23 września 2018 / Szafa marzeń / 40 komentarzy

W salonach Massimo Dutti oglądamy właśnie najnowszą, jesienno-zimową kolekcję. Modele z pokazowej serii limited edition oczarowały mnie, potwierdzając moje dobre mniemanie o marce. Nie mogę się napatrzeć na te mięsiste wełny, grubaśny sztruks, inspirowane męskimi tkaniny, oryginalnie skrojone spódnice, jesienną paletę barw… To są ubrania, które nadają się do pracy, po zakupy, na co dzień, od święta. Po prostu na życie.

 

Jak zwykle w Massimo Dutti wzornictwo jest na świetnym poziomie i przejawia się nowocześnie zinterpretowaną klasyką, potraktowaną z rozmachem linią kroju, interesującymi detalami oraz finezyjnymi wykończeniami. Skoordynowane ze sobą góry i doły bez kłopotu pozwalają skompletować zgrabną, pasującą do siebie całość – garnitur albo kostium.

 

Massimo Dutti: spódnice z kolekcji limited editionFot. Massimo Dutti

Trzy przepiękne, wełniane spódnice wykończone wiskozowymi podszewkami: asymetryczny krój, wysoka talia i szeroka, roztańczona linia dołu. Do każdej z nich znajdziesz w kolekcji pasujący żakiet.

Zauważyłaś? Dwie pierwsze spódnice uszyte są na bazie tego samego wzoru, ale różnią się kolorem i rodzajem tkaniny, co całkowicie zmienia ich stylowy charakter.

 

 

 

Dlaczego Massimo Dutti?

Mam kilka ulubionych firm, do których zaglądam zawsze na początku kolejnego sezonu albo wtedy, kiedy chcę uzupełnić szafę. Massimo Dutti jest jedną z nich. Każda nowa kolekcja tej hiszpańskiej marki, podoba mi się prawie bez wyjątku. Chłodna kalkulacja przychodzi po chwili, tzn. w momencie, w którym zaczynam przeglądać składy i przepisy konserwacji.

Massimo Dutti należy do tekstylnego giganta, Grupy Inditex, który zrzesza pod swoim szyldem kilka popularnych znaków towarowych i sprzedaje swoją odzież na całym świecie. Więc tak, jak w każdej sieci, tak i tutaj znajdziemy dużo poliestrów i syntetycznych mieszanek. Jednak kolekcje MD różnią się od swoich siostrzanych marek. Klientką Zary, Bershki albo Stradivariusa jest młoda dziewczyna, która lubi bawić się modą. Oferta Massimo jest natomiast skierowana do dorosłej, świadomej swojego stylu miejskiej elegantki.

Dlatego obok tych nieszczęsnych, wszechobecnych poliestrów (albo jedwabiów nadających się wyłącznie do czyszczenia na sucho), w każdym sezonie wypatrzymy również sporo niezłych gatunkowo, naturalnych tkanin. Tak, jak w ostatniej kolekcji, w której nie zabrakło różnych odmian bawełny (popelina, gabardyna, sztruks), szlachetnych wełen (kaszmir i alpaka) oraz podszewek z wiskozy.

 

Co przyciąga mnie do salonów Massimo Dutti?

1. Nowoczesny, wyrafinowany design: kroje i linie oparte są na aktualnych trendach, ale świetnie sprawdzają się w zwykłym, codziennym życiu.

2. Kolory: obok modnych kolorów (w tym roku przede wszystkim czerwień i fiolet) zawsze znajdę tu wybór neutralnych odcieni w stonowanych barwach granatu, brązu, bieli, szarości i beżu.

3. Wzory: obok gładkich, jednobarwnych tkanin oraz typowo kobiecych deseni (kropki, pepita, motywy zwierzęce, kwiaty), mamy również wzory wywodzące się z klasycznej garderoby męskiej (kraty, kredowe paski, jodełka, pieprz z solą…).

4. Różnorodność faktur: miękki aksamit, kędzierzawy bouclé, szorstkawy tweed, prążkowany sztruks, gładka flanela, sprężysta gabardyna, mięsiste tkaniny z włosem, strukturalne dzianiny…

5. Doskonała, tzn. bezproblemowa obsługa zwrotów i reklamacji (bazująca na znanym, ale często lekceważonym w handlu powiedzeniu „klient ma zawsze rację”).

6. Regularne i bardzo atrakcyjne cenowo wyprzedaże.

 

I jeszcze jedna rzecz, którą lubię: 7. starannie wykończone wnętrza:

Monika Frese: Massimo Dutti, wykończenie wnętrzaFot. Monika Frese

Nie tylko starannie, ale po prostu ładnie. Zerknijmy do środka kilku moich ciuszków z metką MD.

Od lewej: „krawiecko” dopracowane odszycia brzegów. Lamowane naddatki szwów w modelu bez podszewki. Nawet ukryte detale – na zdjęciu z prawej, wewnętrzna kieszonka na wysokości piersi – są efektownie zapięte na ostatni guzik :-)

 

 

 

Massimo Dutti: praktycznie i na co dzień

Kurtka, ale bez rękawów. Trencz, ale w cukierkowym kolorze. Tradycyjna forma, ale zaskakujący materiał. Lubię taki nonszalancki, niezobowiązujący rys w klasycznych projektach, ponieważ odpowiada on mojemu wyobrażeniu elegancji. Elegancji bez zadęcia i śmiertelnej powagi.

Mam kilka rzeczy od MD. Noszę je chętnie, bo dobrze mi się sprawdzają na co dzień. Przed paroma laty na przykład, kupiłam sobie w limitowanej kolekcji kamizelę trenczową (krótki trencz bez rękawów) w kolorze miodu. Od tamtej pory noszę ją niemal bez przerwy. Na rower, na zakupy, na spacer i gdy odbieram lub zawożę dzieci na różne zajęcia. Noszę ją z koszulą, z golfem, z cienkim sweterkiem. Do jedwabnej spódnicy, do wełnianej spódnicy, do wąskich spodni i do spódnico-spodni z szerokimi nogawkami. Z wyjątkiem zimowego, żaden sezon nie może się bez niej obyć. Noszę ją prawie bez przerwy przez kilka miesięcy w roku, więc mocno ją już zużyłam i nie wygląda jak nowa… ale czy musi?

Tak czy inaczej, gdy tylko w Massimo pojawi się podobna kamizela, nie będę zastanawiać się ani chwili. A tymczasem, tej wiosny kupiłam sobie dwa trencze i dwa żakiety. Różowy trencz, żakiet w stylu safari i aksamitną marynarkę już przetestowałam. Tylko granatowy płaszczyk czeka jeszcze na swoją jesienną premierę.

 

Massimo Dutti: limited editionFot. Massimo Dutti

Piękne i do noszenia na co dzień: zielony płaszcz z alpaki z dodatkiem wełny; czarna sukienka z mieszanki wiskozy i wełny z szałowym dekoltem na plecach; sztruksowy płaszcz w kolorze brązowych, jesiennych liści.

W takie zielone cudo z miękkiej alpaki wtuli się chętnie Dziewczyna Klasyczna, Romantyczka i Elegantka. Dziewczyna Kreatywna zarzuci na ramiona szal w orientalne motywy, a Ekstrawagantka założy pod spód sukienkę w wybuchowej czerwieni. Dziewczynie Naturalnej również zdarzają się chwile, w których chciałaby… zresztą, o co chodzi? Ten płaszcz będzie wyglądał świetnie nawet z dżinsami.

 

 

Moja rada:

Jeżeli podoba ci się to, co widzisz, ale ceny cię onieśmielają, uzbrój się w cierpliwość i zaczekaj do wyprzedaży.

Możesz również posłużyć się inną metodą, którą sama regularnie stosuję. Gdy zakocham się na zabój w jakimś ciuchu, którego cena przekracza mój budżet i tak go przymierzam (zamawiam online, ale ty, jeśli wolisz, możesz wybrać się do sklepu). Bardzo często zdarza się, że zauroczenie znika bez śladu, ponieważ podczas przymiarki okazuje się, że ubranie jest niewygodne, uciska albo odstaje nie tam, gdzie trzeba, nie leży na mnie dobrze, do niczego mi nie pasuje albo nie współgra z kolorem mojej skóry i włosów.

Jeśli przeciwnie, wymarzona rzecz leży na mnie idealnie, wyglądam w niej promiennie i co najmniej 5 kg szczuplej, wtedy przemyśliwuję jeszcze raz plan moich wydatków. I albo kupuję, bo takie okazje nie zdarzają się często, albo biorę głęboki oddech i postanawiam poczekać do przecen.

 

 

 



Komentarze

  1. Barbara
    24 września 2018

    Dzień dobry :-). Z MD zapoznałam się niedawno – bardzo potrzebowałam damskiego garnituru. Akurat były wyprzedaże, więc udało mi się kupić komplet za wcześniejszą cenę samej marynarki. Z zakupu jestem bardzo zadowolona, regularnie zerkam na sklep on-line w poszukiwaniu czegoś jeszcze (ostatnio dokupiłam spodnie wełniane w pepitkę).
    Ale, ale – przy okazji wzmianki w poście o “jedwabiach nadających się tylko do prania na sucho” – mam pytanie: to są jedwabie, które mogę wyprać sobie sama, w domu? Wiem oczywiście, że decyduje wzmianka na metce, ale może mogę liczyć na wskazówki, gdzie takie dostanę? I, przede wszystkim, czy takie jedwabie, które mogę wrzucić do wody są poza tym jakoś bardzo trudne do wyprania w tej wodzie i późniejszego prasowania? Na blogu trafiłam na post ostrzegający przed praniem w wodzie tych, które producenci zalecają prać chemicznie, ale nie widziałam wskazówek jak prać taki, który można prać.
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      24 września 2018

      Dzień dobry Barbaro. Ja też sobie zerkam i… nawet nie wiem kiedy, a zmaterializowały się u mnie trzy nowe koszule. Jeszcze nie miałam czasu, żeby je przymierzyć, ale jedno jest pewne – takie regularne zerkanie jest bardzo niebezpieczne :-)
      O pielęgnacji jedwabiu faktycznie jeszcze nie było, ale wkrótce nadrobimy ten brak. Obiecałam właśnie Joannie, że porozmawiamy o jedwabnej jakości, a pranie w wodzie ściśle się z nią łączy. Zajrzyj w tym czasie do wpisów o halce i jedwabnych sukienkach. Znajdziesz tam kilka wskazówek.

      I ja bardzo ciepło pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Monika
      24 września 2018

      Witam,
      krótko o praniu jedwabiu. Drugi sezon letni intensywnie używałam tshirtu z jedwabnej krepy. Zgodnie z zaleceniami projektantki piorę ręcznie w chłodnej wodzie ze środkiem piorącym do wełny i jedwabiu. Lekko wyciskam i wieszam. Schnie bardzo szybko, dobrze się prasuje. W podobny sposób traktuję nabyte w tym sezonie halki z jedwabnej satyny, apaszki i szaliki. Pozdrawiam
      M.

      Odpowiedz
  2. Joanan
    24 września 2018

    Kurcze, a mialam sobie kupic rower… Ten zielony plaszcz z alpaki skradl moje serce. Chyba go zamowie i bede miec nadzieje, ze mi nie podpasuje i go odesle, a potem z czystym sumieniem kupie rower :D piekne te rzeczy. Do Massimo jakos nie moglam sie przekonac, bo swego czasu wszystkie jedwabne koszule, ktore tam byly mozna bylo tylko prac chemicznie (nie wiem jak teraz, dawno nie obserwuje tego sklepu), dlatego to mnie troche zrazilo, ale piekne maja rzeczy i jeszcze piekniejsze zdjecia. Naprawde mozna sie zakochac – te spodnice z pierwszego zdjecia! Cudo! A poza tym to zdecydowanie wole wspierac polska gospodarke i jak cos trzeba mi porzadnego to zagladam na Showroom, dopiero jak tam nie ma to zagladam do sieciowek.
    PS. Mam identyczna polityke zakupow jak Ty.
    Dlatego jeszcze nie mam nowego roweru :)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      24 września 2018

      Czekaj, jeżeli nie jesteś rudą albo ciemnoskórą pięknością, szanse na rower są prawie pewne. W takim butelkowym odcieniu zieleni, cera przeciętnej kobiety o północnej urodzie nabiera mało twarzowej, trupiej bladości ;-)

      Jakby co… czy moje wyznanie trochę Cię pocieszy? Ja też nie mam. Jeżdżę starym gratem, ale za to zawsze szykownie ubrana :-)

      Odpowiedz
  3. irensa
    24 września 2018

    A mnie zachwyciły również buty. Te kozaki o pięknym, stabilnym obcasie /taka niemal koturna, tylko dużo lżejsza/ i do tego w kolorze spódnicy lub płaszcza. I ten lekko wydłużony nosek! Już sprawdzam ofertę …

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      24 września 2018

      Mnie uwiodły te zielone (ze zdjęcia na stronie głównej). Jaki niecodzienny kolor! Jednak pomna doświadczeń, nawet się do nich nie przymierzam. Buty w Massimo zwykle są mi za twarde albo nie mogę trafić w rozmiar. Może u Ciebie będzie inaczej?

      Odpowiedz
  4. Klara
    24 września 2018

    Bardzo lubię Massimo Dutti, przeszkadza mi tylko, że ich topy i klasyczne koszule są często dosyć krótkie, nawet w większym rozmiarze.
    Cieszę się niezmiernie, że tyle chłodnego fioletu u nich w tym sezonie – to mój ukochany kolor od lat, niestety do tej pory mało popularny, nawet o fioletowe materiały w sklepach / hurtowniach nie jest łatwo. Mam nadzieję, że w obecnej kolekcji MD pojawi się jeszcze jakaś swobodna, jedwabna koszula z dekoltem w głębokim fiolecie albo wełniany, fioletowy golf (byle nie za szeroki i nie przykrótki do tego). Do tej pory kupiłam u nich 2 pary spodni, marynarkę (piękna wełna w głębokiej czerni), jedwabną bluzkę, mały sweterek z dekoltem V oraz wielki, wełniany szal w prążki. Wszystkie te rzeczy sprawują się doskonale i nie widać po nich upływu czasu.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      24 września 2018

      Aha, z tą długością nie zauważyłam. Ale ja mam krótką talię (wysoko umiejscowioną) i mimo 174 cm wzrostu, pasują na mnie czasem nawet ubrania petite (czyli dla niewysokich kobietek). U pań z nisko osadzoną talią, wysokich albo tych, które lubią dłuższe długości, odzież będzie się układać oczywiście zupełnie inaczej.
      Naprawdę mamy w tym roku szczęście. Fiolety to jedne z najmodniejszych kolorów sezonu, więc pewnie będzie co wybierać w sklepach. Gdyby nie to, że spódnice i spodnie z wysoką talią kończą się u mnie pod biustem, ta cudna spódnica w głębokim lila dawno już by wisiała w mojej szafie :-)

      Odpowiedz
  5. Aga
    24 września 2018

    Ja tez bardzo lubie Massimo Dutti. Te trenche z poprzedniego sezonu sa fantastyczne, udalo mi sie jeden kupic na przecenie za tak niewielkie pieniadze, ze az nie moglam uwierzyc. A teraz te fiolety sa boskie. Plaszczyki tez piekne, moze gdybym nie posiadala 2 welnianych plaszczy od MM, to na pewno bym sie na ktorys tutaj skusila. A tak poczekam sobie do wyprzedazy i zobaczymy, co sie trafi….

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      24 września 2018

      Ty się nie wygłupiaj! Jak się ma w szafie (dwa!) płaszcze od Max Mary, to już nic nie trzeba kupować do końca życia :-)
      A trencze są naprawdę świetne. Moje kupiłam co prawda w pełnej cenie (bałam się, że mi wykupią te śliczności), ale nie żałuję ani złotówki.

      PS Granatowa premiera szykuje mi się chyba jutro… jest pochmurnie i zimno, a my wybieramy się na elegancką kolację.

      Odpowiedz
      • Aga
        25 września 2018

        Zycze wspanialego wieczoru i udanej “trenchowej premiery”.
        Ja tez ten swoj powoli wyjme z szafy, bo jak nic juz niedlugo mi sie przyda 😘.

        Odpowiedz
  6. Celestyna
    24 września 2018

    No w punkt, jak zwykle. MD poznałam dzięki Tobie i zaczęłam tam zaglądać. Nie ukrywam, że raczej szukam tam klasyki, a nie ekstrawagancji. I właśnie czekam na wyprzedaże, bo wtedy nie płaczę przy płaceniu. Mam już wełniane spodnie, aksamitną marynarkę, jedwabny top. Wszystko za sieciówkowe ceny. I dobrze, że piszesz o wpadkach w kwestii składu materiałów.
    O dżizaz, do kogo ta mowa. Przecież to moja ulubiona Lady zainspirowała mnie do czytania metek :) :):)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      26 września 2018

      Dobrze, że mi przypominasz… już dawno nie groziłam palcem, pokrzykując o metkach. Trzeba to jak najszybciej nadrobić :-))

      Bardzo piękne zakupy, Celestyno. A propos aksamitnej marynarki, gdy ją zobaczyłam, nie mogłam się nadziwić: aksamit z czystej bawełny? Przecież na rynku królują okropnie połyskujące aksamity z poliestru albo wiskozy (a jeśli już bawełna, to raczej w dziale meblowym). A tu taka niespodzianka… aksamitny żakiet od MD jest miękki, elegancki, o głębokiej, trójwymiarowej barwie. I na wiskozowej podszewce. Cieszę się bardzo, że też go mam.

      Odpowiedz
      • Joanna
        29 września 2018

        Ach, aksamit! Ja tez znalazlam perelke, ale z firmy Mrovca, ktora kiedys Moniko podrzucilas na blog. Maja tam aksamitne bomberki 100% bawelny i na wiskozowej podszewce. Takie cudo wisi w mojej szafie i jest tak piekne, ze az boje sie nosic, zeby nie zniszczyc :D

        Odpowiedz
        • Joanna
          29 września 2018

          Aha, tylko widze, ze ceny zaporowe. Chyba zorientowali sie, co sprzedaja. Dwa lata temu jak wypuscili pierwsza bomberke to cena byla 399 zl.

          Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          29 września 2018

          Znam ten ból, ale wyciągaj ją z szafy i noś! Noś jak najczęściej, bo nie chcemy, żeby spotkał ją los moich pantofelków z błękitnego “krokodyla”…

          Odpowiedz
  7. Weronika
    25 września 2018

    Witaj Moniko,
    uwielbiam Massimo Dutti. Mam sporo ubrań tej marki, ale powiem Ci, że ostatnio nie bardzo mam co wybrać z ich asortymentu. Za dużo w tych ubraniach się dzieje, cudaczne kroje, dziwaczne wręcz. Moje ubrania są proste i nudne aż do bólu. Ale ja takie właśnie lubię. Klasyka w najsurowszym wydaniu. Dlatego te asymetryczne kroje trochę mnie odstraszają. Za to ten zielony i brązowy płaszcz na zdjęciu…mmmm. Się rozmarzyłam, chętnie bym je przygarnęła. Tylko klapy bym zmniejszyła i kołnierz, bo na moją drobną sylwetkę będą zbyt masywne. Miło Cię znowu widzieć Moniko :)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      26 września 2018

      Mhmm… ja też mam wrażenie, że u Massimo klasykę traktuje się często z przymrużeniem oka, ale mnie samej bardzo się to podoba. Jednak zwykle da się tam znaleźć dobrą, klasyczną bazę, np. w ostatniej kolekcji faktycznie było mnóstwo awangardowych plisowań i szerokich, nietoperzowych rękawów, ale również wspomniane wyżej aksamitne marynarki czy cudne trencze (różowy, zielony, ale też granatowy i dwa odcienie beżu).

      Myślę sobie, że do MD trzeba zaglądać regularnie, bo fajne ciuchy znikają i pojawiają się u nich nie wiadomo jak i kiedy. Ma to pewnie związek z polityką sprzedaży, czyli z bezpłatną wysyłką (odbiorem w sklepie) i możliwością zwrotu. Klientki kupują góry ubrań w kilku rozmiarach, przymierzają w domu, a potem odsyłają to, co nie pasuje z powrotem. Mają na to co najmniej dwa tygodnie, więc pojawianie się i znikanie różnych modeli jest normalnym zjawiskiem. O, na przykład te asymetryczne spódnice midi są w tym momencie całkowicie wykupione – nie ma ich ani na polskiej stronie, ani na niemieckiej, ani nawet w zalando. Dziewczyny mniej klasyczne dobrze wykorzystały swoją szansę :-)

      Odpowiedz
      • Aga
        26 września 2018

        Takiego mi narobilas smaka na te welniane spodnice (filetowa i kraciasta), a tu pudlo, nie ma, wyprzedane. Nawet bylam dzisiaj w sklepie MD w Baden-Baden, ale oni niestety Limited Edition w ogole nie mieli, wiec wyszlam z kwitkiem. Chetnie bym je sobie przymierzyla, podotykala i w ogole zobyczyla, jak ja w takich cudenkach wygladam. No nic, musze codziennie obserwowac sklep online. Tak jak pisalas, tam sa ciagle zwroty, wiec mam nadzieje, ze moja cierliwosc bedzie nagrodzona.
        Pozdrawiam serdecznie 🌼

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          26 września 2018

          Jak Ty będziesz w takich cudeńkach wyglądać? Na pewno fantastycznie. Jesteś szczupła, nie-niska, masz długie nogi i nieduży, wysoko osadzony biust… Kochana, wybacz, że tak Cię rozbieram na forum ogólnym, ale teraz mówię do Ciebie, nie jak przyjaciółka, tylko jak krawiec oceniający wsad :-) Ten wysoki stan wyczaruje super talię, a roztańczona długość midi doda Twojej wysportowanej sylwetce miękkości. Jeżeli upolujesz swój rozmiar i będziesz miała do czego je nosić… no sama jestem okropnie ciekawa Twoich wrażeń z przymiarki!
          Ściskam 😘

          Odpowiedz
  8. Bożena
    27 września 2018

    mały off top
    Sukienka z Simple – czarna z ” wełny ze strzyży”
    Wełna , z której uszyto sukienkę to dość szorstka , tkanina- wełna czesankowa.
    Leciutki połysk, nie gniecie się. Pionowe cięcia ładnie modelują sylwetkę, dekolt w porządku.
    Szwy- owerlock, podszewka – wiskoza.
    Rękawy wszyte źle, ciągną sie na przedramionach.Długość 2 -3 cm przed kolano.
    Mam niesymetryczne ramiona, więc skłaniam sie do poprawek, pokombinujemy też z sposobem wszycia rękawów.
    Mam też zamiar przedłużyć sukienkę – jest zapas tkaniny.
    Suwak , standardowo żle się prowadzi w miejscu odcięcia talii- to w każdej chyba sukience sprzedawanej w Polsce :)?
    Owerlock też rozczarowuje ale tak samo wykończone są moje spodnie z Potis & Verso len z wiskozą, i czarne – wełna z jedwabiem z Sobory.
    Niepotrzebna blaszka z logo firmy, ale to najmniejszy problem.
    Cena z rodzaj tkaniny przeważyły- powalczymy o nią z Panią Krawcową.

    Ubrań z Massimo mam niewiele- szare wełnanie spodnie, szary bawełniano -jedwabny golf, szalik i pasek – wszystko kupione na wyprzedaży. Regularne ceny są dla mnie zaporowe.

    Pozdrawiam , ciesząc sie na kolejne serwowane przez Gospodynie bloga- dania.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      27 września 2018

      Omatkobosko! Jaka fantastycznie szczegółowa relacja z przymiarki! Aż szkoda, że mnie tam nie było.
      Szykują się więc poprawki, ale jeżeli po konsultacji z fachowcem, oceniłaś, że warto i się opłaca, to trzymam z Wami.

      Dorzuć proszę słówko, w którymś z późniejszych komentarzy, jak Wam poszło i co najważniejsze… CZY JESTEś SZCZęśLIWA? Ja wiem, że nie wszyscy tak mają, ale dla mnie, ciuchy to emocje :-)

      W podziękowaniu za przemiłe pozdrowienia: kolejnym razem będzie o tkaninach.

      Odpowiedz
    • Monika
      28 września 2018

      Bożeno, ja po przymiarce tej sukienki doszłam tylko do wniosku,że mi się podoba i owszem, góra trochę się nie najlepiej układa. Popatrzę na swoją sukienkę pod tym kątem,co Ty. Dziękuję. Dla mnie długość ok, ale ja mam metr pięćdziesiąt w kapeluszu.:-) Sukienka ładnie kryje biodra i eksponuje biust. Dla mnie-gruszki niezła.

      Odpowiedz
  9. Pola
    28 września 2018

    Właśnie przyszło do mnie zamówienie z massimodutti
    Przepiękny płaszcz, natomiast okazało się ze nie ma podszewki (jedynie w rękawach jest podszyty )
    https://www.massimodutti.com/pl/kobieta/kolekcja/płaszcze-i-kurtki/płaszcze/wool-coat-with-belt-detail-c911124p8314612.html?colorId=527&categoryId=911124

    Wydatek niemały -czy warto ? Miałby to być płaszcz na lekka zimę ale obawiam się ze podszewka to must have ??

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 września 2018

      Rzeczywiście, na zdjęciach płaszcz wygląda pięknie.
      Polu, o jakości zimowego płaszcza rozmawiałyśmy już bardzo dużo. Dlatego zanim podejmiesz decyzję, przejrzyj sobie na spokojnie wpis Wszystko, co chciałabyś wiedzieć na temat zimowego płaszcza. W Pokaż mi jak wygląda jakość, również znajdziesz kilka pomocnych wskazówek.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Bożena
      29 września 2018

      Polu,
      podszewka w płaszczu zimowym czy późnojesiennym to rzecz niezbędna . Wełna jest ciepła i miła w noszeniu, ale przewiewna. jak diabli;)
      pod sweterek, na spacer ,bawełniana koszula to przy wietrznej pogodzie konieczność.
      Ja kiedyś wszywałam w wełnianą pelerynę wiskozową podszewkę. Kosztowała mnie to 80 zł plus koszt podszewki.
      Jeśli podszewka jest w rekawach, krawcowa narysuje formę i wszyje bez trudu.
      Hiszpańskie zimy nie uczą wiele projektantów :)

      Odpowiedz
    • Joanna
      29 września 2018

      Jezeli plaszcz odpowiada Ci w 100% poza ta podszewka to bierz! Taki kolor plaszcza jest rzadki jak diabli i to jeszcze bez domieszki sztucznego wlokna! Podszewke wszyje Ci krawcowa, a mozesz sobie wybrac przeciez jedwabna i bedzie Ci jeszcze cieplej :)

      Odpowiedz
  10. Dobrawa
    29 września 2018

    Pani Moniko, jak cudownie Panią znowu widzieć na blogu! Przeczytałam wszystkie notki jednym tchem. Podczas Pani nieobecności uświadomiłam sobie, że mam taką wenętrzną Panią Monikę, która jak jestem na zakupach mówi mi: “no moja koleżanko sweter piękny, ale po co producent do tych 70% wełny dodał akryl?”. Dzięki temu w ciągu dwóch lat w mojej szafie są tylko naturalne materiały. Pokochałam wełnę miłością wielką i werną. W końcu jest mi ciepło i komfortowo. A jeżeli chodzi o Massimo Dutti, to bardzo często ta marka pojawia się w lumpeksach, albo na allegro.
    Tegoroczna kolekcja MD kojarzy mi się z serialem Divorce z Sarą Jessicą Parker. Bardzo polecam jako źródło inspuracji jeżeli któraś z pań lubi taki styl.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      30 września 2018

      Serialu (jeszcze :-) nie widziałam, ale obejrzałam sobie kilka zdjęć i czuję się bardzo zainspirowana… ooo! Zdarłabym to wszystko z pani Parker natychmiast i zostawiłabym ją w samych szpilkach (niech kobitka ma coś na sobie i nie lata tak całkiem goła po mieście, ja i tak wolę baleriny albo wysokie kozaczki).

      Dzień dobry Dobrawo, bardzo się cieszę, że jesteś.

      Odpowiedz
  11. Alicja
    1 października 2018

    Ha, niedawno Massimo Dutti pojawiło się na Zalando :) tam zobaczyłam tę śliczna kraciastą spódnice, która pokazałaś (mają tez szerokie nonszalanckie spodnie chyba z tego samego materiału). Mam sporo rzeczy od nich: ulubioną kurteczkę z nappy, beżowy, idealnie wykończony prochowiec, zgrabne sztruksy, przez lata wiele sweterków, bluzek, apaszek, torebki. Tez cenię męskie nuty w bardzo kobiecych przecież kolekcjach! W miniony weekend przymierzałam u nich niezłą krótką, rozszerzaną na dole kurtkę z granatowej wełny z kapturem. Nie kupiłam (choć leżała bardzo ładnie ), bo kosztowała prawie tysiąc złotych, a nie miała podszewki. Bałam się, że szwy skrobałyby o spodnie warstwy odzieży, a wełna deformowala się. Niestety, nie mam krawcowej, która by to poprawiła. Czy uzasadnieniem braku podszewki, jest tylko oszczędność, Moniko? Massimo obniżyło loty, niegdyś ich cieniutkie, subtelne rzeczy, właściwie prane, były nie do zdarcia, teraz trwają znacznie, znacznie krócej. Zdradziłam ich w weekend na rzecz Patrycji Aryton i boskich wełnianych spodni ;)
    Tak się cieszę, ze jest kolejny wpis u Ciebie!!!

    Odpowiedz
    • Alicja
      1 października 2018

      Nieelegancko – komentarz do komentarza, ale: czy znacie markę Uterque? Także należy do grupy Inditex, ceny ma nieco wyższe niż Massimo, szczyci się wzornictwem i jakością. Kupiłam u nich fantastyczne spodnie z lśniącej karmelowej bawełny, z cudownymi detalami, które trzeba prac ręcznie i które wewnątrz są wykonane nieopisanie niechlujnie ;)

      Odpowiedz
    • Bożena
      1 października 2018

      Mam od kilku lat wełniany króciutki płaszczyk, trochę kurteczkę, taka hybryda , krój dyplomatki , długość staromodnej marynarki męskiej ;)
      Produkt angielski, upolowana w lumpku. grafitowa, sprężysta wełna świetnie uszyta, szwy wewnętrzne oblamowane chabrowym jedwabiem, bez podszewki…
      Świetna na bezwietrzny sloneczny dzień, lub do przebiegnięcia do samochodu ;D
      Z racji jakości ,nie do zdarcia, ale też nie zdzieram jej tak znowu często. Ot taki spektakularny ciuch , bo nawet na ignorantach robi wrażenie:)
      Jedyny mankament to wąskie wyłogi , ale od czego są szale.
      Pozdrawiam pomna, że Monika zagnieździła nam sie w głowach :)

      Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      3 października 2018

      Podszewki i jakość… chętnie wrócę do ulubionych tematów. Właśnie utknęłam na sycylijskiej prowincji i między strugami deszczu nieprzerwanie lejącymi się z nieba, czuję się zupełnie odcięta od świata. Tym bardziej, że regularnie zawodzi mi zasięg… eh, więc dopiero po powrocie do cywilizacji :-)

      Ciepło pozdrawiam Alicjo!

      Odpowiedz
  12. irensa
    4 października 2018

    Dzisiaj będzie jeszcze chłodno ale słonecznie, jutro cieplej – trochę słońca i niestety deszczu też. W następnych dniach mam nadzieję już tylko lepiej. A my tak dobrze trafiliśmy! Z pogodą też! Pozdrawiam!!!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      15 października 2018

      Czyli nie tylko ja błąkam się po europejskich południach w poszukiwaniu słońca :-) Ach, co tam tysiącletnie zabytki, rozgrzane słońcem plaże i wulkaniczne krajobrazy… tak bardzo się cieszę, że już jestem z powrotem!

      PS A pogoda cudna i tutaj.

      Odpowiedz
  13. AgnieszkaM
    4 października 2018

    Weszłam dziś do Massimo Dutti. Piękne te płaszcze, ale bez podszewki to dziw jakiś wielki. Miłe w dotyku swetry też jakieś mieszanki. Trochę miałam ochotę szeroką spódnicę mierzyć, ale było mi głupio, bo przecież wiem, że nie kupię. A w sierpniu sobie pomacałam trencz Burberry i zobaczyłam cenę:)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      15 października 2018

      Trzeba macać i mierzyć. Poważnie. Chociażby po to, żeby mieć porównanie, dowiedzieć się jak wygląda dobre wykończenie i posprawdzać w czym nam najbardziej do twarzy. Bo przecież potem można sobie uszyć coś takiego na wzór i podobieństwo.

      Odpowiedz
  14. Aga
    9 października 2018

    Mam ja! Upolowalam ta piekna fioletowa spodnice. Jedna jedyna sztuke w moim rozmiarze (36). Paczuszka przyszla bardzo szybko. Jak ja rozpakowalam zachwycil mnie jej kolor i material: bardzo miekka i nie gryzaca welna. Troche mnie zaskoczylo, ze nie bylo podszewki, mimo takiego opisu (tylko kieszenie byly z wiskozy).
    Ok. Trudno. Mam rozne jedwabne halki, ktore moge zalozyc pod spod. Przymierzylam to cudo i sie zakochalam. Moj maz tez byl zachwycony. Az przyszedl moment, w ktorym usiadlam i poly spodnicy sie rozchylily. Moim oczom ukazal sie szew wykonczony overlokiem i w dodatku nie schowany do srodka. Ta spodnica (pierwsza u samej gory wpisu) ma dwa otwarte szale z przodu, ktore sa wszyte po bokach. Jak sie siada, rozchylaja sie one na boki. Te szwy boczne nie sa calkowicie schowane do srodka, tylko miedzy krotsza spodnica a tymi wlasnie szalami. Chetnie wstawilabym zdjecie, ale nie mam za bardzo mozliwosci.
    Jestem tak rozczarowana tym wykonczeniem, ze brak mi slow. I to sie nazywa Limited Edition!
    Jeszcze jej nie odeslalam, bo zastanawiam sie nad poprawka, ale przy cenie 169 € i w dodatku bez podszewki, nie wiem, czy ma to wiekszy sens.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      15 października 2018

      Za wcześnie się ucieszyłyśmy? Błee… dzięki za ostrzeżenie!
      Wiesz co? Najlepiej gdybyś poradziła się krawcowej w punkcie przeróbek: czy zrobi i za ile (czyli, czy potrafi schować te paskudne szwy do środka, tak jak to sobie wyobrażasz i czy to Ci się opłaci). Stawka jest spora, ale zastanów się, ile pięknych, miękkich i zachwycających (męża :-) spódnic masz w szafie? No i zawsze można jeszcze zaczekać do przecen… swoją drogą, ciekawe czy inne klientki dostrzegą te niedoróbki i poodsyłają swoje zamówienia. Na razie nigdzie jej nie ma.

      PS Dostałam Twoje fotki, ale sama nie wiem jak je tu podłączyć. Pooglądam je sobie uważnie i może wymajstrujemy jakiś wpis o paskudnym wykończeniu… hmm?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz