27 stycznia 2016 / Materiały / 22 komentarze

No właśnie, jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach?

Dzisiaj będzie krótko. Ale pryncypialnie. Kategorycznie. I bez litości. Dlatego, jeśli jesteś zdania, że dobra tkanina ma być przede wszystkim tania, lepiej nie czytaj. Zepsujesz sobie humor, no i po co mamy się kłócić?

 

 

Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach: inspiracje w dystyngowanych różach

 

Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach: kolor sezonu różfot. tkaniny-italia.pl

Od lewej: płaszczowy kaszmir w delikatnym wrzosie (uszyj z niego szlafrokowe cudo godne Max Mary); kostiumowa wełna w delikatnym różu; wełna z kaszmirem na lekki płaszcz lub pelerynę; ciężka satyna jedwabna; dwustronna wełna w pastelowym różu i zgaszonej limonce (koniecznie wykorzystaj jej podwójną urodę).

 

 

Pudrowy róż – wcielenie subtelnej kobiecości, harmonijnego wdzięku, wysublimowanej elegancji. Pudrowy róż – miękka, spokojna barwa, która rozświetla i odświeża cerę. Pudrowy róż – jeden z najbardziej pożądanych kolorów sezonu (nie żebyśmy miały się jakoś specjalnie przejmować aktualnymi nurtami mody. Do tej pory tego nie robiłyśmy, więc nie ma powodu, żeby akurat teraz zaczynać).

Zmrożony lub opalizujący złotem – niezależnie od trendów, mam na niego ochotę zawsze wtedy, kiedy dni stają się dłuższe, a pomiędzy lodowatymi muśnięciami wiatru nieśpiesznie materializuje się wiosna.

 

 

 

Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach: inspiracje w charyzmatycznych szarościach

 

Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach: zawsze szarośćfot. tkaniny-italia.pl

Od lewej: płaszczowa grafitowa wełna z dodatkiem alpaki; melanżowy tweed z kaszmirem i lycrą (uszyj z niego klasyczną, ołówkową spódnicę); lekka i delikatna bawełniana etamina o drapieżnym wzorze; kostiumowa wełna wzbogacona jedwabiem; połyskujący, plastyczny żakard (uszyj z niego wyjątkową sukienkę).

 

 

Nie daj się zwieść pozorom – cieplejsze, chłodniejsze, wpadające w brąz lub złoto, to są wszystko szarości. Szarość przepleciona kolorową nitką albo szarość roziskrzona śladem połysku, rozkwita całą swoją charyzmatyczną urodą. Urodą dojrzałą i powściągliwą. Urodą dyskretną i dystyngowaną. Urodą zachwycająco klasyczną…  do zakochania.

 

Pewnie, że to nie musi być róż. Oczywiście, że to nie musi być szarość. To są kolory, które mi samej chodzą po głowie i które sama lubię oglądać. Zwłaszcza na własnym blogu :-)

 

 

Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach?

  • Po co ci łatwy w pielęgnacji materiał, który przy pierwszej próbie prasowania doprowadzi cię do histerii? Sądzisz, że trafiłaś w dziesiątkę, bo tkaniny – jak przekonała cię sprzedawczyni – nie trzeba będzie prasować? Umordujesz się jak głupia przy desce do prasowania, bo za nic nie uda ci się rozprasować na gładko szwów, kantów i podłożeń.
  • Po co ci marna wełenka bez klasy, która tylko udaje przyzwoitą wełnę? Uwierz – nie będziesz chciała nosić uszytych z niej spodni. Spodni, które nie będą trzymały fasonu, raz dwa powypychają się w kolanach i na siedzeniu, będą się przecierać i pilingować. Właśnie tych spodni, które wykończą cię nerwowo podczas szycia, ponieważ tani, luźno tkany materiał będzie się pruł i przesuwał przy każdym ruchu nożyc albo igły.
  • Po co ci ta licha bawełna na kostium? Owszem, pewnie będzie się szybko i łatwo szyła, ale pomyśl – wygnieciesz się w niej jak nieboskie stworzenie. Zmiętolony, wygnieciony strój jakoś mało pasuje do samej idei kostiumu. Kostium oznacza elegancję.

Masz wrażenie, że próbuję cię zniechęcić do tanich okazji? Masz rację, ponieważ trywialnie rzecz ujmując, tani materiał ma tylko jedną zaletę – jest tani. I zwykle nie bez powodu. Tani materiał nie tylko tanio wygląda, ale zazwyczaj źle się go szyje i rzadko kiedy okazuje się być niekłopotliwym w pielęgnacji. To jest podobnie jak z tanimi ubraniami, które nawet jeśli fajnie wyglądają, to tylko do pierwszego prania (ba, często tylko do pierwszego założenia).

 

 

Wiem czego się  obawiasz: „a co z ćwiczeniami i doskonaleniem umiejętności?”, „a co, jeśli zepsuję taką drogą tkaninę?”. O zaletach szycia modelu próbnego wspominałam już kilka razy (być może zasługuje on nawet na osobny wpis), ale zapamiętaj proszę:

 

prosty krój i piękna tkanina to niezawodny przepis na sukces.

Dlatego zacznij od prostej sukienki albo spódnicy, które nie potrzebują dużych ilości materiału ani dużych nakładów czasu (nawet takich w rozmiarze mini-mini – mała dziewczynka albo nastolatka na pewno się ucieszą z nowego, ślicznego ciuszka). Godziny poświęcone na obróbkę marnej tkaniny, potrafią zniechęcić do szycia na dobre. Zaufaj mi i przekonaj się sama: ze szlachetną wełną o plastycznej, namacalnie solidnej strukturze albo z gruboziarnistym, „chwytliwym” jedwabiem nie będziesz miała żadnych problemów, to raczej podszewka – cienka, gładka i śliska – przysporzy ci najwięcej trudności.

 

Odpowiadając konkretnie na postawione w tytule pytanie Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedażach?, powiem tak: kup drogi, porządny materiał. Mięsisty i pełen substancji w chwycie. Taki, który opłynie sylwetkę bez opinania, bez obnażania i bez podkreślania mankamentów figury. Tania namiastka tego nie potrafi, a pod cienkim, wiotkim i klejącym się materiałem odznacza się wszystko: ramiączka i zapięcie stanika, krawędzie i gumki bielizny, płaskie (a więc teoretycznie niewidoczne) szwy rajstop…  nawet wypukłe pieprzyki.

Kup drogi, porządny materiał. Na wyprzedaży. Sklepy z tkaninami również nie chcą, żeby im towar zalegał na półkach latami – stąd sezonowe obniżki, rabaty dla stałych klientów, wyprzedaże ostatnich metrów i końcówek po atrakcyjnych cenach.

Bądź kreatywna, ale nie zadowalaj się byle czym i byle jakim. Wybierz dla siebie najlepsze. Choćby na początku tylko w marzeniach.

 

 

 



Komentarze

  1. Maga
    27 stycznia 2016

    :) :) :) Poczułam się tak jakby wpis był dedykowany specjalnie dla mnie :) Dziękuję i pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2016

      Kategorycznie i bez litości?
      Śledzę sobie po cichutku Twoje poczynania z maszyną… świetnie Ci i idzie dziewczyno :-)

      Odpowiedz
      • Maga
        28 stycznia 2016

        Dziękuję :) dopiero zaczynam a już to lubię :)

        Odpowiedz
  2. Anna
    27 stycznia 2016

    Miła memu sercu Moniko. Cudownie jest wrócić tu po świątecznej przerwie. Otworzyła Pani przede mną skarbiec z darami natury: wełną, kaszmirem i jedwabiem, których wartości nie znałam. Teraz z przyjemnością i bez pośpiechu oglądam ubrania a w pierwszym ruchu sięgam do metki. Od kiedy czytam Pani blog, kupiłam kilka ubrań wybierając naturalne materiały. Radość z kupna jedwabnej bluzki czy wełnianego płaszcza jest długotrwała, wzmocniona poczuciem wyjątkowości. W spokojnym stanie ducha popełniam mniej błędów. Przede mną pierwsze szycie spódnicy. Dlatego słowa: ” kup drogi, porządny materiał ” biorę wprost do serca jako wskazówkę. Dziękuję. Jeszcze tylko znajdę kobiece rajstopy z naturalnych włókien i jestem w różanym ogrodzie. Stąpam lekko…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2016

      Radość (…) wzmocniona poczuciem wyjątkowości, spokojny stan ducha, stąpam lekko… pani Anno, tak bardzo się cieszę, rozumiemy się doskonale i mówimy tym samym językiem. Zastanawiam się nawet czy to przypadek, że jedne z kolejnych wpisów mają być właśnie o szyciu spódnicy i rajstopach z naturalnych włókien? Pokrewieństwo dusz albo czary i magia :-)

      P.S. A o pytaniu na temat długości płaszcza nie zapomniałam. O niej również porozmawiamy już wkrótce.

      Odpowiedz
  3. Irensa
    27 stycznia 2016

    Im piękniejsza tkanina tym bardziej prosty krój – połączenie idealne! A z tego cudownego żakardu suknia wyjdzie z jednej długości…Cyba się nie mam nad czym zastanawiać, prawdaż?

    Odpowiedz
    • Irensa
      27 stycznia 2016

      Chyba miało być oczywiście, ale jak się człowiek spieszy na te wyprzedaże…

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2016

      Chyba całkiem zrozumiałe :-)

      Z jednej, bo to standardowa szerokość. Ale dolicz jeszcze długość rękawa.
      Oj, będzie pięknie! Nieprawdaż?

      Odpowiedz
  4. olamari
    27 stycznia 2016

    Takie piękne! Wszystkie, co do jednej! Mam wielką chętkę na zakupy, a czytało się super! 😍
    A wczoraj trafiłam na e-booka “Co to za materiał” – blogerka ma inne zdanie na temat jakości i gatunków tkanin, ale u Ciebie się wręcz czuje przez ekran chwyt tkaniny. I już się wie z czego płaszczyk… No i jak Ty to robisz?😍

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2016

      To się nazywa obsesja. Mam obsesję na punkcie tkanin i robię co mogę, żeby Was nią też zarazić :-)
      Tak między nami, jak krawcowa z krawcową: tkaniny to ostatnio bardzo chodliwy temat i chociaż z jednej strony cieszy się człowiek z tego globalnego zainteresowania, to z drugiej – mam wrażenie, że większość osób, która się na temat tkanin wypowiada, przepisuje nowo zdobyte wiadomości z jednej i tej samej książki do nauki materiałoznawstwa.

      Wiem, którą publikację masz na myśli. Faktycznie, w przypadku wielu fragmentów, mam całkiem odmienne zdanie.
      P.S. Skorygowałam swoją wypowiedź, bo mnie sumienie gryzło, że może jednak za ostro (jak gryzie, to zwykle nie bez powodu).

      Odpowiedz
  5. Pola
    27 stycznia 2016

    Moniko, chciałabym, abyś wiedziała, że czytam,cenię i…uwielbiam. Przez Ciebie zaczęłam kupować dobre tkaniny :) mam sweter z mahogany, marzyłam o takim. Teraz wsiaklam w tę stronę tkaniny -italia. Tyle cudnej wełny. Powiedz,czy kupowałas u nich,czy jakość jest dobra? Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2016

      Polu, po takim wyznaniu… rób ze mną, co chcesz :-)
      Muszę się przyznać: zawsze, gdy pokazuję jakieś tkaniny obiecuję sobie skontaktować się z firmą, o której piszę i… gdy post jest gotowy zaraz zapominam o swoim przyrzeczeniu, bo jestem już myślami przy kolejnym temacie. I tak do następnego razu.

      Zakup materiałów w Polsce jest dla mnie zupełnie nieopłacalny ze względu na bardzo wysokie koszty wysyłki, ale moja przyjaciółka Ewa kupiła w tkaniny-italia piękną alpakę. Najpierw, za moją radą zamówiła próbkę tkaniny, a potem, na jej podstawie materiał.
      Sama również zawsze tak robię (zamawiam najpierw próbki tkanin, które zamierzam kupić) i Ciebie też do tego zachęcam.
      W ten sposób będziesz mogła ocenić kolor, chwyt i grubość materiału oraz przekonać się, czy właśnie o to Ci chodziło.

      Odpowiedz
  6. Wiktoria
    28 stycznia 2016

    Uwielbiam piękne, najlepsze gatunkowo tkaniny. Oglądam i już mam pomysł, co z danej mogłoby powstać. Muszę się niestety (a może na szczęście) ograniczać, bo ciągle biegałabym do krawcowej, moja szafa pękła by w szwach, a finanse mogłyby tego nie udżwignąć. Ale poczytać i pooglądać kto mi zabroni?!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2016

      Na szczęście! Uwielbienie do cudnych tkanin, może się przerodzić w prawdziwe uzależnienie (i mówię to z własnego doświadczenia, patrząc na własną, pękającą w szwach szafę wypchaną materiałami :-) Za to czytanie i podziwianie nie są szkodliwe. Ani dla zdrowia, ani dla kieszeni.

      Odpowiedz
  7. galeria61
    28 stycznia 2016

    Moniko, właściwie nawet nie pomyślałam o tym, by kupić materiał na wyprzedaży. Mnie, wyprzedaż w zasadzie kojarzy się tylko z gotowymi ubraniami – mówimy tu oczywiście tylko o tej dziedzinie :) Przymierzałam się do uszycia dwóch spódniczek, więc to wspaniały pomysł, aby poszukać bardzo dobrej tkaniny w sklepie internetowym. Dziękuję Ci bardzo za ten post :))
    pozdrawiam
    Gosia

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      29 stycznia 2016

      Przejrzenie kilku internetowych adresów, to na pewno bardzo dobry pomysł. Nie wiem wprawdzie, jaki model spódnicy chodzi Ci po głowie, ale końcówki tkanin sprzedawane jako kupony, często mają wyjątkowo atrakcyjne ceny i są na tyle nie-duże, że starczą akurat na prostego, ołówkowego klasyka.
      I ja miło pozdrawiam Gosiu

      Odpowiedz
  8. Agnieszka
    30 stycznia 2016

    Wrzosowy kaszmir olśniewający! I ta dwustronna wełna… Póki co trzymam się dzielnie i walczę z pokusą, żeby zgodnie z noworocznym postanowieniem prowadzić oszczędniejszy tryb życia… Chociaż piękna tkanina w niższej cenie to przecież inwestycja, prawda;)? Pani Moniko, rozpieszcza nas Pani tymi wpisami :) Chciałoby się czytać i oglądać więcej, jeśli nie książka, to może… ebook? Proszę się zastanowić;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      31 stycznia 2016

      No właśnie! I-N-W-E-S-T-Y-C-J-A (jak sama siebie próbuję przekonać zawsze wtedy, kiedy zamawiam kolejne metry jakiegoś wełnianego cuda :-) Piękne prawda? Aż szkoda, że to róże, a nie na przykład, wymarzone przez Panią beże. A propos, jak idzie szycie płaszczyka?

      P.S. Na razie staram się częściej i więcej na blogu. Jak mi się uda, to… kto wie :-)

      Odpowiedz
      • Agnieszka
        1 lutego 2016

        Fason był już wybrany i czekałam tylko właśnie na promocję wymarzonej tkaniny… i zaczęłam się zastanawiać;) Nad kapturem dokładnie – chociaż wizja otulenia się czymś miękkim w wietrzne dni nadal działa, to jednak kaptur sprawi, że płaszczyk nie będzie już taki elegancki i może przytłoczyć trochę drobną sylwetkę… A i od deszczu nie ochroni – wełniano-kaszmirowy “szlafrok” to przecież nie kurta z gore-tex’u i będę go pewnie chronić co najmniej parasolką :) Tak więc proces decyzyjny znów się wydłuża. Pozdrawiam ciepło!

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          2 lutego 2016

          Niech się wydłuża. Tak długo, jak trzeba, żeby można było powiedzieć “to jest to!”.
          I ja ślicznie pozdrawiam

          Odpowiedz
  9. Wiola
    17 marca 2016

    Hej śliczne te tkaniny i widać że świetnej jakości, na pewno następne zamówienie zrobię w tym sklepie na jkiś jedwab na bluzkę. Ale zastanawia mnie dlaczego podajesz linki tylko i wyłącznie do jednego sklepu???

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 marca 2016

      Dlatego, że to jedyny sklep online z niezłym wyborem szlachetnych, naturalnych tkanin?
      Dlatego, że w większości sklepów zdjęcia tkanin oraz same materiały nie nadają się do niczego?
      Dlatego, że w prawie każdym sklepie do którego zaglądam “satyna” oznacza kupę błyszczącego poliestru i chociaż moje poczucie humoru jest spore, to moje zapasy czasu już nie?

      Ale, ale… jeśli znasz jakiś sklep internetowy z tkaninami, do którego warto zajrzeć, koniecznie daj znać. Chętnie się w nim rozejrzę.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz