Wyłącznie w taki, w jaki same chcemy.

Bo choć prawdą jest, że intuicyjny wybór barw często zależy od aury i pogody, to jednak to, czy jakieś ubranie nadaje się do noszenia latem czy zimą określa nie kolor, ale tkanina z której jest wykonane. Jej rodzaj, jej splot i jej właściwości.

Kolor a pora roku

Ta sama gama odcieni, ale całkiem różne właściwości i przeznaczenie.

 

Kolor w rytmie sezonów 

Nie tylko pory roku ze swoim specyficznym natężeniem światła, temperaturą powietrza i otaczającą przyrodą wpływając bardzo mocno na nasze samopoczucie i nastrój, podszeptują nam taki, a nie inny wybór kolorów. Również przemysł odzieżowy podsuwa nam regularnie “najlepsze” rozwiązania kolorystyczne, mające ułatwić nam poruszanie się w szybko zmieniającym się świecie aktualnych trendów.

Z naturalnymi albo podświadomymi skłonnościami trudno jest walczyć, zresztą nie ma wcale takiej potrzeby, ale ponieważ prognozowanie kolorystyczne jest bardzo lukratywnym zajęciem obejmującym nie tylko branżę mody lecz również sektor kosmetyczny, wyposażenia wnętrz czy samochodowy, mam (nie)śmiałe podejrzenie, że sezonowe zmiany karty kolorów zachęcają tylko i wyłącznie do ciągłych zakupów nakręcając tym samym karuzelę mody i przynosząc korzyści głównie handlowcom.

Nam, czyli mnie i Tobie Miła Przyjaciółko, niekoniecznie.

 

Kolor a rodzaj tkaniny

Weźmy pierwszy z brzegu przykład: delikatne, rozmyte pastele w kolorach powietrza, które regularnie i rok w rok zapowiadają nadejście łagodnych, słonecznych dni i tradycyjnie przypisane są wiosenno – letniej palecie barw.

Jeśli kochasz pastele i nie rozstawałabyś się z nimi ani na krok, dlaczego miałabyś się ograniczać wyłącznie do kilku miesięcy? Odpowiedni rodzaj materiału, właściwa kompozycja włókien i już jesteś uzbrojona na każdą pogodę, niepogodę i okoliczności. Popatrzmy:

 

Wygodna, oryginalna tunika? A może sukienka na upały?

Lniana krepa w kolorze mlecznego błękitu to typowo letnia tkanina charakteryzująca się: luźnym, nieregularnie swobodnym splotem, przewiewną, półtransparentną strukturą, orzeźwiająco – chłodzącą naturą właściwą dla lnu.

Lniana krepa

Wizytowy kostium albo spodnie capri na eleganckie letnie wieczory? 

Jedwabny atłas w kolorze zachmurzonego nieba: gładka i pięknie reflektująca światło opcja na mniejsze i większe całoroczne uroczystości.

 

 

Zimowy płaszcz? Przytulna kurtka do opatulania?

Gołębio- szary błękit wełnianego weluru z dodatkiem kaszmiru: szlachetna, lekka i bardzo ciepła alternatywa dla wszechobecnych zimowych czerni.

 

 

A jeśli tak jak ja przepadasz za głęboką i nasyconą barwą czerwieni dojrzałego wina, tak znamienną dla kolorowych trendów przypisanych ponurym i deszczowym miesiącom? Na szczęście jesienne odcienie wrzosów i jagodowych owoców nie są zarezerwowane wyłącznie dla tej pory roku. W zależności od rodzaju powierzchni tkaniny, jej miękkości i wewnętrznego ciepła mogę je nosić przez cały rok. Przekonajmy się razem:

 

Piękna, ciepła i mięsista wersja zimowa: dwustronna płaszczowa wełna w kolorze wina doprawionego kropelką fioletu.

Dwustronna płaszczowa wełna w kolorze wina

Gładka, lekka i o papierowym, lekko szeleszczącym dotyku: doskonała na pory przejściowe wiśniowa, bawełniana popelina przyprószona srebrzystą poświatą.

Bawełniana popelina: wino z srebrzystą poświatą

 

Wszystko inne niż nudna codzienność: utrzymana w karminowej kolorystyce delikatnie opalizująca koszulowa bawełna z klasycznym, ale w tym wydaniu wyjątkowo dekoracyjnym, wzorem jodełki.

Koszulowa popelina: opalizujący karmin

 

 

Wnioski?

1. Oczywiście, całkiem spora grupa ubrań może być noszona (w odpowiednim towarzystwie) przez cały rok. Jednak lniana sukienka w czekoladowym brązie, która tak przyjemnie chłodzi rozpaloną skórę latem, właśnie z tego powodu zarezerwowana jest wyłącznie dla gorących miesięcy i już na początku września wędruje na samo dno szafy. Jej kolor nie ma tu bowiem nic do rzeczy i to pomimo, że swoim odcieniem fantastycznie pasowałaby do koloru nowego jesiennego trencza.

 

2. To my same określamy, które kolory najpełniej harmonizują z naszą urodą, z naszym temperamentem, z naszymi aktualnymi skłonnościami i samopoczuciem. Jeśli wsłuchamy się same w siebie, intucja z pewnością nas nie zawiedzie i będziemy instynktownie sięgać po “nasze” odcienie, które staną się z czasem wyznacznikiem osobistego, niepowtarzalnego stylu.

 

3. Kolory – niezależnie od pory roku – symbolizują uczucia i są odpowiedzialne za pozawerbalną wymianę informacji z otoczeniem. W połączeniu z takim, a nie innym sposobem bycia wysyłają one silne komunikaty, na które możemy mieć całkowity wpływ… ale tylko wtedy, jeśli nie będziemy ulegać sezonowym trendom, zawsze wybierając kolory z rozmysłem.

 

 

Miłe Przyjaciółki, Drodzy Goście
nasze wnioski są oczywiste, ale wiem, że nie daliście się nabrać. Przecież wszyscy wiemy, że ten wpis powstał przede wszystkim po to, żeby usprawiedliwić moją nieodpartą, całoroczną miłość do czerni.
Wybaczycie mi, proszę?

 



Komentarze

  1. Barbarossa
    6 marca 2014

    Moniko, Ty w czerni wyglądasz genialnie. Ja to jestem taka kolorowa papużka. Okres czerni oraz szarości miałam i to dosyć długo. Teraz zmieniam kolory w zależności, na który mam ochotę. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    Odpowiedz
  2. 555
    6 marca 2014

    jak można nie wybaczyć po tak pięknej opowieści o tkaninach..? uwielbiam..

    Odpowiedz
  3. Irensa
    6 marca 2014

    No tak, oczywiście! Doceniam piękno zachmurzonego atłasem nieba, podziwiam gołębie kolory welurowej wełny,koszulowa bawełna wygląda niezwykle szlachetnie,ale… Ale ja podzielam miłość do czerni, chociaż nie bezwarunkowo! Bo czy jest tu też miejsce dla czerwieni, takiej mocnej, nasyconej, soczystej zwanej szkarłatem? Dla mnie to związek doskonały.Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  4. Monika Frese
    6 marca 2014

    Cześć dziewczyny,
    kolorowo czy też nie, dziś wieczorem wszystko jest dozwolone. Nawet ten ognisty szkarłat w połączeniu z czernią, ale… wyjątkowo ma się rozumieć!

    Czy bardzo widać jak wycofuję się chyłkiem w kierunku sypialni? Dobranoc:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz