, zanim nas sumienie zagryzie:).
      Obuwie z goretexu wydaje się być bliskie ideałowi, tylko… estetyka pozostawia zbyt wiele do życzenia.
      No kurczę, buty mają być śliczne i już!

      Miło Cię widzieć Isabello. I ja ciepło pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  3. bastamb
    1 września 2013

    Zgadzam się z Tobą, ekoskóra i już…
    Kiedyś było u mnie więcej skóry, tej naturalnej /buty, torebki, paski, kurtki i spódnice/, teraz więcej się zasytanawiam, jak kupuję to tylko z odzysku. Pozdrawiam Moniko, jak zwykle ciekawie piszesz…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 września 2013

      Naturalna skóra jest zachwycającym surowcem. Szlachetnym, wyborowym i pachnącym cudownie, ale… dobrze, że mamy alternatywę.
      Swietny pomysł z tym odzyskiem Barbaro. W końcu skóra starzeje się pięknie, a z patyną i śladami używania jest jeszcze bardziej interesująca i indywidualna.

      Strasznie się cieszę, że my tu wszystkie takie z tych bardziej myśląco-zastanawiającosię-eko-dziewczyn:).
      I strasznie ładnie pozdrawiam:))

      Odpowiedz
  4. IRENSA
    1 września 2013

    Och torba wygląda ekskluzywnie. Bardzo! A te pozostałe 2 prezentacje na Zuzce to paski, ozdobne akcesoria, czy inne ekstrawaganckie detale? A może wszystko naraz? Przepiękne! Już sobie wyobrażam na tej szczupłej talii. Bo jeżeli tak wyglądają na Zuzce… Ciekawa jestem przeznaczenia tych cudnych skóro-tkanin. Bardzo pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 września 2013

      Umówmy się może na “… oryginalne wykończenie odzieżowej całości przy pomocy ekstrawaganckich, ozdobnych akcesoriów, w naszym wypadku dwóch, całkiem różnych stylistycznie czarnych pasków z imitacji skóry”:).
      Bardzo miło mi, że się podobają. Z pewnością zobaczymy je jeszcze w akcji, bo to moje ukochane upiększające gadżety.

      Czuję się rozpieszczona i wygłaskana, więc idę sobie pospać!
      Dziękuję Irenso za te przemiłe przemiłości:). Dobranoc:))

      Odpowiedz
  5. LilyLife
    1 września 2013

    Swietna torebka. Gdyby byla taka w wersji mini ;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      2 września 2013

      Również zostałaby kupiona:).
      Ale nie dla małej lady. To niektóre mamusie lubią bardzo małe torebki z dużymi frędzlami:).

      Odpowiedz
  6. ja katya
    2 września 2013

    Jeszcze nie miałam przyjemnośći szyć ze sztucznej skóry. Raz użyłam prawdziwej [z rozprutej kurtki od wujka:)] w formie wstawek w sweterku i efekt mi się podoba.

    Jeśli chodzi o buty to sandały koniecznie skórzane, [mój partner mi podpowiada, żedy dopisać: i koniecznie do tego skarpety:P], a pozostałe lekkie przynajmniej ze skórzaną wkładką, albo całe z jakiegoś płótna. A na idealne kozaki jeszcze nie trafiłam. Skóra na nasze warunki zimowe kompletnie się nie nadaje, najbardziej żal kiedy są zacieki z soli:/

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 września 2013

      Widziałam sweterek i właśnie takie zaskakujące wykończenia i detale ze skóropodobnych podobają mi się najbardziej.
      Za to przyjemność przy szyciu jest średnia, ale teflonowa stopka jest dobrym wynalazkiem:).

      Na nasze dzisiejsze warunki nadają się tylko kalosze (zimno i leje). Więc o sandałkach zapominam.
      Nawet o tych dogrzewanych skarpetami!
      Pozdrawiam ciepło i partnersko:))

      Odpowiedz
  7. Sagitta
    3 września 2013

    o tak coraz bardziej przekonuję się do ekoskóry

    Odpowiedz
  8. Agnieszka M.
    14 października 2015

    U mnie na odwrót w tej chwili. Sztuczna skóra (czemu się nazywa ekologiczna? jest dla środowiska jej produkcja czy wyrzucanie przyjazna? czy że nie ze zwierząt?) moich torebek bardzo szybko wyglądała fatalnie i przyczyniała się do produkcji śmieci. Kupiłam do pracy dużą skórzaną, na co dzień mniejszą i mam zamiar długo ich używać (i o nie dbać) też dlatego, że zupełnie klasyczne i proste wzornictwo. Torby podróżnej bym nie kupiła skórzanej.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 października 2015

      No bo to jest tak, jak ze wszystkimi rodzajami materiałów: są skóropodobne i skóro-mało-podobne.
      Tak ogólnie to uważam, że lepsza torba z doskonałej imitacji, niż z byle jakiej skóry, chociaż pierwszorzędna nappa, nubuk albo zamsz, nie mają sobie równych, a właściwie pielęgnowane zachwycają przez długie lata.

      Sumienie mnie gryzie zawsze, gdy muszę to przyznać, dlatego cieszy mnie Twój długodystansowy plan :-)

      Odpowiedz
  9. Asia
    29 maja 2016

    Nie byłabym w stanie zrezygnować ze skórzanych butów i torebek. Trwałość i ładny sposób starzenia się naturalnego materiału jest niepodważany. Kopertówka od święta może być sztuczna, ale pojemna torba na codzień, która znosi wielokrotne otwieranie, ugniatanie, a nawet czasami noszenie drobnych zakupów musi być ze skóry. Przerabiałam już eko i niestety bardzo szybko się niszczą: przecierają i łuszczą.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 maja 2016

      Gdzieś Ty się dokopała dziewczyno :-) Musiałam sobie przypomnieć treść wpisu, ale podtrzymuję: dziesiejsze eco skóry wysokiej jakości są nie do odróżnienia od wyrobów skórzanych. Bez wątpienia jakość doskonale wyprawionej skóry jest nie zastąpienia, ale jeśli miałabym do wydania określoną – skromną – kwotę, zawsze wybrałabym estetyczną torbę “eco”, niż jej podły odpowiednik skórzany.

      Odpowiedz
      • Asia
        24 lipca 2016

        A tak – kiepskiej jakości skóra naturalna to kiepski wybór, a nadal droższy niż eko. Ale pewnie – kupowałam wiele torebek eko. Są dostępne w większej ilości wzorów i kolorów, w przystępnych cenach. Nie wydawałam natomiast większych kwot na eko wysokiej jakości, więc się nie wypowiem – moje eko po pewnym czasie, nawet nie noszenia, ale leżenia w szafie, łuszczyły się: farba schodziła płatami, chociaż wcześniej dobrze znosiły częste użytkowanie. Może w szafie jakloś powysychały przez lata? Przy czym moje lenistwo sprawia, że najchętniej noszę zawsze jedną torebkę, która jest pakowna, brązowa (uważam, że to wbrew pozorom kolor bardziej neutralny niż czarny – czarny jest zbyt dominujący np. do jasnych, lekkich ubrań) i stylowo pasuje do naprawdę większości ubrań. I jest skórzana. Wszystkie inne leżą w szafie. Skoro więc i tak noszę jedną, to wolę kupić skórzaną za kilkaset zł zanim eko za 100-200 zł. Eko wybrałabym pewnie w jakimś jasnym kolorze, bo łatwiej ją wyczyścić.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          25 lipca 2016

          Podobną tendencję zauważam w zaprzyjaźnionych szafach: półki toną pod stertą różnokolorowych torebek dobranych “pod”, a tak naprawdę nosi się jedną porządną torbę, w której wszystko się zmieści :-) Może się to komuś podobać lub nie, jednak takiego hobby nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Torby i buty są po prostu jedną z kobiecych namiętności.
          Asiu, czy wiesz? Jesteś niewyczerpaną kopalnią pomysłów na wpisy: torby, zakupy online, kto to jest dobry rzemieślnik? Dlaczego sprzedawca kłamie?… Jestem już na urlopie, ale będę miała niezły materiał do przemyśleń.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz