8 czerwca 2015 / Materiały / 12 komentarzy

Gabardyna. Materiał z klasą, z wyczuwalnym ciężarem i z umiejętnością opracowania linii sylwetki całkiem od nowa.

Jedna z niewielu tkanin, które potrafią być wszystkim: sportową kurtką, eleganckim płaszczem, szykowną sukienką albo tworzywem twoich ulubionych spodni. Ach tak, przepraszam, moich ulubionych spodni.

 

Najbardziej charakterystyczną cechą gabardyny są wyraźnie widoczne na jej powierzchni skośne prążki. Prążkowana struktura to zasługa gęsto tkanego splotu skośnego, który sprawia, że lekko sztywna, mocna gabardyna:

  • pięknie się układa,
  • jest odporna na zagniecenia,
  • jest bardzo wytrzymała.

Metamorfozy gabardyny zależą przede wszystkim od materiału wyjściowego, czyli surowca*, dlatego stanowczo rozdzieliłabym:

– gabardynę wełnianą,

– gabardynę bawełnianą.

*Oczywiście, podobnie jak większość rodzajów tkanin, wytwarza się ją również z włókien syntetycznych i ich mieszanek. Te jednak – jak zwykle – w ogóle nas nie interesują, więc nie będziemy tracić na nie czasu.

 

 

Gabardyna po raz pierwszy: wełna, czyli kwestia miękkości

 

gabardyna wełniana

 

Zobacz jak miękko i plastycznie się układa: cudownie gęsta wełniana gabardyna o mięsistym chwycie.

Wymarzony materiał na szykowną sukienkę lub elegancką spódnicę, definiujący najlepsze właściwości wełny – jest ciepły, sprężysty i suchy w dotyku. I wcale się nie gniecie.

 

 

 

gabardyna wełniana: prążki

 

Na pierwszy rzut oka mało widoczne, w dużym przybliżeniu już tak: delikatne prążki wełnianej gabardyny zatopione w puszystej i mięciuchnej przędzy.

 

 

 

 

Gabardyna po raz drugi: bawełna w roli głównej

 

gabardyna bawełniana: prążki

 

Precyzyjnie uporządkowane szeregi skośnych prążków: wyraźnie widoczne i delikatnie wyczuwalne pod palcami.

Bawełniana gabardyna jest nie tylko cięższa i bardziej sztywna od swojego wełnianego odpowiednika.  Jest też od niego gładsza i chłodniejsza w dotyku – doskonała tkanina na spodnie, kurtkę albo płaszcz.

 

 

 

gabardyna bawełniana

 

Spójrz na ekspresyjnie zarysowane brzegi fałd: mocna i odkształcalnie giętka tkanina potrafi obrysować kobiecą figurę stanowczym, na nowo zdefiniowanym konturem.

Dla wzmocnienia plastycznego efektu wszystkie szwy warto zaakcentować ozdobnym, podwójnym przeszyciem.

 

 

 

Krótkie i zwięzłe uwagi dla pań szyjących:

1. Przed skrojeniem trzeba zdekatyzować materiał: wełnę uprasuj z nawilżaczem przez ściereczkę, bawełnę upierz albo wymocz w wodzie.

2. Gabardyna należy do tkanin jednokierunkowych. Jak sobie poradzić z krojeniem, przeczytasz we wpisie o krojeniu tkanin z włosem.

3. Gabardyna chętnie wyświeca się na szwach, dlatego prasuj ją zawsze przez ochronną ściereczkę.

4. Gabardyna wygląda bardzo dobrze z zaakcentowanymi szwami. Ozdobne stębnowania oraz szwy nakładane zdobią, wzmacniają oraz umożliwiają uniknięcie pracochłonnego prasowania.

5. Wełnianą gabardynę oddasz do czyszenia chemicznego. Bawełnianą możesz prać w domu, ale postaraj się jej nie wirować, aby uniknąć brzydkich, odbarwionych zagnieceń.

 

 

 

Gabardyna po raz trzeci: nieśmiertelny trencz

Na hasło “gabardyna” przed oczami staje nam natychmiast prążkowany, wytrzymały, beżowy materiał klasycznego trencza.

Sięgając wstecz, jego historia zaprowadzi nas do dostawcy wojskowych płaszczy – Thomasa Burberry, który w 1888 roku opatentował wymyśloną przez siebie tkaninę: impregnowaną i bardzo ściśle tkaną mieszankę wełny z bawełną, nazwaną gabardyną. Mająca chronić angielskich żołnierzy przed zimnem i wilgocią innowacja, spotkała się jednak również z entuzjastycznym przyjęciem elegantek.

 

Nawet, jeśli z dzisiejszego punktu widzenia (rozpieszczonego przyzwyczajeniem do nowoczesnych mikrowłókien, które nie dają niepogodzie żadnych szans) trudno jest zrozumieć zachwyt nad zapewniającym tylko niewielką ochronę przeciwdeszczową materiałem – ciepła, lekka, chroniąca przed wilgocią gabardyna okazała się najinteligentniejszą tkaniną swoich czasów.

Gdy wyobrazimy sobie, że jeszcze 120 lat temu podczas deszczowej pogody kobieta miała alternatywę wyłącznie w postaci:

a) brzydko pachnącego, długiego i piekielnie ciężkiego płaszcza pokrytego warstwą gumy lub wosku,

b) siedzenia w domu,

łatwo będzie nam pojąć euforię z jakim spotkał się wynalazek pana Burberry. Lekki i ciepły płaszcz z gabardyny nie tylko w dużym stopniu przyczynił się do samodzielności i emancypacji kobiet, rozszerzając ich swobodę oraz przestrzeń życiową, ale był pierwszym w historii płaszczem przeciwdeszczowym, który wcale na taki nie wyglądał. Podbity futrem albo wełnianą podszewką okazał się ponadto doskonałym okryciem zimowym oraz idealnym towarzyszem eleganckiej mody miejskiej.

 

I śmiem twierdzić, że pod tym względem do dzisiaj nie zmieniło się wiele. Mocna i wytrzymała gabardyna o szlachetnie dystyngowanym wyglądzie jest odpowiednią bazą zarówno dla formalnego, eleganckiego ubrania charakterystycznego dla stylu klasycznego, jak i właściwym fundamentem bardziej swobodnej garderoby, opartej na elementach typu zrelaksowanego, romatycznego albo kreatywnego. Wełniana czy bawełniana, obojętnie – żadna z nas nie będzie żałować, zdając się na jej talenty.

 

 

 



Komentarze

  1. Weronika
    10 czerwca 2015

    Mieć płaszcz z Burberry, mmmm marzenie :)
    PS. No to szukam gabardyny na spodnie, takie garniturowe, na kant. Chociaż sukienka tez by była ładna. No dobra, niech będzie i na spodnie, i na sukienkę ;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      10 czerwca 2015

      I spódnica i spodnie? To rozumiem… wszystko albo nic!
      Na garniturowe wybrałabym gabardynę wełnianą, bo z bawełnianej (sztywniejszej i często grubszej) najładniej wyglądają spodnie w stylu jeździeckim albo o kroju dżinsów. Szkoda, że tym razem nie mogę pomóc w wyborze – szukam dla nas jakichś ładnych przykładów już od tygodni, ale nic ślicznego nie udało mi się tym razem znaleźć.

      P.S. Ach, Burberry – nic się nie zmieniło od przeszło 100 lat :-)

      Odpowiedz
  2. Ida
    10 czerwca 2015

    Ostatnio królują damskie garnitury. Poleci Pani coś wartego uwagi? Oczywiście pod kątem składu i kroju.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      10 czerwca 2015

      Oczywiście, że nie. Pamiętasz Ido to o rybie i wędce?
      Pomijając już fakt, że skład i krój zależą od bardzo indywidualnych parametrów, od bardzo indywidualnych wyobrażeń i od bardzo indywidualnej kondycji finansowej, jestem zdecydowaną zwolenniczką szycia na miarę. Rzadko polecam coś konkretnego, bo rzadko coś z gotowej oferty handlowej jest mnie w stanie zadowolić pod względem jakości i urody.
      W każdym razie jeżeli królują, to znaczy, że każda szanująca się firma powinna je mieć w aktualnym asortymencie. Proszę rozejrzeć się w ulubionych markach – jestem pewna, że uzbrojona w znalezioną na blogu wiedzę, sama najlepiej potrafi Pani skonfrontować własne potrzeby i możliwości ze swoimi marzeniami.

      P.S. Przyznam szczerze: niedawno, pytana o białe bluzki warte polecenia wspomniałam między innymi Wólczankę, powołując się na jej długoletnią tradycję. Właśnie – naprawdę rozczarowana – odesłałam zamówione w Wólczance koszule z powrotem. Wszystkie.

      Odpowiedz
  3. Maga
    11 czerwca 2015

    Po każdym przeczytanym tu poście mam postanowienie – zaczynam szyć. I ciągle brak mi odwagi. Ślęczałam nad stronami sklepów internetowych polecanych przez Panią i w końcu nic nie kupiłam :(
    Zazwyczaj po powrocie z “szopingu” wracam z postanowieniem, że coś sobie uszyję z porządnego materiału, zamiast wydawać pieniądze na źle odszyte poliestry… Podobno tzw. smykałkę do szycia mam (tak często słyszałam gdy próbowałam coś uszyć jako nastolatka). Od czego zacząć i z jakiego materiału, żeby wyszło? Czy tylko na podstawie Burdy, czy może mogłaby Pani polecić coś innego?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 czerwca 2015

      Mam podobne uczucia (i postanowienia :-) prawie po każdej wycieczce “w miasto”.

      Od czego zacząć? Od prostego modelu z nieskomplikowanego w obróbce materiału. Letnie, wakacyjne ciuszki są dobrym pretekstem do poćwiczenia krawieckich umiejętności: prosta spódnica, luźna sukienka, tunika albo top – im mniej części składowych wykroju, im mniej szwów, tym model łatwiejszy i szybszy w uszyciu. Akurat Burda jest bardzo dobrą pomocą dla początkujących, ponieważ:
      – w swoich wykrojach wykorzystuje punktację i podział modeli na “łatwe i dobre dla początkujących” aż do “skomplikowanych i wymagających doświadczonej ręki”;
      – regularnie wydaje ekstra zeszyty i publikacje dla początkujących amatorów krawiectwa;
      – łatwo ją zdobyć.
      Natomiast nieskomplikowany w obróbce materiał, to ten, który nie ma wyraźnej struktury, nie jest śliski, nie jest zbyt cienki i wiotki, nie jest zbyt gruby i ciężki, nie siepi się, można prać go w domu, jest łatwy w prasowaniu i nie wymaga zastosowania podszewki. Latem mogłaby to być lekka i niedroga bawełna: batyst, lekkie płótno, tkanina koszulowa, popelina, lekki dżins albo dzianina – nawet jeśli coś się sknoci, nie będzie (finansowo) bolało.

      Małgorzato, dziękuję Pani za impuls, widzę, że aż prosi się poważne potraktowanie materii – to jest tak kompleksowy temat, że trudno zawrzeć go w ramach krótkiego komentarza. Hmm… czerwiec i lipiec mam już właściwie zaplanowany, ale proszę dać mi trochę czasu. Zobaczę co da się zrobić :-)

      Odpowiedz
  4. Maga
    12 czerwca 2015

    Dziękuję :)
    “Zobaczę co da się zrobić”- traktuję jak obietnicę :) pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  5. Celestyna
    16 czerwca 2015

    Moja Ty Złota! Nie minęły dwa tygodnie, a ja już znam Twojego bloga w całości. Uwielbiam sposób w jaki piszesz i merytoryczną zawartość. Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś w rozpoczęciu wędrówki do mojego wymarzonego stylu.Choć droga jest dość długa:od lady and the DRES do lady and the dress.Dobrze, że takie fajne kobietki jak TY chcą się dzielić wiedzą i doświadczeniem.Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      16 czerwca 2015

      (Dzięki Ci Panie, że takie fantastyczne – otwarte i entuzjastyczne, inteligentne i dowcipne, ciepłe i serdeczne – dziewczyny czytają mojego bloga. Amen!)

      Hej, już jestem! Czytam sobie i czuję… że góry mogłabym chyba przenosić!
      Kiedy kolejnym (znużonym, zmęczonym albo zniechęconym) razem znowu przeleci mi przez głowę No i po co mi to? Po co ja to w ogóle robię?, otworzę sobie po prostu Twój komentarz Celestyno. Bardzo, bardzo Cię ściskam :-)

      Odpowiedz
  6. Dżins. Mocny trend sezonu | Lady and the dress
    21 czerwca 2015

    […] jest mocną i wytrzymałą tkaniną bawełnianą o splocie skośnym – bardzo podobną do gabardyny – z której produkuje się odzież dżinsową. W XIX w. materiał ten wytwarzano we […]

    Odpowiedz
  7. Malena
    17 lipca 2018

    Bardzo ciekawy, rzeczowy i przyjemnie napisany tekst. Dziekuje za te wiedze :)
    pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz