28 stycznia 2015 / Materiały / 22 komentarze

“Och, nie… znowu materiały?” Hej, zostań proszę! Nawet, jeśli szycie nie jest Twoim hobby i całkiem dobrze żyło Ci się do tej pory bez znajomości nazw wyrobów przemysłu tekstylnego, nie będziesz się nudzić. Obiecuję.

 

Dzisiaj będzie dużo, długo, z całą masą zdjęć i konkretnych przykładów. W planie mamy wyjaśnienie najważniejszych rzeczy dotyczących tkaniny bouclé, w tym odpowiedź na pytania:

  1. Dla kogo bouclé?
  2. Na co zwracać uwagę kupując ubrania z tkanin tego typu?
  3. Jak pielęgnować bouclé?
  4. Jak poradzić sobie z jego szyciem?

Starałam się pisać w logicznej kolejności, czyli tak, aby całość przyjemnie czytało się jednym ciągiem, jednak równie dobrze możesz pomyszkować sobie według własnego klucza albo przejść od razu do zagadnienia, które najbardziej Cię interesuje.

 

 

 

Bouclé (z franc. bouclé = kręcony, kędzierzawy; wym. bukle) – tkanina lub dzianina wyrabiana z przędzy ozdobnie skręconej, o charakterystycznej powierzchni pokrytej różnej wielkości zgrubieniami, pętelkami, supełkami i kędziorkami.

Poprzez swoje nieodparte skojarzenie z chanelowskim kostiumem bouclé roztacza urok powściągliwej elegancji, jednak dzięki

  • różnorodności kolorów i wzorów,
  • dowolności kompozycji i faktur,

bouclé okazuje się być bardzo uniwersalnym materiałem, który dziewczynie z fantazją daje nieograniczone możliwości kombinacji i kreatywnych eksperymentów. Co niemniej ważne – nierówna, niespokojna powierzchnia materiału “połyka” szwy, więc bouclé wiele wybacza swoim wielbicielom: nierówne szwy i niewielkie krawieckie potknięcia spowodowane niewprawną ręką, giną w gąszczu kędzierzawych supełków, stając się zupełnie niewidoczne.

 

Bouclé - jak ubrać dorosłą kobietęfot. supertkaniny

Wełna z moherem, przepiękne kolory i nietuzinkowy wzór.

 

 

 

Bouclé: chanelka cappuccinofot. tkaniny-italia

Kremowo i ciepło – wełna z jedwabiem.

 

 

 

Bouclé - lady and the dressfot. Patchworkowe, kolorowe i fantazyjne suknie od genialnych projektantów (dwie pierwsze Prabal Gurung, dwie następne Peter Pilotto) – stylebop

Czy tak wygląda sukienka, która staje nam przed oczami na hasło “sukienka z bouclé”? No nie. Ale… tym lepiej.

 

 

 

Boucle_żakardfot. supertkaniny

Czarno i oryginalnie: płaszczowy żakard.

 

 

 

Bouclé - Lady and the dressfot. Irregular Choice – zalando

Fantazja? Nie zna granic.

 

 

 

 

Dla kogo bouclé

Bouclé jest wszechstronnie interesującą tkaniną, która poprzez bogactwo kolorów, wzorów i wielkość swoich kędzierzawych supełków, potrafi dostosować się do każdego stylu:

 

Bouclé: klasyczniefot. burdastyle 2/2013, mod. 106

klasycznie

 

 

 

Bouclé: nostalgiczniefot. burdastyle 11/2010, mod. 104

nostalgicznie

 

 

 

Bouclé: eleganckofot. burdastyle 4/2013, mod. 109B

elegancko

 

 

 

Bouclé: zawadiackofot. burdastyle 8/2011, mod. 112

zawadiacko

 

 

 

Bouclé: och, la la!fot. burdastyle 2/2014, mod. 114

oh, la la!

 

 

 

Bouclé: ekstrawaganckofot. burdastyle 10/2014, mod. 120

ekstrawagancko

 

 

 

Bouclé: burda_ladylikefot. burdastyle 3/2012, mod. 109

ladylike

 

 

 

Bouclé: burda_coolfot. burdastyle 10/2014, mod. 112

cool

 

 

 

Bouclé: burda_słodkofot. burdastyle 2/2012, mod. 112

naprawdę słodko

 

 

 

Uroda urodą, jednak praktyczne podejście też ma swoje zalety. Jeśli lubisz wymowne i przyciągające wzrok kolory i faktury, to w porządku, zwłaszcza jeśli pasują do Twojej figury oraz temperamentu. Jeśli nie do końca jesteś pewna z jakim rodzajem bouclé byłoby Ci po drodze, zastanów się proszę nad:

  1. wielkością, grubością, rozmieszczeniem oraz gęstością zgrupowania kędziorków. Im więcej dużych supełków na małej powierzchni, tym większa objętość materiału, który wydaje się dużo bardziej obszerny niż w rzeczywistości. Czyli pogrubia.
  2. Kolorem. Im bardziej kolorowa tkanina, im więcej kontrastowych w barwie zgrubień i przepleceń, tym dużo lżejszy efekt całości. Przekonaj się sama, porównując różnokolorowe buty na 5 zdjęciu od góry.

 

 

Bouclé: herafot. Hera

 

Piękny kostium z atrakcyjnym dekoltem, ale jeśli masz duży biust albo szerokie biodra, zapomnij o nim natychmiast. Pomijając krój, to zupełnie nie ta tkanina: zwróć uwagę na te miękkie, ale ciężkie kontury, na monotonną – a więc ciężką – kolorystykę. 

Całość wygląda bardzo powabnie, ale ten rodzaj tkaniny poszerza sylwetkę, przesadnie ją akcentując. Nie jest więc to wybór dla Ciebie, tylko coś w sam raz dla wysokiej dziewczyny o chłopięcych kształtach, u której ta obszerna miękkość wyczaruje tu i tam parę centymetrów więcej.

 

 

 

Na co zwracać uwagę w sklepie, kupując ubranie wykonane z tkaniny typu bouclé

To prawda, że najlepiej byłoby ocenić ubranie rozbierając je na części pierwsze. Ponieważ nie mamy możliwości prześwietlenia na wylot upatrzonego ciuszka i prawdopodobnie też ani czasu, ani chęci (hmm… to znaczy, ja tam miałabym zawsze :-) ograniczmy się do tego, co leży w ramach naszych możliwości. A leży naprawdę całkiem sporo, ponieważ jest całkiem sporo rzeczy, które można ocenić PRZED udaniem się do kasy, oszczędzając sobie nerwów i wydatków związanych z nieudanym zakupem.

Na co więc zwracamy uwagę, trzymając w ręku śliczny ciuch wykonany z bouclé?

 

1. Na szwy. Przyjrzyj się im uważnie: czy się nie prują, czy się nie rozłażą? Ponieważ bouclé jest często luźno tkane, więc od porządnie zabezpieczonych szwów zależy trwałość i nienaganny wygląd Twojego stroju. Jeśli ubranie, które oglądasz nie ma podszewki, a szwy wewnętrzne (również podwinięcie dołu!) nie są wykończone – zabezpieczone właśnie – lamówką, tylko obrzucone zwykłym szwem owerlokowym, nie wróży to długiej radości w eksploatacji. Prędzej czy później szwy ocierając o ubranie wystrzępią się, psując całą urodę i trwałość ubrania.

 

2. Na dziurki od guzików. Podobnie jak w przypadku szwów, wystrzępione, porozciągane dziurki dyskwalifikują ubranie od pierwszego wejrzenia. Natomiast te, które są czysto i porządnie wypracowane, albo jeszcze lepiej – wykończone elegancką, pracochłonną wypustką, są najlepszą rekomendacją dla przymierzanego ciuszka

 

3. Na zamek błyskawiczny. Otwórz i zamknij go parokrotnie od góry do dołu, sprawdzając czy wodzik zamka gładko przesuwa się po ząbkach. W niestarannie wszytym zamku, suwak będzie zaczepiał o wystające węzełki bouclé, więc jeśli nawet nie uszkodzisz struktury tkaniny robiąc w rezultacie dziurę, przy każdym kolejnym zacięciu będziesz złościć się i klnąć bez końca.

 

4. Na skład. Puszyste supełki wyglądają przytulnie i ciepło, ale to czy rzeczywiście nie będziesz marznąć zależy przede wszystkim od rodzaju użytych włókien. W tkaninie, która ma w swoim składzie wełnę, bawełnę i jedwab będzie Ci cieplej niż w tej, która jest zrobiona z samych tylko sztuczności. Bouclé z przewagą jedwabiu albo bawełny, to bardzo dobry pomysł na lato.

 

 

Bouclé: apartfot. zalando (apart)

 Bo to jest tak, że na pierwszy rzut oka nie ma się do czego przyczepić…

 

 

Bouclé: apart2fot. zalando (apart)

 … a na drugi… powiedz mi sama, co widzisz?

 

 

 

Jak pielęgnować bouclé

Oczywiście zgodnie z instrukcją producenta, czyli tak, jak jest napisane na metce. W przypadku tkaniny z metra pytamy sprzedawcę lub czytamy to, co jest napisane na etykiecie dołączonej do beli materiału. W przypadku prostych dzianin sama nie miałabym oporów i zaryzykowałabym delikatne pranie w pralce, jednak żakiety, kostiumy, płaszcze i wszystkie “dobre” sztuki na podszewce – bez względu na skład – wędrują do pralni chemicznej naszego zaufania.

Dlaczego? Dlatego, że nawet jeśli teoretycznie bawełnę oraz sztuczne sztuczności można prać w wodzie bez obaw, każdy z krawieckich elementów – wkłady, podszewka, lamówki, itd. – reaguje całkiem różnie na kontakt z wodą i temperaturę, o czym pisałam już przy okazji rozmów na temat prania chemicznego. No i prawdopodobnie nie poradzisz sobie sama z prasowaniem (przede wszystkim podszewki, bo samo bouclé z reguły nie wymaga prasowania).

 

Bouclé: chanelka z jedwabiemfot. tkaniny-italia

Skład to: 75% wiskoza, 7% nylon, 3% metal i tylko 15% jedwabiu. Jednak nie wsadziłabym tej cudnej śliczności do pralki pod żadnym pozorem.

 

 

O ile prasowanie gotowego wyrobu to sztuka sama w sobie, to już rozprasowywanie szwów podczas szycia nowego modelu jest czynnością decydującą o tym, czy nasz najnowszy projekt będzie wyglądał “jako tako” i “może być”, czy raczej: “ale pięknie wyglądasz! Skąd masz taką boską sukienkę?!”

Tkaniny typu bouclé prasujemy na lewej stronie i bez mocnego nacisku, podkładając pod spód miękki ręcznik – wszystko po to, żeby nie zaprasować na amen zgrubień i nie spłaszczyć wypukłych pętelek. Ponieważ bouclé najczęściej jest mieszanką różnych włókien, prasujemy kierując się wymaganiami (wysokość temperatury, para lub jej brak, a może ściereczka ochronna?) najdelikatniejszego składnika.

Jestem pewna, że zawsze przed prasowaniem robisz próbę ogniową na małym kawałku tkaniny i dlatego nigdy nie zdarzają Ci się wpadki w rodzaju przypalonego – do wyboru: sfilcowanego, rozciągniętego, wyświeconego, itp. – materiału albo uszkodzonego żelazka :-)

 

Bouclé: burda_pastelowa sukienkafot. burdastyle 10/2013, mod. 119

Skąd masz taką boską sukienkę?!

 

 

Bouclé: burda_sukienka vintagefot. burdastyle 12/2012, wykrój specjalny (retro)

Sama sobie uszyłam!

 

 

 

Sekrety atelier

Masz zamiar uszyć z bouclé sukienkę albo spódnicę? Wzmocnij je całe warstwą bardzo lekkiego wkładu termoplastycznego (w rodzaju delikatnej i elastycznej flizeliny G785, dostępnej w kolorze białym, czarnym i cielistym), który:

  • wzmocni luźno tkany materiał, nie usztywniając go, ani nie zakłócając jego miękkiego chwytu,
  • zapobiegnie rozdzieraniu się szwów oraz rozciąganiu tkaniny (nie będzie się po prostu wypychać),
  • znacznie ułatwi wykonanie dziurek na guziki oraz wszycie ekspresu.

Poza tym, na kolorowej, nierównej powierzchni trudno jest narysować (skopiować) części wykroju wraz z ułatwiającymi szycie oznaczeniami. Na gładkiej warstwie flizeliny – wręcz przeciwnie.

 

Bouclé: dsquared2fot. Dsquared2 – stylebop

Duże zbliżenie i już wiesz, co mam na myśli.

 

 

Jeśli masz ochotę wypróbować ten pomysł, możesz zabrać się do rzeczy tak, jak jest Ci najwygodniej. Np. tak:

1. wycięte z flizeliny (z grubsza, czyli ze sporymi zapasami i z oznaczeniem linii kierunku kroju) części wykroju przyprasuj na lewą stronę tkaniny. Na sucho i delikatnie: punktowo oraz letnim żelazkiem, tylko tak, żeby wkład “złapał” materiał.

2. Wytnij teraz każdą część i przez ochronną ściereczkę przyprasuj flizelinę na stałe. Miejsce przy miejscu, licząc sobie za każdym razem do 12 :-). W zależności od rodzaju wkładu, wprasowywanie trwa zwykle od 6 do 12 sekund.

3. Poczekaj, aż wszystko całkowicie ostygnie (najchętniej ok. godziny, masz wtedy pewność, że klej chwycił na dobre).

4. Na wzmocnione w ten sposób bouclé nanieś oznaczenia (linie wykroju i wszystkie przewidziane dla niego symbole) i zabierz się do pracy.

Aha, zanim wypróbujesz tę metodę, przeczytaj proszę koniecznie uwagi dotyczące prasowania bouclé.

 

I jeszcze jedna ważna rzecz

Jeśli pracujesz z gotowym wykrojem, pamiętaj, że nie możesz dowolnie zamieniać tkaniny na dzianinę. Choć na pierwszy rzut oka różnica może wydawać się bez znaczenia, to jednak dzianinowe bouclé jest bardziej sprężyste i układa się bardziej miękko od bouclé tkanego. Ryzykujesz więc nie tylko zmianę wyglądu, ale również to, że Twój gotowy model będzie po prostu za ciasny.

To, co? Żadnego strachu przed bouclé, tak?

 

 

 

Ćwiczenia praktyczne

Hej, tylko nie myśl sobie, że przeczytasz i gotowe :-)

Chciałabym bardzo, żebyś naprawdę napisała mi, co widzisz na zdjęciu przedstawiającym amarantowy żakiet z czarną, aksamitną lamówką. Czy jest coś, co Ci  przeszkadza? Do czego mogłabyś się przyczepić… ok, do czego ja przyczepiłabym się na pewno? Cieszę się już na Twoje wnioski i refleksje. Cześć.

 

 

*Na stronie tytułowej: wełna z jedwabiem (tkaniny-italia.pl).



Komentarze

  1. 555
    28 stycznia 2015

    na zdjęciu amarantowego żakietu z czarną, aksamitną lamówką widzę fatalne dopasowanie wzoru poszczególnych elementów i okropnie wszytą podszewkę.. :/ i szwy jakieś takie krzywe :/
    raczej nie lubię wyrobów bouclé, wydaje mi się, że dodają mi lat i sprawiają wrażenie “tanich”.. mam tylko jeden czarno-biały żakiet w typie Chanel z bardzo fantazyjnej tkaniny, reszty się pozbyłam..

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2015

      Cudowna spostrzegawczość. Nawet ten krzywy szew, który tak okropnie mnie drażni – przecież miało być nic nie widać! – nie uszedł Twojej uwadze :-)
      Rzeczywiście, gotowe wyroby z bouclé są szyte jak dla pańć i często wyglądają na tanie. Ale takie też właśnie są: z poliestrowych mieszanek, jakieś takie biedne i płaskie, bez życia, bez rozmachu i bez tej świeżej śmiałości, która… stanowi różnicę.

      P.S. A ja lubię kolorową, dzianinową bouclé jako podszewkę, najchętniej do wełnianych kurtek i płaszczy w bardziej swobodnym stylu. Jest ciepło i przytulnie, a gdy przypadkiem rozchylą mi się poły, to zawsze słyszę “oooch”. No, och :-)

      Odpowiedz
  2. Małgorzata
    28 stycznia 2015

    Chyba jestem dziś pierwsza komentującą, więc pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie. Wzór z pasków nie został dopasowany w szwie z tyłu żakietu. To pierwsze, co się rzuca w oczy (sama szyję, więc pewnie dlatego zwracam uwagę na takie detale). Przy okazji – bardzo podoba mi się Pani blog, to jeden z moich ulubionych. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      28 stycznia 2015

      Jest Pani bardzo wyrozumiałą obserwatorką, Małgorzato, ale to prawda, że niedopasowanie wzorów rzuca się najbardziej w oczy. Przez krótki moment również chciałam być wspaniałomyślna i zastanawiałam się nawet, czy może to niezgranie linii nie jest specjalnym zabiegiem projektanta, powiedzmy taka paskowa ekstrawagancja. Jednak wrodzony krytycyzm zwyciężył i zgadzam się jak najbardziej – nie, to nie jest żadna niekonwencjonalna wizja. Ta beztroska dowolność wyraźnie sugeruje warsztatową niedbałość.

      Takie “przy okazji” brzmi cudownie na dobranoc. Dziękuję ślicznie i… mam małą prośbę: proszę sobie częściej pozwalać :-)

      Odpowiedz
  3. Małgorzata
    29 stycznia 2015

    Dziękuję za wspaniały wpis o bouclé i wyjawienie sekretów z atelier:). Do tej pory myślałam, że tylko żakiety i marynarki wzmacnia się flizeliną a sukienki i spódniczki tylko częściowo, ale już nie mogę się doczekać aby wypróbować opisaną przez Panią metodę. Żadnego strachu przed bouclé. Nigdy więcej:)
    W amarantowym żakiecie najbardziej mi przeszkadza krzywy szew na plecach i niedopasowanie pasków z tyłu i w rękawach. Podszewka też nie wygląda dobrze, ale raczej nie zwróciłabym na nią uwagi w sklepie. To znaczy do tej pory, bo jest Pani dla mnie nieustającą inspiracją. Pozdrawiam. Małgosia

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      29 stycznia 2015

      Paski zgoda, ale krzywy szew pleców?
      Naprawdę zaczynam się zastanawiać, co ja tutaj robię? Przecież nic nie umknie Waszej spostrzegawczości dziewczyny!

      Bardzo się cieszę, że moje doświadczenia przydadzą się Pani w kolejnym podejściu do bouclé. Tym razem sprawa jest jasna – na pewno obejdzie się bez dziur i kłopotów :-) A poza tym, to siedzę sobie i gapię się w ekran. Już całkiem długo… ale dobrze mi się zrobiło, Małgosiu :-)

      Odpowiedz
  4. Iva
    30 stycznia 2015

    Cudowne przykłady zastosowania boucle. Napatrzeć się nie mogę! Wszystkie zamieszczone suknie są piękne, szczególnie dwie pierwsze na trzecim zdjęciu od góry są wyjątkowe, wyrafinowane w kolorystyce i zestawieniu użytych tkanin. No i na pewno nie dodają lat ani 20 ani 50-latce! Poczekam na kolejną super obniżkę i…kto wie! Podoba mi się to co się dzieje na tym blogu!:-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 stycznia 2015

      Piękne te suknie, prawda? Też mam wrażenie, że większość z nas wyglądałaby w każdej z nich wyłącznie po prostu genialnie. Poczekaj, poczekaj. Serio! 30, 50 i 70% – owe wyprzedaże wcale nie są żartem.
      P.S. A mnie podoba się bardzo to, co się tu ostatnio wydziewa w komentarzach. Miło Cię widzieć Iva :-)

      Odpowiedz
  5. Ewka
    30 stycznia 2015

    Witam. Dopiero od niedawna interesuje się szyciem, ale wydaje mi się, że tak jak zauważyły już inne panie wzór pasków powinien pokrywać się na szwie pleców. Bardzo podobają mi się przedstawione przykłady. Zwłaszcza żakieciki z Burdy urzekły mnie swoją urodą.
    Serdecznie Panią pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 stycznia 2015

      Oj, powinien. A… propos żakietów, dlaczego by nie wziąć byka za rogi, skoro już o nim mowa? Łososiowy żakiet z marcowej Burdy 2012 jest dużo łatwiejszy w szyciu, niż mogłoby się to wydawać, podziwiając samo zdjęcie.
      I ja bardzo ładnie pozdrawiam. Dobranoc :-)

      Odpowiedz
  6. irensa
    30 stycznia 2015

    Ach, malkontentki! A to, że amarantowy żakiet ma piękną lamówkę i świetnie wszyte rękawy i z przodu jest bez zarzutu to się nie liczy? Bardzo interesujące i inspirujące / z naciskiem na to drugie/ są podane przykłady tkanin, cieniutkie i mięsiste, mniej i bardziej wypukłe, pastelowe i zdecydowane w barwie! I jak tu wybrać? Ale już widzę kolorowy botek ciekawie zerkający spod czarnych spodni /moich spodni/.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      30 stycznia 2015

      Liczy. Ale po pierwsze, to my tu sobie lubimy pomarudzić, a po drugie, to zarówno z przodu, jak i z tyłu chciałybyśmy wyglądać pierwsza klasa! Aha, i od środka też! Jasne?
      Bardzo, bardzo się cieszę, że inspirująco i interesująco, ale i tak siedzę sobie jeszcze i przed snem dopieszczam całość: tu mały ogonek, tam… cały akapit. Może nikt nie zauważy, że coś mi tak strasznie długo wyszło…

      Czekaj, ciekawie zerkający botek, mówisz? Naprawdę ciekawe :-)

      Odpowiedz
  7. Maria
    2 lutego 2015

    Witam, ciesze sie ogromnie, ze oprocz ciekawych rzeczy, ktore poruszasz na blogu, podpowiadasz jak szyc. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      2 lutego 2015

      Bardzo się staram, żeby to nie był blog o szyciu, choć czasami naprawdę trudno się powstrzymać :-)
      Dziękuję, Mario

      Odpowiedz
  8. Agnieszka M.
    8 grudnia 2015

    Szukając w googlach info o szyciu luźno tkanych materiałów trafiłam do Ciebie:) Skroiłam spódnicę i chyba już jej nie lubię, bo tkanina tak luźno tkana, że nie wiem, jak to poszyć, żeby się nie rozlazło. Na razie na tylny szew (miejsce na szew) przykleiłam flizelinę. Nie wiem, jak boki, bo łuki itd. Zawsze szyjąć spódnicę najpierw wszywam z tyłu zamek, szew tyłu, a boczne szwy fastryguję, bo zawsze są do poprawy (więc nie wiem, gdzie bym miałą flizelinę lepić). No i jak to wykończyć? Lamówką? Nie umiem:-( No załamka. Poratuj, please!

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      8 grudnia 2015

      Na łukach w łuki, czyli nacinasz pasek flizeliny w odstępach tak do 3/4 i formujesz go po łuku… czekaj, umówmy się na akcję ratunkową wieczorem, dobrze? Jestem w spóźnionym biegu!

      Odpowiedz
      • Agnieszka M.
        8 grudnia 2015

        Spoko, z moim tempem szycia na pewno zdążysz:) Bluzkę szyłam ostatnio miesiąc (zwykłą z dzianiny, do uszycia w godzinę). Ale na spódnicę pora zimowa nadeszła, więc musi być szybciej.

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          8 grudnia 2015

          Jak musi, to musi. Już jestem :-)
          Rozumiem, że nie bardzo chcesz, ale i tak podklej wszystkie części flizeliną, według opisanej wyżej metody. Lekka, elastyczna flizelina zapobiegnie rozchodzeniu się szwów, więc ułatwisz sobie szycie, fastrygowanie, ewentualne korektury i wykończenie dołu. I można ją prać. Jeżeli model, który szyjesz ma rozkloszowaną linię, cienka warstwa miękkiego wzmacniacza sprawi, że spódnica będzie ładniej (pełniej) się układać.
          Możesz oczywiście pokombinować inaczej, ale umęczysz się tylko jak głupia nieboskie stworzenie, a efekt i tak będzie niewiadomą. To znaczy wiadomą, bo mimo, że nie wiem dokładnie o jakiej tkaninie rozmawiamy, prawdopodobieństwo, że wypchnie Ci się siedzenie, a każdorazowe ślady noszenia będą widoczne jak na dłoni, jest bardzo duże.
          I jeszcze jedno: bez względu na to, w jaki sposób zabierzesz się do swojej spódnicy, wszystko, co chcesz z nią zrobić – podklejanie flizeliną, pranie, obrzucanie szwów (owerlok albo gęsty i szeroki zygzak) – wypróbuj najpierw na resztce tkaniny.

          Co ten google, zwariował? Czy on nie wie, że ja nie piszę o szyciu?!

          Odpowiedz
          • Agnieszka M.
            8 grudnia 2015

            Dziękuję Ci bardzo! Wysłałam mailem zdjęcia tkaniny. Hm, trzeba by kupić elastyczną flizelinę, bo mam resztki. Ciekawe, czy jest łatwo taką stacjonarnie kupić, wątpię nieco. Spódnica jest długa, ma trójkątny godet do wszycia na środku tyłu i nieco poszerzone boki przodu.

  9. Co uszyć z tkaniny bouclé ? |
    4 lutego 2016

    […] pomysłu na swoją bouclé trafiłam na POST jednej z moich ulubionych blogerek. Pani Monika pisze w nim o zastosowaniu tkaniny bouclé, o tym, […]

    Odpowiedz
  10. Martyna
    29 czerwca 2018

    Hej, powiedz mi proszę czym się sugerować przy wyborze włóczki? wygooglowałam taką http://www.welnabawelna.pl/wloczka-drops-alpaca-boucle-alpaka-z-welna zależy mi żeby nie drapała i nie podrażniała skóry, z tej stronki mam już zestaw do szydełkowania i jest świetny ale jak z jakością wełny nie wiem,doradzisz? :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz