26 kwietnia 2013 / Materiały / 14 komentarzy

Lekko, zwiewnie, jedwabiście,

jasno, świetlnie i przejrzyście. 

 

Dawno, dawno temu, przed ponad pięciu tysiącami lat, w starożytnym i tajemniczym Państwie Złotego Smoka mieszkała słynna z urody i mądrości władczyni Si Ling Chi.

Któregoś razu cesarzowa, bo taki był jej oficjalny tytuł, wybrała się na długi spacer, aby w końcu, zmęczona przechadzką, odpocząć w cieniu jednego z wielu wspaniałych morwowych drzew rosnących w cesarskich ogrodach. Ponad jej głową, w zielonych gałęziach morwowca, maleńkie gąsienice pracowicie owijały się w swoje kokony, delikatnie kołysząc się do przodu i tyłu pomiędzy wiosennymi liśćmi. Si Ling Chi zachwyciła się błyszczącymi i delikatnymi nićmi kokonów tak bardzo, że poleciła swoim służebnym wyzbierać je wszystkie i zabrać do pałacu. Wpadła bowiem na pomysł, aby cieniutką przedzę wykorzystać do produkcji tkanin.

 

I tak właśnie, jak głosi legenda narodził się jedwab.

Delikatny, gładki i połyskujący materiał o niespotykanej dotąd lekkości i miękkości, szybko stał się pożądanym towarem w całym ówczesnym cywilizowanym świecie. Jak donoszą źródła, starożytni Rzymianie płacili za jedną uncję jedwabiu odpowiednik jednej uncji złota! Ponieważ jego produkcja otoczona była tajemnicą, a sam przywilej jej nadzorowania pozostawał pod pieczą kolejnych władczyń, Państwo Złotego Smoka kwitło i rozwijało się znakomicie, a jego mieszkańcy opływali w dobrobyt. Gąsienice jedwabnika otaczane były szczególną troską, a samą cesarzową Si Ling Chi po jej śmierci spowijał kult bogini…

 

 

A teraz troszkę zwyczajniej.

Na skutek politycznych zawirowań, niecałe trzy tysięce lat później, najpierw Korea, a później Japonia poznały misterium wyrobu jedwabiu; a około roku 400 n.e. młodziutka chińska księżniczka zaślubiona księciu Kothanu, nie chcąc w swojej nowej i dzikiej ojczyźnie rezygnować z przywilejów jedwabnych doznań, wykradła tajemnicę jego produkcji z ojczyzny, szmuglując w zwojach swojej kunsztownej fryzury jajeczka jedwabnika. Stąd właśnie jedwab i jego sekrety rozprzestrzeniły się w kierunku Europy.

Obecnie tylko Włochy i Francja, jako jedyne kraje naszego kontynentu pielęgnują tradycję wyrobu najszlachetniejszej z tkanin, a jej niepokonanym światowym producentem jest, jak przed pięcioma tysiącami lat, Państwo Srodka. Japonia oraz Indie dzielnie starają się dotrzymywać mu kroku.

 

 

Kameralny leksykon ulubionych tkanin:

Aksamit – gładka od spodu, miękka i nieco grubsza tkanina, której powierzchnię pokrywa równa, gęsta i delikatna okrywa włosowa. Szczotkowana “z włosem”, wydaje się jaśniejsza i bardziej błyszcząca.
Drapowania podkreślają subtelną grę cieni w jej załamaniach, ale wszelkie dopasowane formy wyglądają równie dobrze, wyróżniając się elegancją i uroczą powściągliwością.
Uwaga: delikatne włoski „lubią” się zgniatać i wycierać.

Krepdeszyn (z francuskiego crepe de Chine = krepa chińska) czyli jedwabna krepa, jest lekką, jednocześnie mięsistą tkaniną z mocno skręconej przędzy (tzw. krepowej), charakteryzującą się delikatnie zarysowanymi poprzecznymi prążkami.
Świetna na bieliznę dzienną i nocną. Ze względu na matową, łagodnie “ziarnistą” powierzchnię, nieprzezroczystość oraz odporność na zagniecenia, mój ulubiony materiał na podszewki.

Mora – mieniąca się tkanina, której charakterystycznym wyróżnikiem są faliste wzory powstałe w wyniku wytłaczania. Wzory te, przypominające podłużne słoje drewna, połyskują na matowym tle, albo odwrotnie: tło jest błyszczące a fale matowe.
Przede wszystkim dla wersji wieczorowych.

Satyna (z fran. satin = satyna) jest chyba najbardziej rozpoznawalną tkaniną jedwabną. O wyjątkowo gładkiej, chłodnej w dotyku powierzchni, z jednej strony błyszczącej, z drugiej matowej. Silnie skręcona przędza krepowa odpowiedzialna jest i w tym przypadku za miękką, „ciężko” spływającą formę, gwarantującą zmysłowe podkreślenie kształtów ciała.
Dla uwodzicielek.

Szantung ( z angielskiego shantung = nazwa jednej z chińskich prowincji) charakteryzuje się refleksującym, często dwukolorowym połyskiem oraz ożywiającymi jego strukturę, supełkowatymi zgrubieniami, wywołanymi nierównościami przędzy.
Całkowicie odporny na zgniecenia, z lekko staroświeckim, odrobinkę rustykalnym urokiem.

Szyfon opisywałam tutaj, ale zobaczcie jak się Zuzka ładnie dla Was wystroiła, mili Państwo:

 

jedwab, szyfon

Multikolorowy batikowy szyfon, który mam nadzieję, w letniej odsłonie będzie już sukienką:).

 

 

Tafta (z fran. taffetas = tafta) jest nieco sztywną, suchą w dotyku i szeleszczącą tkaniną, o subtelnym, opalizującym połysku, pięknie reflektującym światło. Oglądana pod różnymi kątami, zmienia barwę – raz widoczny jest kolor osnowy, a raz wątku.
Idealna dla linii „przy ciele”, gorsetowo – balowych wariacji oraz efektownych drapowań.

 

jedwab, tafta

Intensywnie błękitna tafta, delikatnie opalizująca na liliowo.

 

Żorżeta (z fran. Georgette = imię damskie) charakteryzuje się typowo drobnoziarnistą strukturą. Nieregularna, nieznacznie pomarszczona powierzchnia jest zasługą krepowej przędzy, której mocny skręt odpowiada za piękną układalność, miękkość i przewiewność.
Ze względu na te zalety oraz rozproszone, przydymione nie – błyszczenie się, mój faworyt na bardziej formalne, ale dzienne okazje.

 

Oj, chyba nam wystarczy już na dzisiaj. Czas na małą przerwę w lekturze:).
Życząc miłego wieczoru, dobranoc.

 

P.S.
Na samej górze dumnie prezentują się ukochane oraz osobiście uszyte, zawieszone i udrapowane zasłony z jedwabnej organzy. Delikatne, przejrzyste i przepuszczające światło słoneczne, zachwycają mnie niezmiennie swym odrobinę sztywnym, eleganckim wdziękiem oraz subtelnym, “zmrożonym” połyskiem.

 

 



Komentarze

  1. Anonymous
    30 kwietnia 2013

    Piękna bajka, urokliwe zdjęcia wspaniałych tkanin /ależ ta Zuzka się prezentuje/ a zarazem taka wiedza na temat jedwabiu podana lekko i przystępnie. Już chcę się otulić /ale którym?/. Horyzont się poszerza a i tak chcę jeszcze i więcej… Irensa

    Odpowiedz
  2. lady-and-the-dress
    30 kwietnia 2013

    Ojej, ale mi dobrze!
    Grypa mnie dopadła i leżę, ale tak mniej więcej od 14.08 chce mi się znowu żyć:).
    Baaardzo się cieszę z tych przemiłych uwag, bo ja sama o tkaninach mogłabym bez końca. Będzie więc z pewnością więcej:).
    Do otuleniowych wariacji najmilszy jest szyfon – lekki, przewiewny i niegniotący; z nieklejącą się i chłodną podszewką z jedwabnej krepy lub żorżety doskonały na zbliżające się upały.

    Czy Pani już z powrotem z wojaży? Mam nadzieję, że były udane we wrażenia/smaki/zapachy/nabytki?
    Serdecznie pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. Małgorzata TP
    1 maja 2013

    Dzięki, dzięki za odwiedziny :) Pewnikiem polegniemy obie w tej allegrowej rywalizacji z jakimiś młódkami :)
    Twoje teksty będą służyć mi jako ściąga w sklepach z materiałami!

    Odpowiedz
  4. lady-and-the-dress
    1 maja 2013

    Dziękuję za przemiłe słowa. To dobra szczepionka na to paskudne grypsko, które się tu błąka.
    Zajrzałam znowu i jakie zgrabne podsumowanie dziś u Ciebie!
    Mocno pozdrawiam:).

    A młodym na zdrowie, niech mają:).

    Odpowiedz
  5. My Gentle Look
    9 maja 2013

    O właśnie zakupiłam szantung w pięknym miętowym kolorze. Będzie z niego bluzka! Świetny wpis systematyzujący wiedzę. Czekam na więcej!

    Odpowiedz
  6. lady-and-the-dress
    9 maja 2013

    Ale mi miło, aż chce się pisać!
    Swietny wybór tkaniny na bluzkę, niegniotąca i pięknie reflektująca światło. Mam nadzieję, że będzie można wkrótce popodziwiać:).

    Slicznie pozdrawiam:).

    Odpowiedz
  7. Agnieszka M.
    15 lipca 2015

    Się pochwalę, że właśnie skończyłam szyć pierwszą w życiu rzecz z jedwabnego szyfonu. Nawet nie było najgorzej.
    Jakiż piękny kolor ma ta tafta na manekinie!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 lipca 2015

      Ale co? Co? Co? Suknię, bluzkę czy spódnicę?

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        15 lipca 2015

        Bluzkę, taką najprostszą, z kimonowymi rękawami. Chciałam wszywane rękawy, ale okazało się, że za mało miałam tkaniny, na dodatek musiałam skazy omijać. Szyfon kreszowany, mięciutki, odszycie dekoltu – właściwie brak – podwinęłam brzegi. Niefachowo, ale nie umiem lamówek

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          16 lipca 2015

          Jest się czym pochwalić :-)
          A lamówki też się kiedyś “zrobią”.

          Odpowiedz
  8. Agnieszka
    13 lipca 2016

    Pani Moniko, a czy spotkała się Pani kiedyś z jedwabiem… maślanym? Kupiłam takie cudo, chociaż na pierwszy rzut oka (i chwyt) jedwabiu nie przypomina, raczej wełnę lub grubą bawełnę – w strukturze taką, jak pseudo-góralskie chusty, które miała Pani okazję podziwiać w Krakowie ;) Jest dość ciężki, matowy, z widocznym splotem i supełkami gdzieniegdzie. Dokładnie opisany był jako “jedwab maślane BURRET”, cokolwiek to znaczy.
    Pozdrawiam ciepło :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 lipca 2016

      Przy “maślanym” wpadłam w panikę, ale z BURRET już wiem na czym stoję :-)

      Buretta jest tkaniną, do której produkcji używa się odpadów jedwabnych, np. uszkodzonych kokonów (po franc. bourrette oznacza zewnętrzną warstwę jedwabnego kokonu). To najbardziej humanitarny rodzaj jedwabiu, ponieważ aby go otrzymać, nie trzeba zabijać larw jedwabnika.
      W przeciwieństwie do popularnych rodzajów jedwabnych tkanin, gładkich i połyskliwych, buretta jest matowa i leciutko chropowata, a na jej powierzchni występują supełki i zgrubienia. Sam materiał – tak jak Pani już zauważyła, Agnieszko – bardziej wygląda jak surowa tkanina wełniana lub bawełniana.
      Nie wiem, co ma z niej powstać, ale to na pewno dobry zakup. Buretta, z wyjątkiem wyglądu, ma wszystkie zalety jedwabiu, a przy tym jest wytrzymała i można prać ją w pralce (po praniu robi się bardziej miękka i lejąca).

      Odpowiedz
      • Agnieszka
        14 lipca 2016

        Wiedziałam, że jeśli rozwiążę zagadkę tego jedwabiu, to tylko tutaj – dziękuję :) Obawiałam się już, że może to być jakaś sztuczna imitacja… Cena również była okazyjna, więc chyba będę zadowolona – powstać ma codzienna midi sukienka z krótkim rękawem, odcinana w talii, z tulipanowym dołem – model ponownie inspirowany Max Marą :)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz