18 października 2014 / Szafa marzeń / 8 komentarzy

Tak, znowu się zakochałam. Tylko… czy dirndl – strój wywodzący się z alpejskiej, niemiecko-austriackiej tradycji ludowej – może być dla współczesnej kobiety czymś więcej, niż tylko etniczną ciekawostką albo przaśnie rustykalną pamiątką przeszłości?

 

Dirndl, czyli odświętny, chłopski ubiór składający się z bufiastej bluzki, gorsecika i spódnicy z zapaską. Siermiężnie plebejski, anachroniczny rekwizyt zaściankowej mody? Zobaczmy co się stanie, jeśli tradycyjną ideę odświeżymy egzotycznym temperamentem, manifestującym się eksplozją kolorów i deseni:

 

dirndl NOH NEE: bitamaDirndl “Bitama”- NOH NEE Dirndl à l’Africaine

 

 

Gorące afrykańskie rytmy, magia i prawdziwe rzemiosło w jednym:

  • wysokogatunkowe, naturalne tkaniny,
  • przepiękne, oryginalne wzornictwo,
  • wyszukane detale: spójrzcie tylko na te słodkie podszewki oraz rozkoszne halki obszyte koronką (aaach!).

 

Dirndl NOH NEE: TereDirndl “Tere”

 

 

 

“…dirndl uszyty z afrykańskich tkanin jest niekonwencjonalny, emanuje energią i radością oraz wprawia w doskonały humor. Dirndl á l` Africaine jest zaprojektowany dla kobiet, które posiadają już wiele modeli oraz dla tych, które nigdy nie myślały o noszeniu dirndla.” NOH NEE

 

 

dirndl NOH NEE: AnnaDirndl “Anna”

 

Ech, życie! Przecież ja nie znoszę ani piwa, ani czerwonego… ale w takim cudzie mogłabym cały dzień żłopać do upadłego!*

 

 

*Żłopanie jest nieodłącznym elementem folklorystycznych przyjemności, którym oddają się entuzjaści największego na świecie festiwalu ludowego, czyli Oktoberfest (niem. oktober = październik, fest =  święto). Na to trwające kilka tygodni monachijskie party, zjeżdżają się miłośnicy z najdalszych stron, a specjalnie przygotowywane na tę okazję, ponadprzeciętnie wysokoprocentowe piwo leje się strumieniami dając pierwszorzędny pretekst do żłopania, chlania i picia na umór.

Piwo nas nie interesuje, ale sielankowe rozpasanie stroju jak najbardziej: typowy, ludowo inspirowany strój damski – dirndl właśnie – wygląda zazwyczaj mniej więcej tak albo tak. Słodkie kolory, naiwne motywy oraz dekolty zapierające dech w piersiach należą do najlepszych tradycji kanonu. Całą paradę strojów i nastrojów z tegorocznego Oktoberfest znajdziemy np. tutaj, a bardzo ładny, krótki opis wyjaśniający co i jak – tutaj.

 

Hej dziewczyny, to jak? Wybieramy się razem w przyszłym roku do Monachium? Picie piwa nie jest obowiązkowe, zadawanie szyku – ostentacyjnie patriotycznie, ma się rozumieć – zawsze :-)

 

dirndl_anna_nohnee2_980px3Wszystkie przedstawione modele: NOH NEE, stylizacja – Heidi Ostburg, zdjęcia – Patricia Ostburg

 

 

 



Komentarze

  1. Ala K.
    18 października 2014

    Śliczne sukienki, szczególnie brązowa bardzo mi się podoba. W zeszłym roku uszyłam sobie bardzo podobną w kroju, w butelkowej zieleni i haftowaną w małe kwatuszki lecz okazało się, że nie mam zbyt wielu okazji żeby ją zaprezentować. Chętnie nosiłabym ją częściej. Czy są jakieś uniwersalne sposoby na noszenie kolorowych i wzorzystych sukienek? Pozdrawiam, Ala

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 października 2014

      Aaa, to już wiem, czemu nam się tak fajnie gada… wygląda na to, że ma Pani świetny gust Alu.
      I składa się też fajnie – na swoją kolej czeka już wpis o oswajaniu kolorowo-wzorzystych egzotyków. Tylko koniecznie proszę dać znać, czy pomysły w nim zawarte sprawdzą się w Pani codziennej codzienności :-)

      Odpowiedz
  2. Irensa
    18 października 2014

    A ja uwielbiam czerwony i piwo też, więc będzie bardzo patriotycznie! Oczywiście jadę! A sukienki są tak piękne i radosne, że już od samego patrzenia mam dobry humor:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 października 2014

      Wiedziałam, że mogę na Panią liczyć Irenso. Będziemy miały świetną okazję, żeby przy tym piwie przejść w końcu na “ty” :-)
      P.S. Dobrze, mogę odstąpić czerwony, w końcu wszystkie dirndle są przepiękne, tylko… ten, tego… patriotycznie czy nie, chlanie na umór nie wchodzi w grę!

      Odpowiedz
  3. Aga
    19 października 2014

    piekne te dirndle i chyba bym sie nawet na jeden z nich skusila (na pewno trudno byloby mi sie zdecydowac, bo wszystkie sa urocze), gdyby nie ta cena!
    Az takim fanem Monachium i ich Oktoberfest niestety nie jestem, ale kto wie, moze w przyszlosci….? Wowczas z przyjemnoscia do Was dolacze.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      19 października 2014

      Wszystko się zgadza: zabójcza sukienka równa się zabójcza cena :-)
      Ale dołączaj koniecznie! W dirndlu czy bez – w doborowym towarzystwie nawet piwo potrafi nieźle smakować.
      Karaluchy do poduchy i dobranoc.

      Odpowiedz
  4. Iva
    19 października 2014

    Sukienki są śliczne, radosne i wręcz beztroskie. A szal, szal wręcz zajebisty! Chcę!!!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 października 2014

      Sama prawda: ślicznie, radośnie i “chcę”. Ale z-a-j-e-b-i-s-t-y??!
      Chyba odrobinę zasłabłam… chociaż muszę przyznać, że zwięzłe, a jednak treściwe uwagi stają się powoli znakiem rozpoznawczym tego bloga :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz