4 czerwca 2013 / Szafa marzeń / 9 komentarzy

Dobry wieczór, jesteśmy gotowi na drugą odsłonę? W roli głównej: szampańskie lato w koronkowym dekolcie. Brzmi bardzo obiecująco. A więc sprawdźmy:

 

Prawie Marylin…

 

Prawie w ciąży…

 

Racja: za krótka z przodu, ciągnie się na biuście, a samo dumne 70E zniknęło nam w tajemniczych okolicznościach.

 

 

No, tak… prawie pasuje. Eee, tylko.. co ja tam za wielką gruszkę mam pod spodem???

 

No i  jak tu się ludziom pokazać na oczy?

 

Nie będziemy się pokazywać, tylko szybciutko pakujemy ciuchy z powrotem i jeszcze szybciej biegniemy na pocztę! Aha, ale nadal nie mam się w co ubrać. Do licha, trzeba w końcu coś z tym zrobić!

 

 

Na serię “Ja też chcę coś nowego!” składają się następujące wpisy:

Ja też chcę coś nowego! Wiosennego i kolorowego

Ja też chcę coś nowego! Wiosennie – szampańskiego

Czyżby? Rozważania o jakości

 

 

 



Komentarze

  1. Aga
    4 czerwca 2013

    O kurcze, to juz moze lepiej te pliski……?
    Ta sukienka kojarzy mi sie osobiscie raczej z koszula nocna, ale jako takiej tez bym nie ubrala.
    No to czekam z niecierpliwoscia na zielone, taftowe cudo!
    Pozdrawiam i dobrej nocki zycze.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 czerwca 2013

      Prawda? Co jedna, to gorzej:(.

      Czekaj Kochana, niech ja się troszkę rozkręcę. Na pewno w końcu coś wymyślę, bo ileż tak można w kółko w jednej kiecce latać?! Dotychczas mi nie przeszkadzało, ale teraz ludzie obce przecież patrzą:)))
      Duże buziaki.

      Odpowiedz
  2. Małgorzata TP
    4 czerwca 2013

    No tak… tu się zgadzam. Na pocztę i już. chyba że ciazowa potrzebna :-) Ale biały dla Ciebie bardzo twarzowy.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 czerwca 2013

      O matko, nie! Już wystarczy tych ciąż. Lubiłam, nawet bardzo, ale teraz jakieś dwa małe tu się ciągle plączą:).

      A za biały komplement dziękuję:). Kremy i rozbielone pastele pasują pięknie do lata, prawda? I do romantycznych nastrojów też, naturalnie.
      Serdecznie pozdrawiam, Małgosiu.

      Odpowiedz
  3. ja katya
    5 czerwca 2013

    Wygląda na to, że póki co najlepszą wersją jest ta w szlafroku. Chociaż te biele i pastele Pani pasują:) A czy krawcowa nie mogłaby stać się swoim własnym szyldem reklamowym i nosić markę własną?:))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 czerwca 2013

      :)))
      Pewnie, ze moglaby, pewnie, ze powinna. Tylko wymowek ciagle sie szuka. A poza tym, taka fajna okazja, zeby porobic glupie miny do obiektywu nie zdarza sie przeciez czesto:).

      Mocno pozdrawiam Katyu.
      I nie Pani, teraz juz Monika.

      Odpowiedz
    • ja katya
      6 czerwca 2013

      Zatem badzo mi miło, Moniko:)) Głupie miny przyjemniej się ogląda, zwłaszcza z podpisem!

      Odpowiedz
  4. Anonymous
    5 czerwca 2013

    Ja rozumiem, najlepiej i najszybciej kupić gotową suknię i już!Tylko w tym problem, że często leży nie najlepiej na kobiecej figurze. Wypisz, wymaluj jak wyżej!Ale, ale Ktoś wcześniej uchylił rąbka atelier. Więc w czym rzecz? Irensa

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 czerwca 2013

      No jak to w czym? No w tym, ze szewc bez butow chodzi:).

      Ale widze, ze znowu porozumiewamy sie telepatycznie. Kradnie mi pani puenty nastepnych odslon!
      Serdecznie pozdrawiam bardzo domyslna Pania.

      Wiem, ze glupio sie czyta, ale ten paskudnik znowu strajkuje:).

      Odpowiedz

Dodaj komentarz