Nastrojowy koncert w intymnej atmosferze. Albo romantyczna kolacja w przytulnej restauracji.

Jest wiele wizytowych okazji, na których suknia koktajlowa lub wieczorowa wyglądają nieadekwatnie do sytuacji, nie pasując ani do okoliczności, ani do strojów towarzyszących nam osób. Czy jesteśmy zaproszone na swobodne party urodzinowe w dużym gronie czy też wybieramy się na spektakl sztuki nowoczesnej w eksperymentalnym teatrze – podczas takich wyjść nie chcemy czuć się wystrojone ani przesadnie wytworne. Postawiłybyśmy za to chętnie na bezpretensjonalny szyk i subtelne podkreślenie niecodziennego charakteru sytuacji.

  1. Jak więc ubrać się na taki nieformalny wieczór, nie rezygnując przy tym z atrybutów odświętnego nastroju?
  2. Co założyć na uroczystą chwilę, kiedy jesteśmy pewne, że inni goście będą prezentować raczej niewybredny luz niż wysmakowaną elegancję?

 

Dobra baza to podstawa

Wybierzmy jedną z naszych ulubionych sukienek. Codzienną. Zwyczajną – niezwyczajną. Taką, której kolor podkreśla tonację naszej skóry i wydobywa głębie odcieni koloru włosów. Taką, której krój uwypukla pięknie atuty naszej sylwetki, akcentując to, co same w sobie lubimy najbardziej.

Mój wybór to prosta i nieskomplikowana szara suknia, która niepostrzeżenie przewijała się nam tu już parokrotnie. Jej siła i urok tkwią w nie-głośnych efektach oraz idealnym dopasowaniu do linii ciała. Ciężki, mięsisty dżersej zachowuje swoją formę bez względu na okoliczności (nie pozwalając na żadne odznaczanie się albo oblepianie), a melanżowa szarość, której od zawsze jestem wierna, stanowi wymarzone tło dla eksperymentów i niespodzianek. Oraz rudych włosów, oczywiście.

 

Dzień dobry, akurat wybieram się do pracy:

 

dziennie2980px

 Sukienka szyta na miarę – atelier Frese,

Zamszowe kozaczki w kolorze czekolady – Giuseppe Zanotti, Brosza – Bijou Brigitte

 

 

Magia dodatków

Aby wprawić się w odświętny nastrój będziemy potrzebowały teraz kilku upiększających, ozdobnych akcentów. Dla każdej z nas będzie to coś innego. Jeśli nosisz na co dzień nieskomplikowaną fryzurę, burza loków albo kunsztownie upięte włosy będą stanowić miłą odmianę. Jeśli na co dzień chodzisz w płaskich butach, wyższy obcas z pewnością nastroi cię okazjonalnie. Jeśli lubisz błyskotki, a codzienne obowiązki narzucają umiar i dyskrecję, to teraz jest właśnie dobry moment na migotliwe i skrzące się metamorfozy…

Ponieważ mojemu temperamentowi odpowiadają klasyczno – romantyczne aranżacje, mój wybór nie mógł być inny: wyrazisty makijaż z czerwienią w roli głównej (na co dzień wybieram jasne, rozświetlające odcienie i nie maluję paznokci), odrobina złota i połysku (nie, srebro stanowczo nie; srebro plus popiel są takie przewidywalne) oraz – przedmiot mojej dumy i radości – przypięte do dekoltu kwiaty mieniące się różnymi odcieniami gołębich szarości.

 

Po całym dniu jestem odrobinę zmęczona, ale wieczór zapowiada się nastrojowo:

 

wieczorem980px

Czarne kozaczki z zamszu – Emma Lou, Torebka – Zara, Brosza z kwiatów – sama sobie zrobiłam

 

 

W takiej znanej, sprawdzonej, a jednak zaskakująco odmienionej sukience nawet w kompletnie obcym otoczeniu będziemy czuły się pewnie i bezpiecznie, a pełne uznania spojrzenia, będące wynikiem naszych prostych lecz nieszablonowych starań, wprawią nas w szampański nastrój i sprawią, że nasz kameralny wieczór będzie kompletny i wyjątkowy.

 

 

Lepiej przesadnie czy niepozornie?

Na koniec jeszcze mała uwaga dla tych z nas, które zastanawiają się właśnie po co tyle zachodu, pisania i zawracania głowy. W końcu “jeśli chcę założyć koktajlową sukienkę na mały wieczór, to kto mi zabroni? Inni sami są sobie winni, jeśli ubierają się byle jak. Poza tym, przecież lepiej i kulturalniej jest wyglądać zbyt elegancko niż zbyt na luzie!”

Nie dajmy sobie zamydlić oczu taką dość niedojrzałą postawą i skłonić do bezcelowych dywagacji czy lepiej wyglądać over – czy underdressed. Dajmy za to dobry przykład klasy i kultury osobistej, skupiając się przede wszystkim na ludziach, a nie na ciuchach. Mamy przecież zamiar spędzić miły wieczór i chcemy, żeby również inni czuli się dobrze w naszej obecności.

 

 



Komentarze

  1. Katarzyna
    31 sierpnia 2015

    Świetna sukienka, szkoda, że nie szyjesz w Polsce :(

    Odpowiedz

Dodaj komentarz