Co proszę? Nudny? Chyba nie myślimy o tym samym kolorze.

Owszem, szary wynikający z prostego połączenia bieli i czerni może wydawać się neutralny i odrobinę nijaki, ale już szarość wzbogacona barwnymi niuansami albo szarość rozświetlona połyskiem lub refleksem przechodzi całkowitą metamorfozę, dając nam mnóstwo powodów, aby ją pokochać. 

 

szlachetna szarość

 Mówcie, co chcecie Kochani, dla mnie… po prostu pięknie.

 

Czy szary to szary?

Ludzkie oko rozróżnia około pięćdziesięciu odcieni szarości.
Szarość platynowa, srebrzysta, popielata, gołębia, siwa, kaszmirowa, sina, mysia, stalowa, grafitowa, antracytowa… Pomiędzy perłową poświatą porannej mgły, a metalicznie połyskującym, prawie czarnym antracytem, rozciąga się cały ocean szarych możliwości. Szarość chłodna i ciepła, srebrzysta i przytłumiona, iskrząca i mroczna.

Gdyby położyć wszelkie możliwe tony szarego obok siebie, mogłoby się zdawać, że mamy do czynienia z całkiem różnymi barwami.

 

Dlaczego zimne odcienie potrafią być świetnymi kompanami tych ciepłych?

Aby wydobyć z szarości wszystko co najlepsze, wzbogaca się ją kolorowymi niuansami w aptekarskich dozach.
Wpleciona gdzieniegdzie kropla jasnego, żywego koloru jest prawie niewidoczna na powierzchni tkaniny, ale znacząco wpływa na na ogólną temperaturę barwy.

Tkanina ożywa, jej szarość wydaje nam się fascynująca i wibrująca, wewnętrznie rozświetlona:

 

tweed - metamorfozy szarości

Sporadycznie rozrzucone: żółte, błękitno-zielone i jasno czerwone krople barwnych punktów.

 

 

Delikatny połysk, ulotna poświata albo przejrzysty włos to inny sposób na uwypuklenie walorów najcichszej z barw. Wplecione połyskliwe nitki? Jedwabne refleksy? Prawie niewidoczne lśnienie kaszmirowej przędzy?

Wszystkie te zabiegi mają na celu jedno: wydobycie całej urody tkaniny, jej głębi i natężenia barw:

 

szarość kaszmiru

Dyskretna i spokojna uroda klasycznej szarości kaszmiru. Pasuje do wszystkiego!

 

 

Spójrzmy raz jeszcze na pierwsze zdjęcie od góry.

Nasza spódnica to chłodny, średnio nasycony szary melanż, który doskonale komponuje się z zimną srebrzystością prążkowanej dzianiny, a dzięki pojedynczym, kolorowym nitkom, tworzy również zgrabny zestaw z rozjaśnionym ciepłym beżem jedwabiem dzikich wzorów. Całość, mimo kompletnej różnorodności odcieni, wzorów i faktur, wygląda miękko, harmonijnie i bardzo przyjemnie dla oka.

 

Czy to przypadek, że klasyczne sploty i wzory najpiękniej wyglądają w odcieniach popiołu?

  • Jodełka.
  • Pieprz i sól.
  • Drobna kurza stopka.
  • Niewielka pepita.
  • Krata księcia Walii.

W swym tradycyjnym połączeniu bieli i czerni, z pewnej odległości jawią się nam jako szykowne szarości, które już od dawna doskonale funkcjonują w świecie biznesu jako wyznaczniki określające autorytet, profesjonalizm, władzę i siłę przebicia. Zwróćcie proszę uwagę, nie ma tu mowy o bezbarwnej nijakości:

 

szarości wełnianej jodełki

Klasyczna jodełka w mniej klasycznym wydaniu: wełniany dżersej.

 

 

Co ma wino do szarości?

Soczyste, jaskrawe kolory otulone szarą mgłą tracą na ostrości:

  • żółć staje się miodowym beżem,
  • pomarańcz – wybornym koniakiem najpiękniej wypadającym w skórzanych akcesoriach,
  • intensywna czerwień – kolorem wina: burgundem lub chianti.

Ich znakiem rozpoznawczym staje się przydymiona miękkość oraz dyskretna elegancja, automatycznie awansujące nasze odmienione tonacje do pierwszej ligi stylowych barw:

 

szlachetna czerwień flaneli

Szlachetna i przytłumiona: karmiowa czerwień miękkiej flaneli

 

 

Szara rzeczywistość?

Takie powściągliwe, ale jednocześnie trójwymiarowe i wibrujące wewnętrznym życiem odcienie szarości

1.  pasują większości z nas, w subtelny sposób muskając zmysły patrzących na nas osób,
2.  w plastyczny sposób wydobywają i podkreślają urodę tkaniny, jej fakturę i wzór,
3.  są synonimem wysokiej jakości, klasy i… wyrafinowania.

 

Nie jest bowiem sztuką przyciągnąć wzrok ubierając się w mocne, intensywne czy wyzywające kolory, obok których i tak nikt nie może przejść obojętnie. Czy chce, czy nie. Prawdziwą sztuką jest wydobyć dźwięk i lśnienie tam, gdzie wydawałoby się – wcale ich nie ma.

Chcesz Miła Przyjaciółko wyglądać jak ktoś, kto nie musi nikomu niczego udowadniać? Jak ktoś, kto bez rozgłosu, łagodnie, ale skutecznie potrafi przesłać sygnał „oto jestem”? Noś szarość. Najlepiej od stóp do głów.

 

 

Dzień dobry Miłe Panie
Obserwujecie sobie? Strasznie miło mi Was widzieć. Mam na imię Monika:))

 



Komentarze

  1. liwias
    21 października 2013

    Szarość potrafi być bardzo elegancka i jest dobrym tłem dla innych barw. Bardzo lubię połączenie chłodnej szarości z fuksją.
    A u mnie też ostatnio szaro się zrobiło :)

    Odpowiedz
  2. LolaJoo
    21 października 2013

    cudny post. :) bardzo . A ja szary kolor w każdej odmianie uwielbiam. Zaraz po żółtym :)

    Odpowiedz
  3. MONAfaktura
    21 października 2013

    Uwielbiam Cię czytać – takie mądrości piszesz. Niby wszystko takie oczywiste, a jednak się ich nie dostrzega. Dzięki Ci za ten post :)

    Odpowiedz
  4. Anonymous
    21 października 2013

    Dzięki za cudne słowa o moim ulubionym kolorze.
    Właśnie dziergam szaro-srebrny sweterek, oraz drugi- antracytowy z szaro-srebrnymi akcentami.
    W szarościach czuję się zawsze na miejscu. Prostota, umiar, elegancja.

    pozdrawiam

    elka znad morza

    Odpowiedz
  5. Monika Frese
    21 października 2013

    Hej, Dziewczyny Kochane!
    Ale dałyście mi “power” na drugą połowę dnia:).
    Bardzo mi się przyda, bo mam dzisiaj tutaj prawdziwe urwanie głowy!

    Ściskam Was wszystkie po kolei: i Liwię, i Lolę, i Monę, i Elę. I lecę:))

    Odpowiedz
  6. bastamb
    21 października 2013

    No, kochana, taka pochwała szarości…ale słuszna…szary to mój kolor, zawsze to niej wracam i lubię od stóp do głów….Ty to potrafisz nazwać te wszystkie odmiany szarości, podziwiam za wiedzę Moniko…pozdrawiam…buziaki…

    Odpowiedz
  7. Vintage Cat
    21 października 2013

    Podobają mi się szarości, co więcej – zgadzam się z Twoim wpisem w 100%. Sama jednak czuję się w takich barwach mdło i nijako – nic nie poradzę ;) Jeżeli już wybieram szary, to niemal zawsze uzupełniam go jakimś intensywnym kolorem – kobaltem, czerwienią, amarantem.
    O – lubię np. połączenie jasnoszarego płaszcza z “karmelowymi” kozakami :)

    P.S. Zestawienie panterki z szarościami – cudowne!

    Odpowiedz
  8. szyciemojedrugiezycie
    21 października 2013

    Bardzo lubię szary kolor we wszystkich jego odcieniach! Zawsze jednak staram się dodać mocno kontrastujący dodatek! idealne na jesień/zimę!

    Odpowiedz
  9. Monika Frese
    21 października 2013

    Hej, to znowu ja:).
    Ale kolorowe dodatki psują mi cały efekt. Hmm… z wyjątkiem rudości, koniakowych karmelów i beży.
    Szarość i ciepły odcień skóry? Albo futra?! Tak, tak, tak!

    Dziękuję Moje Miłe. Dobranoc. Po prostu padam:)

    Odpowiedz
  10. Małgorzata TP
    22 października 2013

    Och Szary …. Tak pięknie udaje, że jest miękki, i można się paskudnie czasem nabrać :(

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 października 2013

      Tylko, jeśli ktoś by nie pomacał, nie pomiętosił i nie przestudiował metki.
      Nie martw się Małgosiu, Tobie przecież to nie grozi… jakby co, masz pomocne ściągi w telefonie:))

      Odpowiedz
  11. Irensa
    23 października 2013

    Post rewelacyjny! Szarości fascynujące! Nic dodać, nic ująć! Dzięki!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz