3 marca 2015 / Prosto z atelier / 34 komentarze

Dzisiaj mijają dwa lata od pierwszego wpisu na Lady and the dress, a ja zastanawiam się właśnie, ile czasu musi upłynąć, żeby serce przestało bić jak oszalałe po publikacji każdego nowego wpisu? Kiedy przestanę skakać z radości jak dziecko na widok każdego nowego komentarza? Kiedy wzruszenie przestanie ściskać gardło, podczas czytania tych wszystkich cudownie ciepłych, pełnych zachęty słów?

Mam nadzieję, że nigdy, ponieważ uwielbiam Wasze komentarze. Wszystkie. Spontaniczne, treściwe lub trafiające w samo sedno rzeczy. Długaśne, pełne zwierzeń albo te będące impulsem do całkiem nowych pomysłów. Dzięki rozmowom z Wami dużo się uczę. Ale przede wszystkim… otwieram, przełamując własne obsesje i lęki.

 

 

Dziękuję Wam za Waszą obecność. Wszystkim. Tym z Was, które są tu ze mną od zawsze i tym, które czytają “Jak ubrać dorosłą kobietę” dopiero od wczoraj.

 

 

Znowu ściska mnie w gardle, więc żeby ukryć zakłopotanie chwycę się faktów. Ze zdziwieniem odkryłam, że najbardziej poszukiwanymi w tym roku wpisami były te o halce i rajstopach (czy zapotrzebowanie na wiedzę z bieliźnianej dziedziny jest takie duże, czy to po prostu swawolne tytuły przyciągają niewłaściwe osoby?) oraz o praniu chemicznym, rękodziele i romantycznym minimaliźmie (to rozumiem, sugestywnych argumentów i dobrych przykładów nigdy nie jest za wiele).

 

Mnie samej najbliższe są wpisy z osobistym tłem, np.:

Wbijam szpilki… myślę sobie: nuda czy sygnatura?

Pułapki niecodziennych okoliczności.

Kropla bursztynu w morzu szarości.

 

Ale przede wszystkim lubię te bardzo konkretne i na temat, np.:

Żakiet idealny. Jak powinien leżeć?

Pranie chemiczne bez tajemnic.

Wszystko o tkaninach.

 

Jaki jest Twój ulubiony wpis Miła Przyjaciółko? Albo ulubiony wątek, na temat którego czytasz z największą przyjemnością?

 

A na zakończenie podróż sentymentalna w trzech odsłonach:

 

Lady and the dress: druga rocznica bloga

 

Tak podobam się sobie najbardziej. Minimalistyczny romantyzm jest najbliższy mojej prywatnej definicji bycia dobrze ubraną (choć Bogiem a prawdą… jestem dzisiaj szczęśliwym człowiekiem, ponieważ cały dzień udało mi się przechodzić w piżamie :-)

 

 

 



Komentarze

  1. Monika
    4 marca 2015

    Najbardziej lubię wpisy o tkaninach – to moje hobby, jestem tkaninomaniaczką i nigdy nie przepuszczam okazji, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Tym bardziej, że na razie lepiej znam się na dzianinach. A chciałabym zacząć na poważnie szyć (na poważnie czyli coś więcej niż kostiumy karnawałowe i dresowe spodnie dla dzieci), więc tak wiedza jest dla mnie bezcenna.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 marca 2015

      Staram się znaleźć równowagę między własną miłością do tkanin, a tym co mogłoby być lekkostrawne dla czytelnika, więc daję z siebie wszystko, żeby nie przynudzać i nie wchodzić zbyt głęboko w technologiczne szczegóły. Fakt, że inna wielbicielka tkanin znajduje u mnie interesujące tematy, jest dla mnie pięknym komplementem.
      Bardzo liczę na to, że następna dzianinowa okazja, będzie dla nas obu pretekstem do namiętnej dyskusji :-)

      P.S. Biorąc pod uwagę ilość, szycie spodni dresowych dla dzieci naprawdę można nazwać odpowiedzialnie poważnym krawiectwem. Od kiedy jestem matką, taśmowo produkowane “samorobiące się” dziury na kolanach, śnią mi się każdej nocy.

      Odpowiedz
      • Monika
        5 marca 2015

        Z pewnością taśmowe szycie spodni dla dzieci pozwala nabyć wprawy w posługiwaniu się maszyną do szycia :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          5 marca 2015

          I nie zapomnijmy: naszywanie łat w rytmie ekspresowym dzieli już tylko mały krok od najpiękniejszej z technik zdobniczych – aplikacji :-) Jak dla mnie niezła, solidna podstawa do wtajemniczania w arkana krawieckiego rzemiosła.

          Odpowiedz
  2. Magdalena
    4 marca 2015

    Trafiłam na Twojego bloga zupełnie niedawno ale od razu poczułam że muszę być na bieżąco :-) bardzo fajnie się odnajduje między wierszami Twoich wpisów. Gratuluję drugiej rocznicy. Moja minie w sierpniu i nie wiem kiedy to zleciało :-) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 marca 2015

      Prześlicznie dziękuję za gratulacje i za pełne entuzjazmu słowa.
      Ta pozytywna energia jest cudownym remedium na wiosenną zmienność nastrojów… bo ja też jestem Waga :-)

      Ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. Iva
    4 marca 2015

    Gratuluję! I bardzo się cieszę, że odkryłam ten blog. Poszerza moją wiedzę i pozwala obcować z pięknem. Zaczęłam większą uwagę przykładać do jakości – nie tylko tkanin zresztą. Z niecierpliwością czekam na kolejne posty,:-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 marca 2015

      Wiedza oczywiście, ale obcowanie z pięknem?
      Znaczy się, zawsze wydawało mi się, że jestem niebrzydka dziewczyna, ale… żeby aż tak??? A na poważnie: dziękuję Iva.

      Czy wiesz, że znamy się od dobrych paru miesięcy (licząc od Twojego pierwszego komentarza), a ja mam wrażenie, jakby to była wieczność? Bardzo, bardzo Cię ściskam (w biegu ma się rozumieć, bo już lecę pisać następny post! :-)

      Odpowiedz
  4. Monika
    4 marca 2015

    Trudno stwierdzić które wplisy lubię najbardziej. Trafiłam na tego bloga szukając porady na temat wyboru tkaniny na zimowy płaszcz i tak już zostałam. Bo mimo, że na zakup kaszmirowego płaszcza póki co mnie nie stać, to zachwyciło mnie z jakim uczuciem piszesz o tkaninach: o ich fakturze, kolorach niteczek, głębi koloru itp. Wpisy o tkaninach i krawiectwie czytam zawsze z wielką lubościa, choć żadko wykorzystuję je w praktyce, bo w szyciu mam tak małą wprawę, że zajmuje mi ono baardzo dużo czasu (którego z reguły nie mam :-( ).

    Cenię sobie Twoje praktyczne porady na temat stylu, zakupów, wyprzedaży, czy dobierania fasonów (Żakiet idealny. Jak powinien leżeć?).

    A co do bielizny… no cóż muszę się przyznać, że sama kilkakrotnie już wracałam do wpisów o rajstopach i halkach (może to ja zawyżam te statystyki), bo przecież jak sama słusznie zauważyłaś: złe dobranie tych elementów garderoby może popsuć cały efekt. Ileż to razy zdarzyło mi się, że w pośpiechu chwyciłam pierwsze lepsze rajstopy z szuflady bo te idealnie pasujące były akurat w praniu, a potem przez cały dzień miałam to paskudne wrażenie, że wyglądam nieelegancko, niechlujnie i byle jak. Szkoda więc, że tak żadko temat ten pojawia się wśród licznych porad na temat mody, stylu itp. Czyżby był to temat wstydliwy?….. ;-) Pewnie więc nie raz jeszcze wrócę do Twoich postów. Szkoda tylko, że nie ma ich więcej. Może zachęcona ich popularnością podejmiesz jeszcze ten temat?

    Gratuluję owocnych dwóch lat bloga i życzę wielu dalszych inspiracji i pomysłów

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 marca 2015

      Uff… nareszcie mam spokojną chwilkę… taki piękny komentarz nie zasługuje na szybką odpowiedź gdzieś pomiędzy.

      Dzień dobry. Bardzo się cieszę, że tak już zostałaś, bo w końcu mam świetną wymówkę argument, żeby pisać ile dusza zapragnie o niteczkach, półtonach i skrzeniach :-) Pamiętam jeszcze doskonale, jak przy każdym z pierwszych artykułów o materiałach byłam pewna, że nikt nie będzie tego czytał, nudząc się po prostu na śmierć.

      Drugi powód do radości? Jak dobrze, że to “tylko” Ty zawyżasz te bieliźniane statystki, bo już obawiałam się regularnych nalotów… brrr… nocnych podglądaczy. Ale to właśnie mam na myśli twierdząc, że strasznie dużo się od Was uczę, a Wasze uwagi są dla mnie niekończącym się pasmem inspiracji: do tej pory mało konkretne plany wpisów na temat bielizny osobistej, dokładnie w tym momencie – dzięki Twojemu szczegółowemu naświetleniu problemu – nabrały kształtów bardzo realnego postanowienia. Wstydliwe czy nie, zabierzemy się za nie śmiało!

      Dziękuję ślicznie Moniko.
      Bardzo Ci dziękuję, a życzenia… właśnie zaczęły się spełniać :-)

      Odpowiedz
  5. Irensa
    4 marca 2015

    Ulubiony wpis? Nie da się wymienić, zbyt dużo! Właśnie dlatego tak lubię ten blog. Za rzadko /lub wcale/ gdzie indziej podejmowane tematy, za styl który jest mi bliski, za powściągliwą elegancję do której mi daleko, a która marzy mi się ciągle, za wiedzę i umiejętność dzielenia się nią…Dziękuję i gratuluję w oczekiwaniu na poważniejszy jubileusz! :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 marca 2015

      Rób co chcesz… wszystko Ci wybaczę Irenso :-)

      To ja dziękuję. Za poczucie humoru, za lekkość bycia i za te tysiące wykrzykników, które za każdym razem wciągają tego (tak dobrze mi znanego) odrobinę sztywnego, zamkniętego we własnych myślach introwertyka, w wir Twojego dynamicznie zaraźliwego, żywiołowego temperamentu.
      P.S. Musiałam sprawdzić jeszcze raz, bo sama sobie nie wierzę… ojej, jesteś ze mną od samego początku :-)

      Odpowiedz
  6. Irena
    4 marca 2015

    Jestem z Panią od kilku miesięcy, natomiast komentarz piszę pierwszy raz, bo nadeszła odpowiednia pora aby złożyć gratulacje przy okazji drugiej rocznicy i przywitać się. Zaczarowała mnie Pani wiedzą, dobrym smakiem i językiem jakiego nikt na blogach nie używa. Czekam na każdy wpis niecierpliwie podekscytowana, bo większość postów jest dla mnie inspiracją i odkrywaniem nowych ścieżek. W czasach trendów, stylów i wszelakich modowych zawiłości, wśród natłoku których mogą się nam pomieszać zmysły i gusta, Pani pomoc i porady mają wartość niezawodnego osobistego stylisty. Skorzystałam już kilkakrotnie za co najuprzejmiej dziękuję. Gratuluję wyjątkowo pięknego i mądrego bloga (choć słowo blog i wszystkie jego odmiany brzmią zbyt pospolicie do zawartości tej strony). Życzę nieprzemijającej potrzeby pisania.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 marca 2015

      Gdy czytam po raz kolejny Pani komentarz, myślę sobie, że naprawdę nie mogło wyjść lepiej. Przecież gdybym wczoraj wieczorem nie padała zwyczajnie na nos, dzisiejszy poranek nie zacząłby mi się tak pięknie, a ja nie miałabym powodu do miłego “dzień dobry”.

      Dzień dobry :-)
      Przypomninam sobie jak przed dwoma laty zagłębiałam z zapałem tajniki tworzenia dobrego bloga i jednym z najczęściej powtarzających się zaleceń było pisanie jak najprostszym, zwyczajnie codziennym językiem. Gdybym posłuchała wtedy tej rady, najprawdopodobniej nie mogłabym świętować dzisiaj kolejnej rocznicy, a my nigdy byśmy się nie poznały.

      Dzięki czytelnikom takim jak Pani, przekonuję się na własnej skórze, że we wszystkim co się robi należy pozostać przede wszystkim sobą. Nagroda nie może być cenniejsza – zaufanie wyrażone ściskającymi za serce słowami.
      Dziękuję Pani Ireno. Za ten piękny komentarz, za uskrzydlające życzenia i… za wzruszenie, któremu nie mogę się oprzeć.

      Odpowiedz
  7. Sylwia
    4 marca 2015

    Moniko, serdeczne gratulacje na początek :)
    Jestem stała czytelniczką od początków Lady and the dress, i kiedy przeczytałam tytuł, to się przeraziłam. Gdzie minęły te 2 lata?
    Dobrze, że u Ciebie jak na dłoni widać rozwój: najpierw szaty graficznej bloga, później ilości i jakości zdjęć ilustrujących wpisy. Odnośnie treści, po pierwszych wpisach myślałam: dokąd to wszystko zmierza? Opisze rodzaje tkanin na rynku i koniec ;) (jeszcze wtedy w ogóle nie zdawałam sobie sprawy ze jest ich tak wiele,i że tak wiele można o nich napisać). Bardzo się cieszę, że przy pisaniu niesie Cię pasja i tematów nie brakuje :) Dzięki temu dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy, i mam nadzieję na jeszcze więcej.
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 marca 2015

      Ślicznie dziękuję.
      Masz rację, tematów do omawiania nigdy mi nie brakuje. Więcej, grafik wypełniony wątkami na tu i teraz, a w notatniku bez przerwy przybywa fajnych impulsów – bo albo spontanicznie coś wpadnie do głowy, albo podczas rozmów z Wami pojawia się jakaś fantastyczna idea, którą koniecznie trzeba pociągnąć dalej. Jak zwykle, największą przeszkodą okazuje się czas: czas na zgłębienie tematu, czas na zilustrowanie go, czas na dopieszczenie. To wszystko pochłania masę czasu :-)

      Sama widzę, jak bardzo zmieniło się tu od chaotycznych początków. Jednak fakt, że jesteś tu ze mną przez te wszystkie lata (Ty oraz jeszcze kilka innych, wytrwałych dziewczyn – naprawdę nie mogę w to uwierzyć!) jest najlepszym dowodem na to, że blog rozwija się w dobrym kierunku, a dla mnie najpiękniejszym, dopingującym do pracy komplementem.

      Sylwio, mocno Cię ściskam.

      Odpowiedz
  8. Monika Frese
    4 marca 2015

    I pomyśleć, że najpierw – zniechęcona kręcącym się w pobliżu wirusem – chciałam po prostu przespać drugą rocznicę bloga! Ale tyle pokładów życzliwości nie może nie zostawić żadnego śladu w systemie odpornościowym :-)

    Pani Ireno, Sylwia, nie będę udawać, że nie jestem zmęczona, oczy zamykają mi się same.
    Nie myślcie sobie tylko dziewczyny, że Wam daruję :-)
    Do jutra. Dobranoc

    Odpowiedz
  9. 555
    6 marca 2015

    i ja ściskam urodzinowo!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 marca 2015

      Kurczę, no… znamy się od ponad roku! Czekałam na te uściski!
      P.S. I bardzo odwzajemniam :-)

      Odpowiedz
  10. Weronika
    8 marca 2015

    Myślałam, że będę jedyna, ale nie. Ja też najbardziej lubię wpisy o materiałach. Niektóre z nich są tak piękne, że aż żal je pociąć. Ale lubię też wpisy o klasycznych ubraniach, takich jak np. o idealnej koszuli. Sama jeszcze takiej nie mam, chciałabym, żeby była uszyta perfekcyjnie, miała guziki z masy perłowej i w ogóle była ach i och. Idealnie dopasowana, z rękawami, które nie będą ani za krótkie (co często mi się zdarza, bo mam długie ręce), ani za szerokie. Nie znam krawca, który by potrafił mi uszyć koszulę perfekcyjnie. Wólczanka ma ładne koszule, ale czy są dobrej jakości? Proszę o więcej i więcej wpisów o klasykach. Tych nigdy za wiele :) Pozdrawiam,
    Weronika

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      9 marca 2015

      Rozpoczynając przygodę z blogiem również sądziłam, że będę jedyna, ale nie – na szczęście podzielacie moją miłość do tkanin, więc mogę – i będę, słowo! – pisać ile dusza zapragnie :-)

      Ja też nie znam krawca, który potrafi tak ładnie uszyć koszulę jak robią to fachowcy, czyli firmy specjalizujące się w szyciu koszul albo te, w ofercie których koszula ma zawsze mocne, pewne miejsce. Atutem Wólczanki na pewno jest wieloletnie doświadczenie i bardzo ładne, spokojne wzornictwo. Poza tym podoba mi się ich usługa szycia na miarę made to measure. Jak wynika z opisu skierowana do panów, ale… czy to znaczy, że elegancka dziewczyna ma z góry sobie darować, zamiast dopytać się u źródła? :-)

      K-l-a-s-y-k-i, zanotowane! Aaa… dobrze się składa, jutro będzie o kolejnym klasyku: ciepłym i wyjętym prosto z męskiej szafy.
      Dzień dobry :-)

      Odpowiedz
      • Monika
        9 marca 2015

        A co myślicie o nowej kolekcji damskich koszul Wólczanki? Te wzory to nowa jakość w ofercie tej firmy, ale czy Wam się podobają? Ja nigdy nie nosiłam takich rzeczy i nie wiem, czy będę, ale wyglądają przynajmniej inaczej.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          9 marca 2015

          Wiosennie. Pogodnie. Radośnie.
          Odruchowo również powiedziałabym, że nie i za nic, ale… tak naprawdę mam autentyczną ochotę przymierzyć :-)

          P.S. Monika, dlaczego mi to robisz? Rozważałam sobie tylko przez moment, czy nie omówić wiosennej kolekcji Wólczanki i… co? I teraz będę musiała to zrobić!!!

          Odpowiedz
          • Monika
            10 marca 2015

            Ha, ha, ktoś to musiał zrobić!

  11. Iva
    10 marca 2015

    Ja też chcę o Wólczance!

    Odpowiedz
  12. Celina
    20 marca 2015

    Gratuluję świetnego bloga. Oprócz profesjonalnych rad, wskazówek bardzo cenię Pani wpisy za język. Posługuje się Pani piękną polszczyzną (bogate słownictwo, poprawna budowa zdań, inteligentne formułowanie myśli) To rzadkość we współczesnej blogosferze, tym bardziej więc doceniam.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 marca 2015

      Czy uwierzy Pani, że dopieszczanie i polerowanie każdego wpisu pod względem językowej poprawności, to – obok wyszukiwania i opracowywania odpowiedniego materiału ilustracyjnego – najbardziej pracochłonna część blogerskiego zajęcia? Gdyby nie doświadczenia ostatnich dwóch lat – sama nigdy bym na to nie wpadła.

      Ślicznie dziękuję, przyznając, że ogromną przyjemność sprawiają mi pochwały moich językowych starań.
      Zwłaszcza, że czytelnicy – podobnie jak Pani Celino – z wielką klasą pomijają milczeniem niepohamowaną skłonność autorki do niekontrolowanej ilości przecinków :-)

      Odpowiedz
  13. Krystyna
    12 października 2015

    Wprawdzie pół roku po fakcie, ale również składam gratulacje. Trafiłam tu niedawno i czytam od początku, ale nie jednym tchem, wolę delektować się każdym wpisem. I dziękuję Pani, Moniko, za inspirację, za przypomnienie jak bardzo lubiłam materiałoznawstwo w szkole odzieżowej, za to, że po 20 latach nie pracowania w zawodzie krawcowej znowu mam ochotę tworzyć “nowe małe dzieła sztuki użytkowej” zwane pospolicie ubraniami.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 października 2015

      Ale ładnie zaczął mi się dzisiaj dzień!
      Między pomiędzy staram się dokończyć kolejny wpis i muszę przyznać, że ten przemiły komentarz mocno odbił się na mojej motywacji. Szanse, że jutro ukaże się nowy post, poważnie wzrosły :-)

      Krystyno, dziękuję za ciepłe słowa i cieszę się przeogromnie, że to właśnie pod moim wpływem znalazła Pani pretekst do “odkurzenia” swoich umiejętności… a może i marzeń? Proszę się rozgościć, dzień dobry :-)

      Odpowiedz
  14. Michalina
    17 stycznia 2017

    Z wykształcenia chemiczka, z zawodu pracownica biurowa, z zamiłowania mama – nie sądziłam, że będę kiedyś czytać o satynach i żorżetach z zapartym tchem. Nie wiem jak to Pani zrobiła, ale od tygodnia w każdej wolnej chwili sięgam po telefon i czytam wpis za wpisem. Dotarłam aż tutaj i nie zamierzam przestać aż doczytam do końca. A styl pisania ma Pani taki piękny, że aż mi się chce używać polskich znaków mimo tej wstrętnej, telefonicznej klawiatury.
    Chciałam podziękować i poprosić o więcej!
    Moje ulubione tematy to te feministyczne i motywujące do rozpieszczania siebie samej ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz