23 kwietnia 2015 / Prosto z atelier / 39 komentarzy

Fakt, że nawet najporządniejszy sweter z kaszmiru ma prawo się spilingować, nie oznacza jeszcze zgody na to, żebyśmy kręciły się po okolicy takie całe zmechacone. Tym bardziej, że rozwiązanie jest proste: elektryczna golarka do ubrań zalicza się do tych pożytecznych drobiazgów, bez których żaden wielbiciel dzianin nie wyobraża sobie życia.

 

„Porządne swetry się nie mechacą!” Słyszałaś już kiedyś tę bajdę powtarzaną jak bezmyślną mantrę? Ja też, setki razy, ale dziś nie będziemy zajmować się bzdurami. A ponieważ zmechacenia, kłaczki i spilingowania są nie tylko realną rzeczywistością, ale równie realnie potrafią zepsuć dobry humor i zniechęcić do noszenia ulubionego swetrzyska, przystąpmy od razu do działań praktycznych.

Bo taką pielęgnację to ja lubię najbardziej: skuteczną, oszczędzającą czas, a do tego niedrogą!

 

Co potrafi dobra golarka do ubrań?

Elektryczna golarka do ubrań nie wyrywa spilingowanych kłaczków, tylko podobnie jak elektryczna golarka dla panów, obcina je:

  • wykonana z metalu głowica – gładka i zoptymalizowana do powierzchni tkanin – przepuszcza przez swoją dziurkowaną, perforowaną płytkę strzygącą odstające kłaczki;
  • kłaczki są następnie obcinane przez znajdujące się wewnątrz nożyki;
  • obcięte zmechacenia gromadzą się w specjalnej komorze (którą regularnie opróżniamy).

Na zdjęciach poglądowych obrabiam dla nas mój ulubiony sweter – tak, już go widziałaś – który eksploatowany dzień i noc przez kilka ostatnich miesięcy, naprawdę wyglądał żałośnie. Sfatygowany, zwłaszcza w obszarze boków, pach i spodu rękawów – czyli w tych miejscach, w których materiał ociera się o siebie bezustannie – wołał swoim wyglądem o pomstę do nieba pomoc. A pierwsza pomoc wygląda tak:

 

1. przejeżdżam sobie moją maszynką w tę i z powrotem po zmechaconej powierzchni swetra – żeby nie przeciąć i nie uszkodzić dzianiny, rozkładam go płasko na stole i nie dociskam.

 

Golarka do ubrań: w akcji

 Dobre golarki posiadają specjalną nakładkę ochronną do delikatnych powierzchni, ale jeszcze nigdy nie musiałam jej użyć. Kaszmir nie kaszmir, wrabiany wzór czy długi włos – nigdy nie miałam żadnych przykrych niespodzianek.

 

 

2. Lewa strona (PRZED): zmechacony, skołtuniony i paskudny – tak wyglądał mój sweter zanim się nim troskliwie zajęłam. Prawa strona (PO): gładki i zupełnie jak nowy (!) – obrobienie połowy sweterka zajęło mi tylko chwilkę, a różnica jest po prostu oszałamiająca:

 

Golarka do ubrań: różnica

Jak widać, wypukłym wzorom mojego swetra golarka nie tylko nie robi żadnej krzywdy, ale wręcz przeciwnie, odświeżony deseń wygląda jak nowy: czysty, wyraźny, pięknie plastyczny!

 

 

3. I jeszcze jedno porządne zbliżenie, bo zachwycam się ciągle od nowa:

 

Golarka do ubrań: różnica w przybliżeniu

Po lewej stronie zmechacone kłaczki, po prawej – puszysty, ale w żadnym razie oblaźnięty.

 

 

 

Na kolejnym przykładzie wełnianej, dzianinowej kamizeli widać wszystko jeszcze lepiej. Kilkuminutowy zabieg i znowu mamy PRZED i PO:

 

Golarka do ubrań: efekty

Lewa strona jeszcze nie tknięta maszynką, za to prawa – ostrzyżona i śliczna, prezentuje się po prostu jak nowa.

 

 

I zbliżenie. Po lewej – PRZED, po prawej – PO:

 

Golarka do ubrań: efekty2

Trudno uwierzyć, co?

 

 

Dobra, czyli jaka?

Elektryczne golarki do ubrań można znaleźć pod różnymi nazwami, a najbardziej popularne to:

  • golarka do odzieży,
  • golarka do swetrów,
  • golarka do tkanin,
  • albo tak jak w moim przypadku – maszynka do usuwania kłaczków.

Jak zwał, tak zwał, ważne żeby urządzenie sprawnie działało, a ten warunek będzie spełniony, jeżeli zaopatrzymy się w dobrą maszynkę. Niewielka moc i słabej jakości ostrza nie obiecują długotrwałej radości z eksploatowania. Na rynku dostępne są modele różnych firm w cenach od kilku do kilkudziesięciu złotych, ale choć z testów konsumenckich jednoznacznie wynika, że najtańsze golarki są nic nie warte – dobra golarka do ubrań nie musi być droga.

Obojętnie, bezprzewodowa czy zasilana z sieci, dobra maszynka charakteryzuje się tym, że:

Jest skuteczna – przesuwasz golarką raz albo dwa w tym samym miejscu i gotowe. Jeżeli usuwanie kłaczków trwa wieki i za każdym razem musisz przejeżdżać kilkakrotnie po powierzchni materiału, żeby usunąć zfilcowane supełki, zamęczysz się po prostu na śmierć.

Jest wydajna – super okazje i modele kupowane za kilka złotych są zwykle przyczyną gorzkich rozczarowań. Nie dosyć, że nie zdadzą testu skuteczności, to jeszcze wydadzą ducha szybciej niż zdążysz przeliterować n-i-e-k-u-p-u-j-t-a-n-i-e-g-o-c-h-ł-a-m-u-d-z-i-e-w-c-z-y-n-o!

Ma dużą głowicę – a im większa głowica, tym większą powierzchnię na raz można obrobić. Przede wszystkim oznacza to maksymalną oszczędność czasu, ale docenisz ją również goląc naprawdę duże formaty (np. wełniane ponczo :-)

Posiada dodatkową nakładkę ochronną przeznaczoną dla delikatnych powierzchni – tak jak już wspomniałam, nakładka nie była mi wprawdzie do tej pory potrzebna, ale jej obecność jest dla mnie dowodem na to, że ktoś bardzo się starał przewidując ewentualne zagrożenia i myśląc o mojej wygodzie. Zawsze doceniam nadprogramową troskę.

 

Jeśli Cię to interesuje, mój model pochodzi z niemieckiej firmy Severin* (która zdążyła wyrobić sobie dobrą opinię na rynku urządzeń gospodarstwa domowego) i wygrywa wszystkie testy konsumenckie w kategorii: niedroga i skuteczna.

*Zwróciłaś uwagę na to, że dużo fajnych rzeczy dzieje się zwykle w komentarzach? Tak jest i tym razem. Jeśli szukasz jeszcze swojej golarki albo zwyczajnie nie możesz się zdecydować, znajdziesz już tam sporo typów.

 

 

Załatw go pumeksem! Czyli golarka do ubrań kontra „mądrości z internetu”

Przeglądanie internetowych, sprawdzonych sposobów na wszystko, byłoby bardzo zabawne, gdyby nie było takie przygnębiające. Włos się jeży – nie tylko na swetrze – od czytania „profesjonalnych” porad mających skutecznie rozprawić się z tą uciążliwą przypadłością. Niektóre z nich brzmią naprawdę wiarygodnie, ponieważ są przedziwną mieszanką prawdziwych faktów poplątanych z bajkami wyssanymi z palca. O, na przykład:

„Kilka włókien jest szczególnie podatnych na mechacenie: akryl, wełna z merynosów i kaszmir – w szczególności ten niedrogi. Ręczne wyrywanie nieestetycznych „kłaczków” niszczy sweter, ponieważ stopniowo pozbawia go włókien, z których jest wykonany. Jednak istnieje dobry, sprawdzony i przede wszystkim skuteczny sposób – pumeks.”

To prawda, ręczne obrywanie kłaczków może uszkodzić dzianinę, ale… traktowanie jej pumeksem, wrzucanie do jednego worka akrylu i wełny oraz całkowicie niekompetentna uwaga o naturze kaszmiru świadczą o jednym: ktoś kto to wymyśla, prawdziwy kaszmir widział tylko na zdjęciu, a dobrą wełnę w naturze – najwyżej pod postacią owcy.

 

Ale to nie wszystko, przyjrzyjmy się pomysłom internautów. Oto najskuteczniejsze metody walki ze spilingowanymi kołtunkami:

„Ja osobiście używam mały kawałek ok. 10 – 15 cn. rzepa, takiego, jak do zapinania np. kieszeni. Zwykle kupuje się oba – prawy i lewy, ale działa jedynie, ten z haczykami. Polecam. Nie niszczy materiału, łatwy w czyszczeniu i tani.” albo: „Zmechacenia usuwam taśmą ew.delikatnym pumeksem-nie uszkadza to struktury włókna.” albo: „Ja to zmechacenia usuwam zwykłą i prostą metodą…do jednej ręki biorę sweter,do drugiej zapalniczkę i przejeżdżam żwawo około 2 mm od sweterka….”

Nigdy, przenigdy nie eksperymentuj w ten sposób z ukochanym swetrem!

W takim samym stopniu jak obrywanie spilingowanych pętelek, golenie ich zwykłą golarką oraz traktowanie pumeksem (czy rzepami!) kaleczy włókna wełny, prowadząc do mikrouszkodzeń i – w konsekwencji – do szybkiego zużycia się ubrania. Podobnie, polecana przez innych znawców tematu rolka pokryta klejem – niewidoczne gołym okiem resztki lepidła sklejają pojedyncze włókna i niszczą strukturę materiału. Hmm, no taaak… na temat metody ogniowej nie mam nic do powiedzenia – zabrakło mi po prostu słów – ale numer straży pożarnej warto byłoby mieć pod ręką.

 

Ten beztroski wandalizm z jednej strony przyprawia o zdumienie, ale z drugiej, dobrze objaśnia konsumpcyjny mechanizm materializmu: ma być tanio, a jak się zniszczy – a zniszczy się prędzej czy później –  to kupi się nowe i po krzyku:

„najlepiej kupić nowy sweter.” albo: „Jak mi sie zmechaci to wyrzucam i kupuje nowy.” albo: „radzę wyrzucić sweterek i, kupić nowy. Porady aby traktowąć łaszek golarką, taśmą itp. dowodzi że idzie bieda. Następny artykuł będzie jak z zmechaconych sweterków uszyć nowy. Kiedyś to już przerabialiśmy.”

No i jeszcze hit tygodnia: Golarki do ubrań to nic nie warte badziewie.” Pewnie, te za 5 zł z dyskontu.

 

 

Golarka do ubrań: swetry

Moja nie jest z dyskontu, ale porównując cenę do efektów jakie produkuje, kosztowała naprawdę grosze.

 

 

Miła Przyjaciółko, Drogi Gościu są jeszcze dwie rzeczy, które warto sobie przemyśleć w związku z maszynką do usuwania kłaczków:

1. golarka do ubrań nie usuwa zmechaceń i kłaczków wyłącznie ze swetrów, ale również ze wszystkich innych materiałowych i spilingowanych powierzchni. Wypróbuj ją na wewnętrznym szwie sfatygowanych wełnianych spodni (na wysokości kroku i ud, czyli tam gdzie nogawki często ocierają się o siebie podczas chodzenia, lubią tworzyć się skłaczkowane zmechacenia), na ulubionym kocu, na ukochanej przytulance malucha, na mocno zużytym pokrowcu na termofor, na…

2. golarka to ubrań do świetny pomysł na prezent. Zaskoczona? Wszystko się zgadza, ponieważ to jest podarunek z rodzaju tych, które w pierwszym momencie wywołują skonsternowane zdziwienie, aby po jakimś czasie okazać się niezbędnym drobiazgiem, bez którego naprawdę trudno się obejść. W każdym razie ofiarodawca na zawsze pozostaje już we wdzięcznej pamięci :-)

 

P.S. I proszę, nic się nie martw, pięlęgnacja kaszmiru będzie następna (rozumiesz chyba, jestem bardzo zajęta… przecież golę i strzygę wszystko, co mi wpadnie w ręce! :-)

 

 

 



Komentarze

  1. Monika
    23 kwietnia 2015

    Taaak, z golarką do ubrań nie rozstraję się od lat. Mam dwie – większą do dużych powierzchni i mniejszą (za 15 zł z dyskontu!) do drobiazgów. Potwierdzam: golarka daje swetrom i innym zmechaconym/skulkowanym ubraniom nowe życie. Dodam tylko rozróżnienie – kulkowanie/pilingowanie i mechacenie się nie są do końca tym samym. Kulki mają kształt… no, kulek i o wiele łatwiej usunąć je golarką niż zmechacenia, które wyglądają jak pole wystających i splątanych włosków. Z tymi poradzić sobie trudniej, ale nawet na to częściowo pomaga golarka. Którą kocham miłością, jaką można odczuwać tylko do niezbędnego sprzętu AGD :-D
    Dzięki za polecenie Severina, skorzystam przy wymianie sprzętu.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 kwietnia 2015

      Severina (CS7976) kochają komentujący użytkownicy, ale w niemieckojęzycznych testach najlepsze opinie zbierają Solac (H101), Singer (BSM203) i Philips (GC026). Jest w czym wybierać.

      P.S. Proszę wybaczyć autorce te nieprecyzyjne sformułowania, ale interesująca opowieść ma swoje prawa :-)
      Dokonałam delikatnych aktualizacji tu i tam, ale “zmechacenia” – które rzeczywiście bardziej przypominają kołtuniaste zmierzwienie – po prostu strasznie mi się podobają. W każdym razie moja golarka świetnie sobie radzi i ze skulkowanym spilingowaniem, i ze skołtunionym zmechaceniem (dobrze rozpoznawalnym na drugim zdjęciu od góry, 3-4 warkocz od lewej).
      No i sprawdziłam dyskonta. Zdążyłam jeszcze poprawić bladym świtem… zanim całkiem zrujnuję sobie opinię :-) Dzięki.

      Odpowiedz
  2. ola
    23 kwietnia 2015

    Ja mam golarke marki Solac. Duża głowica plus zasilanie z sieci. Taki gadzecik a jednak przydatny :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 kwietnia 2015

      Gratuluję :-) Solac jest zawsze na szczycie golarkowych rankingów, a opinie użytkowników na niemieckich forach (liczone w setkach głosów!) są bardzo entuzjastyczne.

      Odpowiedz
  3. Weronika
    26 kwietnia 2015

    No, to już wiem jak się rozprawić z tymi paskudami-mechaceniami i kłaczkami. To do roboty, kupujemy maszynkę i rachu ciachu. Jak już wygładzę swój kaszmir to dam znać jak efekty :)
    Weronika

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 kwietnia 2015

      Będzie jak nowy. Słowo daję :-)
      P.S. Napisz koniecznie jak Ci poszło i jaką maszynkę wybrałaś – praktycznej wiedzy nigdy za dużo. Pozdrawiam :-)

      Odpowiedz
      • Weronika
        12 maja 2015

        Witam Pani Moniko,

        wiem, że to trochę trwało, ale “pędzę” zdać raport z pielęgnacji swetra. Pierwszy raz się odważyłam i wyprałam kaszmir w…pralce. Powiem szczerze, że wygląda lepiej niż wtedy, gdy prałam go ręcznie. Nie sądziłam, że to kiedyś powiem, ale to prawda. Włożyłam go do poszewki na poduszkę, użyłam niewielką ilość płynu do prania wełny, program do prania wełny i zero wirowania. I o dziwo sweter ani się nie skurczył, ani nie rozciągnął, ani nie porwał. Wyglądał idealnie. No nie licząc supełków i meszków. W końcu kupiłam golarkę (moja pierwsza, podobno kiepska, tak mówi mój mąż, marka MPM, następną kupię lepszą, obiecuję). Golarka mimo, że podobno kiepska sprawiła się bez zarzutu. Swetra nie porwała, nie pozaciągała, wygląda jak nowy. Jak wtedy, gdy wyjęłam go z pudełka. No nie mogę się napatrzeć. Aż żal, że idzie lato a nie zima i trzeba go odłożyć do następnego sezonu. Nie no, cofam to. Niech przyjdzie lato bo tak to się w życiu truskawek nie doczekam. Pozdrawiam i życzę miłego dnia. I dziękuję za dobre rady. Teraz to już tylko kaszmiry kupować. A potem zbankrutować :-)

        Weronika

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          12 maja 2015

          Strasznie łatwo jest się zarazić tą kaszmirową obsesją, prawda?
          Czytam sobie jeszcze raz przed snem i cieszę się jak dziecko – w końcu też mam malutki udział w nowym wyglądzie sweterka! Weroniko, to ja dziękuję Pani za tę przesympatyczną, obszerną relację :-)

          P.S. Za truskawkami również już tęsknię, ale… proszę nie chować sweterka. Kaszmir świetnie reguluje temperaturę ciała i nie przegrzewa – w któryś z chłodnych letnich wieczorów na pewno przyjemnie będzie się nim otulić.

          Odpowiedz
  4. Iva
    26 kwietnia 2015

    Pierwszy pięknie się ogolił! Drugi też ,ale przy trzecim całkiem się zacięła…wiedziałam że powinnam kupić coś lepszego…co robić!!!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 kwietnia 2015

      Poczekaj, poczekaj, nie tak szybko. Normalnym jest, że podczas pracy maszynki maleńkie fragmenty zmechaconych kłaczków lubią się wszędzie wciskać, zakłócając pracę nożyków. Dlatego wyłączamy golarkę z prądu (w bezprzewodowej wyjmujemy baterie) i sprawdzamy wszystko po kolei:
      – pojemnik na kłaczki opróżniony? Pełen wyhamowuje ostrza, więc najlepiej byłoby go oczyszczać, jak tylko się zapełni. Mój pojemnik nie jest duży (a ja lubię chuchać na zimne), więc podczas strzyżenia naprawdę zmechaconego swetra opróżniam go 3-4 razy.
      – Nożyki tnące czyste? Zagubione kawałeczki włókien oplątują ostrza, skutecznie blokując ich pracę. Postępuję tu tak samo, jak w przypadku depilatora – po zdjęciu głowicy dmucham sobie tu i tam, wymiatając małą szczoteczką niesforne resztki kłaczków (uwaga na ostrza, są naprawdę ostre!)

      Jeśli to nie pojemnik albo nożyki, ale Twoja maszynka zasilana jest bateriami, sprawdź je. Golarki nie używa się przecież regularnie, tylko od czasu do czasu – może nadają się już do wymiany?

      Wypróbuj sobie wszystko na spokojnie i nic się nie martw, nową jeszcze zdążysz kupić.
      Będzie dobrze Iva, dobranoc :-)

      Odpowiedz
      • Iva
        6 maja 2015

        To były tylko brudne ostrza, więc trzeci i czwarty sweter już gotowy, i zabieram się do następnego! Wielkie dzięki!!!

        Odpowiedz
  5. 555
    5 maja 2015

    mam!!! zmotywowałaś mnie i wreszcie kupiłam!!!

    Odpowiedz
  6. Maga
    31 maja 2015

    Kiedyś zakupiłam golarkę i niestety zrobiła dziury w sweterku. Nie wiem czy za mocno naciskałam, czy zwyczajnie była kiepskiej jakosci. To mnie jednak mocno zniechęciło do golarek i zmechacenia usuwalam za pomocą nożyczek do paznokci (tak, wiem, wiem :) ale jakoś musiałam sobie radzić). Po Pani artykule musiałam się przespać z tematem, – rezultat jest taki,ze w ubiegłym tygodniu zamówiłam w sklepie internetowym jedną z wymienionych tu golarek. Przekonały mnie zdjęcia z tego postu. Mam ją dostać w tym tygodniu.

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 czerwca 2015

      Czuję ciężar odpowiedzialności na barkach :-) Dlatego trzymam kciuki życząc, żeby to była miłość od pierwszego golenia.
      Jeśli mogę coś doradzić w sprawie dziur: proszę rozłożyć sweterek na płaskiej, dosyć sztywnej powierzchni – w miękką, np. wyłożoną gąbką deskę do prasowania sweter będzie się zapadać, ułatwiając golarce zaciąganie pojedynczych włókien. No i zawsze, ale to zawsze trzeba przeprowadzić próbę ogniową na byle jakim modelu zastępczym.

      Jestem strasznie ciekawa jak tym razem wypadnie test i również ślicznie pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • Maga
        7 czerwca 2015

        Severin wspomniany wcześniej – jestem bardzo zadowolona (czyli jak w tytule “mała rzecz a cieszy :) ) Pozdrawiam serdecznie

        Odpowiedz
  7. Agnieszka M.
    15 czerwca 2015

    Znajomi zawsze pytają, co chcę na urodziny, więc w tym roku wezmę od Ciebie ten pomysł.

    Odpowiedz
  8. Joanna
    23 listopada 2015

    Pani Moniko,
    zachęcona entuzjastycznym wpisem i komentarzami zakupiłam Severina i… zawiodłam się niestety. Golarka, owszem, goli kłaczki i nie uszkadza tkaniny, ale trzeba wielokrotnie przejeżdżać w tę i z powrotem po tkaninie by wyłapała wszystkie co jest bardzo męczące. Zauważyłam pewną prawidłowość: im większy dodatek naturalnych tkanin, np. wełny, tym lepszy efekt. Struktura sztucznych mieszanek pozostała nierównomierna i wygląda po prostu niechlujnie, mimo, że zbiorniczek maszynki zapełnił się kłaczkami. Czy to wina materiału czy ja robię coś nie tak?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 listopada 2015

      Przykro mi, że Pani doświadczenia tak bardzo odbiegają od moich. Przyznam szczerze, nie wypróbywałam mojej golarki na swetrach z dodatkiem sztucznych włókien (nie mam już żadnych w szafie), ale niemieckojęzyczne komentarze innych użytkowników wskazują na to, że Severin nadaje się nie tylko do golenia szlachetnej wełny.

      P.S. Właśnie wpadło mi do głowy: podczas ostatnich odwiedzin mojej mamy, sama obrobiłam jej wszystkie swetry, bo tak jęczała i narzekała podczas golenia, że musiałam ją wyręczyć. I zrobiłam to w mig… co znaczy “w mig”? Dla każdego pewnie coś innego. Czy wystarczy, jeśli wyjaśnię, że mi nawet zwykłe, nudne prasowanie się nie dłuży, ponieważ mam czas spokojnie sobie porozmyślać? Czyżby… kwestia temperamentu?

      Odpowiedz
      • Joanna
        24 listopada 2015

        Być może, ja z natury jestem niecierpliwa. A co do prasowania to ono również mi się nigdy nie dłuży. Zajmowanie się moimi ciuszkami: pranie, prasowanie, układanie, rozmieszczanie w szafie to moje ulubione zajęcia porządkowe w domu. Goleniu też dam jeszcze szansę.
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  9. Sylvia123
    14 lutego 2016

    Po przeczytaniu tego postu dokonałam chyba najbardziej spontanicznych zakupów w życiu. Znalazłam golarkę w sieci i od razu ją zamówiłam (akurat Severina w promocji za 23 zł + przesyłka gratis więc ryzyko nie było ogromne:)). Po kilkukrotnym użyciu mam na koncie reaktywowane: wełniane rękawiczki, szal, ukochaną bawełnianą koszulkę, która jednak nie pójdzie jeszcze na kupkę “do sprzątania i ogródka”, T-shirt i 2 bluzy męża oraz sweter – nie wełniany, ale dostał drugie życie. Po sezonie zimowym przetestuję pewnie na wełnianych swetrach, ale już wiem, że to była świetna inwestycja. A jak można pokontemplować w trakcie używania :)

    Odpowiedz
  10. Maria
    28 marca 2016

    Dostałam w “spadku” golarkę sieciową Lint Remover.Niestety,albo ja jestem niekumata,albo golarka jest uszkodzona.Przesuwam wielokrotnie w tym samym miejscu i efektów nie widać.Dodatkowo silnik zwalnia i nożyki prawie zatrzymują się.Czy jest to normalne? Jestem zmuszona do kupienia dobrej,mocnej,profesjonalnej golarki.Proszę poradzcie mi jaką kupić.Sprawa pilna.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 marca 2016

      Zużyta? A może tylko za mocno ją przyciskasz Mario?
      Przeczytaj “instrukcję obsługi” krok po kroku, a jeśli Twoja golarka nadal będzie strajkować, przejrzyj kilka pierwszych komentarzy: Solac, Singer, Severin, Philips. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Maria
        29 marca 2016

        Mam jeszcze takie pytanie.Ta golarka jest akumulatorowo-sieciowa,czy to znaczy ,ze najpierw trzeba naładować akumulator? Nie można bezpośrednio z sieci?Ja dlatego poszukuję mocnej,profesjonalnej golarki,bo muszę usunąć zmechacenia z z wełnianych spódnic ze strojów ludowych.Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          29 marca 2016

          Można. Zasilanie akumulatorowo-sieciowe oznacza, że jak akumulator się rozładuje, podłączasz golarkę do sieci i kontynuujesz pracę. Nie musisz czekać, aż akumulator się naładuje. Powiedziałabym, że to duży plus w planowanym przedsięwzięciu.

          Co z tymi spódnicami? Skąd i jak? Opowiedz, proszę.

          Odpowiedz
  11. Maria
    29 marca 2016

    Znajoma polecała mi golarkę ELDOM GDS2. Podobno jest niedawno na rynku i ma największą moc. Czy wiecie coś na jej temat?Pozdrawiam

    Odpowiedz
  12. Maria
    29 marca 2016

    Pozyskaliśmy kilka starych,ale jeszcze w dobrym stanie.strojów ludowych.Leżały wiele lat w remizie strażackie i w czasie jej remontu,znalezione je w jakimś magazynku.Podobno należały do nieistniejącego dawno,Koła Gospodyń Wiejskich. W MDK działa sekcja taneczna i te stroje się przydadzą. Musimy je oddać do czyszczenia .Spódnice są grube,chyba ze sukna,ale w niektórych miejscach,zmechacone.Dlatego pytam o profesjonalną golarkę. Ta,którą dostałam jest do niczego.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 marca 2016

      Ach, tak… dawno zapomniane skarby. Potrzebujesz golarki z dużą głowicą i podłączanej do sieci (są wyjątkowo mocne i wytrzymałe), np Solac H101A4. O Eldomie niestety nic nie wiem, ale rozejrzyj się na platformach cenowych i poczytaj komentarze użytkowników.
      Będąc na Twoim miejscu, oddałabym jednak najpierw sprawę w ręce profesjonalistów (profesjonalne czyszczenie powinno dać sobie radę również ze zmechaceniami, zwłaszcza jeśli o taką usługę bezpośrednio zapytasz). Jeśli to nie pomoże, wysłałabym jeden czy dwa maile do któregoś z muzeów etnograficznych, pytając o radę. Kto jak kto, ale spece od kultury ludowej muszą się znać na rzeczy.

      Odpowiedz
  13. Maria
    30 marca 2016

    W pralni chemicznej poradzono mi czysty pumeks i gładka szczotkę do usuwania włosków.Podobno najszybciej i skutecznie. Ja zastanawiam się nad zakupem tej golarki Solac,ale jest już niedostępna.Podobno zastąpiła ją Camry CR 9606.

    Odpowiedz
  14. Ola
    2 maja 2016

    Pani Moniko na początek dziękuję za tego cudownego bloga, od którego jestem uzależniona:)
    Mam pytanie, czy golarka Solac rzeczywiście zastąpiona jest Camry? Czy to ten sam model? Zależy mi na sieciowej, a Solac jest niedostępna..

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 maja 2016

      Niee, no zastąpiła, to nie. Solac jest hiszpańską firmą, natomiast Camry to jedna z linii artykułów gospodarstwa domowego, która należy do polskiej firmy Adler.
      Golarka Solac cieszy się tak dużą popularnością, że w sklepach online faktycznie nie można jej już znaleźć, tzn. w polskich sklepach, bo za granicą jest. Pech chce, że wśród golarek do ubrań o najwyższych notowaniach (licząc liczbą głosów zadowolonych klientów) tylko te dwie są podłączane do sieci. Camry wygląda łudząco podobnie do Solaca, co wywołuje we mnie pewien niesmak, ale zbiera całkiem niezłe opinie.

      Jeśli zależy Pani właśnie na Solacu, radziłabym poszukać w sklepach stacjonarnych AGD. Szansa, że w jakimś niedużym punkcie osiedlowym zapomniane golarki kurzą się na półkach, jest całkiem spora.
      Ślicznie Panią pozdrawiam Olu.

      Odpowiedz
      • Ola
        3 maja 2016

        W takim razie za Pani radą spróbuję poszukać. Dziękuję serdecznie za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

        Odpowiedz
  15. Piotrek
    9 stycznia 2017

    Witam wszystkie Panie, być może jako pierwszy facet w tej dyskusji.
    Temat dość stary, ale po raz kolejny wracam do niego, po wyjęciu zimowych rzeczy z szafy
    Chciałbym powiedzieć, że gdyby męskie wymagania były tak niskie jak Wasze, to byśmy brody dalej strzygli nożyczkami jak 100 lat temu.
    Trafiłem na to forum po przetestowaniu 5 golarek do ubrań. Żadna z nich nie spełniła moich oczekiwań.
    Większość pomimo różnego loga producenta, ma ten sam mechanizm/ostrza. Różnią się obudową, sposobem zasilania i znaczkiem producenta (a raczej dystrybutora). Pewien bloger mody męskiej (Mr.Vintage) chwalił się na swojej stronie, że kupił na wyprzedaży odzieży używanej kurtkę za kilkanaście złotych i po 2 godzinach “golenia” przywrócił jej drugie życie. Ludzie, czy wy nie macie innego ŻYCIA? To powinno trwać chwilę, a jeśli trwa dłużej, – znaczy, że sprzęt jest beznadziejny. (Mnie to zajmuje 3 chwile, ale oglądam w międzyczasie serial, goląc swetry na wyczucie! – najlepszy moim zdaniem sposobem są powolne ruchy).
    Jak nie będziecie takiego oczekiwać, to dalej będziemy mieć na rynku obecne badziewie (to samo od 4 lat).

    Duża Golarka elektryczna powinna mieć kilka sitek golących zasilanych oddzielnymi silniczkami, porządne metalowe ostrza a nie jakieś blaszki (przeciez tym się nawet nie da skaleczyć) odpowiednią moc i sensownie zaprojektowane odprowadzanie kłaczków/pyłków/włosków.
    Natomiast do prac na szybko przyda się małe, lekkie narzędzie. Znalazłem coś takiego: Gleener – The ultimate fuzz remover.
    (www.youtube.com/watch?v=kT8zytZrgDY)
    NIe miałem okazji wypróbować, ale jeśli któraś z Pań posiada taką golarkę – to proszę o opinie.

    Odpowiedz
    • Katarzyna
      10 stycznia 2017

      ”Nie bedziecie”? A Pan Vintage to kobieta?

      Z ciekawosci – testowales modele polecane w komentarzach (np. Solac)?

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      10 stycznia 2017

      Dzień dobry. Bardzo się cieszę z męskiego głosu w sprawie, tylko… dlaczego tak napastliwie? Gdyby był Pan czytelnikem bloga (co nie jest takie niezwykłe, ponieważ mam Czytelników-mężczyzn), wiedziałby Pan, że my tu mamy bardzo wysokie wymagania i to jest podstawowa rzecz, która odróżnia Lady and the dress od innych miejsc w sieci.

      Przechodząc do meritum – obejrzałam sobie polecany sprzęt i chętnie podzielę się moją opinią:
      1. wbrew temu, co obiecuje filmik, ani jedno z “obrabianych” na nim ubrań, nie jest zrobione z prawdziwej wełny albo kaszmiru. Same akryle, poliestry i grube, mało wrażliwe bawełny.
      2. Przedstawione narzędzie ma odkłaczkowywać różne rodzaje materiałów, w tym jedwab. Tyle, że jedwab się nie mechaci.
      Krytycznych punktów zebrałoby się więcej, ale już te dwie obserwacje przekonują mnie wystarczająco, że to jest kiepska reklama i polecana rzecz nie nadaje się dla nas do niczego.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz