29 marca 2015 / Szafa marzeń / 17 komentarzy

Lubię przeglądać kampanie reklamowe popularnych sieciówek, ale ponieważ pięknie wyglądające na zdjęciach ciuchy nie odpowiadają moim wyobrażeniom na temat jakości, bardzo rzadko kupuję.

Tym razem było inaczej. W poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie od zawsze pytanie, przeprowadziłam mały eksperyment: dobra i tania sukienka – czy takie połączenie jest w ogóle możliwe?

 

Fakty

Fakt 1. Ostatni goście nie opuścili jeszcze targów mody w Paryżu, Mediolanie albo Nowym Yorku, a już gdzieś w Tajlandii albo Bangladeszu siedzi ktoś przy maszynie do szycia pilnie kopiując najpiękniejsze modele prosto z wybiegu. Powielony krój i kilka zmienionych detali, do tego tania tkanina i  szybkie szwy miernej jakości – i już mamy najnowszy hit mody w cenowej wersji dla każdego.

Zdarza się, że tanie imitacje trafiają do sklepów wcześniej niż ich oryginały, ponieważ droga z wybiegu, prosto na wieszak którejś z firm kopiujących najnowsze trendy trwa zaledwie dwa tygodnie – okres, w którym niektóre z domów mody nie zdążą nawet wyprodukować swoich własnych, autorskich modeli.

 

Fakt 2. Sezonowe tendencje zmieniają się szybko i pomijając już fakt, że nie wszystkie mamy ochotę na ciągły wyścig w karuzeli mody, niewiele z nas może sobie pozwolić na bezustanne zakupy najmodniejszych ubrań u ulubionego projektanta.

Niedrogą alternatywą są sieci odzieżowe, które adaptują oryginalne kolekcje, czyniąc je dostępnymi dla szerokiej masy odbiorców. Jak zapewniają sami zainteresowani, najnowsza moda może być tania, ponieważ jej produkcja i sprzedaż odbywa się na skalę masową. Przy czym nikomu nie chodzi tu o styl i jakość, tylko o modowe nowinki, ilość i zawrotne tempo.

 

Fakt 3. Aby dotrzeć do jeszcze szerszego grona nabywców, popularne marki nie koncentrują się już tylko i wyłącznie na młodym, uzależnionym od mody odbiorcy z cienkim portfelem. Anagażując się w socjalne projekty, wspierając ekologiczne rozwiązania produkcyjne albo oferując obok konwencjonalnych linii, produkty w kategorii premium (lepsze tkaniny, wyrafinowane detale) próbują zachęcić bardziej wymagającego klienta, dla którego jakość jest równie ważna jak określenie “modne i ładne”.

Brzmi dobrze, prawda? I muszę przyznać, że na mnie takie działania wywierają bardzo entuzjastyczny wpływ. Ciekawe jak przekłada się taka strategia na najbardziej praktyczną stronę sprzedaży – zakup oraz zadowolenie klienta?

 

 

Założenia eksperymentu “dobra i tania sukienka”

Dlaczego do mojego sukienkowego wyzwania wybrałam właśnie H&M? Z trzech powodów:

Po pierwsze, wybór sukienek w wiosenno – letniej kolekcji H&M przyprawia o zawrót głowy i oceniając tylko po zdjęciach, wzięłabym przynajmniej połowę. Spójrzmy na kilka z tych fantastycznych modeli:

 

tania sukienka_980px_mixfot. katalog online HM

 

 

Po drugie, jakość serwisu oraz obsługi klienta online w H&M jest po prostu doskonała. Zaczynając od 30-dniowego terminu zwrotu, a kończąc na opcji zakupu na rachunek (do zapłacenia dopiero po przymierzeniu i zdecydowaniu się na towar) wszystko jest nieskomplikowane i załatwiane szybko oraz bardzo uprzejmie, a ewentualne nieporozumienia rozstrzygane są zawsze na korzyść klienta.

 

Po trzecie, do dzisiaj pamiętam cudownie ciepły, czarny i prześliczny płaszcz zimowy kupiony w H&M, który nosiłam bez przerwy przez kilka kolejnych, mroźnych zim dopóki – w międzyczasie dwa razy farbowany – nie rozpadł się w końcu ze zmęczenia materiału.

Ozdobiłam go futrzanym obramowaniem kaptura oraz długimi, futrzanymi mankietami, więc wyglądałam w nim i czułam się jak bajkowa Królowa Śniegu. Właśnie to wspomnienie – za którym cały czas tęsknię – sprawia, że nie tracę nadziei.

 

 

Kryteria mojego wyboru były proste. Wybrałam sukienki, które:

  • podobają mi się,
  • są wykonane w całości z naturalnych włókien.

Jeżeli wykluczyć wszystkie sztuczności i ich mieszanki, zostanie nam tylko wiskoza i bawełna. Nie będę wybrzydzać i narzekać, ponieważ niedrogie i łatwe w pielęgnacji tkaniny są dokładnie tym, czego oczekuje klient szukający szybkiej, taniej mody.

Zamówiłam i przymierzyłam 6 sukienek, ale w dwóch z nich wyglądałam tak źle, że – słowo – nie chciałybyście mnie oglądać. Zaczynamy?

 

 

Na własnej skórze, czyli eksperyment “dobra i tania sukienka”

 

1. Pastelowa sukienka wyraźnie inspirowana latami 50-tymi:

 

dobra i tania sukienka: różowa bawełna

 

Uszyta z odświeżającej, przyjemnej w dotyku tkaniny przypominającej korę, zaskakuje mnogością ciekawych detali kroju: asymetria, drapowania, wycięcia i suta ilość materiału.

Dla mnie? Pudrowy róż – jak najbardziej, ale skrojona na zupełnie inną figurę nie może być dla mnie dobrym wyborem. Sądzę, że ten bardzo kobiecy fason z miękkimi drapowaniami dodającymi krągłości, będzie lepszym rozwiązaniem dla szerokiej w ramionach sylwetki z niewielkim biustem i bez wyraźnego wcięcia w talii.

 

 

 

2. Kopertowa sukienka o długości do kolan:

 

dobra i tania sukienka: pistacjowa wiskoza

 

Pistacjowa wiskoza udająca krepę jest lekka, wiotka i w dotyku zupełnie bez substancji. Do tego stopnia, że czuję się jakbym była naga – jest mi za krótko, za cienko i za przewiewnie. Mimo materiałowego rozczarowania, nie mogę nie zwrócić uwagi na ładne detale: staranne odszycia dekoltu oraz kopertowego rozcięcia, regulowaną długość rękawów i słodkie guziczki utrzymane w tonacji.

Wnioski? Nie mój kolor, nie mój styl, nie moja tkanina. Odsyłam z powrotem.

 

 

 

3. Kremowo – czarna sukienka w formie kimona:

 

dobra i tania sukienka: kremowo czarna

 

Dwukolorowa wiskoza o charakterze krepy. Sprężysta i mięsista, zupełnie inna od swojej pistacjowej poprzedniczki. Bardzo ładnie, ciężko i lejąco opływa sylwetkę, a małe akcenty w rodzaju wąziutkiej lamówki obramowującej dekolt albo długiej, szerokiej szarfy do przewiązywania w talii i umocowanej na miejscu subtelnymi szlufkami, robią na mnie naprawdę dobre wrażenie.

Mam zamiar nosić ją jako sukienkę “po domu”, muszę jednak zamówić rozmiar albo dwa rozmiary większą, bo wolałabym ją w dłuższej wersji do kostek.

 

 

 

4. Wzorzysta, bawełniana sukienka:

 

dobra i tania sukienka: wzór

 

Uszyta ze sztywnej tkaniny, przypominającej w dotyku płótno. Bufiasta, z mankietami zapinanymi na guziczki i pięknym, głęboko wyciętym łódkowym dekoltem, doskonale wpisuje się we wzorzyste trendy sezonu oraz moje własne upodobania.

Widzę, że guziki wymagają wzmocnienia, ale zapasowy guzik ekstra, 4 cm-owe podłożenie dołu (dobre do ewentualnego przedłużenia) oraz wygodne kieszenie w szwach bocznych przekonują mnie na… tak.

Nie, nie jest to sukienka, która spodoba się mężczyźnie o klasycznym guście, ale chcę ją mieć, ponieważ pomimo nietypowego dla mnie wzoru i koloru, podobam się sobie i świetnie się w niej czuję. Może zwężę ją jeszcze odrobinę w talii – w końcu smukła talia to coś, czym można się pochwalić – ale… z drugiej strony, trochę więcej luzu w upały to przyjemna rzecz. Tak czy inaczej, kupiona.

 

 

Podsumowanie eksperymentu

Nie oszukujmy się, zakupy w przepełnionych ciuchami sieciówkach to nie jest przeżycie dla każdego. Możesz być pewna, że znajdziesz tu najbardziej aktualną modę, ale musisz mieć sporo cierpliwości oraz zarezerwować sobie dużo czasu, żeby spośród setek ubrań marnej jakości wyłowić to, w czym dorosła kobieta może bez wstydu pokazać się między ludźmi. Większość rzeczy jest bardzo tanich i tak właśnie wyglądają: materiał jest słabej jakości, zamki krzywo wszyte, a szwy ledwo trzymają całość w kupie.

Ale powiedzmy głośno i szczerze, również w popularnej sieciówce można znaleźć perełki niemal natychmiast awansujące na osobistych ulubieńców, bez których nie można wyobrazić sobie własnej szafy.

 

Ja znalazłam już swoją śliczną i niedrogą sukienkę na pierwsze gorące dni. Co z Tobą Miła Przyjaciółko?

 

dobra i tania sukienka: mój wybór

 

 

Wiecie co? To Wy tu sobie czytajcie, przeglądajcie i dzielcie przemyśleniami, a ja wyjeżdżam na urlop.

Świętujcie, wypoczywajcie i trzymajcie się zdrowo, zobaczymy się dopiero po Wielkanocy.

Cześć :-)

 

 

 

 



Komentarze

  1. Monika
    30 marca 2015

    Patrząc na tę ostatnią, którą wybrałaś, od razu wyobraziłam sobie Ciebie w wersji “italian chic” – rozpuszczone włosy, trochę ciężkiej biżuterii, pasek i szpilki. To chyba nie Twój styl, ale wyszłoby obłędnie :)
    A tę kimonową chyba kupię i skrócę, bo ta długość – choć bardzo modna – to jednak nie na moje proporcje.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 kwietnia 2015

      Rozpuszczone włosy, pasek i szpilki? Da się zrobić. Gorzej będzie z ciężką biżuterią :-)
      Ale i tak chętnie wypróbuję Twoją propozycję, w końcu styl nie styl – “italian chic” i “obłędnie” brzmią tak pociągająco… pociągająco!

      Kimonowa sukienka jest bardzo obiecująca, ale jeśli długość nie jest właściwa, skróć koniecznie. Tak, jak słusznie zauważyłaś – proporcje są najważniejsze. Cześć :-)

      Odpowiedz
  2. Sylwia
    30 marca 2015

    Wspaniały wpis,począwszy od tematu kończywszy na treści i zdjęciach :) nie zawiodłam się ani trochę.
    Omówienie treści tytułem wstępu, opis sklepu, przedstawienie kreacji, wad i zalet produktów, zdjęcia całości i detali oraz na koniec wnioski! :) aż przyjemnie się czyta!
    Super wyglądasz w tej wybranej sukience, dekolt i kolor bardzo korzystne. Wydaje się perfekcyjna na lato.
    Miłego odpoczynku i wszystkiego dobrego na święta!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 kwietnia 2015

      Ale mi dobrze… wypoczęłam, wróciłam i czytam sobie właśnie takie miłe rzeczy… Naprawdę, przyda mi się teraz entuzjastyczny doping, bo po dłuższej przerwie tak cięęężko zabrać się do pracy :-)
      Jeśli chodzi o wzorzystą sukienkę, to mimo marudzenia pana małżonka na tę obfitą bufiastość – ech, ci faceci, wcale się nie znają! – również mam wrażenie, że świetnie sprawdzi się latem: ubierająca nie odsłaniająca, a przy tym przewiewna… hmm, no tak… jeśli nie pomyliłam się szacując tkaninę.

      Ciepło pozdrawiam. Bardzo :-)

      Odpowiedz
  3. Mania
    10 kwietnia 2015

    Witam, dziękuję serdecznie za post o sukienkach :) Ten temat ostatnio się często przewijał w mojej głowie, czy można kupić fajną sukienkę w sieciówce? Szczerze mówiąc bardzo intensywnie polowałam na sukienkę H&M z kopertowym dekoltem i się zdziwiłam widząc ją tutaj :) Ale cieszę się, że jej nie kupiłam zatem. Wolę bardziej “sztywny” materiał :) Mam nadzieję, że miałaś udany urlop i wypoczęłaś, czekam na kolejne posty :))

    Moje zakupy sukienkowe: wybrałam się na zakupy do Camaieu i upolowałam krótką sukienkę z koronkowym tyłem i taką właśnie a’la lata 50-te (rozkloszowany dół) w groszki :) Jestem z obydwóch bardzo zadowolona, jak na sieciówkowe zakupy mogłam trafić gorzej. Następne polowanie za dwa miesiące na typowo letnie przewiewne sukieneczki :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 kwietnia 2015

      Halo :-) Cieszę się, że tak dobrze trafiłam, ale pistacjowej kopertówki naprawdę nie mogłabym polecić żadnej przyjaciółce.
      Sama sukienka na zdjęciu wygląda bardzo zgrabnie i kobieco, ale tkanina budzi we mnie sporo wątpliwości: nie dość, że cienkie, wiotkie materiały gniotą się jak głupie, to jeszcze wiskoza wcale nie jest tak łatwa w pielęgnacji, jak powszechnie się sądzi i zbyt często wygląda na to, czym jest w istocie – tanią imitacją, próbującą udawać szlachetny jedwab.
      Z kolekcją Camaieu nie mam żadnych możliwości “na żywo”, ale obejrzałam sobie sukienki online: słodkie, dziewczęce, no i ceny nie do pobicia – dobrze, że znalazłaś coś dla siebie.

      P.S. Dziękuję ślicznie, piękna pogoda, dużo sztuki i żadnych dzieci – faktycznie wypoczęłam :-)

      Odpowiedz
  4. Monika
    10 kwietnia 2015

    Chyba mimo wszystko z wiosenno/letnimi sukienkami jest najlepiej (i to nie tylko w sieciówkach).
    Takie tkaniny jak bawełna czy wiskoza są w gruncie rzeczy dosyć tanie, a na letnie upały aż się proszą swobodne, luźne fasony. Odpadaja podszewki, długie rękawy, klasyczne cięcia, więc mniej jest rzeczy do zepsucia ;-). Nie bez powodu przygodę z krawiectwem zaczyna się najczęściej od takich właśnie ciuszków.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 kwietnia 2015

      Słuszna uwaga, im łatwiejsze początki, tym szybciej łapie się szyciowego bakcyla :-)

      Swobodny krój i prosta forma? Nie mam nic przeciwko, wręcz przeciwnie. Ale będę się upierać – a wiesz, że lubię :-) – że prosty krój, podobnie jak dorosła uroda wymagają oprawy świetnej jakościowo tkaniny i… tu niestety, zaczynają się schody. Bez względu na sezon, poliester i wiotka wiskoza wydają się być ulubionym surowcem przemysłu odzieżowego.
      Specjalnie tego adresowanego do nas, kobiet.

      Odpowiedz
      • Monika
        13 kwietnia 2015

        No cóż, poliestru jest wszędzie pełno. Niestety :-(. Ale ja również będę się upierać ze ładną, letnią, bawełnianą sukienkę da się znaleźć bez porównania łatwiej niż klasyczną sukienkę z wełnianego jerseju czy flaneli. I to niezależnie od tego czy szukać będziemy w sieciówce, małym butiku czy w markowym sklepie.

        A apropos prostych projektów krawieckich. Skusiłam się na ten najprostszy wykrój peleryny, ktory polecałaś :-)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          13 kwietnia 2015

          Widzę, że moje malkontenctwo nikogo tutaj nie wzrusza :-)
          Masz 100-procentową rację. O śliczną bawełnianą sukienkę faktycznie dużo łatwiej, niż o jakąkolwiek inną wykonaną z naturalnej tkaniny.
          Lecę zobaczyć, jak Ci wyszła pelerynka. Pa!

          Odpowiedz
  5. Irensa
    12 kwietnia 2015

    O tak, mnie się też podoba kimonowa , kremowo – czarna sukienka. Ciemny dół wydłuuuuża bardzo korzystnie sylwetkę. W sam raz coś dla mnie też. Sama lubię zakupy w malutkich butikach, czasem można upolować tam pojedyńcze , niepowtarzalne egzemplarze! Cieszę się z Twego udanego urlopu i z tego, że już wróciłaś! Znowu coś fajnego poczytam! Pozdrawiam cieplutko!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 kwietnia 2015

      Wydłuża i wysmukla, a ciężka krepa miękko podkreśla sylwetkę, niczego przesadnie nie uwypuklając – czyli dokładnie tak, jak lubimy. Aha, malutkie butiki pełne niespodzianek, pojedynczych, autorskich sztuk albo końcówek serii, też bardzo lubimy.

      P.S. Ha! Stęskniło się, co?
      Ale ja też już się stęskniłam i mam taki ładny temat na oku, i właśnie piszę sobie, choć coś tak strasznie wolno mi idzie, i mam nadzieję, że najpóźniej jutro wieczorem będę gotowa, i… No to do jutra, pa :-)

      Odpowiedz
  6. Aga
    19 kwietnia 2015

    Witaj droga przyjaciólko. Po długiej przerwie przejrzałam Twojego bloga i znalazłam bardzo intersujacy dla mnie temat. Od razu z niego skorzystałam i, idąc za ciosem, zamówiłam kilka egzemplarzy letnich sukieneczek z omówionej tu sieciówki. Ciekawa tylko jestem, jakie będzie moje doświadczenie. U Ciebie wyglądają fajnie, na modelkach rownież (tam zawsze jest super). Na pewno podzielę się tym z Tobą.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 kwietnia 2015

      Ja też jestem bardzo ciekawa: co wybrałaś? Jak pierwsze wrażenie? A drugie i dopasowanie?
      Koniecznie napisz nam po przymiarkach co, jak i dlaczego!

      Mocno ściskam.

      Odpowiedz
      • Aga
        1 lipca 2015

        Witam ponownie po dosyc dlugiej przerwie. No wlasnie, sukienki z sieciowki, jak juz wspomnialam, zamowilam w ww. sklepie i niestety zawiodlam sie na calej linii. Nie jezeli chodzi o serwis, ten jest super, ale te modele, cos strasznego. Wszystkie 22 sztuki odeslalam z powrotem, niestety nic na mnie nie pasowalo. Mam 172 cm wrostu i nosze rozmiar 34 lub 36, w zaleznosci od kroju i modelu. Zamowilam kilka sukienek i spodniumow: tutaj prawie wszystkie spodnie byly dla mnie do kostek (na ryby sie nie wybieram), material (wybralam tylko bawelne lub wiskoze) straszny, wykonczenie pozostawia wiele do zyczenia, no i rozmiary nie wiem skad wziete, jedne za duze drugie za male (raz w 34 moglam sie utopic, innym razem 36 bylo za ciasne). O sukienkach juz nie wspomne.
        Jak przegladam ich strone internetowa, to tam wszystko jest super dopasowane, spodnie dlugie do ziemi, sukienki leza perfekt, dlugosc pasuje (dla mnie byly tylko te do kolan interesujace), a w rzeczywistosci STRASZNA KICHA!
        Nie wiem, czy tylko ja tak mam, moze to po prostu nie jest sklep dla kobiet 40+. Moze caly ich asortyment skierowany jest tylko do nastolatek o figurach modelek, ale jak popatrzymy na nasze ulice, to nie ma ich tam wiele (tych modelek), no i rozmiary tez mowia swoje od 32 do 44!
        Serdecznie pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          2 lipca 2015

          Spadłaś mi jak z nieba! Wczoraj widziałam świetnie wyglądającą dziewczynę w jednej z opisywanych sukienek i właśnie rozważam sobie, jak to jest z tym całym dopasowaniem.
          Nie, nie tylko Ty tak masz, bo rzeczywiście – to nie jest sklep dla dorosłych dziewczynek, tylko dla tych bardzo młodych, które lubią nowości, duże ilości i stylowe eksperymenty. Nam, dorosłym kobietom zostaje najwyżej łut szczęścia :-)
          Z katalogiem i zdjęciami modeli mam podobne trudności. Np. dlaczego wysoka supermodelka ma talię we właściwym miejscu, a ja – niższa o dobrych kilka/kilkanaście centymetrów – dużo wyżej? Albo dlaczego tkaniny na fotkach wyglądają o wiele lepiej niż w rzeczywistości? Przemyśliwuję sobie i rozważam, i coś mi się widzi, że tu szykuje się nam nowy post.

          P.S. Ale 22 sztuki (!) i nic nie pasowało? Ha, naprawdę można się wkurzyć…

          Odpowiedz

Dodaj komentarz