11 listopada 2013 / Szafa marzeń / 16 komentarzy

But dobrej jakości? Moje obuwnicze marzenie wygląda tak: czarne, mięciutkie, zamszowe, z wysoką cholewką, na smukłym, stabilnym obcasie.

Biorąc pod uwagę wilgotny mikroklimat Dolnej Saksonii oraz zabiegany tryb życia pracującej matki, wybór ten jest z pewnością nonsensowny, nielogiczny i niedorzeczny. Jednak ponieważ nie lubię rezygnować z marzeń postanowiłam sobie sprytnie, że podbuduję mój całkiem niepraktyczny wybór mocnymi argumentami… zasięgając opini fachowców.

 

Jak poznać zatem na pierwszy rzut oka, czy but pod powłoką ślicznej powierzchowności nie jest zwykłym efekciarzem, który w przyszłości przysporzy nam więcej strapień niż radości?

 

but dobrej jakościFot. But dobrej jakości (Atelier Frese)

 

 

Z pewnością specjaliści podolodzy, ortopedzi albo i pedikiurzyści mieliby niemało do powiedzenia na temat mojego wyboru. Niewątpliwie i oni mają rację, ale dzisiaj nie jesteśmy w odpowiednim nastroju do słuchania wykładów o:

  • tajemnicach wrastającego paznokcia,
  • przedziwnych deformacjach kręgosłupa,
  • mrożących krew w żyłach dysfunkcjach stóp w rodzaju palucha koślawego.

Dzisiaj jesteśmy usposobione romantycznie i urokliwie, oddamy się więc w ręce włoskich mistrzów sztuki szewskiej, szlifujących swoje artystyczne rzemiosło od pokoleń i oferujących nam elegancki wdzięk oraz grację!

 

 

Co odróżnia but dobrej jakości od pozoranta?

 

Na dobry but składa się wiele aspektów: forma, kształt i wysokość obcasa, rodzaj wyściółki, jakość skóry, rodzaj zastosowanego kleju.

 

Już podczas przymiarki, jeśli tylko nie zaślepi nas natychmiastowe pożądanie, całkiem sporo szczegółów możemy ocenić same: satysfakcjonujące dopasowanie według zasady but do stopy, a nie stopa do buta, rodzaj i jakość skóry, sposób i jakość wykonania. Zobaczmy jak wygląda to w praktyce.

 

1. But dobrej jakości: dopasowanie

Nic nie uciska? Nie ugniata? Nie jest za wąsko? Za krótko? Za luźno? Pasuje na długość i w szerokości? Czyli wszystko w porządku.

Moja ocena: wszystko w porządku!

 

buty dobrej jakościFot. But dobrej jakości (Atelier Frese)

 

 

2. But dobrej jakości: skóra

To czy wybieramy gładką, zamszową, lakierowaną albo egzotyczną, ma znaczenie wyłącznie estetyczne, ale dobra skóra musi być miękka i giętka. Nie musi być za to zwarcie jednorodna, bo dobra skóra ma niejednolitą fakturę. Ale z pewnością musi ładnie pachnąć.

Jej jakość możemy ocenić przy pomocy mocnego ucisku: jeśli w miejscu naciśnięcia tworzą się poprzeczne zmarszczki, skóra jest miernej jakości i będzie się deformowała. Oczywiście skóra twarda jak pancerz zaliczy test doskonale, ale czy to jest powód do radości? Otarcia i pęcherze nie zakwalifikują nawet najpiękniejszego buta do tytułu obuwia roku.

Moja ocena: naciskam z całej siły i… nic. Miękko, gładko, bez fałdek. Yuhuuu!

 

 

 

 

3. But dobrej jakości: wykonanie

a). Skóra na zewnątrz, skóra wewnątrz, skóra pod spodem.

Moja ocena: tak jest! Zgadza się. Włoskie vero cuoio widoczne na podeszwie, oznacza prawdziwą skórę.

 

 

b). Czy wszystkie zszycia mają czyste, równe, drobne ściegi? Żadnych śladów i resztek kleju?

Moja ocena: wszystko wygląda czysto, foremnie i bardzo ładnie. Bardzo ładnie!

 

Fot. But dobrej jakości (Atelier Frese)

 

 

Wysoki obcas? Żaden problem

 

Najważniejszą sprawą jest odpowiednia wyściółka zaprojektowana w taki sposób, że stopa nie wspiera się tylko i wyłącznie na samych palcach, ale jest równomiernie podparta ułatwiając utrzymanie ciała w równowadze.

 

Jeśli natychmiast po założeniu buta stopa zsuwa się do przodu i mamy uczucie, że stoimy wyłącznie na palcach bez solidnego podparcia pod piętą, sprawa jest jasna. Nie zajdziemy daleko.

Moja opinia: odkąd zawarłam znajomość z przemiłym fachowcem ortopedą, który na moje obawy zareagował po prostu: „proszę potraktować noszenie wysokich obcasów jako intensywną gimnastykę stóp”, stosuję się pilnie do jego zaleceń:

1. nie nadużywam granicy kilku godzin dziennie na wysokościach,

2. jak najczęściej chodzę po domu, ogrodzie i w atelier boso,

3. kremuję, masuję i pielęgnuję najładniej jak tylko potrafię. Stopy, nie buty.

 

 

Bucik dobrej jakościFot. But dobrej jakości (Atelier Frese)

 

Czy dobry but musi kosztować fortunę?

 

Wyprodukowanie buta pierwszorzędnej jakości to ponad sto zróżnicowanych etapów, w dużej mierze bazujących na bystrym oku i zręcznych dłoniach doświadczonych artystów – rzemieślników. Fatto a mano oznaczające pracę ręczną, jest ich mottem przewodnim.

 

Co ciekawe, w produkcie markowym część dotycząca kosztów produkcji to jakieś 40% ceny gotowego produktu, podczas gdy w tanim obuwiu, mniej niż 20%. Rozbieżności wynikają między innymi z różnic:

  • w jakości skóry; po jednej stronie mamy ekologiczny, włoski produkt wysokiej klasy, po drugiej –  tani surowiec otrzymywany przy użyciu trujących chemikaliów;
  • w wynagrodzeniu; europejskie zarobki kontra nikczemne płace dalekowschodnich pracowników, nierzadko pracujących w wyjątkowo niebezpiecznych dla zdrowia warunkach.

Procentowa reszta z ceny naszego buta to koszty wdrażania nowości i innowacji, kontrola jakościowa, utrzymanie sklepów, marketing i reklama, opakowania, podatki, itd.

 

Moja opinia: chętnie kupuję buty renomowanych firm, ponieważ rzeczywiście działa tu zasada odpowiedzialności za jakość własnych wyrobów. Nazwiskiem, reputacją i honorem marki. Moim prywatnym rozwiązaniem oszczędzającym kieszeń, jest cierpliwe przeszukiwanie sieci w poszukiwaniu wyjątkowych sposobności:

– przecen posezonowych oraz tych z okazji rozpoczęcia nowego sezonu,
– wyprzedaży ostatnich, pojedynczych sztuk,
– obniżek ceny z powodu niewielkich skaz (zadrapania skóry, obtarcia obcasa – zwykle trudno tak naprawdę tę wadę dojrzeć).

 

W moim przypadku strategia ta działa doskonale, ponieważ zwykle nie mam czasu ani ochoty na sklepowe perturbacje, a internetowe firmy oferują mi bogactwa całego świata, dzień i noc. Dzisiejsze zamówienia online w sklepach przyjaznych klientowi przebiegają bezproblemowo, dyskretnie i bezpiecznie, przy czym bezpłatna możliwość zwrotu, różne opcje zapłaty albo wysyłka ekspresowa, to w międzyczasie dobry standart.

 

Sprawę ułatwia fakt, że podobają mi się z reguły klasyczne klasyki z ich wyrafinowaną prostotą i ponadczasową elegancją, dostępne w ofercie każdej szanującej się firmy, a bonusem ekstra jest świadomość, że doskonała jakość, świetne wykonanie oraz odpowiednia pielęgnacja są gwarancją długiego życia ukochanych butków. Dziesięć, dwadzieścia lat (!) jak obiecują wtajemniczeni – więc i cena zdąży się pięć razy zamortyzować.

Wiem, fashionistki będą kręcić nosem, ale ja natychmiast zabieram się do przygotowywania wpisu na temat rzetelnej pielęgnacji obuwia!

 

 

 

Miłe Przyjaciółki, Drodzy Goście

czekaliście tak długo – oto rozwiązanie tajemnicy zawartości paczki z poprzedniego odcinka: jedna para „wężowych” gumiaczków oraz trzy pary podobnych w stylu, zamszowych kozaczków. Niestety wszystkie, oprócz modelu opisanego wyżej, wracają z powrotem do Italii. Nie zdały praktycznego egzaminu „uroda – wygoda – cena”.

 

Fot. But dobrej jakości (Atelier Frese)

 

 

 



Komentarze

  1. Vintage Cat
    11 listopada 2013

    Mmmm… cudne są! Idealny obcas – wysoki, ale jednocześnie stabilny (co zimową porą ma akurat duże znaczenie). Nie mogę się doczekać zdjęć “na stopie”, choć już teraz widzę, że będą się pięknie prezentować :)

    Jeśli chodzi o obuwie na zimę, to również preferuję skórzane. O ile czółenka, czy letnie sandałki mam z różnych materiałów, to kozaki wyłącznie z naturalnych. Lubię przy tym polskie wyroby, niekoniecznie znanych firm (np. Krimen, Arka).

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 listopada 2013

      Też bym pewnie lubiła polskie, tylko z wysyłką są zwykle jakieś problemy.
      Z kolei tu u mnie ogromny wybór niemieckich bucików: solidnych, praktycznych i takich… gruboskórnych:(. A ja pożądam włoskiej lekkości i finezjii!

      Bądą na nóżkach już niedługo, sama nie mogę się doczekać.
      Jak to było Przemiły Kocie? Cudne? Właśnie tak:))

      Odpowiedz
    • Vintage Cat
      11 listopada 2013

      A Tamaris? Nie mam pewności, ale to chyba niemiecka marka. W każdym razie bardzo podoba mi się ich wzornictwo. Jakość chyba też dobra – przynajmniej tak słyszałam ;)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 listopada 2013

      Tamaris należy do grupy holdingowej działającej w 66 krajach świata. Jej koncept bazuje na szybkim sprzedawaniu aktualnych trendów jak największej liczbie potencjalnych klientów.
      To jest filozofia, która odbija się również na estetyce – całkiem ładnie, ale brakuje tej subtelnej fantazji oraz rzemieślniczej precyzji, które z prostego w zamyśle buta, stwarzają małe dzieło sztuki.

      Czas to pieniądz – niezależnie jakiej idei się hołduje:)

      Odpowiedz
  2. Barbarossa
    11 listopada 2013

    Przeczytałam od poczatku do końca z zapartym tchem. Rady cenne, oj cenne, bo zdarzyło mi się kilka razy kupić buty, które leżą teraz w szafce… Prezentowane botki prze Ciebie, są obłędnie piękne. Marzę o takich. Dziękuję Ci za miły komentarz na moim blogu. Pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 listopada 2013

      Ja też marzyłam. A teraz mam. Marzenia lubią się spełniać:))

      Odpowiedz
  3. Małgorzata TP
    12 listopada 2013

    Dużo kupuję przez internet, ale buty najmniej … Cały ten zgiełk z odsyłaniem…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      12 listopada 2013

      Mój listonosz jest już zaprzyjaźniony… i taki sympatyczny, że rozważam właśnie czy aby nie za mało się angażuję:))

      Odpowiedz
  4. Aga
    15 listopada 2013

    Buciki piekne, z malym ale… ta skora od spodu. Na polskie i niemieckie klimaty niestety sie nie nadaje (wiem z wlasnego doswiadczenia). To tylko we Wloszech klimat sprzyja, niestety. Dlatego ja osobiscie kupuje chetnie buciki skorzane (na zewnatrz i w srodku), ale z podeszwa z dobrego tworzywa. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 listopada 2013

      A ja kupuję skórzane i udaję, że jestem we Włoszech:).

      Później jednak zdarza się, że… zeluję moje skórzane podeszwy u szewca.
      Hmm… zaczynam właśnie powoli się zastanawiać nad sensem tych działań. Widzę, że otwiera się przed nami niezgłębiony ocean do dociekliwych dociekań:))

      Odpowiedz
  5. MyGentle Look
    10 stycznia 2014

    Pięknie! W Polsce nie darzyło mi się jeszcze znaleźć butów ze skórzaną podeszwą – dla kobiet. Gdzie Pani kupuje te cudeńka przez internet?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 stycznia 2014

      Moje ulubione, “ściśle tajne” adresy, to:
      yoox.com, stylebop.com, amazon.de i amazon.uk
      Styczeń jest doskonały do poszukiwania sposobności – okazje i obniżki przyprawiają czasami o zawrót głowy:).
      Udanych łowów!

      Bardzo lubię te nasze dystyngowane “Pani Moniko”, “Pani Joanno”, ale pomijając już sieciowe obyczaje, mam wrażenie jakbyśmy znały się od wieków. Tym bardziej, że w tak wielu kwestiach rozumiemy się prawie bez słów. Co Pani na to, Joanno:
      cześć, jestem Monika:)

      Odpowiedz
    • MyGentle Look
      11 stycznia 2014

      Niech i tak będzie:) dziękuję Ci zatem za podanie linków do sklepów. A może jeszcze zdradzisz ulubione marki tych cudnych włoskich butów?

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 stycznia 2014

      Te, którymi się zachwycam tutaj, to Emma Lou – marka nieznana mi do tej pory, ale jak się okazuje stworzona z myślą o mnie:). Nie kupuję często i lubię się pozastanawiać, ale chętnie za to eksperymentuję, kierując się przede wszystkim wyglądem butów – ufam przy tym wybranym sklepom, że sprzedają mi dobry towar.

      Ulubieni to geniusze: Giuseppe Zanotti, Sergio Rossi albo Casadei. L`Autre Chose (Francuzi) ma za to bardzo przyjazne ceny. Tak czy inaczej, bez odsyłania z powrotem i tak się pewnie nie obędzie:).
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  6. anett
    11 października 2015

    A w czym konkretnie zawiniły włoskie kaloszkia la wężowa skórka? Ich fragment wygląda obiecująco…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      11 października 2015

      Oczywiście, że obiecująco, w końcu przyjechały specjalnie z Włoch.
      Ale już nie pamiętam o co poszło, pewnie człapały, albo podeszwa była zbyt cienka.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz