Nudny, solidny i przewidywalny? Nic z tych rzeczy. Utrzymany w zgaszonych, średnio nasyconych tonacjach szarości i beży, klasyczny ideał jest elegancki i wysmakowany. Do tego świetnie wkomponowuje się w klimaty jesieni – porę roku, w której moda na nowo zaczyna doceniać spokojną kolorystykę i ciepłe, szlachetne materiały.

 

Beż i szarość. Tylko dwa kolory, a garderoba natychmiast emanuje szykownym dystansem. Alpaki, kaszmiry, weły i jedwabie, czyli tkaniny o miękkim, rasowym chwycie pogłębiają ten efekt, ponieważ szlachetny włos pięknie reflektuje światło, obdarzając powierzchnię materiału subtelnym refleksem*. W rezultacie otrzymujemy to, co klasyczna dziewczyna lubi najbardziej – esencjonalnie dojrzałą, dyskretną powściągliwość.

*Sposób w jaki światło załamuje się na powierzchni, jest bardzo ważny z punktu widzenia jakości oraz plastycznej ekspresyjności materiału, ale mówimy tu o refleksie, a nie o połysku. Intensywny połysk zmienia szarość w srebro, a beż w złoto i w przypadku klasycznego ideału jest zwyczajną przesadą.

 

klasyczny ideał ponadczasowościfot. Hugo Boss (szary golf i spodnie);  kiomi-zalando.pl (czółenka);  burdastyle (spódnice: beżowa 8/2010, mod. 128, w jodełkę 9/2012, mod.128; bluzka 9/2010, mod. 109C, peleryna )

 

Widać jak na dłoni – klasyczny ideał sprzyja filozofii namawiającej do tego, żeby wybierać najlepsze na co można sobie pozwolić.

Bluzki z jedwabnej krepy, idealnie dopasowanej ołówkowej spódnicy, wełnianych spodni na podszewce albo peleryny z alpaki nie kupuje się co sezon od nowa. To są pojedyncze, doskonale ponadczasowe sztuki, które dają się komponować i uwspółcześniać w różnych kierunkach bez końca.

 

 

 

Szarości i beże mają jeszcze jedną genialną zaletę – są na tyle neutralne, że pozwalają zabłysnąć na swoim tle drapieżnym wzorom i odważnym kolorom, ale całość zawsze pozostaje elegancko wstrzemięźliwa:

 

klasyczny ideał z koloremfot. burdastyle (jw. oraz bluzki: szyfonowa 3/2010, mod. 122A, z baskinką 8/2013, mod. 115)

 

Czarne spodnie do rubinowego jedwabiu z baskinką zmienią ten zestaw w wieczorowy, a czarna spódnica do egzotycznego szyfonu będzie wyglądać ostro, ale jednocześnie banalnie.

Szarość i beż mają moc poskramiania takich mocnych charakterów sprawiając, że stają się one nienaganną, wytworną codziennością.

 

 

 

Klasyczny ideał? Nowocześnie, ale na pewno nie w rytmie kalejdoskopowo zmieniających się przebojów mody.

Owszem, jest już prawie regułą, że moda cyklicznie “odkrywa” od nowa to, co w Twojej szafie wisi od zawsze. Ale tak właśnie jest z ponadczasowym klasycznym ideałem – on się naprawdę nie starzeje.

 

 

 



Komentarze

  1. Monika
    5 października 2015

    Uważam, że wiele Polek wygląda w beżu nieciekawie – mam tu na myśli te wszystkie jasne i ciemne myszate blondynki z jasną cerą. Sama go nie noszę, zastępując szarością we wszystkich możliwych odcieniach, do której dokładam inne kolory. Z pewnością są kobiety, które mogą nosić beż nie-na-dole, ale na ulicach nie widuję ich zbyt wiele.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 października 2015

      Wiesz, że już dawno zastanawiał mnie ten fenomen? Dlaczego tak wiele kobiet wygląda w beżu nieciekawie? Moje wnioski sprowadzają się do dwóch spostrzeżeń:

      1. beż bawełnianej gabardyny (tak często widziany w postaci płaszcza typu trencz), to jest zupełnie coś innego niż beż wełnianego weluru (tak rzadko widziany w jakiejkolwiek postaci), a beż pierwszej lepszej dzianiny w niczym nie dorównuje beżowi pierwszorzędnego kaszmiru. Powód? Między innymi wspomniany już wyżej refleks szlachetnego włókna, który sprawia, że pozornie nijaki kolor przechodzi prawdziwą metamorfozę.
      Znalazłam kiedyś taką stylistyczną teorię, która zapewniała, że wystarczy nosić beż z dużą ilością złota (tzn. “złota”), żeby wyglądać jak milion dolarów (chodziło o to, w jaki sposób tanimi środkami zapewnić sobie look á la żona milionera :-) Tak właśnie wygląda spłycona i zniekształcona wersja ożywiającego refleksu – efekty niestety, widzimy na co dzień.

      2. Z beżem jest tak, jak z opisywanym przez mnie brązem – żółte odcienie sprawiają, że cera Słowianki nabiera chorobliwie bladego, nieświeżego wyglądu. Taka cera najbardziej lubi jasny, piaskowy beż (chętnie z szarym albo różowym półtonem), który nawet w sztucznym świetle wygląda miękko i atrakcyjnie.
      Nie wiedzieć czemu, w sklepach przeważają zupełnie nietwarzowe ciepłe beże. Chociaż… być może właśnie dlatego w takim np. Benettonie nie można dostać żadnej dzianiny w odcieniu piasku. W końcu projektuje je ktoś o smagłej karnacji, przyzwyczajonej do rozgrzanego słońcem nieba Italii. I ten ktoś w żółtawych beżach wygląda doskonale.

      Odpowiedz
      • Monika
        6 października 2015

        Rzeczywiście, jak się tak trochę pozastanawiałam (bardzo przyjemnie jest oddawać się rozmyślaniom nad kolorami), to doszłam do wniosku, że chłodny beż pojawia się w mojej szafie i nie mam nic przeciwko temu. Tylko trudno kupić takie kolory beżu. I teraz chyba zacznę na nie polować, bo ten kolor faktycznie daje plus sto do wytworności, kiedy chcę wyglądać onieśmielająco :)

        Odpowiedz
  2. Agnieszka M.
    5 października 2015

    Tak mi przyszło do głowy ostatnio – czy na pewno klasyczna jestem, skoro uwielbiam kieszenie, kaptury i plecaki?
    Szarość jak najbardziej, wspaniały kolor. Beż coraz mniej u mnie, bo jakoś potem do niczego nie pasuje, a to nie mój najlepszy kolor. Za to granat ostatnio mocno.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 października 2015

      Granat jest piękny, ale mam wrażenie, że świetnie broni się sam. A beż? Jak to do czego? Do tych wspaniałych szarości.

      Czy klasyczna dziewczyna może lubić kieszenie, kaptury albo plecaki? Może, ponieważ prawie nigdy nie jesteśmy czystymi archetypami jakiegoś stylu, raczej złożonymi stylowymi mieszankami. Poza tym same zmieniamy się nieustannie, więc to, co było aktualne jakiś czas temu, dzisiaj już wcale nie musi.
      Kieszenie, kaptury i plecaki wskazują na typ naturalny, ale kreatywnej dziewczynie też mogłyby się podobać. Wiesz, co? Zrób sobie od nowa test, przeczytaj charakterystykę wszystkich typów po kolei i przeanalizuj wnioski pod kątem swoich obecnych nawyków i potrzeb. Ciekawe… zrelaksowana klasyka czy może raczej klasyka z kreatywnym zacięciem? Być może sama się zaskoczysz :-)

      Odpowiedz
  3. Weronika
    5 października 2015

    A ja się szykuję do uszycia sukienki z merynoskiej wełny, szarej, z rękawem lekko za łokieć, o ołówkowym kroju i dekoltem z wycięciem w szpic, ale nie głębokim. A może lepiej dekolt półokrągły? Hmm, muszę jeszcze pomyśleć. To ma być taka trochę uniwersalna sukienka, na wiele okazji, elegancka, bez udziwnień. Mam nadzieję, że posłuży mi wiele lat. Jeszcze tylko dokupię podszewkę. To właśnie Pani mnie przekonała, że sukienka z wełny na jedwabnej podszewce, z kaszmiru czy innego porządnego materiału będzie mądrzejszym wyborem niż ta z poliestru. Choć droższa. Koleżanki się śmieją, że szyję u krawcowej i chodzę w wełnianej sukience latem (cool wool, oczywiście pojęcia nie maja co to takiego), a same wciąż wymieniają garderobę i co sezon szukają butów na zimę czy szalika. Koszmar. Aaaa, bym zapomniała, piękne kolczyki.

    Pozdrawiam, Weronika

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 października 2015

      Szara wełenka na jedwabnej podszewce, dopasowana, z niewielkim dekoltem i elegancką długością rękawa 3/4… co można jeszcze dodać do opisu tej perfekcyjnej sukienki? Ponadczasowa klasyka.

      Temat dekoltów na pewno zasługuje na poważne potraktowanie, więc może tylko króciutko, do rozważenia:
      – wąskie, spiczasto wykończone dekolty wyszczuplają tułów i wysmuklają szyję (a im głębszy dekolt, tym mocniejszy efekt), natomiast te niewielkie i zaokrąglone najlepiej wyglądają w połączeniu z drobną, szczuplutką figurą o małym biuście;
      – nie jest źle, jeśli kształt twarzy nie-odwzorowuje się w formie dekoltu, tzn. zaokrąglonej buzi ładnie w w dekolcie o kanciastym zarysie (w szpic, karo, w kształcie serca), a tej kanciastej w zaokrąglonym.
      Bardzo ładnym i bardzo eleganckim kompromisem między tymi dwoma wariantami jest okrągły dekolt z rozcięciem (tak jak w szarej sukni na zdjęciu tytułowym w “Ponadczasowym ubraniu”). Ale ta obok, czerwona, też ma genialny dekolt, ponieważ układane fałdki fantastycznie dodają objętości… tu i tam (jeśli podoba się Pani ten pomysł Weroniko, proszę zajrzeć tutaj, gdzie pokazywałam model szyty dla klientki o bardzo szczupłej sylwetce).

      P.S. Śmieją się, dziwią i docinają? Hmm… kultura ubioru nie jest niestety dobrem powszednim, ba… w niejednym towarzystwie zwyczajny len uchodzi za ekstrawagancję.

      I ja ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Weronika
        6 października 2015

        Bardzo dziękuję za lekcję o dekoltach. Z tego opisu wynika, że dla mnie szpice nie są dobrym wyborem. Dekolt zatem będzie okrągły. I te zakładki też są piękne. Nawet zrobiłam im zdjęcia i pokażę krawcowej. Oj, coś czuję, że sukienka będzie piękna.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          7 października 2015

          Weroniko, nie śmiem Panią prosić, ale byłabym szczęśliwa, gdybym dostała… kiedyś, gdy suknia będzie już gotowa, być może… foto.

          Odpowiedz
          • Weronika
            7 października 2015

            Z chęcią prześlę zdjęcie, gdy już sukienka będzie gotowa. Podszewka dzisiaj doszła, więc mogę działać.

          • Weronika
            20 października 2015

            Pani Moniko, z pewnych względów uszycie sukienki muszę przełożyć na inny termin, ale jak już będzie gotowa, to wyślę zdjęcia.

  4. Katarzyna
    5 października 2015

    Szary – zawsze i wszędzie :) Beżowy mam jedynie trencz, nie przepadam za tym kolorem. Jednak z uwagi na to, że wybrałam zimny odcień właśnie, wyglądam zaskakująco dobrze. Ach, no i szpilki!

    Kolejny bardzo ciekawy wpis :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 października 2015

      Zaskakująco dobrze? I dobrze! Bo trencz musi, po prostu musi być beżowy.

      To, że nie tylko ja doceniam urodę szarości, cieszy mnie przeogromnie. Ale to, że jak się okazuje, w sklepach da się jednak znaleźć chłodne odcienie beżu, sprawia mi jeszcze większą radość! Naprawdę, niektórym nie potrzeba wiele do szczęścia :-)

      Odpowiedz
      • Katarzyna
        8 października 2015

        Ja znalazłam chłodne trencze w Marks&Spencer (tańsza wersja, ale wodoodporna i poliestrowa) i w sklepie Reiss (lyocell). Nie znalazłam na razie nic bawełnianego w takim odcieniu- ale przyznam, że nie szukałam zbyt wnikliwie :) Muszę się na wiosnę dokładniej rozejrzeć.

        Odpowiedz
  5. Wiktoria
    6 października 2015

    Już bym chciała tak się ubrać! Cudne rzeczy. Przez pewiem okres unikałam i szarości i beżu, czułam się w nich rozmyta. Okazało się jednak, że jestem stonowanym latem i takie kolory są właśnie dla mnie. Muszę tylko dobierać zimne odcienie. A te szlachetne tkaniny…ach!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 października 2015

      Wrażenie “rozmycia” miało pewnie związek właśnie z którymś z tych mało twarzowych, problematycznych odcieni. Chociaż z drugiej strony – sądzę, że do beży i szarości trzeba po prostu dojrzeć. Niektóre z nas dojrzewają szybciej, inne później, a całkiem spora grupa… wcale.

      Zgadzam się z każdym wykrzyknikiem. Cudne! I na szczęście wszystkie dadzą się uszyć :-)

      Odpowiedz
  6. Irensa
    6 października 2015

    “Wybierać najlepsze na co można sobie pozwolić” – dobrze brzmi! Wczoraj zrobiłam test na ulubiony kolor. Wyszło czarny i właśnie szary. Że czarny to wiedziałam prawie od zawsze, a że szary to dopiero od niedawna. Szare beże z leciutkim połyskiem są cudnie rasowe. Z połyskiem? No nie.. Z subtelnym refleksem, o tak!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      7 października 2015

      A propos dojrzewania :-) Szary beż – taupe – jest przepiękny i chyba nie bez powodu nazywa się go kaszmirowym beżem. “Kaszmirowy” przemawia do wyobraźni i zawiera w sobie tak wiele: miękkość, głębię, refleks… I rasową klasę też.

      Odpowiedz
  7. Agnieszka M.
    8 października 2015

    Kupiłam sobie dziś grafitowy kardigan z małą, ale zawsze domieszką kaszmiru i jedwabiu.
    Uszyłam szarą spódnicę wreszcie. Normalnie robię się na szaro.
    Relaks, a nie kreatywność – przynajmniej nie w ubiorze. W innych dziedzinach próbuję być twórcza.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      9 października 2015

      Zrobiona na szaro? Mój ideał :-)

      Właśnie plącze mi się po głowie taka myśl… w końcu trzeba dużej dawki wyobraźni i wyczucia, żeby w szarościach nie wyglądać jak bura mysz.

      Odpowiedz
  8. Monika Frese
    21 października 2015

    Weronika:
    Dziękuję, nigdzie mi się nie spieszy :-)

    Odpowiedz
  9. A co po domu? | Lady and the dress
    30 października 2015

    […] o których rozmawiałyśmy przy okazji Klasycznego ideału ponadczasowości – zajrzyj do komentarzy tego wpisu, jeśli masz ochotę dowiedzieć się […]

    Odpowiedz
  10. Anna
    26 listopada 2015

    Dziękuję za podpowiedź. Mam taką ciemną spódnicę w jodełkę i zastanawiałam się co będzie do niej pasować. Beżowa kobieca bluzka będzie doskonała, na początek. Przede mną wymiana garderoby. Od sierpnia postawiłam na kobiecość, jakość i odrobinę tajemnicy. Duża część moich ubrań już nie spełnia tych kryteriów. Tak jak nie ma już tej części mnie, która te ubrania przez lata wybierała. Do zobaczenia, do przeczytania Pani Moniko.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 listopada 2015

      Jodełka, ze swoim odrobinę męskim urokiem, bardzo zgrabnie wpasowuje się w koncepcję szafy opartej na elegancji, jakości i tajemniczej kobiecości. Zresztą jedwabna beżowa bluzka, która jest klasą sama w sobie, również.
      Pochlebia mi, że zaczyna Pani swoją nową podróż właśnie ze mną. Do kolejnego miłego razu Anno :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz