13 maja 2018 / Prosto z atelier / 44 komentarze

Najmilsze Przyjaciółki, pewnie że należy się Wam słowo wyjaśnienia. Stęskniłam się za Wami przez te kilkanaście miesięcy okropnie, a przy okazji wyszło mi na to, że bez bloga da się żyć… ale co to za życie?

Wiecie jak to jest? Serdeczne Koleżanki nie odbierają moich telefonów nie mogą mnie już słuchać, bo ja ciągle o blogu. Osobisty Mąż chce się wyprowadzać nie może mnie już słuchać, bo ja ciągle o blogu. Rodzona Mamusia raptem nie ma dla mnie czasu nie może mnie już słuchać, bo ja ciągle o blogu…

 

A na serio? Gdy od czasu do czasu, któraś z Was pytała mnie czy zamierzam wrócić na bloga, odpowiadałam jej dokładnie tak, jak czuję: “Chciałabym. Ale się boję”. Tak, to prawda, miałam sporo czasu do namysłu oraz wyciągnięcia wniosków, ale i tak obawiam się różnych rzeczy. Najbardziej tego, że znowu polegnę pod lawiną korespondencji, czyli pytań i próśb o poradę, o wyrażenie opinii, o recenzję, o zareklamowanie tego czy tamtego, o napisanie artykułu albo zrobienie projektu (zdumiałybyście się jakie życzenia i oczekiwania miewają osoby, które po raz pierwszy albo zupełnie przypadkowo wpadły na Lady and the dress).

 

Rozum upiera się, że jeszcze sobie wszystkiego dobrze nie przemyślałam: “A co z nową formą bloga? Z nowym logo? Z nową koncepcją formularza kontaktowego?” “Chciałaś przecież opracować strategię współpracy!” “Miałaś przygotować harmonogram tematów!” “Powinnaś… “

Serce mówi mi: “Zrób to! Przestań się zadręczać dziewczyno i po prostu pisz. Spokojnie, bez pośpiechu i w swoim rytmie. A po drodze będziesz sobie planować, konkretyzować i zmieniać do woli.”

 

Aha. No to już wszystko jasne. Przecież ja zawsze robię to, co dyktuje mi serce.

 

Monika Frese - już jestem z powrotem

Hej! Halo! Cześć Dziewczyny! Cieszę się, że znów tu jestem :-)

 

 

Od czego by tu zacząć?

 

P.S. Jeżeli szukasz i szkasz, ale nie znalazłaś jeszcze swojego wymarzonego trencza, zajrzyj na mój fb. Opisuję tam moje odkrycie dziesięciolecia: przestałam oszczędzać na oryginał i kupiłam sobie za jednym zamachem dwa świetne egzemplarze (które razem kosztują tyle, co 1 rękaw płaszcza od Burberry).

 

 



Komentarze

  1. Basia
    13 maja 2018

    Dzień dobry :)
    co prawda nigdy się jeszcze nie odważyłam napisać żadnego komentarza, ale Twój powrót! – lepszej okazji nie będzie! Tak bardzo się cieszę, że będzie można ponownie cieszyć oczy, serce i duszę tym, czym zechcesz się z nami wszystkimi podzielić :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    B.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      13 maja 2018

      Cześć Basiu, nie mogłabym życzyć sobie milszego “dzień dobry” po tak długiej przerwie!
      Ja również Cię ślicznie pozdrawiam i mam nadzieję, że teraz, kiedy przełamałyśmy już pierwsze lody, będziemy sobie częściej rozmawiać :-)

      Odpowiedz
  2. Marlena
    13 maja 2018

    Jakże się cieszę!!! Z Twojego bloga bije taki spokój i dojrzałość, ale to co mnie najbardziej zachwyciło to ten kontakt z czytelnikami w komentarzach :) nawet jesli blog będzie czasowo zawieszany w przyszlosci to i tak czytelnicy będą wierni, więc proszę pisz kiedy chcesz, kiedy możesz, my tu i tak będziemy :)

    Odpowiedz
  3. Aga
    13 maja 2018

    Witaj Moja Najmilsza! No nareszcie wrocilas!
    Ciesze sie niezmiernie, ze bede mogla delektowac sie nowymi wpisami i wszystkimi wspaniolosciami, o ktorych bedziesz pisac.
    Welcome back 😍.
    P.S. A telefony zawsze od Ciebie odbieram 😉

    Odpowiedz
  4. katarzyna
    13 maja 2018

    Cudownie!!!
    Dzień dobry Moniko, naprawdę bardzo się cieszę, śledziłam bloga gdy go pisałaś, czytałam wiele razy ponownie jak nie pisałaś…. i czekałam z nadzieją;))) A może jednak? I proszę – było warto :)))) Ściskam i oczywiście czekam na wpisy ;)

    Odpowiedz
  5. Paulina
    13 maja 2018

    Moniko, nawet nie wiesz, jaką radość sprawił mi mail o nowym wpisie. Poznałam bloga podczas Twojej nieobecności i wyczekiwałam powrotu nie wiedząc, czy wrócisz. To jedyne takie miejsce w sieci i bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałaś z jego dalszego tworzenia.
    Dzięki Tobie wprowadziłam dużo zmian na lepsze przez ostatni rok. Zaczęłam szyć, w szafie pojawiły się sukienki, a posty o pelerynach zachęciły mnie do uszycia własnej. Z “Lady and the dress” wyniosłam już sporo wiedzy. Miło jest widzieć, jak przekłada się ona na liczbę otrzymywanych komplementów.
    Mam nadzieję, że czytelniczki nie zasypią Cię lawiną pytań. Czyli, że będą szanować Twój czas, który przecież nie rozciąga się niczym źle skrojone ubrania.
    Powodzenia!

    Odpowiedz
  6. Ula
    13 maja 2018

    Ja także bardzo bardzo się cieszę!!! Dziękuję:)

    Odpowiedz
  7. Weronika
    13 maja 2018

    Witaj z powrotem :) Warto było czekać. Prawda, że powroty są cudowne?

    Odpowiedz
  8. Aga
    13 maja 2018

    Wreszcie jesteś :)

    Odpowiedz
  9. Olamari
    13 maja 2018

    Co za niespodzianka!
    Raptem kilka dni temu zaglądałam na Twojego bloga a jak dziś zobaczyłam meila to nie mogłam się nadziwić – skąd? jak? Bardzo się cieszę na nowe wpisy! Jak widać nie tylko ja czekałam! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘

    Odpowiedz
  10. Barb
    13 maja 2018

    Nie odważyłam się skomentować kiedy pisalaś, ale odezwę się teraz – proszę wracaj i pisz bo tęskniłam bardzo za Twoim blogiem.

    Odpowiedz
  11. Monika (Lady and the dress)
    13 maja 2018

    Ojej, tyle ciepłych, cudnych słów. Tyle wykrzykników, uśmiechów i całusów! Tyle pięknych wyznań i zachęty.
    Dziewczyny kochane, dziękuję :-)
    Marleno, Agnieszko, Katarzyno, Paulino, Ulu, Weroniko, Aga, Olamari, Barb, i Ciebie Basiu też – ściskam każdą z Was z osobna! Bardzo, bardzo mocno.

    Odpowiedz
  12. Agnieszka
    13 maja 2018

    Witaj Moniko, bardzo się cieszę z twojego powrotu… Archiwalne wpisy przewertowałam w całości i bardzo żałowałam, że już się skończyło. Teraz nareszcie będę mogła inspirować się i dokonywać dobrych wyborów.
    Co do Twoich obaw, o których przed chwilą przeczytałam – to Twój blog, wiec tempo musi zależeć od Ciebie, a czytelniczki muszą się niestety (lub własnie stety) dostosować do możliwości i rytmu, który Ty nadasz. Pozdrawiam, trzymam kciuki – Agnieszka

    Odpowiedz
  13. amariae
    13 maja 2018

    Super! Bardzo miło mi się zrobiło, jak zobaczyłam ten wpis na czytniku, wiedziałam, żeby nie usuwać bloga z listy zasubskrybowanych :) Witaj ponownie

    Odpowiedz
  14. irensa
    13 maja 2018

    Jak dobrze że znowu jesteś! Witaj i już bądź! Tak mi /nam/ Ciebie brakowało. Bo tylko Ty potrafisz tak pisać, że się chce “ż” jak twierdzą popularne polskie reklamy.

    Odpowiedz
  15. Monika (Lady and the dress)
    14 maja 2018

    Agnieszko, Amariae, Irenso… dzień dobry :-) Ciepło Was pozdrawiam dziewczyny.

    Odpowiedz
  16. Anna O.
    14 maja 2018

    Moniko, tak bardzo się cieszę, że wróciłaś, bardzo mi brakowało Ciebie i Twoich wpisów Anna

    Odpowiedz
  17. Anneczka
    17 maja 2018

    Ja tu tez cichutko zawsze z tobą jestem. Czytam uważnie wszystko o szyciu i o materiałach.

    Odpowiedz
  18. Katarzyna
    17 maja 2018

    No nie wierzę! :)

    Weszłam sobie dziś na blog, bo szukam jedwabnej sukienki i pamiętam, że pisałaś o nich świetny artykuł. A tu taka niespodzianka!

    Bardzo się cieszę!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      17 maja 2018

      I tak bym Ci wysłała malutkiego maila przy kolejnym wpisie. Wiesz, takiego w stylu “cześć, nie zapomniałaś o mnie?” :-)
      Ja też!

      Odpowiedz
  19. Bożena
    18 maja 2018

    Też tak sobie zajrzałam ( z nadzieją…) jak zawsze i oczom nie wierzę:)
    Dzięki, Moniko, że Ci się zatęskniło, że nie odłożyłaś tego jak przelotnej fanaberii.
    Źle było bez Ciebie promiennej i kompetentnej i Twoich wpisów- zupełnie wyjątkowych.
    Ha! Straaasznie fajnie!
    Udelektowanam;) i ukontentowanam:):):)

    Odpowiedz
  20. 555
    22 maja 2018

    no nie powiem, ja też się baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo ucieszyłam..
    wreszcie!

    Odpowiedz
  21. Olka
    22 maja 2018

    Hurra,
    Minęły miesiące a ja nadal zaglądam tu regularnie, czytając archiwalne wpisy.
    I cały czas po cichu liczyłam na powrót :-)

    Odpowiedz
  22. Sylwia
    27 maja 2018

    Nareszcie!:)

    Odpowiedz
  23. AgnieszkaM
    1 czerwca 2018

    Moniko, a wiesz, że myślałam o Tobie jakoś dopiero co, wczoraj czy dziś to było (myślałam nie będąc przed komputerem, tak mi się przypomniałaś). O tym, że czułam się Twoją znajomą, choć tylko wirtualną, ale że niektóre relacje zanikają i że muszę uszanować Twoją decyzję. A tu TAAAKA niespodziewanka!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      1 czerwca 2018

      Mam dokładnie tak samo. Jak też zawsze czułam, że mam z każdą z Was prawdziwy kontakt. Dlatego zawsze bolało, gdy po dłuższej, przyjacielskiej wymianie myśli, ktoś znikał tak po prostu, z dnia na dzień i bez śladu…

      Fajnie, że jesteś Agnieszko. Mocno ściskam.

      Odpowiedz
  24. Ewa
    18 czerwca 2018

    O jejku jejku! Wpadłam tu odświeżyć sobie jeden ze starych wpisów, a tu taka niespodzianka! Jak najbardziej we wlasnym tempie, proszę… Ucałowania!

    Odpowiedz
  25. Renata
    1 lipca 2018

    A ja dopiero dzisiaj odkrylam, ze wrocilas. Chcialam sprawdzic na blogu co pisalas o letnich koszulach, a tu prosze:)
    Powodzenia:)

    Odpowiedz
  26. Aleksandra
    15 lipca 2018

    Z zaskoczeniem i niekłamaną radością odkryłam dziś nowe wpisy! Tak się cieszę, że blog odżył! Za pierwszym razem pochłonęłam wszystkie posty prawie jednym ciągiem. Od tej pory zwracam większą uwagę na składy i stram się bardziej świadomie robić zakupy. Na zimowych wyprzedażach zdążyłam wymienić prawie wszystkie swetry na kaszmirowe i merino i namówiłam na kupienie chociażby kaszmirowego szalika znajome- wszystkie są zachwycone. Poza tym marzy mi się okrutnie szyty na miarę, idealnie dopasowany w talii, rozkloszowany (najlepiej z koła) wełniany płaszcz. Wizję już mam, tylko muszę odłożyć fundusze. Z letnich wymian w szafie na razie kupiłam piękną jedwabną bluzkę, a dosłownie przedwczoraj sukienkę z 90% lnu i 10%
    jedwabiu. Dziś szukałam archiwalnych materiałów o podszewkach, gdyż szukam dla męża letniej marynarki i chciałam sobie odświeżyć temat. I teraz nie mogę się doczekać kolejnych wpisów :-) Bardzo dziękuję za dotychczasowe kompedium tak potrzebnej wiedzy i serdecznie pozdrawiam! Ps. Przy okazji bezwstydnie wykorzystam Pani powrót, czy są jakieś metody, żeby bez przypalania rozróżnić, czy podszewka w nieoznakowanym ubraniu jest z jedwabiu, wiskozy czy poliestru?

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      16 lipca 2018

      Piękne zakupy… wyprzedaże są idealne, żeby bez finansowego stresu powymieniać to czy owo lub uzupełnić szafę.

      Jeśli chodzi o odróżnianie tkanin, dotyk jest najlepszym doradcą. Zmysł dotyku trzeba szkolić, czyli dotykać, głaskać, miętosić i ugniatać wszystko, co wpadnie nam w ręce. Po jakimś czasie całkiem nieźle i z zamkniętymi oczami da się określić, z jakim materiałem ma się do czynienia, np. poliester jest śliski i ma twardy, zimny chwyt. Wiskoza jest chłodna i wiotka, taka jakby bez substancji. Jedwab, nawet ten cienki i delikatny jest mięsisty, ciepły i “żywy”. Rozumiem, że te opisy mogą wydawać się na początku mało przejrzyste i zagmatwane, ale jestem pewna, że mnie rozumiesz. Bo to jest tak, jak z kaszmirem – jeśli masz już kilka mięciutkich, lekkich i puszystych kaszmirowych rzeczy, nie pomylisz ich z wełną, a co dopiero z jakąś sztuczną wełnianą imitacją. Oczywiście, chemiczna apretura i “uszlachetnianie” prawdopodobnie nawet słomę upodobnią do jedwabiu, ale różnica szybko wyjdzie podczas noszenia, a najpóźniej po kilku praniach.
      Parafrazując znane powiedzenie, powtórzę więc z naciskiem… macanie czyni mistrza ;-)

      Jestem już jedną nogą na urlopie, ale za chwilę (czyli jakoś tak w tym tygodniu) powinien ukazać się nowy wpis. Właśnie o podszewce.
      Pozdrawiam ślicznie Aleksandro :-)

      Odpowiedz
      • Aleksandra
        19 lipca 2018

        Bardzo dziękuję i życzę udanego urlopu!!! :-)

        Odpowiedz
  27. Makosza
    26 lipca 2018

    A w mediach mówili, że ślub Harrego i Megan to wydarzenie roku. A tu blog wraca i to jest wydarzenie.

    Pamiętaj Moniko o sobie, blog, wpisy nie zając. To musi sprawiać Ci radość. Bardzo się cieszę. A o współpracy pomyśl, zawsze parę groszy wpadnie do kieszeni a blog jest dobry, dużo wiedzy i to przystępnie podanej. Warto się cenić.
    Dzięki.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz