18 kwietnia 2016 / Prosto z atelier / 20 komentarzy

Twój sweter się mechaci? Mój też. Rzeczywiście, zmechacony wygląda naprawdę paskudnie, ale zaraz sobie z nim poradzimy.

 

To, że sweter się mechaci i pilinguje nie oznacza jeszcze końca świata. Doświadczenie podpowiada mi, że po kilku praniach i regularnym usuwaniu kłaczków przy pomocy dobrej golarki do wełny, proces pilingowania ustaje sam z siebie i jak ręką odjął.

 

sweter-się-mechaci-warkocze

 

Spektakularny efekt: plastyczne wzory mojego cieplutkiego wełnianego swetra wyglądają jak nowe po użyciu golarki.

 

 

 

Dlaczego twój wełniany sweter się mechaci?

Powiedzmy sobie szczerze: twój sweter się mechaci, bo wełna się mechaci. Nie każda jednakowo, jednak nieporozumieniem jest mniemanie, że im droższa rzecz, tym mniejsze ryzyko pilingowania. Również w najdroższych i najbardziej ekskluzywnych produktach nie da się uniknąć efektu mechacenia. Kaszmir? Mechaci się. Wełna merino? Mechaci się. Angora? Mechaci się, i to jeszcze jak.

Lekka i puszysta wełna mechaci się po prostu chętnie, ponieważ pod wpływem normalnego używania – tarcia i ocierania – jedwabiste włoski uwalniają się z materiału i splątują w małe, włochate kulki. Oprócz tego, do wyrobu swetrów, które słynną z delikatnej miękkości (kaszmirowych albo z wełny merino) używa się często luźno skręconej przędzy, która również ułatwia uwalnianie się wełnianego puchu. To, co dla jednych jest wadą, dla innych okazuje się być zaletą – między innymi, dzięki takiemu właśnie skrętowi włókien, szlachetne odmiany wełny mają szansę w pełni oszołomić nas swoim bezkonkurencyjnym urokiem.

Urokiem, za który je kochamy.

 

Sweter się mechaci: kaszmir

 

 

Kaszmirowy sweter „przed” i „po” goleniu: potrzebował odświeżenia tylko z boków i pod spodem rękawów, a zmechacone knotki były tak leciutkie, że ich usunięcie było dziecinnie proste.

 

 

 

Dlaczego niektóre swetry nie mechacą się wcale?

Zgoda, zdarzają się swetry, które nie mechacą się prawie wcale. Z dużym prawdopodobieństwem należą do nich swetry i dzianiny wykonane z grubego wełnianego włókna, albo te, które zostały poddane obróbce chemicznej (np. „uszlachetnianie” antypilingowe ma zapobiegać mechaceniu i filcowaniu wełny, procedura super-wash ma uniemożliwić zbieganie się wełnianych włókien podczas prania – oba zabiegi wykonuje się przy użyciu chloru oraz żywic syntetycznych, czyli substancji podejrzewanych o właściwości toksyczne).

Gruba i szorstka wełna może mi najwyżej posłużyć jako koc piknikowy albo dywan, natomiast z tą nasączoną chemią nie chcę mieć w ogóle do czynienia.

 

Jeżeli któryś z producentów pięknych swetrów zadzwoniłby do mnie z pytaniem, co wolę:

  1. miękką i przytulną dzianinę obarczoną naturalnym ryzykiem mechacenia,
  2. czy może lepiej grubszą (i bardziej szorstką), ale z gwarancją „anty-kołtunkową”,

nie wahałabym się ani chwili. Jasne, że mięciutką! Od czego są w końcu golarki do wełny?

 

sweter-się-mechaci-wełna-z-kaszmirem

 

Ooo, ten to już znamy: mój ukochany sweter noszony bez opamiętania przez 3/4 roku.

Jedno szybkie golonko i znowu wygląda jak nowy!

 

 

 

Profilaktyka anty-knotkowa

Nawet jeśli wełna jest mocna, gruba i ściśle przędzona, o 100-procentowej gwarancji przeciwko mechaceniu nie ma mowy. Całkowicie zapobiec tworzeniu się spilingowanych kuleczek się nie da. Da się natomiast, już podczas noszenia i używania minimalizować ryzyko ich powstawania.

Właściwa pielęgnacja wełnianego swetra jest najlepszą i najbardziej naturalną profilaktyką zapobiegającą mechaceniu – energiczne gniecenie, zbyt gorąca temperatura albo zbyt agresywny środek do prania, to tylko kilka przykładów niewłaściwego obchodzenia się z wełną, którego wynikiem może być wzmożona skłonność do pilingowania.

Otarć, które prowokują formowanie się włochatych supełków pod pachami, na bokach i spodzie rękawów (a które tworzą się w trakcie normalnego używania) raczej nie unikniemy, ale ideałem byłoby zrezygnowanie z  noszenia tego samego sweterka dzień po dniu i zapewnienie mu kilkudniowej przerwy. Dzięki takiemu odpoczynkowi, włókna wełny mogą „odetchnąć”,  odświeżyć się i zregenerować, co nie tylko poskromi ekspansję brzydkich, kołtuniastych knotków, ale również – zastąpi zbyt częste pranie.

 

sweter-się-mechaci-merino

 

Uprany i świeżutko ogolony sweterek wygląda zupełnie jak nowy (na wszystkich zdjęciach narażona na ciągłe ocieranie wewnętrzna część rękawa). Po lewej: oblaźnięta i spilingowana; po prawej: gładziutka, czyściutka, świeżutka, śliczniutka…

 

 

 

Wczoraj spędziłam przyjemne popołudnie goląc jak szalona. Rzadko która czynność związana z pielęgnacją daje taką satysfakcję, no bo tak… mam cztery całkiem nowe sweterki, a najlepsze jest to, że nie zapłaciłam za nie ani złotówki :-)

To co? Do roboty dziewczyny!

 

 

 



Komentarze

  1. Krystyna
    19 kwietnia 2016

    Takie bzzz i sweter od razu lepiej wygląda. Golę regularnie odkąd namówiłaś mnie na zakup golarki, zwłaszcza wełniane skarpetki, które prędzej się mechacą.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 kwietnia 2016

      Lepiej? Spektakularnie! Fenomenalnie! Sensacyjnie! Znaczy się, jak nowy :-)
      Ale na skarpetki nie wpadłam… aha, plan na kolejne niedzielne popołudnie już mam.

      Odpowiedz
  2. Aga
    19 kwietnia 2016

    No to chyba musze sie w koncu zaopatrzyc w dobra golarke. Mam jedna, ale jakas taka byle jaka, probowalam nia ostatnio golic i prawie nic nie zbierala.
    A czy po takich goleniach welna nie robi sie coraz ciensza?
    Super wpis, jak zawsze na czasie i bardzo przydatny. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 kwietnia 2016

      Byle jaką golarką po kaszmirach i wełnach?! Niech ręka boska broni! Zamawiaj natychmiast!

      Wiesz, co? Myślę sobie, że nawet jeśli faktycznie wełna robiłaby się pod wpływem golenia cieńsza, wszystko jest lepsze od skołtunionej, usianej paskudnymi knotkami dzianiny (zdjęcia “przed” i “po” obu czarnych swetrów są bardzo wymowne).
      Nawet najbardziej ukochane rzeczy po prostu się zużywają i kiedyś trzeba je wymienić na nowe. Ale dopiero kiedyś… ten czerwono-brązowy sweter od RL noszę nieprzerwanie od kilku lat. Przeżył już kilka goleń i nie tylko, że nadal wygląda jak nowy, ale jest jeszcze bardziej miękki i przytulny niż w momencie zakupu (odchudzenia swetra do tej pory nie stwierdzono :-)
      I ja ślicznie pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Aga
        25 kwietnia 2016

        Mam, zaopatrzylam sie w nowa golarke i moj ulubiony welniany cardigan poszedl na pierwszy ogien i teraz jest znowu taki sliczny, jak nowy.
        A golarka dobra, Philips GC026/00 – polecam.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          26 kwietnia 2016

          No widzisz :-) Ja natomiast widzę, że jest przeznaczona i do kaszmiru, i do wełny, bawełny i włókien sztucznych. Wszystko wymienione po kolei, więc nie może być wątpliwości, że do wszystkiego się nada, a entuzjastyczne komentarze innych użytkowników (354 głosy na amazon.de!), potwierdzają Twoją opinię.

          Dziękujemy za polecenie Aga

          Odpowiedz
  3. Ola P.
    19 kwietnia 2016

    O tak, bez golarki ani rusz. Gdyby nie ona już dawno musiała bym się pożegnać z cudnym wełnianym golfem w cieplutkim miksie beżu, brązu i pomarańczy. Co by mnie otulało w pochmurne zimowe dni? Albo bez mała stuletni (no dobrze 15 letni) żakiet z wełnianego boucle. Małe golenie i znowu jak nowy. itd

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 kwietnia 2016

      O-o-o! No właśnie! Dla każdej wielbicielki wełnianych skarbów, porządna golarka jest niezastąpioną przyjaciółką.
      Dzień dobry :-)

      Odpowiedz
      • Kasia
        19 kwietnia 2016

        Witam. Pani Moniko prosze polecić ktorą kupic golarkę :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          19 kwietnia 2016

          Dobry wieczór Pani Kasiu. Proszę zajrzeć do polecanego pod tekstem wpisu Golarka do ubrań. Mała rzecz, a cieszy. We wpisie i w komentarzach wymieniamy opinie na temat konkretnych modeli :-)

          Odpowiedz
  4. Wiktoria
    19 kwietnia 2016

    Niedawno kupiłam sobie nową golarkę. Jak tylko ją rozpakowałam, od razu wpadłam w szał golenia moich ulubionych, wełnianych swetrów. Teraz są takie cudownie…nowe. Potem ogoliłam szaliki i swetry mężowi. Świetna zabawka z takiej golarki. A jaka pożyteczna zarazem. Twoje dzianinki są piękne. Mam ochotę je założyć!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 kwietnia 2016

      Nie dam! Ale do golenia za to chętnie się przyłączę. Co by tu jeszcze oskubać… mężowskie wełny również już odhaczone, dziecięce też… aaa! Już wiem, Krystyna podrzuciła mi niezłą myśl – na kolejne wolne popołudnie z golącą zabawką, czekają już przecież skarpetki.

      Odpowiedz
    • Aga
      20 kwietnia 2016

      A moze ja Pani polecic? Ja ostatnio poszukuje nowej golarki i jakos na zadna nie moge sie zdecydowac – to jest naprawde trudny wybor. Tyle jest tego w internecie, a chcialabym kupic dobrej jakosci, zeby nie poniszczyc swoich ulubionych sweterkow.
      Z gory serdecznie dziekuje.

      Odpowiedz
  5. Anna
    19 kwietnia 2016

    Tak! Golarka do ubrań naszą przyjaciółką jest. Wprawdzie nie jestem pasjonatką i golę bo trzeba, ale doceniam odzyskaną gładkość tkanin. Więc strzyżmy wraz!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 kwietnia 2016

      Pragmatyzm czy pasja, nieważne. Liczy się efekt.
      A ten w przypadku golenia wełniastych skołtunień, jest po prostu fe-no-me-na-lny (na samą myśl poprawia mi się humor :-)

      Odpowiedz
  6. Anna
    20 kwietnia 2016

    Pozwalam sobie zadać pytanie z zupełnie innej beczki: czy bluzka z jedwabnej sety może się elektryzować? Moja nowa bluzka przy zdejmowaniu klei się do włosów i ciała. Zaczynam podejrzewać że podszywa się pod jedwabny wyrób. Jakie są Twoje doświadczenia w tej materii miła Moniko?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 kwietnia 2016

      Mam, znalazłam. Co prawda nie mam pojęcia co kryje się pod nazwą “jedwabna seta”, ale w komentarzach do tego wpisu, Sylwia, 555 i ja rozmawiamy sobie o elektryzowaniu się jedwabiu. Jakby było Ci mało Anno, wpisz do blogowej wyszukiwarki (fajnie działa :-) elektryzowanie jedwabiu albo inne, podobne hasło. Może jeszcze coś wpadnie Ci w oko? Pozdrawiam

      Odpowiedz
  7. Makosza
    22 kwietnia 2016

    Ze sweterkami jak z nogami. Chcesz by ladnie wygladly, gol je, dbaj o nie.

    Odpowiedz
  8. Weronika
    27 kwietnia 2016

    Nie wiem jak to się stało, że przegapiłam ten wpis. No ślepota mnie dopadła ;-) Tez golę swoje swetry. Bez golarki obecnie ani rusz. Za każdym razem wyglądają jak nowe.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz