28 października 2013 / Materiały / 9 komentarzy

Wyjaśnijmy sobie może od razu: dzianiny nie należą do materiałów z półki „klasyczna elegancja”. Nic, co uwydatnia i nadmiernie eksponuje nie należy do tej kategorii. To, co opina, wyciąga się albo wisi, tym bardziej nie.

Nie znaczy to jednak, że dzianinami nie można się zachwycić. Obok „klasycznej elegancji”, mamy jeszcze przecież szereg innych, atrakcyjnych określeń, z którymi chętnie się utożsamiamy. Jak będzie ze „stylową harmonią” albo „szykownym wyrafinowaniem”? Jak dla mnie, doskonale!

 

W przeciwieństwie do tkanin, które są rezultatem wzajemnego przeplatania nici wątku i osnowy, dzianiny powstają z wiszących na sobie oczek. Oczka, które biegną horyzontalnie, to stanowiące szerokość dzianiny rządki, oczka prostopadłe, biegnące po długości materiału to kolumienki.

 

Z definicji tej wyłania się nam cały szereg zalet:

1.  Ze względu na swoją luźną strukturę dzianiny uchodzą za „oddychające” i gwarantujące swobodną przepuszczalność powietrza. Powietrze lubi się jednak między oczkami „zaplątać”, a jako słaby przewodnik ciepła, nie odprowadza temperatury ciała na zewnątrz, co oznacza, że materiał, w zależności od rodzaju surowca, mniej albo bardziej ogrzewa.

2.  Rozciągliwe we wszystkich kierunkach, przede wszystkim w poprzek, są bardzo wygodne i miękko się układają, dostosowując do kształtów figury bez mozolnego dopasowywania krawieckimi cięciami. Do tego nie gniotą się prawie lub wcale.

3.  Zważywszy na to, że proces producji dzianin jest dużo szybszy, a więc i tańszy niż ma to miejsce w przypadku materiałów tkanych, wytwarza się ich dużo, w sporym wyborze i nęcących cenach. Trudno byłoby nam sobie dzisiaj wyobrazić modę codzienną, sportową, bieliźnianą, a nawet wieczorową bez ich udziału.

 

Dzianina

 

Repertuar dzianych wyrobów przyprawia o zawrót głowy. Od najcieńszych jedwabnych trykotów luksusowej bielizny, po grube i puszyste włókna wełnianych swetrowych. Wzory, efekty specjalne, różnorodne kombinacje – bogactwo maszynowo wytwarzanych dzianin opiera się na tych samych surowcach:

 

Dzianina bawełniana. Miły, miękki i nieskomplikowany w obróbce klasyk dziecięcych oraz codziennych, wypoczynkowo – sportowych ubiorów. Łatwa w pielęgnacji, niedroga i w sporym wyborze druków, wzorów i deseni.

 

Dzianina wiskozowa. Cienka, chłodna i z delikatnym połyskiem. Jednokolorowa albo farbowana w najbardziej kontrastowe desenie (na przykład, najmodniejsze ostatnio fantazyjno – digitalne druki), jedna z najłatwiej osiągalnych w sprzedaży.

 

Dzianina jedwabna. Gładka, lekka, klimatyzująca. Prawdziwa rzadkość.
Często dostępny w handlu „jedwabny dżersej” to nic innego jak dzianina poliestrowa, która ze względu na swoją gładkość i połysk przypomina nieco tę z prawdziwego jedwabiu. Jej właściwości mówią jednak same za siebie, w poliestrze będziemy się pocić i nie ma mowy o żadnych, regulujących temperaturę ciała doznaniach.

 

Dzianina wełniana. Prawdziwy rarytas na zimowe dni: ciepła i przytulna, najczęściej dostępna w jednokolorowym wydaniu. Określenie „czysta żywa wełna” ( ang. pure new wool, niem. Schurwolle), oznaczające wełnę pozyskaną ze strzyżenia lub wyczesywania zdrowych, żywych zwierząt, jest dobrym punktem wyjścia do poszukiwań doskonałej jakości.

 

 

Dzianiny same w sobie są rozciągliwe i dają się naciągnąć w różnych kierunkach. Często łączy się to jednak z utratą formy, wypychaniem albo trwałą deformacją. Dlatego chętnie dodaje się do nich wysoce elastycznych, syntetycznych poliuretanowych włókien zwanych potocznie lycrą.

 

Dzianina wzbogacona lycrą (inaczej elastanem albo spandexem) sama staje się elastyczna, co znaczy, że na wzór gumy, po naciągnięciu sama wraca do swojej pierwotnej formy.

„Elastyczna” i „rozciągliwa”, to nie są wymienne pojęcia w przypadku dzianin. Jak zwykle w orientacji i dokonaniu właściwego wyboru pomocne będzie zapoznanie się ze szczegółowym składem wyrobu, który trzymamy w rękach.

 

Dzianina: elastyczna i miękka

 

Typologia dzianin to nie tylko różne rodzaje włókna. Sposób wytwarzania (dzianiny falowane i osnowowe) albo stopień dostępności w handlu (interlock, single, trykot) to inne podziały, z którymi możemy spotkać się w praktyce albo literaturze fachowej. My jednak nie jesteśmy na zajęciach z materiałoznastwa i żadne technologiczne detale nas tutaj nie interesują! My życzymy sobie tylko pięknie i zgrabnie wyglądać oraz tak właśnie się czuć!

 

Dlatego chcę wam Miłe Przyjaciółki przedstawić całkiem subiektywną klasyfikację, której jedynym kryterium jest… moje własne, świetne samopoczucie. Od czasu do czasu, zaczynając już od środy, będziemy przyglądać się moim ulubieńcom z perspektywy urody i wygody.

Przed nami długa, chłodna zima. Może i Wy nabierzecie apetytu?

 



Komentarze

  1. Irensa
    28 października 2013

    Już nabrałam! I z niecierpliwością oczekiwać będę kolejnych wykładów| Bardzo mi się podobają te posty! Pozdrawiam cieplutko!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 października 2013

      Dzień dobry, Miła Irenso,
      widzę, że ma Pani dla mnie dzisiaj same rozbrajające wiadomości:)).

      I ja serdecznie pozdrawiam. Do środy zatem:)

      Odpowiedz
  2. Aga
    28 października 2013

    Jak do tej pory za dzianinami nie przepadalam, z wyzej wymienionego powodu (wypychania sie, szczegolnie na kolanach np. w sukience), ale chetnie doszkole sie w tej materii. Kto wie, moze i ja dam sie skusic?

    Pozdrawiam wietrznie z poludniowego-zachodu.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 października 2013

      Będę się bardzo starać:)

      Przesyłam uściski z północy. Równie wietrznej.

      Odpowiedz
  3. Małgorzata TP
    29 października 2013

    Uwielbiam Twoje opisy tkanin :) Możesz nawet zagłębiać się w technologię produkcji i materiałoznawstwo maszyn do obróbki skrawaniem, a i tak będzie poetycko!

    Odpowiedz
  4. Vintage Cat
    30 października 2013

    Bardzo ciekawy post, ja też lubię czytać o tkaninach i staram się dowiadywać nowych rzeczy.

    Mam pytanie – trochę nawiązujące do poprzedniego wpisu ;) Możesz mi poradzić, jak najlepiej przechowywać sukienki wykonane z tkaniny typu “punto”? Na wieszakach czy poskładane na półce? Czy taki materiał może się zdefasonować od ciągłego wiszenia?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 października 2013

      Ogólnie rzec biorąc, rzeczywiście dzianiny czują się najlepiej przechowywane na płasko, jednak w przypadku sukienek nie wydaje mi się to specjalnie praktyczne. Szkoda, żeby krawiecko dopracowane cięcia, ozdoby albo drapowania powygniatały się.

      Sama, swoje dzianinowe, jesienno – zimowe sukienki wieszam na grubych, watowanych wieszakach (dokładnie jak na zdjęciach z poprzedniego wpisu), uważając pilnie, żeby ramiona leżały równiutko – wypchane wybrzuszenia na lini ramion wyglądają bardzo nieładnie. Mam dobre doświadczenia, żadna się jeszcze nie zdefasonowała ani nie powyciągała, ale oprócz rodzaju wieszaka jest to z pewnością zasługą cieplejszych, bardziej stabilnych rodzajów dzianiny.
      A ponieważ, z tego co widzę, w sklepach internetowych jako “punto” określa się nieco grubszą i elastyczną dzianinę polecaną nawet na kostiumy albo ściągacze, sądzę, że śmiało możesz wypróbować moją metodę:).

      Mam nadzieję, że odrobinę pomogłam, bo choć “punto” przypomina na pierwszy rzut oka dzianinę typu punto di roma, to biorąc pod uwagę nieobliczalną fantazję sprzedawców w tłumaczeniu nazw tkanin, nie obejdzie się chyba bez miętoszenia, żeby to ustalić na pewno:).

      Odpowiedz
    • Vintage Cat
      30 października 2013

      Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź :) Muszę zakupić odpowiednie wieszaki, bo mam w zasadzie tylko drewniane.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz