Ach, ileż forów, stron i blogów troszczy się o nas podpowiadając i pouczając, co powinniśmy zabrać ze sobą na wakacyjne wojaże. Nad morze, nad jeziora, w góry, pod namiot, w towarzystwie małych dzieci, psa czy współmałżonka.

A ponieważ właśnie z urlopu wróciłam, sama mogę napisać mały przewodnik o tym, co przyda się nam w zagranicznym, nadmorskim, letnim kurorcie. Na przykład takim:

 

 

Nadmorski kurort, czyli czego nie brać ze sobą na wakacje

 

Jeśli uważnie przyjrzymy się zdjęciom, zauważymy tradycyjną letnią tendencję: MA BYC WYGODNIE. Wygodnie czyli swobodnie, swobodnie czyli luźno i bez skrępowania. Najlepiej jakoś tak:

 

 

 

Aby tak właśnie czuć się i wyglądać na nadmorskim deptaku, nie zapomnijmy zapakować do wakacyjnych waliz:

  1. wygodnych, najlepiej profilaktyczno-ortopedycznych lub trekkingowych sandałów, które w połączeniu z białymi (wersja sportowa) lub czarnymi (wersja wyrafinowana) skarpetami zagwarantują nam dopływ powietrza, sprężysty krok i wakacyjny feeling;
  2. praktycznego, najlepiej już przetestowanego w domowych warunkach, rozciągniętego podkoszulka świetnie wpisującego się w nasze wakacyjno-luzackie klimaty. Ach, co tam, najlepiej spakujmy od razu kilka;
  3. polarowej bluzy, chętnie w odblaskowym kolorze, który idealnie komponuje się z poliestrem. Dobrze wiemy przecież, że wełniany sweter jest ciężki, ciepły i staromodny, w przeciwieństwie do lekkiego, funkcjonalnego polarka, który owszem, pilinguje się i zapaca natychmiast, ale, ale… prawdziwy wilk morski nie będzie sobie takimi drobiazgami zaprzątał przecież głowy. Poza tym wszyscy inni też takie noszą;
  4. luźnych gaci szortów na gorące przed- i po-południa oraz obcisłych kalesonów legginsów na wietrzne wieczory, które dopełniając sportowego wizerunku zapewnią nam niekrępujące i poręczne zestawy na każdą porę dnia i nocy wakacyjnych szaleństw.

 

Wygląda całkiem znajomo i wcale nie tak znowu zagranicznie, prawda?

To dlatego niektórzy rodacy czuliby się na Langaoog, jednej z uroczych wysp Morza Północnego, całkiem jak u siebie.

 

Letnie impresje, czyli czego nie brać ze sobą na wakacje


Komentarze

  1. Anonymous
    20 lipca 2013

    No nie’ a ja się właśnie wybieram w tamtym kierunku i nie zabieram żadnej z wyżej wymienionych rzeczy. Ale widzę, że tam też są budy z elegancką odzieżą! Dam radę! Irensa

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 lipca 2013

      Rzeczywiście, na zdjęciu uchwyciłam te bardziej eleganckie:)).
      Ale jasne, że da Pani radę. Kilka ślicznych butików też się przecież znajdzie.
      Miłych wakacji i proszę szybko wracać!

      Odpowiedz
  2. Alicja
    20 lipca 2013

    Widze “Szpiegu z Krainy Deszczowcow” ze pogoda byla odwrotnie proporcjonalna do Twoich oczekiwan i nie taka jak na lato przystalo..a wiesz po czym wnioskuje..na ostatnim zdjeciu wygladasz jakby jesiennie opatulona.Tylko dlaczego ludzie , ktorych uchwycilas sa letnio-tekstylnie odziani? .Troche flejtuchowato..ale jak mowisz..to wszystko pasuje “do lata”.Pasuje Ci ten zamotany szal.Pozdrawiam .)

    Odpowiedz
  3. Monika Frese
    21 lipca 2013

    Ha! Dobre pytanie dla socjologa: dlaczego nad morzem, mimo wietrznych 18-20°C, wczasowicze tak chętnie rozdziewają się do półnaga?
    Wakacyjny optymizm? Czy może… mam swoją teorię, ale o tym już niedługo.

    No i ja lubię taką pogodę! Dobrze mi robi na duszę i ciało, i świetna do opatulania i zamotywania:).
    Miłej niedzieli, Alicjo. Ciepło pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  4. Małgorzata TP
    21 lipca 2013

    Twoja lista ubrań do kurortu nadmorskiego należy do moich ulubionych. Wezmę ją sobie do serca i garderoby przed wyjazdem :)Co prawda polar chyba mi się tam nie przyda, ale postaram się godnie go zastąpić.
    Piękny szalik, niepasujący do listy!
    pozdrawiam bardzo, Małgosia

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 lipca 2013

      Skromnie powiem: dziękuję Małgosiu:).

      A panterę chętnie zamotałabym sobie na głowie na Twój wdzięczny sposób, tylko… nie potrafię:(.
      Pięknego niedzielnego wieczoru, Miła:)

      Odpowiedz
  5. ja katya
    22 lipca 2013

    No i otworzyłam sobie ten post, przyszła do mnie koleżanka mojej mamy i zamiast mieć rozrywkę z czytania Twojego bloga, miałam rozrywkę przy poprawianiu sukienki, którą uszyłam mojej mamie:) Bo ta koleżanka też szyje i przyjechała do Polski na miesiąc więc staram się wykorzystać jej obecność jak tylko się da:) I wyszło tak, że w końcu mimo rozbieżności rozmiarów, będziemy miały z mamą tę sukienkę we dwie, chociaż jeszcze dzisiaj pójdę do niej na przymiarkę i się okaże:P

    Wrrrróć! Przecież post jest o wakacyjnej garderobie! Nie znoszę jak mi spodnie włażą w tyłek. Po pierwsze jest to niewygodne, po drugie to znak, że jest mnie więcej, a więc żaden powód do radości:P Dostrzegam też obecność toreb na zakupy, cóż się dziwić, trzeba w czymś nosić prowiant, a i nigdy nie wiadomo czy nie trafi się po drodze jakieś Tesco a w nim promocja na klapki Kubota, więc taka torba jest jak najbardziej uzasadniona zawsze i wszędzie:)

    Słabo wpisałaś się w ten klimat wczasowiczów, chociaż trudno byłoby się po Tobie spodziewać, że pojawisz się na blogu w polarze i z plastikową torbą:P Pięknie się opatuliłaś, karrramba!:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 lipca 2013

      No nie, na blogu faktycznie nie. Ale po godzinach pracy, na luziku lub “po domu” kto tam taką wie:).
      Poza tym ja od zawsze jakaś taka bardziej niemodna byłam. A i do opatulania skora.

      Ja też mam dziś wieczorną rozrywkę… ale dobrze się tak wyśmiać!
      Bardzo mocno pozdrawiam. Dobranoc:))

      P.S.
      Katya, jeśli wpiszesz teraz “moje” nieprzyzwoite hasło w Google’a: bardzo ostro… przebacz! Nie chciałam!

      Odpowiedz
    • ja katya
      22 lipca 2013

      Hihihi:)) Nieprzyzwoity ten Google! Nie wiem, czy teraz będę mogła spokojnie zasnąć! Śpij dobrze, ja wracam do blogów bo jeszcze miałam niezaplanowany wieczorny spacer w międzyczasie:)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 lipca 2013

      Uff… czyli nadal się lubimy:).
      To Ty się blogój, a ja zasypiam w błogości.

      Odpowiedz
  6. MateaTPol
    23 lipca 2013

    very nice!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 lipca 2013

      Thank you!
      Danke schön! Ha, ich bin mir ganz sicher, dass wir uns gut Deutsch verständigen können:)

      Odpowiedz
  7. Ava Valk
    23 lipca 2013

    Super lista!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 lipca 2013

      Też mi się tak właśnie wydaje:).
      Bardzo miło pozdrawiam, mimo późnej pory:)

      Odpowiedz
  8. Kamila Matuszewska
    24 lipca 2013

    fajne zdjęcia :) pozdrawiam!
    http://venuuska.blogspot.com/

    Odpowiedz
  9. Anonymous
    28 lipca 2013

    Tak się składa, że mieszkam nad Bałtykiem :)

    Mogłabym książkę napisać, “co się aktualnie nosi” :)))) w sezonie oraz poza nim.

    Mam na sobie turkusową lnianą sukienkę i już mnie pytano, czy mam dziś urodziny…..

    Pozdrawiam, elka

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 lipca 2013

      No tak… turkusowa, lniana i do tego sukienka, w żaden sposób nie mieści się nam na liście nadmorskich pewniaków:). Powabna syrena na deptaku, to może być szokujący widok!

      Zazdroszczę miejsca zamieszkania, choć już mam przed oczami ten rozchełstany pejzaż…
      Pięknej, turkusowej niedzieli:))

      Odpowiedz
  10. Anonymous
    28 lipca 2013

    Dziękuję:)
    Zazdrościć możesz między październikiem a majem, kiedy nie ma tłumów na plaży, a wszędzie bud z chińskimi “atrakcjami” oraz innych okropnych rzeczy.
    Ale wierz mi- najgorszy widok to “Polak na urlopie”: wielki goły brzuch, w łapie piwo, w oczach mord, a obok rozwrzeszczane dzieci.
    Możesz nie publikować tego komentarza, ale wiem co mówię-jestem właścicielką małego pensjonatu i już w połowie lipca pragnę udać się do psychiatry po leki na uspokojenie.

    pozdrawiam Cię serdecznie i proszę o dużo inspirujących postów.
    Jesteś prześliczna i wszystko, co szyjesz, jest bardzo bardzo ładne.
    Wir wollen mehr…..
    elka

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 lipca 2013

      Gołe brzuchy niemałych rozmiarów z hałasującym potomstwem u boku, zdają się być powszechnym zjawiskiem wakacyjnych pejzaży. I tych swojskich, i tych bardziej egzotycznych.
      Ja już jestem po urlopie i jest mi całkiem dobrze. A Ty Elu trzymaj się mocno! Zostały jeszcze tylko 2 miesiące:).

      Ja również ciepło pozdrawiam, dziękując za przemiłe słowa.
      Gerne:))

      Odpowiedz
  11. Hi, im a little
    29 lipca 2013

    Wygoda, wiadomo musi być…ale Pan/i na zdjęciu w tych wielkich białych gaciach nie przemawia do mnie wcale…Już nie wiem sama czy lepiej dźwigać niepotrzebne rzeczy czy borykać się z ich brakiem…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      29 lipca 2013

      Borykać. Szczególnie, jeśli mowa o Wielkich, Wpijających się Gaciach:)))

      Odpowiedz
  12. Aga
    1 sierpnia 2013

    W tym nadmorskim kurorcie, w ktorym obecnie sie znajduje, nie stwierdzilam do tej pory wielkich porozciaganych podkoszulkow i wpinajacych sie gaci, na szczescie!!!! Ludzie co prawda na luzie sa, ale jakims takim bardziej eleganckim, mi sie wydaje, a moze miejsce troche zobowiazuje, sama nie wiem. No mnie sie wyjatkowo podoba. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 sierpnia 2013

      Zobowiązujące konwenanse, elegancki luz i żadnych wielkich gaci na widnokręgu – to brzmi jak moje urlopowe marzenie. Jeśli jeszcze jedzenie jest pyszne i jakiś bio-laden w pobliżu, możemy już zacząć przeglądać oferty na przyszły rok:).

      Wypoczywajcie Kochani. Całusy:)))

      Odpowiedz
    • Aga
      3 sierpnia 2013

      Bio-Laden w poblizu niestety nie stwierdzony, ale jedzonko owszem, owszem, promenada strasznie dluga i rowerkami mozna sobie wyskoczyc raz w jedna, raz w druga strone i tam tez fajnie jest. Naprawde polecam. Buzka

      Odpowiedz
  13. Jak przypieprzyć innej kobiecie | Lady and the dress
    27 lutego 2015

    […] się w pierś, sama nie jestem bez winy. Łatwo jest skrytykować i łatwo jest wyśmiać. Trudno jest powiedzieć jak można dobrze, […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz