Co ma zrobić biały człowiek, któremu śnią się po nocach własne, szykownie wyzłocone słońcem nóżki? Nie mam pojęcia. Ale zaraz coś wymyślę, a my w tym czasie zajmijmy się czymś konkretnym, na przykład różnymi długościami spodni.

 

Jeśli chodzi o długości spodni po kolei mamy:

  • szorty – odkryte uda,
  • bermudy – zasłonięte uda, odkryte kolana,
  • rybaczki, korsarki albo trzy czwarte (3/4) – zakryte kolano, wyeksponowana łydka,
  • siedem ósmych (7/8) – zakryta łydka, odkryta kostka
  • klasyczna długość – zakryta kostka, widać buciki,
  • bardzo długie – zakrywające buty.

 

Monika Frese: długości spodniRóżne długości spodni

 

 

Sprawa może nam się szybko skomplikować, jeśli uprzemy się na więcej i zaczniemy wyliczać:

  1. a co z hot pants? W porządku – super krótkie szorty.
  2. A co z gaucho? Nic strasznego – to tylko spodnie 3/4 rozszerzające się do dołu.
  3. A spodnie capri? Znaczy się korsarki?

 

Nie komplikujmy sobie więc niepotrzebnie życia i zgódźmy się na przyzwoicie jasną szóstkę. A teraz wróćmy Mili Moi do tytułowego pytania i do tego bladego mieszczucha, który po przyjeździe nad morze całkowicie głupieje, obezwładniony wizją cudnie opalonych kończyn dolnych:

 

Radosny optymizm pierwszego urlopowego dnia. Płyniemy na wakacje! W szortach!

 

 

Na nic doświadczenia lat poprzednich poparte wiedzą, że tych właśnie nóg opalić się nie da. Na nic mężowskie prośby o zachowanie rozsądku i przebiegłe zapewnienia o wyższości szlachetnej bladości nad plebejską, niezdrową opalenizną.

Najpóźniej trzeciego dnia morskich wypoczynków pojawia się znajomy scenariusz: zabalsamowana chłodząco – kojącymi miksturami mamusia poleguje (i pojękuje) w łóżeczku, podczas kiedy reszta rodzinki cały dzień uprawia sporty na plaży. Hmm… taaak… no jak się tak porządnie zastanowić, to nawet oparzenia słoneczne mają swoje dobre strony.

 

Wakacyjny realizm: spalona słońcem i szczelnie okryta, w długości 7/8 z mankietem.

 

Znacie z autopsji? Uff, jak dobrze…  I co? Macie swoje sekrety na pięknie brązowe nogi? Co i czy zadziała w tym konkretnym przypadku?

  • specjalna technika opalania?
  • specjalna technika medytacyjna?
  • markowy samoopalacz?
  • wyłącznie przytomność umysłu?

Zatem do przyszłego roku! Będziemy próbować od nowa (tylko może na wszelki wypadek wezmę dwa razy więcej lektury niż zwykle)!

 

P.S.
Serdecznie pozdrawiam Panią Olę, bez komentarza której nie przyszłoby mi za nic do głowy, żeby pisać o spodniach. Olu, dziękuję pani za cierpliwość.

 



Komentarze

  1. Mariusz C
    30 lipca 2013

    :-) co do opalenia nóg to polecam następującą metodę:
    brodzing w możing w japonken długieng spaceren :-).
    Woda ładnie odbija promienie słoneczne i dosmaża nogi a japonki pozwalają się ładnie opalić stopom.
    ps.a skoro masz dużą wiedzę krawiecką co powiesz na zrobienie typologi spodni typu “haremki”? Bo zauważ;że funkcjonuje dużo różnych określeń typu-haremki;alladynki;szarawary;cropped; pumpy a w sumie nie wiadomo jak je odróżnić.
    ps.no i mój ulubiony zwrot z allegro “rurki haremki chinosy alladynki” na określenie JEDNEJ! pary spodni..:-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 lipca 2013

      Długie spacery brzegiem morza + brodzenie w wodzie + japonki, to z pewnością niezły przepis na wakacyjne spędzanie czasu. Dla bladych bladości jednak wyłącznie po zachodzie słońca:).

      “Rurki, haremki…” są bomba, coś w stylu “bermudy capri”, tyle, że w pierwszym przypadku chodzi pewnie o podwyższenie swych szans w wyszukiwarce, a w drugim o dyletanctwo.
      Kusisz, ale nie ma mowy! Niech spodniami zajmują się ich wielbiciele:). Ja po tym małym odstępstwie, wracam już do ukochanych spódnic i sukienek.

      P.S.
      Małgosia uwodzi od wczoraj haremkowatym kombinezonem:)

      Odpowiedz
  2. Małgorzata TP
    30 lipca 2013

    Czyli traktat o opalaniu nóg :)
    1. Pływanie na windsurfingu – nigdy nie mam tak idealnie opalonych nóg, jak wtedy.
    2. Może inne sporty plażowe też tak działają?
    3. Samoopalacz? Jest w porządku w miejskich warunkach, ale na plaży raczej nie bardzo.
    4. Nie przejmować się ich bladością i w spodniach (najlepiej tych najdłuższych i najzwiewniejszych) zadawać szyku :)
    pozdrawiam i, tak a propos, zapraszam do rzucenia okiem na połączenie sukienki i spodni – czyli kombinezon – u mnie :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 lipca 2013

      No i wydała się tajemnica Twoich pięknych nóg, Małgosiu. Niestety sport, do tego ekstremalny:).

      Najbardziej podoba mi się propozycja nr 4, ale z małą poprawką: zamiast spodni poproszę o powiewną spódnicę – midi albo maxi.
      A kombinezon podziwiałam już wczoraj, tylko w hiszpańsko – greckich temperaturach wyłącza mi się automatycznie myślenie:))

      Odpowiedz
    • Małgorzata TP
      30 lipca 2013

      Windsurfing w moim wydaniu to sport dostojny! Duuuża deska umożliwiająca postawienie na niej leżaczka i mały żagielek, aby przypadkiem nie rozwinąć za dużych, niedostojnych, prędkości :)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 lipca 2013

      :)))!!!

      To jeśli tak się sprawy mają, to proszę się odrobinę posunąć! Już biegnę po własny leżaczek!
      Pinot Noir? Czy wystarczy Spätburgunder, że spytam tak mało dostojnie?

      Odpowiedz
  3. ja katya
    31 lipca 2013

    Określenia długości spodni są mi znane, ale z nich nie korzystam. Jeśli noszę spodnie to albo krótkie albo długie, bez wyszczególniania:)

    A co do opalenizny, to jedyny ślad słońca na moich nogach, a dokładniej na stopach, powstał w wyniku noszenia balerinek. Raz je założyłam, wróciłam do domu, i patrzę: o-ooo:) I mimo usilnego eksponowania stóp później, nic z tego, opalenizna się nie wyrównuje. Za to się schytrzyłam i staram się zakrywać ramiona i dekolt czymś lekkim! I działa bo nie mam wyraźnej granicy między opaloną a nieopaloną skórą:))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      31 lipca 2013

      A ja spodni staram się nie nosić, ale z nazewnictwa korzystam chętnie. Bo ja zawsze tak poważnie, podniośle i zasadniczo. Już od małego:)).

      Ale ta odkrywcza pomysłowość! Też pomału, pomalutku dochodzę do wniosku, że gorącym latem zakrywanie ma większy sens niż odkrywanie. I jeszcze przemykanie w cieniu oraz niebłąkanie się po okolicy przed zachodem słońca, choć akurat z opalenizną te dwie metody zdają się mieć niewiele wspólnego:).
      A efekt o-ooo też lubię! Bardzo. I bardzo ładnie pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  4. Anonymous
    31 lipca 2013

    o dziękuję:) dla grubych nóg tylko za długie?- najczęściej noszę bardzo długie jeansy, myślę że wyszczuplają;) pozdrowienia OLA

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      31 lipca 2013

      Proszę bardzo, ale założę się, że gdy mówimy “grube”, obie mamy na myśli coś zupełnie innego:).

      Bardzo długie spodnie rzeczywiście optycznie wydłużają nogi, szczególnie noszone do wysokich obcasów. Jeśli chodzi o wyszczuplanie, postawiłabym raczej na kolory – ciemne i jednolite oraz tkaniny – miękkie, lejące się, opływające ciało. Obok długości, np. klasycznej, ważna jest forma – nigdy opinająca i zbyt blisko ciała. Mały luz wzdłuż krągłości zadziała jak skuteczny kamuflaż i modelujący wyszczuplacz:).
      No i będę się upierać, że sukienką/spódnicą można zdziałać więcej.
      I ja pozdrawiam:). Dobranoc

      Odpowiedz
  5. Aga
    31 lipca 2013

    Popieram zakrywanie sie, opalanie w cieniu lub pod parasolem, a chodzenie na plaze dopiero po godz. 16. Smazenia sie i smarowania roznymi filtrami bardzo nie lubie (chociaz czasami trzeba – sie smarowac naturalnie, nie smazyc). Teraz nad morzem jest cudownie, pogoda po prostu perfekt do ozlocenia sobie nozek i innych, rownie godnych pokazania, czesci ciala. I tylko w jednym jestem bardzo rozczarowana, niestety nigdzie nie ma pieknych, dlugich, ciagnacych sie po ziemi i szarpanych wiatrem dlugich spodnic. We wszystkich butikach dominuje Marine Style, a jego glownymi elementami sa spodnie i pasiaste bluzki, tudziez koszulki polo. No tak moja droga przyjaciolko, jestem w Niemczech nie w Polsce. Serdecznie pozdrawiam i bardzo milomwspominam ostani weekend. ;-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 sierpnia 2013

      Ach… morze:).
      Rzeczywiście marine i koszulki polo są chyba bliższe niemieckiej mentalności niż powiewny romantyzm. Ale co z fuksjowo – pomarańczową jedwabną ślicznością? Mam nadzieję, że się nada. Do szarpania, uwodzenia i zadawania szyku, naturalnie wyłącznie po 16.00:).

      Ja też miło wspominam i już tęsknię:).
      Pięknych, nadmorskich dni Kochana:))

      Odpowiedz
    • Aga
      3 sierpnia 2013

      Fuksjowo-pomaranczowa slicznosc jest, jak by to dzisiejsza mlodziez powiedziala, zajeb….. Jak mezus z synkiem z mini-golfa wroca, wdziewam ja na siebie i na spacer idziemy, troche szyku zadac na centralnym deptaku. A niech sobie Niemcy (Niemki troche popatrza), a co mi tam.
      Goraco sciskam :)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 sierpnia 2013

      Niech patrzą! I podziwiają!
      Cieszę się bardzo:)

      Odpowiedz
  6. Boniffacy
    1 sierpnia 2013

    Ja, będąc na wychowawczym W_CALE_NIE_URLOPIE, plątam się przez całe lato z niemowlakiem po słońcu, cieniu, ogólnie kilka godz. dziennie (i uwaga): nóg nie opaliłam.
    Za to ramiona dekolt i przyzwoita część pleców ślicznie brązowa (dzięki odkryciu staników bez ramiączek :) ).
    Tak w połowie czerwca stwierdziłam, że kontrast jest ogromny i zaczęłam się zakrywać :) ew. smarować wysokim filtrem.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      2 sierpnia 2013

      No właśnie. Odgórna brązowość jest śliczna, ale my chcemy też oddolnej! Oddolnie opalony człowiek od razu wygląda szczuplej, zgrabniej i smakowiciej:).
      Rozglądasz się Kocie troszkę u mnie? Strasznie mi miło. Zaprrraszam:)

      P.S.
      Czy mogłabym potrzymać troszkę niemowlaka?
      Oj, oj… znowu tęsknią mi się takie małe i okrągłe.

      Odpowiedz
    • Anonymous
      4 sierpnia 2013

      Po co tęsknić,zrealizuj swe tęsknoty.

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 sierpnia 2013

      Cieszą mnie czytelnicy znający Odpowiedzi.

      Odpowiedz
  7. Asia
    29 maja 2016

    Dla mnie w ciągu roku spódnice czy sukienki są mało praktyczne, więc noszę spodnie. W lecie odwrotnie – moje nogi nie są odpowiednie do pokazywania ich w szortach, a bermudy pogrubiają (mam masywne uda i odstającą, sporą pupę), więc uwielbiam sukienki i spódnice: za kolano lub dłuższe, o linii A.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz