Przeczesując internet w poszukiwaniu zdjęć ilustracyjnych do bloga, od czasu do czasu trafiam na fantastyczne okazje, oferty nie do przegapienia albo prawdziwe oczarowania. Tak było i tym razem. Buty firmy Noevision zachwyciły mnie od pierwszego spojrzenia.

Mam sentyment do małych firm rodzinnych, ponieważ jestem przekonana, że pasja i kunszt rzemieślniczy łatwo gubią się w produkcji na wielką skalę. Jasne, że nie musi tak być. Jednak tam, gdzie rękodzielnicze tradycje łączą się z nowoczesnymi technologiami i przepięknym wzornictwem, zwykle powstaje coś wyjątkowego…

 

 

Buty firmy Noevision: co mnie zachwyca

Wybór

Sandałki, czółenka, baleriny, kozaki, trzewiki, oxfordki… Licowe, zamszowe, ażurowe i lakierowane. Na cieniutkiej podeszwie, na grubej podeszwie, na traktorze, na koturnie i na szpilce. Na urlop, na co dzień, do pracy i na wieczór. Słodkie, szykowne, sportowe, zabawne, eleganckie, awangardowe…

Buty są śliczne i już. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia:

 

Buty firmy Noevision: modele Noella i Laffefot. noevision.pl

 

 

Opcje specjalne

1. Masz wyjątkowo małe albo wyjątkowo duże stopy? W Noevision wybrane modele możesz kupić również w niestandardowych rozmiarach 33 – 43.

2. Czarodziejskie słowo brzmi: personalizacja. W ramach tej dodatkowej usługi możemy zmodyfikować wymarzoną parę bucików, mając wpływ na:

  • kolor, formę, rodzaj skóry albo rodzaj podeszwy;
  • ilość i rodzaj ozdób;
  • długość lub objętość (!) cholewki.

 

 

Możliwość zwrotu towaru w przeciągu 30 dni

Ustawa o prawach konsumenta gwarantuje nam 14 dni na podjęcie decyzji o zakupie, jeżeli dokonujemy go na odległość. Z doświadczenia wiem, że te dwa tygodnie w zupełności wystarczą, żeby postanowić biorę – nie biorę, ale zawsze doceniam firmy, które dobrowolnie wychodzą mi naprzeciw, proponując dłuższy czas zwrotów.

Dodatkowy plus należy się Noevision za zwrot kosztów wysyłki.

 

 

Jakość zdjęć

Wydawałoby się, że to sprawa oczywista: zdjęcia przedstawiające produkt przeznaczony do sprzedaży online, muszą być pierwszorzędnej jakości. Mają być duże, wyraźne, dokładne i przedstawiać wszystkie istotne detale – obraz w sklepie wysyłkowym ma nam przecież zastąpić dotyk, poskramiając uczucie kupowania kota w worku.

Zdjęcia obuwia w Noevision spełniają te wymagania w sposób doskonały, co wcale nie jest codzienną praktyką w handlowej przestrzeni wirtualnej.

 

Buty firmy Noevision: modele Rodena i innefot. noevision.pl

 

 

 

Buty firmy Noevision: co studzi mój zapał

Zachwyciłam się, a potem włączył mi się normalny tryb funkcjonowania: wszystko wygląda świetnie, a co na to klienci?

Na forach i portalach konsumenckich da się zauważyć wyraźny podział: mniej więcej do wiosny 2015, opinie dziewczyn, które kupiły buty firmy Noevision są raczej entuzjastyczne. Tu i ówdzie powtarza się skarga, że skóra ściera się wyjątkowo szybko albo buty rozkleiły się po kilku miesiącach noszenia. Ok., może się zdarzyć nawet w najlepszym towarzystwie, ale dopóki firma reaguje właściwie i w ramach reklamacji naprawia obuwie albo zwraca równowartość wydatku, nie ma problemu.

Gdzieś tak od połowy zeszłego roku zaczynają się jednak schody – skargi na niesolidność realizacji zamówień mnożą się jak szalone. Na stronie internetowej firma obiecuje realizację terminu dostawy w przeciągu 7 dnich roboczych, ale klientki żalą się, że dostawa trwała (albo trwa) wieki.

 

 

Buty firmy Noevision: łyżka dziegciu w beczce miodu

Nie chodzi już wcale o to, że dziewczyny czekają tygodniami i miesiącami na zamówioną (i opłaconą!) parę butów – zmiana terminu dostawy na stronie internetowej wraz z wytłumaczeniem sytuacji, załatwiłyby sprawę*. Chodzi o to, że nikt nie reaguje na ich niepokój, prośby i pytania. Nikt nie odbiera telefonów, nikt nie odpisuje na mejle, nikt nie reaguje na zdesperowane komentarze na facebooku. Nikt nie informuje klientek o wydłużeniu się terminu dostawy, nikt nie przeprasza…. zaraz, zaraz… gdzieś już to słyszałam. Aaa, już wiem: Milanówek nie odpowiada na pytania klientki, Marilyn nie odpowiada na pytania blogerki, Wólczanka potrzebuje kilku tygodni, żeby odpisać na e-mail…  Ludzie, litości! Dobra obsługa klienta wygląda zupełnie inaczej!

Dla porówniania: moje ostatnie zamówienie z Zalando opóźniło się o 2 dni i gdyby nie to, że firma przepraszała mnie chyba z 10 razy, nawet nie zwróciłabym uwagi, że coś jest inaczej niż zwyke. Na dodatek, nie dosyć, że dostałam od Zalando ekstra zniżkę za zwłokę, to jeszcze w paczce znalazłam torebkę mieszanki czekoladowej „na przeprosiny” (dobra była, mniam :-)

 

Dlatego poczekam jeszcze z zamówieniem. Sama prowadzę firmę i wiem, że nie wszystko zawsze idzie jak po maśle i nie wszystko da się z góry przewidzieć (dwóm z czterech pracownic nagle zachorują dzieci, a trzecia złamie rękę akurat w najbardziej gorącym okresie zamówień), jednak klientki wtajemniczone w sytuację zwykle reagują ze zrozumieniem. Zaangażowanie i nieskazitelna uprzejmość bardzo przy tym pomagają.

Trzymam kciuki, żeby Noevision jak najszybciej opanowała chaos w trybie swoich dostaw. Życzę tego firmie, ale również sobie – potencjalnej, mocno zainteresowanej klientce.

 

 

* Aktualizacja tuż przed momentem opublikowania wpisu: na stronie Noevision pojawiła się informacja o opóźnieniu się terminów realizacji w związku z dużą ilością zamówień. Tak trzymać!

 

 



Komentarze

  1. Makosza
    25 maja 2016

    To prawda, bywa, że coś jest nie tak ale jak człowiek dogada się z firmą i nie jest bucem to rozumie sytuację i jest wyrozumiały. Ale jak firma olewa człowieka, nie ma z nią kontaktu to pozostaje duży niesmak. Zresztą z tradycyjnym sklepem też tak to działa.
    Lubie zalando, bo nigdy nie miałam z nimi problemów. Pamiętam, że raz zamówiłam w naszym goshicko 2 torebki, dla mnie i przyjaciółki i jedna torebka przyszła trochę niedokończona. Brakowało 2 części. Zadzwoniłam, od razu dogadałam się z panią, odesłałam torebkę i przyszła zanim wróciłam do siebie.
    Wiele firm nie rozumie, że żyjemy w czasach, gdzie wszystkiego jest za dużo, mamy duży wybór i kontakt z klientem jest ważny, bo jak człowiek wie, że się dogada, nie zostanie olany to wróci, znowu coś kupi.

    A buciki ładne.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      25 maja 2016

      Oj, ładne. Mam ochotę… tzn. miałam, bo teraz to jeszcze trochę pozwlekam.

      No właśnie, wiele firm tak jakby nie rozumie relacji klient – sprzedawca. Najlepsze kontakty mam zawsze z markami niemieckimi, angielskimi i amerykańskimi oraz z serwisem dużych sieciówek, np. h&m. Te wszystkie oczywiście, natychmiast, sprawdzimy, będzie załatwione, dziękujemy, zapraszamy… człowiek się przyzwyczaja i dostaje jak obuchem w głowę, gdy trzeba coś załatwić w firmie/sklepie/salonie, w których klient należy do elementów wyraźnie przeszkadzających w pracy.

      Odpowiedz
      • Katarzyna
        26 maja 2016

        Mnie Zalando też poinformowało o opóźnieniu – niestety nie dostałam ani kodu ani czekoladek -pomimo mojego uprzejmego zapytania. Więc jak widać nawet większe firmy dopasowują standardy do polskich realiów.

        A buty PRZECUDOWNE! Dzięki za polecenie, burgundowe kozaki będą moje! :)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          26 maja 2016

          Bez czekoladek? Może listonosz wyjadł ukradkiem?
          A na serio, wygląda na to, że sporo jeszcze przed nami, jeśli chodzi o kulturę pracy.

          Wiesz co, Katarzyno? Na wszelki wypadek zamów kozaki już teraz… jeśli mają przyjść przed kolejną wiosną ;-)

          Odpowiedz
          • Basia
            26 maja 2016

            Ooo u mnie kiedyś Zalando opóźniło się prawie tydzień… Sama musiałam dopominać się, kiddy dostawa itp.Poza przeprosinami nic w ramach rekompensaty. Jedna firma, różne standardy :/

          • Basia
            26 maja 2016

            Ale mam nadzieję, że dojdą do tego i u nas :)

          • Monika Frese
            27 maja 2016

            Ja też :-) Dlatego nie kładziemy po sobie uszu, tylko głośno i wyraźnie mówimy o tym, co nas uwiera.

      • Makosza
        26 maja 2016

        Moniko, to dojdzie i do Polski. Pamiętam jak wyjechałam do Niemiec około 14 lat temu i widzę dużą różnicę w podejściu do klienta kiedyś a dzisiaj a jak pomyślę jak było przed 89 to już w ogóle krok milowy. Powoli, powoli i będzie tak samo jak w innych krajach.
        I mam nadzieję, że nie tylko w sklepach ale i w urzędach.

        Firmę zapisałam, dobrze wiedzieć, że taka istnieje. W ogóle małe firmy są fajne. Daje nam to duży wybór, bo każda robi co innego. W DE mam wrażenie, że gdzie nie pójdę to te same buty widzę. z ubraniami to samo, niby parę centr handlowych ale co z tego, jeśli w każdy jest to samo. Z czasem znalazłam dzielnice, gdzie są małe butiki. Trochę drogo ale szczerze mówiąc wolę posiadać mniej ale ciuchy, które kocham a nie jakieś tam. Może kocham to za dużo powiedziane ale ubranie, które lubię, w którym zawsze się dobrze czuję, które nawet po 3 latach dobrze wygląda. Szkoda, że nie potrafię jak Ty szyć. Uczę się ale wolno mi to idzie…. ale pewnego dnia.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          27 maja 2016

          Czasem wydaje mi się, że nic się nie zmieni, bo wszystko siedzi w głowach. W Polsce, nie dosyć, że mamy niechlubne tradycje socjalistycznej kultury pracy, to jeszcze niska siła nabywcza przeciętnego konsumenta jest napędzana popularnym przesłaniem konsumpcyjnym “lepiej dużo i tanio, niż mniej, ale dobrej jakości”, które za nic ma sobie wysokie standardy międzyludzkie (zarówno pracownicze, jak i w stosunku sprzedawca – klient).
          Ale zaraz przypominam sobie, że:
          1. Niemcy jeszcze do niedawna były modelowym przykładem serwisowego braku ogłady (Servicewüste). Wszystko się zmieniło, gdy amerykański Amazon wszedł na rynek i w tempie błyskawicznym nauczył naszych sąsiadów kultury obsługi klienta.
          2. W mojej rodzinnej Łodzi najpiękniejsza z ulic – Piotrkowska, powoli przestaje być wizytówką banków i byle jakich sklepów, zmieniając się w zachwycającą promenadę autorskich butików młodych twórców.
          3. Na Lady and the dress zgromadziła się fantastyczna społeczność chłonnych wiedzy i inteligentnych dziewczyn, dla których wysoka jakość jest czymś najnormalniejszym w świecie…
          i od razu wszystko wraca do równowagi. Masz rację, będzie dobrze, wszyscy uczymy się krok po kroku.

          P.S. To samo dotyczy również Twoich krawieckich prób – nie poddawaj się, a już niedługo sama się zdziwisz jakie to szycie w gruncie rzeczy proste :-)

          Odpowiedz
          • Makosza
            27 maja 2016

            Wśród moich znajomych większość stawia na jakość a nie ilość, często narzekają, że sweterek za 120 euro z akrylu. Jednak 20 lat to ne jest długo na zmiany, nie mówiąc, że po zmianie systemu ludziom w większości bardzo dobrze się nie wiodło, było wiele innych problemów. Jest parę blogów, które czytam regularnie ale czasami jak czegoś szukam to na różne trafiam i w wielu miejscach ludzie zaczynają to promować, piszą blogerzy, piszą osoby komentujące> nie ilość a jakość.
            Będzie dobrze.

            Servicewüste- tego określenia nie znałam. Za to pamiętam, że jak przyjechałam do Niemiec to w sobotę sklepy, centra handlowe były czynne do 14 godziny.

  2. Olga
    25 maja 2016

    Kupiłam u nich jakieś 2 miesiące temu śliczne skórzane sandałki, jak na razie miałam okazję ubrać je 2 razy i jestem wstępnie zadowolona. Wyglądają na dobrze wykonane i estetyka mi bardzo odpowiada. I oczywiście z mojej strony ogrooomny + za duże rozmiary, bo niełatwo jest je znaleźć. A jak już znoszę swoje zimowe kozaki, to pomyślę pewnie o ich ofercie z poszerzaniem cholewki (ma się kawał łydki ;)).

    Jeśli chodzi o realizację zamówienia, to faktycznie trwała dłużej niż obiecano, ale nie jestem pewna ile dokładnie dni to było – po drodze była Wielkanoc i w końcu nie liczyłam ile dokładnie minęło. Napisałam do nich wtedy maila z pytaniem i dostałam bardzo grzeczną odpowiedź. Więc – opierając się na własnym doświadczeniu z tą firmą (choć jeszcze niewielkie to doświadczenie) – mogę polecić :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      25 maja 2016

      W Noevision na oku mam balerinki oraz parę sandałków, a możliwość personalizacji butków, cieszy mnie jak dziecko… dlatego właśnie tego było mi trzeba – potwierdzenia, że jednak pierwsze wrażenie mnie nie myliło.

      Olgo, bardzo Pani dziękuję za wyczerpujący komentarz i wyciszenie moich obaw :-)

      Odpowiedz
  3. Asia
    26 maja 2016

    Obsługa klienta bardzo mocno kuleje w Polsce, a przecież przy tak ogromnej konkurencji często to ona decyduje o tym, czy klient powróci. Ogromny plus mają u mnie firmy niskopółkowe, które się o mnie starają (Tchibo), ale już nie wybaczę wysokopółkowym, które mają mnie w poważaniu. Wielu konsumentów zgadza się na wyższe ceny nie tylko ze względu na produkt lepszej jakości, ale komfort zakupów.

    Moje doświadczenie z ekskluzywną marką Deni Cler: w salonie zapewniono mnie, że salon może zamówić i sprowadzić wybrane rzeczy ze sklepu internetowego. Skorzystałam: zamówiłam, przymierzyłam, kupiłam. W domu okazało się, że ceny różniły się od tych na stronie. Zadzwoniłam do salonu, żeby wyjaśnić tą sytuację. Kilka razy usłyszałam, że takie ceny były w systemie i że ekspedienta nic nie mogła zrobić. Zamiast skupić się na rozwiązaniu sprawy, ekspedientka tłumaczyła się. Koniec rozmowy: ona nic nie może zrobić, mam przyjść w poniedziałek (był piątek), to “coś pomyślimy” – spławiają mnie, nie proponuję rozwiązania i wymagają ode mnie fatygi. Napisałam do firmy emaila z opisem sytuacji i informacją, że chciałabym odzyskać różnicę w cenie. Cisza – czwarte zdenerwowanie. Ponowiłam maila po kilku dniach. Odpowiedź? “Ceny w sklepie stacjonarnym i internetowym mogą się różnić”. 1. nie próbowano rozwiązać problemu. Ba, nawet odmówić można w ładnej formie 2. nikt się nawet nie podpisał! Odpisałam grzecznie, ale dosadnie co o tym myślę oraz że stracili klientkę i otrzymałam kolejne tłumaczenia z podkreśleniem, że w ogóle te ubrania to sprowadzono specjalnie dla mnie i że to była dobra wola pani z obsługi sklepu internetowego. Chodziło o kwotę 19,2 zł przy kilkusetzłotowym zamówieniu.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 maja 2016

      Niestety, mam podobne doświadczenia z “luksusowymi” (w cudzysłowiu, bo same siebie tak opisują) markami polskimi – uprzejmość, zainteresowanie i skłonność do pomocy kończą się w momencie zapłaty. W przypadku reklamacji, próby odstąpienia od umowy, ewentualnych pytań albo wątpliwości, umarł w butach – trzeba mieć nerwy ze stali.
      To jest to, czego w ogóle nie rozumiem: sprzedawca martwi się tylko o tu i teraz, mając gdzieś dobre kontakty z klientem. Przecież zadowolona klientka, nie dość, że sama będzie chętnie wracała do sklepu z pierwszorzędną obsługą (dokładnie tak, jak napisała Makosza), to jeszcze przyprowadzi ze sobą przyjaciółki (wiem, bo na tej zasadzie działa moje własne atelier). Niezadowolona, obrazi się na zawsze i będzie robić marce – zasłużoną – kiepską publicity… gdzie sens, gdzie logika?

      Aż chciałoby się powiedzieć, że sprzedawcy sami się proszą o bezrobocie… niedługo wszystkie będziemy kupować wyłącznie online. Zamiast użerać się z nieuprzejmymi albo niekompetentnymi ekspedientkami z muchami w nosie, przymierzymy sobie wszystko wygodnie przed własnym lustrem. Bez pośpiechu, bez nacisków, bez stresu… brzmi jak bajka. Zaraz! Przecież sama tak od dawna robię!

      Odpowiedz
  4. galeria61
    26 maja 2016

    Obejrzałam ofertę tej firmy i jestem oczarowana :) Piękne modele, zupełnie inne niż oglądam w galeriach. Po prostu cudne, no ale opinie o firmie nie zachęcają :(

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 maja 2016

      Dlatego obserwujemy rozwój wydarzeń.
      Mam nadzieję, że firma wkrótce opanuje sytuację i wtedy trzeba będzie po prostu dać jej szansę. Bo butki są… aaach!

      Odpowiedz
  5. @nia
    28 maja 2016

    Szukając dla siebie balerinek na początku sezonu trafiłam na Noevision, ale właśnie negatywne opinie o braku kontaktu i przeciągającym się czasie realizacji zamówienia sprawiła, że nie zdecydowałam się na nich, żeby oszczędzić sobie nerwów.

    Odpowiedz
  6. Irensa
    2 czerwca 2016

    Świetna firma! Znalazłam co najmniej kilka par, które chętnie widziałabym w swojej szafie. I jeszcze do tego ta personalizacja! Zaczynam wierzyć, że żyję w Europie!

    Odpowiedz
  7. gość
    4 czerwca 2016

    Witam,

    Mam pytanie, zainspirowana blogiem MrVintage.

    Gdzie kupić klasyczne chukka damskie z dobrej skóry (nie, nie, nie za tysiąc złotych do eleganckiego garnituru, mam na myśli model zdecydowanie bardziej codzienny, do dżinsów/sztruksów, i zdecydowanie tańszy!), jak również mokasyny damskie – mam na myśli drive mocs z długim przodem, bez ozdób, mniej więcej takie (wiem, że podeszwa jest brzydka, chodzi mi o sam but).

    https://lb5.dstatic.pl/images/19448062/I250x250-42-mokasyny-damskie-american-club-skora-14_1-suzana-pl-czarny-nubuk.jpg

    z dobrej jakości skóry lub zamszu?

    Chodzi mi o kolor czarny.

    Z góry dziękuję.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      6 czerwca 2016

      Hmm, obuwie inspirowane sportowym stylem… pierwsze co przychodzi mi do głowy, to marka Timberland. Może jeszcze Clarks.
      Oprócz tego, na temat wartych uwagi firm obuwniczych pisałam tu. Proszę się rozejrzeć i nie przeoczyć komentarzy – w komentarzach do tego wpisu toczą się fajne rozmowy o różnego rodzaju butach, również modelach w bardziej męskim stylu.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  8. Dorota
    10 listopada 2016

    Też zachwyciłam się tymi butami, nawet mam kilka par, ale zakupów tam już nie powtórzę. Mam 1 parę czarnych balerinek ze złotym detalem przy podeszwie na pięcie, po paru wyjściach “złoto” zeszło, spód podeszwy nieładnie się odrapał, a buty straciły fason. Drugie baleriny mam dwukolorowe, chyba najlepsze z moich u nich zakupów, ale wyglądają gorzej niż na zdjęciach w sklepie, poza tym średnio wygodne. Trzecie skusiły mnie sandałki, stwierdziłam, że dam im jeszcze jedną szansę, mimo niezbyt dobrych poprzednich zakupów, ale i tym razem bez zachwytu, buty na zdjęciach wyglądają ślicznie, ale moja para wygląda po prostu tanio, gdzieś mało dokładny szew, obcas z nieciekawego materiału, włożyłam je może ze 2 razy, ale spisałam je na straty, bo nie wyglądają dobrze i nie czuję się w nich wygodnie. Zachęciła mnie naturalna skora, lokalny producent i piękne zdjęcia, ale już wiem, że trzeba wszystko traktować z dystansem. Buty kupuję rzadko, zazwyczaj przez internet, ale teraz kiedy chcę wydać nieco wiecej na parę obuwia najpierw rozglądam się w stacjonarnym sklepie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      10 listopada 2016

      Podobne refleksje przeleciały mi niedawno przez ekran. Rozmowa była o butach Noevision i podsumowanie było takie samo jak Twoje… śliczne buty, zwłaszcza na zdjęciach, ale już po kilkukrotnym założeniu wyglądają na mocno zużyte. Pamiętam jeszcze, że pomyślałam z żalem “a jednak”.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz