Boden? Ach tak, Boden! To u nich kupiłam przecież wełnianą sukienkę, która po pierwszym praniu okazała się gryzącym drapaczem. Nie, wcale mnie to nie zniechęciło. Świetny serwis oraz wiosenny, tęczowo – radosny katalog sprawiły, że znowu nabrałam ochoty, aby rozejrzeć się w tej angielskiej firmie.

 

Wiosenna kolekcja Boden jest czarująca. W oko wpadły mi przede wszystkim sukienki, ale już samo przeglądanie zdjęć prowokuje dobry humor i wyzwala apetyt na wiosnę:

 

boden-koloryfot. boden.eu

Daleko od czerni, szarości i monochromatycznych zestawień: czerwień, szafir, pomarańcz i dużo granatów, to odcienie, w których chcą nas widzieć angielscy projektanci.

 

 

Samą kolekcję opisałabym jako angielską odmianę stylu preppy* doprawioną porządną dawką humoru i koloru:

  • klasyczne kroje (sukienki z podkreśloną talią, sweterki z dekoltem w szpic, bluzki koszulowe, proste spódnice ołówkowe albo układane w fałdki),
  • naturalne materiały (przewaga bawełny, ale również bardzo ładne kaszmiry i jedwabie),
  • zaskakujące wzory w klimacie retro.

*Styl preppy, to konserwatywna klasyka rodem z amerykańskiej elitarnej uczelni, z elementami sportowej wygody i bohemy (zajrzyj do Sarah z bloga Classy Girl Wears Pearls – to właśnie coś takiego).

 

Boden jest brytyjską marką, która specjalizuje się w sprzedaży wysyłkowej. Wszystko, począwszy od doradztwa, na sprzedaży i rozwiązywaniu ewentualnych problemów kończąc, odbywa się online – dokładnie tak, jak zabiegany człowiek lubi najbardziej.

To, co w wiosenno – letniej kolekcji podoba mi się najbardziej, można streścić w trzech punktach:

  1. Większość sukienek wykończona jest bawełnianymi podszewkami. Owszem, trzeba uważnie czytać opisy, ponieważ zdarzają się podszewki poliestrowe, ale stanowią one tylko mały odsetek całości.
  2. Łatwo jest znaleźć swoją ulubioną długość. Większość modeli można zamówić w dwóch długościach, do wyboru: normalnej lub dłuższej, a niektóre dodatkowo są proponowane w długości (krótkości?) dla małych kobietek petite.
  3. W Boden kupujemy na próbę. Jak przystało na firmę, która prowadzi sprzedaż wyłącznie online, zakłada się w niej z góry, że zamówione ubranie nie musi nam pasować albo zwyczajnie, nie będzie się nam podobać. Profesjonalna – uprzejma, szybka i sprawna – obsługa zwrotów jest więc oczywistością. Sprawdziłam.

 

 

Ale dosyć teorii, chodźmy się lepiej pozachwycać! Wybrałam dla nas kilka prześlicznych egzemplarzy. Każdy z nich mogłabym mieć we własnej szafie, ponieważ każdy z nich jest kwintesencją szykownej, dorosłej kobiecości.

 

Sukienki

boden-sukienka-Emma

Wszystko mi tutaj pasuje: krój (wypracowana cięciami, bardzo pochlebna dla kobiecej sylwetki linia) oraz tkaniny (strukturalna bawełniana pika z dodatkiem elastanu, wykończona równie elastyczną bawełnianą podszewką).

 

 

 

boden-sukienka-jedwab

Półprzezroczysta jedwabna organza na podszewce z bawełnianej satyny… obietnica wzbudzenia ochów i achów na weselnym przyjęciu pod gołym niebem albo letnim party w ogrodzie.

 

 

 

boden-sukienka-mozaika

Delikatesy: mozaikowy wzór, sprytnie (czyt. wyszczuplająco) rozmieszczone desenie oraz wnętrze wykończone przy pomocy ozdobnej lamówki.

 

 

 

Koronki

boden-koronki

Zmysłowo, ale bez przesady – bawełniane koronki zgrabnie łączą kokieteryjny powab, świeżość i elegancję.

 

 

 

Kaszmir

boden-kaszmir

 

Swobodnie,  pastelowo, bosko miękko…

 

 

 

No i jeszcze… frędzle

boden-frędzle

Frędzle to jedne z tych elementów dekoracyjnych, po które zawsze wyciągam rękę. Nigdy nie mam ich dosyć.

 

 

 

Nie, to nie wszystko. A spodnie? A płaszcze i kurtki? A moda plażowa? A dodatki, torby, okulary i…?

Jeśli masz ochotę na więcej, najlepiej rozejrzyj się w Boden sama. Tylko uważaj, ostrożność jest wskazana… ja w każdym razie muszę się bardzo pilnować, żeby podczas kolejnych odwiedzin, w radosnym entuzjaźmie znowu nie kliknąć add to bag – włóż do koszyka!

 

 

 



Komentarze

  1. Krystyna
    11 marca 2016

    Dzień dobry kochana, bardzo podoba mi się twój wybór, zwłaszcza sukienki, takie kobiece i wiosenne. Chwilowo Boden jest poza moimi możliwościami finansowymi, ale nie szkodzi pooglądać. Lubię też https://www.net-a-porter.com/, tak dla inspiracji.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 marca 2016

      Pewnie, że nie szkodzi, z takiego pod-o-glądania rodzą się czasem fajne pomysły. No, bo można kupić, ale można też uszyć, przerobić albo ozdobić. Dzień dobry :-)

      P.S. Zamiast wziąć się do pracy, utknęłam właśnie po uszy w netaporterowskim magazynie. I się inspiruję!

      Odpowiedz
  2. Irensa
    11 marca 2016

    Weszłam, rozejrzałam się… Troszeczkę. No i zainspirowałam! Malinowa, lejąca się sukienka ze zwiewnej tkaniny i podobna granatowa z piękną szarfą… A biała spódnica w groszki? Do wszystkiego pasuje! Uwielbiam lato!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 marca 2016

      Cudne te maliny i granaty, ale niestety nie spełniają ostrych warunków selekcji Lady and the dress: wiskoza na poliestrowej podszewce, a do tego przeznaczona wyłącznie do prania na sucho? Niee… bee… fuj!
      Za to spódnica :-) Jedwab, bawełna i słodkie grochy… o! Nie tylko nam się podoba, wykupiona :-(

      Odpowiedz
      • Irensa
        11 marca 2016

        Niestety, częsty przypadek! Piękny a nie do założenia…fuj!

        Odpowiedz
  3. Anna
    11 marca 2016

    Weszłam na stronę Boden i muszę przyznać, że niektóre rzeczy są naprawdę świetne. Ale ceny chyba trochę przesadzone, gdyby to jeszcze było euro, to byłyby do przełknięcia, ale w funtach to przesada. Chyba że te rzeczy są rzeczywiście tak rewelacyjnej jakości, że usprawiedliwiają ich koszt (?).

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 marca 2016

      Nie bardzo wiem do czego mam porównać ciuchy Boden… to może inaczej.
      Elegancka codzienna sukienka dobrej polskiej marki (też im się przyjrzymy w kolejnych odsłonach Co słychać u…?) to wydatek rzędu 500 – 900 złotych. Taka sukienka ma dobry krój, ale najczęściej wykończona jest podszewką z poliestru albo acetatu, rzadziej z bawełny albo choćby wiskozy, a materiał wierzchni to mieszanka bawełny z syntetykami (sukienki poniżej 400 złotych to prawie zawsze poliester wykończony poliestrem – cały czas rozmawiamy o modelach, w których może pokazać się dorosły człowiek). Na dodatek większość z tych sukienek nadaje się wyłącznie do prania chemicznego.
      Weźmy teraz sukienkę Boden z bawełnianej piki (2 fot. od góry): bawełniana pika jest materiałem, który nie tylko doskonale przepuszcza powietrze, ale ze względu na swoją zwartą strukturę, świetnie trzyma ciało w ryzach. Bawełniana podszewka wzmaga te zalety i przyjemnie się ją nosi na nagiej skórze. Sam model jest dostępny w 2 wersjach kolorystycznych i 3 długościach do wyboru. Pielęgnacja? Pralka załatwi sprawę, a z prasowaniem też nie będzie kłopotu, bo pika – prawdziwy letni rarytas – nie gniecie się.
      Hmm… w tym zestawieniu, kwota ok. 510 PLN (w przeliczeniu i łącznie z kosztami przesyłki) za prześliczną, oryginalną i bardzo praktyczną sukienkę wykonaną z naturalnych tkanin, wydaje mi się wyjątkowo rozsądną inwestycją.

      Odpowiedz
      • Anna
        11 marca 2016

        Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Czyli jakość tłumaczy cenę;). Nie miałam wcześniej na myśli, że 500 zł za sukienkę dla dorosłej kobiety to cena z kosmosu, raczej to, że nie miałam do czynienia z tą marką (a właściwie nigdy wcześniej o niej nie słyszałam) i moje doświadczenie z bawełnianymi sukienkami, które można znaleźć w polskich sklepach jest raczej nie za dobre. Z bawełny też można otrzymać różne tkaniny, ale jakoś łatwiej trafić u nas na te gorsze… I nie wiem, skąd to się bierze, że nawet w lepszych sklepach ubrania dla kobiet są często prawie wyłącznie z “plastiku”, a najbliższa naturalności jest domieszka wiskozy. Chociaż widzę, że Boden też ma różne rzeczy, np. poliestrowa sukienka za 139 funtów. Ale ta wspomniana z 2 fotografii od góry (ciemniejsza) skradła moje serce. Dziękuję za nowy adres z ubraniami godnymi uwagi :)!

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          11 marca 2016

          To prawda, bawełna, z którą zwykle mamy do czynienia w sklepach nie wygląda szczególnie szlachetnie i w ogóle bardziej kojarzy się z plażą niż z dorosłym ubraniem. Prawdą jest również to, że dwie śliczne sukienki wieczorowe Boden – rozmawiałyśmy o nich z Irensą – są uszyte z wiskozy i poliestru, więc ich ceny są na pewno mocno przesadzone.
          Tak, jak wspomniałam, chciałabym rozwinąć dzisiejszy wpis do całej serii “Co słychać u… ?”, zaglądając regularnie do całkiem różnych sklepów i próbując wyszukać godne uwagi egzemplarze (ogólne rozeznanie wypadło nieciekawie, właśnie ze względu na te nieprzebrane ilości sztuczności, ale nie tracę nadziei :-) Mam wrażenie, że kolorowe modele, które dla nas dzisiaj wybrałam, są fajnym otwarciem cyklu i wiosennego sezonu.

          Anno, a ja dziękuję za interesującą, rzeczową rozmowę. Pozdrawiam ciepło :-)

          Odpowiedz
  4. Makosza
    12 marca 2016

    Sukienki w różnych długościach. Szkoda, że rzadko to spotykam. Noo chyba że szukam w złych miejscach.

    biała sukienka w kropeczki jest cudna.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 marca 2016

      Oj, cudna. Taka niewinna i dorosła jednocześnie.
      A z tym szukaniem… to chyba nie. Po prostu taka opcja mało komu przychodzi do głowy.

      Odpowiedz
  5. Ania
    12 marca 2016

    Witam,
    to może co słychać u… Madeleine lub Hobbsa? Tam jest ciekawie, stale podglądam i wzdycham.
    Boden mam spodnie wełniane, granatowe, na podszewce, przedniej jakości. Chciałam zwęzić w nich nogawki, abym mogła wkładać je do kozaków. Miły krawiec sprawdził obwód mojej kostki i oddał mi spodnie za wąskie. Nie docenił rozmiaru mojej umięśnionej łydki. Wciskam je na siłę, a o schylaniu się nie ma mowy. Nie mogę odżałować. Teraz zwęża mi marynarkę Hobbs w ramionach, za tydzień ocenię efekt – co za stres…
    Przeglądam metki, biorę pod uwagę uniwersalność, praktyczność, krój, kolor, dostosowanie do mojego stylu życia, potrzeb, posiadanej już garderoby… przebrnę przez to wszystko i podejmuję decyzję- tak, wezmę to. Będę w tym chodzić, do wszystkiego pasuje. Wydam tyle kasy, ale to się zamortyzuje. A potem: po pierwszym praniu nie da się w tym chodzić, kot zaćwiczył pazurami, zahaczyłam o coś i rozerwałam, ktoś na ulicy coś na mnie wylał, ciuch stracił fason, zmechacił się, wypchał, wypłowiał, jednak jest minimalnie za długi, za szeroki, za elegancki, ma wzór nie w tym miejscu, etc.
    Nie odpuszczę, gdy teoretycznie można poprawić, to próbuję, zanoszę do krawca i tak otrzymuję: czarny, wełniany żakiet z za krótkimi rękawami; to samo z zamszową kurtką khaki Jackpot (muszę sprezentować koleżance z pracy), brązowy, wełniany płaszcz, który po skróceniu jakby stracił fason? proporcje nie te?
    Mój nabytek sprzed kilku miesięcy, kupiony okazyjnie płaszcz Gerard Darel. Wełna z angorą, puszysty, lekki, bez ozdób, ze stójką, z fakturą, prosty, wymodelowany cięciami. Elegancki, ale bez przesady, do noszenia na co dzień. Decyduję się, bo ten szary melanż jest praktyczny, fason szlafrokowy umożliwia nałożenie grubego swetra lub żakietu pod spód. Cała masa argumentów za. Biorę. Niby skromny, niepozorny, a zwraca uwagę każdego. Jakość widać gołym okiem. Ale gdy stoję przed lustrem, hmmmmmmmmmmm czy on mnie nie pogrubia? Mój spory biust, jakby jeszcze urósł :( Nie ryzykuję przeróbki, moje serce mogłoby za bardzo na tym ucierpieć. Ekskluzywny płaszcz już powędrował w inne ręce. Nowa posiadaczka się cieszy, a mi jest tak lżej.
    Wniosek: dążenie do perfekcji może zgubić :)

    PS Jeśli wylałam za dużo z siebie, to przepraszam.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 marca 2016

      Nie ma za co. Ale czytam sobie tę listę nieszczęść i również nasuwają mi się wnioski. Oprócz refleksji na temat przeróbek krawieckich oraz płaszcza (pewnie, że pogrubia, w przypadku płaszcza “puszysty” albo “szlafrokowy” znaczy to samo co “optycznie poszerzający”), najważniejszy z nich to ten: im więcej rozmawiamy o typach sylwetki, tym większą mam motywację, żeby zabrać się do omówienia charakterystyki różnych rodzajów kobiecych figur.
      I tu zataczamy koło, dochodząc do idealnego tytułu na kolejny blogowy wpis Dążenie do perfekcji może zgubić!
      No, może. A jeśli nie zgubić, to sparaliżować i zniechęcić. W końcu zawsze można lepiej i więcej, zawsze można coś poprawić i udoskonalić, zawsze można… ojej, jak ten czas leci! Tak, powiedziałabym, że problem nie jest mi całkiem obcy :-)

      P.S. Do Madeleine miałam już kilka podejść. Piękne zdjęcia i jeszcze piękniejsze modelki. Ale
      Rozejrzę się jeszcze w Madeleine i w Hobbsie na pewno, chociaż na pierwszy ogień pójdą pewnie polskie firmy. Nie tracę nadziei, że znajdziemy coś (ach! i och!) fantastycznego.

      Odpowiedz
      • Ania
        25 marca 2016

        Niestety, sama nie potrafię przerabiać ubrań, zdana jestem na umiejętności innych. Tym razem marynarka wygląda dobrze.
        Od czasu do czasu zdarza mi się wpadka zakupowa, mimo moich starań. Dlatego, że figurę mam wyjątkowo trudną… wydaje mi się, że niewiele jest fasonów, w których korzystnie wyglądam. Projektanci nie zawracają sobie czymś takim głowy.
        Ewidentnie, każdy Pani wpis zdradza perfekcjonistkę, mogłaby Pani przerabiać moje ciuchy :)

        Madeleine uwodzi… ja na szczęście nie zawiodłam się na sukience z grubej, sztywnej bawełny. A teraz czekam patriotycznie na polskie typy.

        Odpowiedz
  6. Ela
    12 marca 2016

    A mi podobają się w Boden modelki- nie za chude:) chociaż bardzo młode.
    Dziękuję za inspirację!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 marca 2016

      Aaa… to nie wszystko! Twarzą wakacyjnej serii ubrań jest uosobienie francuskiego stylu, Caroline de Maigret – owszem, bardzo szczupła, ale wiekowo bardziej nam pasuje. A w swoim magazynie firma pokazuje jak noszą jej ubrania całkiem normalne dorosłe kobiety. Fajny trend, godny rozpowszechnienia.

      Bardzo proszę :-)

      Odpowiedz
  7. Ida
    13 marca 2016

    Mam pytanie, które tylko tu odważę się zadać: czy wasze bluzki/koszule/wszystko co noszone blisko ciała a zrobione z poliestru zaczyna po kilku założeniach czuć hmm… potem? Oczywiście po każdym założeniu prałam te rzeczy, ale jak tylko się trochę “zagrzały” na mnie, zaczynały wydzielać ten nieprzyjemny zapaszek (zaznaczam, że ciało nie…). Z bawełnianymi rzeczami nie mam takich krępujących doświadczeń.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 marca 2016

      W przeciwieństwie do tkanin wykonanych z włókien naturalnych (bawełna, wełna, jedwab, len) materiały zrobione z włókien chemicznych (m.in. poliester, akryl, modal albo wiskoza) nie absorbują wilgoci, utrudniają ciału oddychanie i nie potrafią neutralizować zapachów. Dlatego nie tylko pocimy się w nich intensywnie, ale pot pozostaje na skórze, a ubranie lepi się do ciała i podśmiarduje.
      Z obcisłymi ubraniami z wiskozy – która uchodzi powszechnie za “prawie naturalny” materiał – miałam tak samo: po pół godzinie od założenia chciałam ponownie brać prysznic, bo wydawało mi się, że zapach mojego ciała jest nie do zniesienia… jakiś taki gorzki i nieprzyjemnie intensywny.

      Ida, dziękuję za impuls i za zaufanie :-) Problem jest krępujący, ale jednocześnie bardzo życiowy i bardzo powszechny. Dlatego na pewno wart szerszego omówienia.

      Odpowiedz
      • Ida
        13 marca 2016

        Gdy pierwszy raz przeczytałam u Ciebie słowo “podśmiarduje”, wiedziałam, że mogę pisać – jak w dym :-) Mam dwie takie bluzki, układają się pięknie, są proste a jednocześnie każda z nich jest ciekawym rozwiązaniem konstrukcyjnym. To mnie zaślepiło przy zakupie. Wymyśliłam, że każdą rozetnę wzdłuż szwów i na ich wzór uszyję coś z wełny. Może krepa?

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          14 marca 2016

          Słowo budzące sporo emocji, ale lubię je, bo brzmi swojsko i dobrze oddaje naturę zjawiska :-)

          Ponieważ bluzkę nosi się na gołe ciało, pomyślałabym o materiale, który dobrze znosi pranie w wodzie. Jeżeli ma się miękko układać, wybrałabym grubszy albo strukturalny jedwab albo jakąś mięsistą, gęściej tkaną bawełnę. Piszę “jakąś”, bo wiem, że z nazwami tkanin, które krążą mi po głowie większość sklepów nie umie sobie poradzić (ale jeśli już, miękko układa się: właśnie krepa, żorżeta, szyfon, krepdeszyn Crèpe de Chine, gaza, voile, muślin).
          Tkanina wełniana prawie na pewno będzie przeznaczona do prania chemicznego, chyba że do konstrukcji bluzki pasowałaby dzianina – wtedy hulaj dusza!

          Odpowiedz
  8. Avarati
    13 marca 2016

    Rozejrzałam się w asortymencie sklepu – piękne tkaniny, świetnie uszyte i oryginalne. Pierwszy raz od dawna widzę ubrania, których ceny są adekwatne do jakości. Moje serce skradły sznurowane, granatowe sandały, ale obawiam się, że na moich dość krótkich nogach wyglądałyby niezbyt zachwycająco. I ta biało-niebieska sukienka… cudo!
    Mam ostatnio bzika na punkcie połączenia bieli z niebieskim, nawet ostatnio mama uszyła jedwabne kimono we wzór paisley, przewiązywane pasem, i z granatowym wykończeniem. Pod spodem zakładam czarny, koronkowy top z dekoltem V i do tego ołówkową spódnicę lub dopasowane rurki. To jeden z moich ulubionych stylizacji, ubieram się tak dla kaprysu, nawet na co dzień.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      13 marca 2016

      Biało – niebieski jedwabny paisley i czarne koronki? Wyrafinowanie zaczęła się u Ciebie wiosna… ale w takim razie nie dziwię się, że podoba Ci się w Boden. Odważne mieszanie faktur i wzorów jest dla tej marki typowe.
      Ja zakochałam się w beżowej wersji zamszowych sandałków. I chociaż mam podobną pewność – ten fason buta nie jest dla mnie – kombinuję już od kilku dni, jak tu przekonać siebie samą, że kolor bliski barwie skóry nie może na nodze wyglądać źle!

      P.S. Cieszę się, że przypomniałaś mi o jednym z najpiękniejszych wzorów. Zaraz jutro, w ramach poniedziałkowych inspiracji, wrzucę na fb archiwalny wpis o paisley`u.

      Odpowiedz
      • Avarati
        17 marca 2016

        Dlatego odcinam się emocjonalnie od tych rzeczy, które mi nie pasują. Np. uwielbiam bursztynowy lub odcień whisky https://ubierajsieklasycznie.pl/wp-content/uploads/2014/09/bursztynowy.jpg, ale wyglądam fatalnie w pomarańczach. Podobnie z beżem…

        Dziękuję :) Wpis jest cudowny. Pani jak nikt inny potrafi z taką elegancją i klasą przekazać to, co jest najpiękniejsze w ubraniach :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          18 marca 2016

          Hmm, rozumiem doskonale (bursztynowy moodboard jest fantastyczny, Maria jest geniuszem :-)

          Avarati, to ja dziękuję za ten przepiękny komplemet i przy okazji… będziemy musiały coś z tym zrobić: albo jesteśmy obie na “ty”, albo obie na “Pani”. Proponuję pierwszy wariant, ale czekam na sygnał w kolejnym komentarzu :-)

          Odpowiedz
          • Avarati
            19 marca 2016

            Tak… Maria jak mało kto potrafi pokazać piękno nawet wydawałoby się tak “zwykłych” kolorów. Nawet mysi szary w jej interpretacji jest niesamowity i ma wiele znaczeń.

            Przepraszam, to przez mój młody wiek. Jak chcesz, będziemy rozmawiać na “Ty” :)

  9. Rita Lago
    21 marca 2016

    Witam,
    w końcu znalazłam bloga który w pełni spełnia moje oczekiwania. :)
    Ja również zwróciłam uwagę na sukienki ze wzgledu na kolory, ale przede wszystkim na kaszmiry.
    Od dłuższego czasu szukam takiego sweterka (mam na myśli ten w paski) i chyba się skuszę :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      21 marca 2016

      Będziemy bardzo ciekawe wrażeń z zakupów i pierwszych przymiarek!
      Dobry wieczór, miło mi poznać :-)

      Odpowiedz
  10. Madame Chic
    19 grudnia 2016

    Widzę, że to archiwalny wpis i nie wiem czy do takich zaglądasz, ale mam nadzieję, że tak. Trafiłam na Twój blog szukając informacji o firmie Boden w Polsce. Przy okazji, jak to często bywa, zainteresował mnie sam blog i chyba już tu zostanę :) Sukienkami Boden jestem zachwycona i myślę, że raz na jakiś czas warto się zdobyć na taki zakup. Mam tylko zasadnicze pytanie: w jaki sposób kupujesz w Bodenie? Mam opory przed używaniem karty kredytowej, a Ty jak sobie radzisz? Teraz właśnie są całkiem korzystne przeceny! A po Świętach pewnie będą jeszcze większe.

    Odpowiedz
  11. Madame Chic
    19 grudnia 2016

    Ach, już przeczytałam zakładkę “O mnie”! Nie mieszkasz w Polsce. To wszystko wyjaśnia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz