Studenci oraz pasjonaci rysunku czy medycyny wiedzą, że proporcje ludzkiego ciała można całkiem dobrze uchwycić, dzieląc to ciało mniej więcej na 8 części, przy czym u osób dorosłych głowa mieści się ok. 7,5 raza w całej długości sylwetki.

Inaczej jest w przypadku przedstawiania sylwetki żurnalowej, czyli rysunku modowego, który rządzi się swoimi prawami. Nie chodzi w nim bowiem o dokładne odwzorowanie rzeczywistości, tylko o natchnienie, inspiracje, pobudzenie nas do marzeń (a te powinny nas z kolei „nakłonić” do zakupów). W rysunku tym sylwetka rozciągnięta jest na 8-8,5 raza wysokości głowy, przy czym istniejąca różnica w całości przypada na nogi. Wygląda to, mniej więcej tak:

 

        proporcje ciała                               proporcje “modelowe”

 

 

Tak naprawdę nie ma więc nic dziwnego w tym, że modelki są wyjątkowo szczupłe, wysokie i bocianonogie. W końcu ich ciała są próbą przeniesienia do rzeczywistości nierealnej sylwetki żurnalowej. Poza tym:

  1. są to w większości nastolatki o typowej dla młodych ludzi, niedojrzałej budowie ciała,
  2. służą jako wieszaki i tak też mają wyglądać,
  3. wyobrażają cielesny ideał projektantów i stylistów, czyli w większości mężczyzn, którzy nie słyną akurat z zamiłowania do kobiecych kształtów i walorów,
  4. awangardowe udziwnienia, przerysowane wzory i szalone kreacje nie potrzebują konkurencji seksownych krągłości i wypukłości, lepiej prezentując się na „neutralnym” tle.

Wnioski nasuwają się same.

 

Mili moi, jeśli uważnie przestudiujemy zdjęcia zmysłowych bogiń ekranu (Rity, Anity, Marilyn czy ze współczesnych Salmy, Monicy, Beyonce), okaże się, że:

  • na pewno nie w długości nóg leży siła ich uroku,
  • nie widać nigdzie wystających obojczyków, kościstych kolan, chłopięcych bioder,
  • są za to miękkie linie ciała i rozmiary dużo powyżej 40 i 70D.

W dodatku fryzjerski i makijażowy kunszt nie są tu bez znaczenia, a ich kuszący wizerunek to również zasługa całego arsenału typowo kobiecych elementów, czyli wysokich obcasów, seksownych dekoltów, dopasowanych i dostosowanych do figury sukienek. No i żadna z pięknych pań nie jest idealna.

My też nie musimy. Mnie wystarcza fakt, że znajomi a wysoce atrakcyjni panowie wcale nie obnoszą się z wydłużonymi, szczupłymi damami. Wręcz przeciwnie, ich żony i narzeczone są jak najbardziej naturalnej urody i o proporcjach 7 i pół.

Teraz miało być roznegliżowane zdjęcie cudu natury, czyli włoskiej, klasycznej piękności Monicy Bellucci. Ale pomyślałam sobie… co tu nam się będą jakieś południowe zjawiska pętały? Bo przeglądając ulubione strony, wpadłam na takie “klimaty” (http://duzeklimaty.blogspot.de/2013/04/couch-potatoes-na-kanapie-na-balkonie.html) i chyba jasnym już jest, że Monica musi poczekać na dogodniejszy moment! Pooglądajcie sobie troszkę moi mili (chociaż i do poczytania, i do pośmiania sporo się tu znajdzie), a ja się w międzyczasie pożegnam.

 

 



Komentarze

  1. Małgorzata TP
    27 maja 2013

    Czyli – co innego podoba się facetom, a co innego lansują modowe obrazki. I my pośrodku, biedne, rozdarte pomiędzy jedną i drugą wizją naszej urody… O rany! Trudne jest życie kobiety :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 maja 2013

      Na szczęście nie jest tak źle Małgosiu:).
      Różnorodność jest cudowna, a różni panowie kochają różne panie… hmm albo innych panów.

      Natomiast różne panie często same nie kochają się wcale.
      I tu jest pies pogrzebany.

      Odpowiedz
  2. Anonymous
    27 maja 2013

    Pani Moniko, jak to jest z tymi nogami? Gdzieć czytałam,że krótkie nogi źle wyglądają w butach na płaskim obcasie i tylko wysokie są odpowiednie. Dlaczego?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 maja 2013

      Wysokie obcasy, wydłużając nogi poprawiają optycznie proporcje sylwetki.

      Mam jednak nieodparte wrażenie, że nie całkiem się Pani na te wysokie obcasy zgadza:).
      Odpowiem więc tak: ambitniejszym i dużo wygodniejszym sposobem, wydaje mi się jednak przeniesienie “środka ciężkości” patrzącego na naszą górną połowę ciała, poprzez
      – podwyższenie talii,
      – zasłonięcie kroku.
      Funkcjonuje najpełniej w spódnicach i sukienkach, w których przy pomocy odpowiedniej lini, długości, rodzajów zaszewek, gorsetowych przeszyć czy miękkich tkanin, najładniej możemy zasymulować pożądane formy i proporcje.
      Skutecznie. I nawet na płaskich obcasach:).

      Serdecznie pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • Anonymous
      27 maja 2013

      A co sądzicie miłe Panie o tunice do wąskich spodni? Takiej ciut zasłaniającej krok. Irensa

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 maja 2013

      Dyplomatyczna odpowiedź: bardzo ładne, wdzięczne połączenie.
      Szczera odpowiedź: bardzo dobre połączenie, zgrabnie maskujące brzuszek i krótki tułów, świetne do długich nóg albo bucików na gigantycznych obcasach.
      Patrzący widzi: dużą (długą) górną połowę ciała i krótszą dolną, zwłaszcza, jeśli góra jest jaśniejsza lub wzorzysta, co często się przy tunikach zdarza. Hmm… nie całkiem o to nam chodzi.
      Tak więc zasłonięcie kroku jest dobrym posunięciem, ale bluzeczka kończąca się dużo poniżej pępka, już nie.

      Doświadczenie mi podpowiada, że jeśli któraś z Pań dobrze się czuje w tunikach, to nie ma tu mowy o krótkich nogach. Wręcz przeciwnie.
      Duży biust jest kolejną opcją. A wtedy wysoka talia może nam przeszkadzać…

      Irenso, Pani dociekliwa życzliwość skłania mnie do pisania elaboratów:). Lubię, tylko kto to dłużej wytrzyma?
      Bardzo ciepło pozdrawiam:).

      Odpowiedz
    • Anonymous
      28 maja 2013

      My, my wytrzymamy i to z niemałą przyjemnością. Już się cieszę na te elaboraty. Irensa

      Odpowiedz
  3. Alicja
    27 maja 2013

    Witaj Moniko..poogladalam sobie “duzeklimaty”.Swietne babki i z ogromnym poczuciem humoru.Sliczne. mlode .Ja jednak nic tam dla siebie nie znalazlam..za kilka chwil bede miala 60 lat..i tu niemal kazdy powie..”co ty tu babciu szukasz-czas wnuczki bawic” i beda mieli racje..tylko ze ja nie che bawic wnuczek, chce je rozpieszczac a sama chce byc “dama w pewnym wieku” i wciaz szukam inspiracji, wiedzy(ktora znajduje u Ciebie) oraz gotowych pomyslow na ciuszki dla mnie.Nosze plaskie obcasy.Pozdrawiam .)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 maja 2013

      Dzień dobry Alicjo:).
      Ja też jestem właśnie na etapie poszukiwań, olśnień i eksperymentów, próbując przy okazji usystematyzować to i owo do użytku praktycznego.
      A babcia i dama to brzmi dumnie. Serdecznie pozdrawiam:).

      Odpowiedz
  4. ja katya
    27 maja 2013

    Zgadzam się, że lansowany na wybiegach typ sylwetki nijak ma się do rzeczywistości. Zastanawia mnie jak to się dzieje, że ubrania, które w zamyśle mają dotrzeć do dojrzałych kobiet [przynajmniej fizycznie w pełni ukształtowanych], są prezentowane na 16-latkach. Przecież w tym wieku ani bioder za bardzo jeszcze nie widać, a i sylwetka nie jest jeszcze na tyle kobieca co u targetu. Weź i zrozum zamysł projektanta:))

    Na duże klimaty też zaglądam, lubię te dziewczyny za ich nieszablonowość. I nie chodzi mi o kształty. Piszą z jajem i nieraz śmieję się czytając ich posty:))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 maja 2013

      Miła Katyu, a ja się cały czas głowię, skąd ja wzięłam te duże piękności z jeszcze większym poczuciem humoru? No tak, u Pani je widziałam pewnie.

      Na swój prywatny użytek mam takie podejrzenie, że dla konfekcji masowej płaska, kanciasta sylwetka jest wybawieniem. W końcu ubranie o kształcie i pojemności litery T, daje sią uszyć 10 razy szybciej, niż dopasowane cięciami do kobiecych kształtów krawieckie mini-dzieło. Jaka oszczędność czasu, kwalifikacji, pieniędzy…!
      I jak tu nie wynieść nabijającej kasę figury do rangi ideału? Troszkę marketingowych manipulacji, jakaś reklama tu czy tam… i gotowe.
      Pozdrawiam ślicznie:).

      Odpowiedz
    • ja katya
      28 maja 2013

      Jeśli tylko mogę to bardzo proszę o zwracanie się do mnie po imieniu:)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 maja 2013

      Zgoda pani Katyu (nie mogłam sobie odmówić ten ostatni raz:).

      Odpowiedz

Dodaj komentarz