26 października 2018 / Szafa marzeń / 51 komentarzy

Bielizna z wełny? No pewnie. Bo wiesz, bawełniane podkoszulki są dobre na lato, a seksowne, półprzeźroczyste majteczki są fajne na specjalne okazje… ale właśnie rozpoczął się sezon jesienno-zimowy i nie ma potrzeby, żeby na co dzień marznąć.

 

Miękkie figi wykończone ażurową tasiemką, sportowe w kroju szorty z króciutką albo dłuższą nogawką, podkoszulki na delikatnych ramiączkach, koszulki ozdobione koronką… współczesna bielizna z wełny jest ciepła, lekka, łatwa w pielęgnacji i po prostu ładna. Mimo to, na jej temat ciągle jeszcze krążą, mrożące krew w żyłach legendy.

Przyjrzyjmy się krytycznym okiem, tym najbardziej rozpowszechnionym.

 

 

Mitologia stosowana, czyli popularne mity na temat wełnianej bielizny

 

„Bielizna z wełny drapie”

Właściwie z tym zarzutem już się kiedyś rozprawiłyśmy, rozmawiając o tym, dlaczego wełna gryzie.

Przypomnijmy: jakość wełny – a tym samym jakość wełnianej bielizny – zależy od sposobu jej pozyskiwana, od rasy owcy oraz od warunków, jakie stwarza zwierzęciu człowiek – hodowca. Najdelikatniejsza wełna pochodzi od owiec merynosów (merino), jednak nawet najbardziej dorodny merynos nie da dobrego runa, jeżeli nie będzie zdrowy i właściwie pielęgnowany.

Zwierzęta, tak samo jak my, potrzebują zrównoważonego, harmonijnego środowiska, żeby dobrze się czuć i rozwijać, dlatego najlepszym surowcem na odzież noszoną bezpośrednio na ciele, jest wełna merino pozyskiwana od żywych zwierząt z ekologicznej hodowli. Przy jej przetwarzaniu nie stosuje się chemii (lub ogranicza się ją do niezbędnego minimum), więc łączy ona w sobie najlepsze cechy naturalnej przędzy: jest miękka, ciepła i sprężysta, a do tego pozytywnie wpływa na naszą kondycję i samopoczucie.

 

Oczywiście, zmysłowe odczuwanie jest bardzo indywidualną sprawą i każda z nas różnie reaguje na dotyk. Jeżeli jesteś absolutnym wrażliwcem, wypróbuj najdelikatniejszy wariant – połączenie wełny z jedwabiem. Albo mieszankę bawełny z wełną (merino lub angorą).

 

 

„Bielizna z wełny jest za gruba (w domyśle: za ciepła)”

Współczesne niewymowne, w niczym nie przypominają zgrzebnych, przaśnie dzianych pantalonów z zamierzchłych czasów. Dzięki nowoczesnej technologii, możemy wybierać między najróżniejszymi grubościami i strukturami wełnianych desusów:

  • mieszanka wełny z jedwabiem jest delikatna i w porównaniu do gładkiej dzianiny merino, odrobinę przejrzysta,
  • wełniany ściągacz ma wypukłą, plastyczną powierzchnię i jest wyjątkowo elastyczny,
  • wełniana frotté (wym. frote) jest włochata i puszysta…

Aż chce się powiedzieć „dla każdego coś dobrego”.

 

bielizna z wełny: faktury i koloryfot. bielizna duńskiej firmy Dilling

 

Bielizna z wełny: idealna, jeżeli tak jak ja, nie lubisz marznąć. Mam czarną, kremową, szarą, zieloną, niebieską, liliową… a na sobie mam w tej chwili kawowy beż.

Do chodzenia po domu, do pracy, do uprawiania sportów, do spania…

 

 

To prawda, że wełna rozgrzewa i świetnie izoluje przed zimnem. Ale prawdą jest również, że wełna chłodzi, kiedy jest zbyt gorąco. Dzięki swoim wyjątkowym właściwościom, wełniane włókna pomagają regulować temperaturę ciała, więc nie będziesz marznąć ani się pocić, tak jak np. wtedy, kiedy masz na sobie bieliznę ze sztucznych włókien.

Oprócz tego wełna doskonale wchłania i odparowuje wilgoć, więc nawet spocona (np. po małej gonitwie z kilkulatkiem na placu zabaw) albo przemoczona (np. podczas dżdżystej pluchy), masz gwarancję, że się nie przeziębisz. Opakowana wełnianą warstwą, twoja skóra pozostanie ciepła i sucha, i nic nie będzie się do niej kleić.

 

 

„Bielizna z wełny jest brzydka i można ją dostać tylko w dwóch podstawowych kolorach: białym i czarnym”

Brzydka? Być może kiedyś, ale to było dawno i nieprawda (będziesz mogła się o tym przekonać już następnym razem, kiedy przyjrzymy się bliżej bieliźnianym markom).

Prawdą jest jednak, że podczas przeglądania ofert poszczególnych sklepów, odnosi się wrażenie, że pod hasłem „bielizna z wełny”, czerń i biel to jedyne dostępne opcje kolorystyczne. Mam tu swoje podejrzenie… przypuszczam mianowicie, że przeciętna polska klientka wybiera przede wszystkim czarne i białe wariacje bieliźniane, a handel odpowiada po prostu na jej preferencje.

Bo tak w ogóle, to bieliznę z wełny produkuje się w całej palecie kolorów. Wystarczy popatrzeć na zdjęcie powyżej.

 

 

„Bielizna z wełny jest trudna w pielęgnacji i nie można jej prać”

Kolejny mit, który już kiedyś prostowałyśmy. Bo to nie jest tak, że wełny nie można prać. Można, tylko wełna nie potrzebuje częstego prania. Wełna ma właściwości antybakteryjne, potrafi neutralizować brud i regeneruje się sama podczas wietrzenia na świeżym powietrzu.

Oczywiście, pomimo tych zalet, twoja bielizna będzie wymagała regularnego kontaktu z wodą, ale tak jak większość wełnianych dzianin, będziesz ją mogła wygodnie prać w pralce. Do zapamiętania są tylko 3 rzeczy:

  1. Wybierz program do prania wełny i temperaturę nie wyższą od 30°C.
  2. Użyj specjalnego środka do prania wełny.
  3. Ustaw wirowanie na najniższe obroty albo zrezygnuj z niego wcale.

Dopiero zaczynasz swoją wełnianą przygodę i nie masz jeszcze zbyt wielu wełnianych rzeczy? Prawdopodobnie będzie ci dużo wygodniej, jeśli od czasu do czasu zrobisz szybką przepierkę w ręku. O tym, jak się do niej zabrać, czego unikać i co jest najważniejsze, porozmawiamy w jednym z kolejnych odcinków naszej bieliźnianej serii. Gdybyś jednak potrzebowała takiej instrukcji już teraz i na gwałt, wykorzystaj metodę opisaną w pielęgnacji kaszmiru.

 

różnokolorowa bielizna z wełnyfot. bielizna firm Dilling i Hessnatur

 

Bielizna z wełny: jeżeli będziesz ją właściwie traktować, nie będziesz miała z nią żadnych pielęgnacyjnych problemów.

Na zdjęciu, duże zbliżenie na moje wełniane skarby. Wiesz, lubię sobie wyobrażać, że to właśnie z powodu szafy pełnej wełnianej bielizny, przeziębienia i grypska trzymają się ode mnie z daleka.

 

 

 

Bielizna z wełny: dla kogo?

Jestem pewna, że któryś z opisanych poniżej, uchwyconych w ciągu dnia momentów, brzmi całkiem znajomo:

 

Wymykasz się z domu wcześnie rano… Może właśnie stoisz na przystanku autobusowym? Jest ciemno, ponuro, a zimna wilgoć przedostaje się lodowatym dotknięciem pod kolejne warstwy ubrania…

 

Jedziesz do pracy (albo na uczelnię) rowerem… Ruszasz jak burza, żeby się trochę rozgrzać, ale po dotarciu na miejsce jesteś porządnie spocona i zgrzana. Uczucie świeżości po porannym prysznicu zniknęło, a ty modlisz się w duchu, żeby twoja mokra, lepka bielizna, jak najszybciej wyschła…

 

Pracujesz w nowoczesnym biurowcu (albo w pomieszczeniu pozbawionym okien lub ogrzewania)… Klimatyzacja to wspaniały wynalazek, ale po całym dniu w nawiewie orzeźwiającego powietrza, szczękasz zębami i masz zimne dreszcze…

 

U mnie mógłby sprawdzić się drugi scenariusz. Albo trzeci z małą zmianą dekoracji – zamiast biura, domowe pielesze. Mógłby… ale tylko w teorii. Praktycznie, o tej porze roku jestem obowiązkowo opatulona w wełniane warstwy, więc niestraszne mi wyjące zawieje, gwałtowne zmiany temperatur czy siadające po długiej pracy przy komputerze krążenie.

No bo to jest tak: bez względu na to, czym się zajmujesz, jak zaczyna się i jak przebiega twój dzień, mając na sobie wełnianą bieliznę nie musisz obawiać się zmarznięcia, przegrzania albo nieświeżych, przepoconych zapachów. Czego chcieć więcej?

 

 

 

A na koniec…

…mam jeszcze miłą niespodziankę dla tych z Was, które wielokrotnie pytały mnie o produkty firmy Hessnatur*. Powinna ona zainteresować także panie mieszkające w krajach niemieckojęzycznych oraz te, które są ciekawe „niemieckiej jakości”:

 

W Hessnatur wraz z kodem:  ES20PF102018, otrzymasz 20% rabat plus darmową przesyłkę. Oferta ważna jest do końca miesiąca, czyli 31.10.

*Hessnatur to jedna z moich ulubionych niemieckich firm, o której wspominałam przy okazji wpisów o halkach. Znajdziesz tu odzież wykonaną wyłącznie z naturalnych, ekologicznie produkowanych surowców, m.in. swetry z czystej żywej wełny, alpaki, kaszmiru i bawełny, wełnianą bieliznę i jedwabne halki. Dla niego i dla dzieci też się coś znajdzie.

Uwaga! Koszty ewentualnego zwrotu będziesz musiała pokryć sama (nie dotyczy pań, które mieszkają w Niemczech, Austrii i Szwajcarii). Zakupy odbywają się po niemiecku, dlatego, jeśli masz jakieś pytania dotyczące rozmiarówki, poszczególnych modeli, zapłaty, tłumaczenia itd., chętnie Ci pomogę.

 

 

 

Najmilsza Czytelniczko, jeżeli podoba Ci się ten wpis, jeżeli rozszerzył on Twoją wiedzę albo pobudził Cię do refleksji i przewartościowania dotychczasowych poglądów, to proszę – udostępnij go dalej.
Pomyśl o swojej mamie, siostrze, przyjaciółce, koleżance z pracy lub uczelni, sąsiadce, znajomej z Facebooka… W ogromie informacji, która nas dzisiaj zalewa, często bardzo trudno jest odróżnić wartościowe od bezwiednie powtarzanych półprawd, dlatego chciałabym, żeby jak najwięcej kobiet miało szansę skorzystać z naszej blogowej burzy mózgów :-)
A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na Lady and the dress, zapisz się na newsletter.

 



Komentarze

  1. AgnieszkaM
    26 października 2018

    Ciekawe. Nie mam wełnianej bielizny. Wczoraj akurat czytałam wpis u Asi Golgazy o markach, które poleca i była m.in. z wyrobami z merino – zaglądam, a tam zaskoczenie dla mnie, bo nie same swetry i szale, ale np. body dla niemowlaka.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      26 października 2018

      Pewnie. Moje Małe od samego początku pakowałam w wełniane śpiochy i teraz też ją uwielbiają (“Mami, bo wełna pachnie bobasem” :-)
      Zajrzę sobie w weekend do Asi… może coś ściągnę do mojej własnej listy top?

      Odpowiedz
  2. Joanna
    26 października 2018

    Hej hej!
    W tamtym roku zaopatrzylam sie w moje pierwsze welniano-jedwabne gacie, bo zaczelam uczyc sie jezdzic na snowboardzie i na stoku zmarzl mi tylek. W tym roku zaopatrzylam sie na Zalando w kolejne, sa piekne! Cudnie wykrojone, fajnie modeluja, wygodne, cieple i absolutnie nie gryza (jestem bardzo wrazliwa na to). Zazdroszcze kolekcji! Postanowilam raz w miesiacu/na dwa miesiace (bo nie jest to najtansza sprawa) kupowac sobie jedna pare majtasow welnianych albo jedwabnych, zeby wywalic ta ciagle prujaca sie bawelne. Z tym kolorem to mozesz miec racje – zawsze widzialam tylko czarne i biale welniane. Ja akurat wybieram tylko czarne lub w ogole ciemne majtki, bo praktyczne i dla mnie najladniej zawsze wygladaja, takiej najmniej babcine. Nie lubie bialej bielizny, bo szybko szarzeje i wydaje mi sie taka dziecinna, niewinna.
    PS. A pod choinke sprawie sobie skarpety 100% kaszmir :) bo nikt mnie nie rozumie… :D

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      26 października 2018

      Hej, hej! Nie zazdrość, coś mi się zdaje, że już niedługo sama będziesz właścicielką znakomitej kolekcji :-)
      Ja też nie przepadam za białą bielizną. “Niewinna” nawet mi się podoba, ale poza tym, to są z nią tylko same kłopoty – szarzeje, żółknie albo farbuje od odzieży wierzchniej (już się tłumaczę: mój kremowy komplecik – wełniana koszulka plus 2 pary gatek o różnych długościach nogawek – służy mi do spania). Z czernią to co innego, bo czarna bielizna, to ma się rozumieć, podstawa.

      Ja! Ja Cię rozumiem :-) Pal licho kasę… kto się nadaje lepiej do rozpieszczania, jak nie my same? :-))

      Odpowiedz
      • AgnieszkaM
        26 października 2018

        Też wolę ciemną bieliznę. I tak a propos niewymownych, dziś też czytałam na blogu mamaginekolog, że źle jest spać w majtkach. Przepraszam, tak mi się skojarzyło, to zbyt intymne, Moniko, nie publikuj, ale tak Ci mówię]

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          27 października 2018

          No coś Ty… możemy o wszystkim rozmawiać, o pruderii nie ma mowy na tym blogu.
          Na pewno dobrze jest dać skórze odpocząć – zwłaszcza nocą – po całym dniu noszenia bielizny z typowych materiałów: poliamidu, modalu, wiskozy albo niedrogiej (więc raczej nie-ekologicznej) bawełny. Ale bielizna, o której rozmawiamy, to jest całkiem inny numer – taka bielizna ma właściwości zdrowotne (np. ułatwia regenerację skóry i przynosi ulgę w schorzeniach nerek, dróg rodnych albo reumatycznych).
          Poza tym, ja jestem ciepłolubna i lubię mieć ciepło opakowaną pupę i nogi – wiadomo, w nocy człowiek czasem się odkopie, a jak w sypialni panują sprzyjające spaniu niskie temperatury, to gęsia skórka gotowa. Dlatego chętnie zakładam na noc piżamy albo wełniane komplety (koszulka plus majtki z nogawką). Ale nigdy obcisłe, zawsze wygodne i odrobinę luźniejsze (dlatego do spania kupuję wełniaczki rozmiar większe od tych, które noszę na co dzień).

          Odpowiedz
  3. Dobrawa
    26 października 2018

    Od czasu kiedy skompletowałam sobie zestaw podkoszulek wełnianych różnej długości przestałam się aż tak często przeziębiać.
    Ma Pani rację jeżeli chodzi o pralkę. Ja swoich podkoszulek w życiu jeszcze nie prałam ręcznie, wszystko zawsze w pralce. Nadal są jak nowe. Ale muszę się pochylić nad tematem wełnianych dołów. Takich jeszcze nie mam! Czekam na wpis o markach bieliźnianych z niecierpliwością! Ja znam tylko firmę Calida. Jest całkiem ok, jest estetyczna i przez połączenie wełny i jedwabiu bardzo delikatna. Paniom dopiero zaczynającym przygodę z wełnianą bielizną radzę zacząć od takich mieszanek.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      27 października 2018

      Będą i wełniane doły, słowo daję :-)
      Zauważyłam, że nawet te firmy, które przyzwyczaiły nas do swoich bawełnianych i poliamidowych bieliźnianych mieszanek, eksperymentują ostatnio chętnie z wełną i jedwabiem, np. Mey. Chyba się rozniosło, że klientki lubią i by chciały.

      Odpowiedz
  4. Daria
    27 października 2018

    Moja przygoda z wełnianą bielizną zaczęła się cztery lata temu, jak moja córka poszła do komunii. Sukienkę kupiłam jej w grudniu, żeby się później nie stresować i oczywiście byłam pewna, że w maju to słońce będzie świecić od rana do nocy. Okazało się, że jednak nie wszystko da się zaplanować. W pierwszą majową niedzielę termometr pokazał 0, a za oknem wiatr, deszcz i grad na zmianę. Studiując prognozę pogody, dwa dni przed imprezą zakupiłam dla mojej córki (i przy okazji dla mnie) wełniane białe koszulki z długim rękawem i wełniane rajstopy. Co za ulga! Moja mała była jedną z niewielu, która w kościele nie szczękała zębami i komunię zaliczyła bez uszczerbku na zdrowiu. A ja do tej pory uzbierałam już trzy takie koszulki, w różnych kolorach i z różną długością rękawa. Nawet bieliznę narciarską mam w 100% merino i co za to objawienie – ona nie śmierdzi!!! Wystarczy wywietrzyć i tak można przetrwać cały tydzień w górach (kiedyś woziłam ze sobą pięć kompletów z poliesteru, bo cuchnęły ogromnie i trzeba było zmieniać codzień). Nie mówiąc o tym, że było w nich zimno…
    Moniko, dziękuję pięknie za ten tekst (jak i również za całą resztę). Czytanie Twojego bloga to wielka przyjemność i zawsze dowiem się czegoś nowego. O istnieniu wełnianych majtek nie miałam pojęcia! Zaraz zajrzę do Hess Natur. Buziaki!

    Odpowiedz
    • Joanna
      27 października 2018

      Dario, podziel się proszę, która firma robi bieliznę (narciarską) 100% merino. Ja się kiedyś tyle obszukałam i zawsze tam były spore domieszki poliamidu czy poliestru.

      Odpowiedz
      • Daria
        27 października 2018

        Bardzo chętnie:-)
        Bieliznę taką produkuje norweska firma Bergans, różne grubości, długości i kolory.
        Ja jestem niska (164cm), więc kupiłam kolekcję dziecięcą (mają w ofercie rozmiary do 174, dla dziewczynek i chłopów, dużo tańsze od tych dla dorosłych).
        A skarpety (chyba 80% merino), znajdziesz w ofercie Falke.

        Odpowiedz
      • Monika
        30 października 2018

        Ja jeszcze mogę polecić firmę Icebreaker, nie jest najtańsza, ale duży wybór. Mi się idealnie sprawdza nawet na zimowe wypady pod namiot :)

        https://eu.icebreaker.com/de/womens-baselayers

        Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      27 października 2018

      Dario, zajrzyj proszę jeszcze do duńskiej firmy Dilling. Lubię Hess i ich bieliznę, ale wybór majtek u Duńczyków jest większy i są naprawdę fajne (jeżeli zameldujesz się na newsletter, dostaniesz 10% na powitanie).

      Ale nam podałaś świetne przykłady. Bardzo obrazowe. Zaraz mi się przypomniało, jak byliśmy kiedyś na urlopie nad morzem i wbrew bardzo optymistycznym zapowiedziom pogodowym (które obiecywały słoneczne upały), przez cały pierwszy tydzień lało, a podczas drugiego było jakieś wietrzne 15 stopni. Ja oczywiście miałam ze sobą przede wszystkim zwiewne sukienki… na szczęście, spakowałam też “na wszelki wypadek” kaszmirowy sweter i stosik wełnianej bielizny. Dzięki temu obyło się bez zapalenia pęcherza i innych zdrowotnych perypetii.
      Bardzo ciepło poz… ach, co tam! Buziaki :-)

      Odpowiedz
      • Joanna
        28 października 2018

        Dziękuję Dario i Moniko za podpowiedzi, bardzo ochoczo się z tą wiedzą rozprawie :)

        Odpowiedz
  5. Anna
    27 października 2018

    Największym minusem wełnianej bielizny jest jej… dostępność. Niestety, mimo internetu nie mamy zbyt dużego wyboru. Znalezienie bawełnianej bielizny z określonymi wymaganiami jest trudne, o wełnianej lepiej nie wspominać. Pozostaje albo obniżyć swoje wymagania, albo – ściągać zza granicy.

    Mi samej marzy się wełniane body. Lecz… coś takiego chyba nie istnieje. W niemowlęce przecież nie wejdę. Ba, nawet bawełnianego body nie mogę znaleźć!

    Odpowiedz
      • Anna
        27 października 2018

        Szukam na grubych ramiączkach :(. Lecz dziękuję, też jakiś pomysł.

        Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      W handlu od zawsze króluje zasada: popyt kreuje podaż. Dlatego znalezienie czegokolwiek, co wykracza poza przeciętny, masowy gust jest trudne. Trudne, ale nie niemożliwe. Właśnie w dobie zakupów internetowych, otwiera się przed nami całe pole (niedostępnych jeszcze niedawno) możliwości. Wełnianym body na szybko nie mogę służyć, ale bawełnianym – proszę, proszę i proszę.

      Anno, wełniane body, o którym marzysz, też na pewno gdzieś można znaleźć, ale… dlaczego nie ułatwić sobie życia? Nie trzeba zaraz obniżać wymagań, czasami wystarczy je odrobinę przekonfigurować, dostosowując do rzeczywistości. Jeżeli masz ochotę się przekonać, czy wełniana koszulka na szerokich ramiączkach równie dobrze mogłaby spełnić Twoje oczekiwania, to zapraszam na kolejny odcinek.

      Odpowiedz
  6. Ewa
    27 października 2018

    Dziękuję Ci za ten wpis! Mam trochę niezłych podkoszulków, ale już z dołem jest gorzej- upolowałam kiedyś bardzo stereotypowe ciepłe reformy, które zakładam na drogę do pracy w zimne, wietrzne dni, ale to typ bielizny nieprzeznaczony dla niczyich oczu. Może dzięki Tobie sprawię sobie coś bardziej cywilizowanego:-)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Już następnym razem, obejrzymy sobie różne rodzaje wełnianych gatek. Na pewno znajdziesz między nimi coś ładnego bardziej cywilizowanego :-)

      Odpowiedz
  7. Bożena
    27 października 2018

    Aż takich cudeniek nie mam, ale z racji bycia potwornym zmarzluchem już od dawna jesienią brzydką i wietrzną i na mrozie, pomykam w wełnianych podkoszulkach z długimi rękawem, pod wełnianym swetrem dale od norway :D
    i w kalesonach, czyli getrach z merino ,pod wełnianymi spodniami :D:D
    i nawet do sukienek i spódnic mam wełniane , krótkie gatki , zakładane pod rajstopy z dodatkiem wełny.
    Kocham wszelką wełnę , najlepiej na gołą skórę , kiedyś byłam takim hardkorem, że nosiłam sweter z owczej, podhalańskiej wełny tylko na cieniutką podkoszulkę i takież skarpety na bosą stopę.
    Odkąd można na allegro kupić naprawdę świetne kaszmirowe sweterki z drugiej ręki hm… troszkę sie wydelikaciłam;)
    Wyszukiwarka w google najlepszym , naszym przyjacielem.
    trzeba uparcie szukać
    bielizna damska z merino
    damskie body z merino
    body dla kobiet z wełny
    itd itd
    Ściskam Gospodynię z wdzięcznością, bo od czytania o wełnie robi sie cieplej, a wszystkim – pięknego tygodnia
    Trzymajmy sie ciepło!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Bożena, dziewczyno! Co Ty mi tu koncept psujesz… z tym googlem, to miało być dopiero następnym razem :-P

      Jak jeden wełniany ortodoks do drugiego: doskonale Cię rozumiem. Też kocham wełnę w każdej postaci i nie mogę zrozumieć dlaczego mój osobisty Pan Mąż tak bardzo się dziwi, gdy do czytania zwijam się w fotelu, owinięta włochatym, wełnianym kocem… “drapie? No coś ty Kochany, zwariowałeś?”
      Odściskuję serdecznie. Trzymajmy :-)

      Odpowiedz
      • Bożena
        29 października 2018

        Sorry:)

        Mój M powiedział, że na gwiazdkę kupi mi po prostu owcę, do której będę sie przytulała;P
        Kocyk mmmm …mam nawet z camel hair , tyle, że tzw jednostronny. umiarkowanie luksusowy:)

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          29 października 2018

          Ej! Już wpisuję oba zwierzaki (wielbłąda też, a jakże) na świąteczną listę życzeń. Prywatną i tę na potrzeby blogowe (miniporadnik dla mężczyzny)… ciekawe czy znajdzie się śmiałek :-D

          Odpowiedz
        • Joanna
          29 października 2018

          Alpake polecam :) do przytulania. Ja tak sobie mysle, ze jak bede na emeryturze to bede sobie hodowac ze trzy, cztery alpaki :)

          Odpowiedz
  8. Agata
    27 października 2018

    W zeszłym roku po raz pierwszy kupiłam wełniane podkoszulki – i to był świetny pomysł. Z dostępnością faktycznie jest problem, ale skorzystałam z polecanego przez kogoś triku – w Cubusie norweskim można znaleźć wełnianą bieliznę, a przed finalizacją zakupów przełączyć się na polską stronę.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Dzięki Agato. Nigdy nie wpadłabym na coś takiego… aż muszę sama przetestować. Ciekawe, czy będzie działało również w innych firmach?

      Odpowiedz
  9. Asia
    27 października 2018

    Właśnie zamówiłam 2 koszulki z Admapolu – będę testować. Teraz nosze bluzki/koszule + wełniane kardigany, te podkoszulki uwolniłyby mnie od kardiganów, któe już mi się znudziły. Teraz jeszcze tylko rajstopy z wełną i jestem w domu :)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Aaa, to fajnie. Nie ma nic lepszego, niż wełniana pod-koszulka bezpośrednio na ciele zimą :-) Asiu, koniecznie nam opowiedz o swoich wrażeniach z przymiarki.

      PS Widziałaś wpis o Falke? Pokazuję w nim moje ulubione rajstopy merino.

      Odpowiedz
      • Asia
        29 października 2018

        Dzięki za przypomnienie o Falke! Widziałam już kiedyś ten wpis, ale kompletnie zapomniałam. Idę czytać ponownie :)

        Odpowiedz
    • Ania
      6 listopada 2018

      Czy kupowałaś w sklepie http://www.adampolbielizna.pl ? Bo sama się zastanawiam nad zrobieniem tutaj zakupów, bo chyba mają największy wybór bielizny z wełny :) I to ślicznej kolorowej…

      Odpowiedz
  10. Joanna
    28 października 2018

    Przepiękna kolekcja w super kolorach. Potwierdzam łatwą pielęgnację wełny – mając kilka wełnianych czy kaszmirowych swetrów w zeszłym sezonie ich pranie (w pralce) robiłam 2 czy 3 razy (pomiędzy odświeżanie w suszarce, parownicą lub wietrzenie), bawełniane przeważnie po jednym założeniu (przy okazji Moniko – jesteś w stanie wyjaśnić, dlaczego bawełna z czasem staje się coraz sztywniejsza?). Do wełnianej bielizny się zabieram. Myślę nad przetestowaniem czegoś stąd https://www.decathlon.pl/?sn.q=we%C5%82na&sn.ff.sm_gender=Kobieta Moniko, o ile nie jest się okropnym zmarzluchem, lepiej na co dzień wybierać pierwszą warstwę przy ciele wełnianą i np. bawełniany sweter czy bawełniany top pod wełniany sweter?

    Pozwolę sobie polecić 2 swetry, które posiadam:

    https://patrizia.aryton.pl/bluzki-z-dzianiny/5693-15916-bluzka-03548-61-65-5901011553118.html#/37-rozmiar-l/45-kolor-rozowy – sweter-tunika, zbita dzianina, bardzo ciepły

    https://patrizia.aryton.pl/kolekcje-outletowe/5784-16263-bluzka-03686-61-63-5901011553583.html#/37-rozmiar-l/45-kolor-rozowy – cieńsza, lejąca dzianina, taka w wyglądzie i dotyku “nie-wełniana”, gładka, a nie puszysta, o satynowym połysku, jakby była z wiskozy (mam inny kolor)

    Od czasu do czasu na Outlet jest jeszcze dodatkowy rabat, nawet 25%, więc warto poczekać.

    Z tanich wełnianych swetrów:

    https://pl.benetton.com/women/?q=100%25+virgin+wool+sweater – te za 159 zł to raczej cienka dzianina, ale ciepłe, najczęściej noszę na podkoszulek lub solo, wydaje mi się za cienki do założenia np. na koszulę. Dla niektórych osób może być lekko gryzący.

    https://www.peek-cloppenburg.pl/search/?uq=1&q=Christian%20Berg%20Women%20Sweter%20z%20we%C5%82ny%20 – za 179 zł, nie mam, tylko mierzyłam, grubsze od Benettona. Wydaje się lekko gryzący.

    Podpisuję się też pod nie-lubieniem białej bielizny, jest wyjątkowo niepraktyczna – i w pielęgnacji, i w noszeniu. Niezbędna jest dla mnie za to bielizna cielista gładka.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Jakby tu w trzech słowach…? Jeżeli dobrze się czujesz w bawełnie zimą, to chyba wszystko w porządku. Ja staram się nie nosić bawełnianych podkoszulek o tej porze, z dwóch powodów: a) bawełna – zwłaszcza w postaci cienkiej dzianiny – nie grzeje; b) jeżeli z jakiejkolwiek przyczyny się spocę, bawełniana koszulka będzie się kleić do ciała oraz je wychłodzi… upss!… i zimą przeziębienie gotowe. Jeżeli już, polecałabym raczej bawełnę z dodatkiem jedwabiu lub wełny. Albo koszulkę (czy halkę) z jedwabiu.
      To była pierwsza warstwa, ta przy skórze. Jeżeli chodzi o drugą, to bawełniana koszula chętnie, ale bawełniany sweter, już nie za bardzo. Bawełniane dzianiny są ciężkie, łatwo się odkształcają i potrzebują wieków, żeby wyschnąć. Do tego nawet te najcieńsze, po krótkim czasie robią się – dokładnie, jak wspomniałaś – sztywne i tracą swoją elastyczną miękkość. Wyjątkiem są mieszanki wzbogacone szlachetnym włóknem (np. jedwabiem, kaszmirem, alpaką, czystą żywą wełną).

      Więc zimowy ideał dla nie-zmarźlaków, to moim zdaniem: jedwab pod spodem i cienki wełniany sweterek (lub bawełniany miks, jak opisałam wyżej). Bawełniana koszula na jedwabnym spodzie, też jest w porządku.

      Fajny temat, prawda? Omówimy go bardziej szczegółowo w jednym z kolejnych wpisów. Joanno, masz talent zadawania pytań, na które od razu chciałabym odpowiedzieć całym wpisem :-) Bardzo lubię Waszą ciekawość. Dodaje mi skrzydeł.

      PS O, albo taka wełniana koszulka na cienkich ramiączkach. Bo zmarźlak, nie zmarźlak… my tu rozmawiamy przy okazji o profilaktyce przeciw-przeziębieniowej.

      Odpowiedz
  11. irensa
    28 października 2018

    Dzisiaj strrrasznie zmarzłam. Deszcz, wiatr, zimno przenika kości. Aż się prosi o ciepłą bieliznę. Ale ta wełniana wydaje się taaaka gruba! Dodać sobie po kilka cm w newralgicznych miejscach czy marznąć dalej? Oto jest pytanie?!!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Nie ma obawy, niczego sobie nie dodasz. Na zdjęciach są bardzo duże zbliżenia, żebyś łatwiej wyobraziła sobie tę ciepłą miękkość, w którą tak bosko jest się wtulić, kiedy za oknem plucha i duje…
      Większość bieliźnianych wełniaczków jest zrobiona z gładkiej dzianiny różnej grubości. Wybierz tę cieńszą i po krzyku :-)

      Odpowiedz
  12. Monika
    29 października 2018

    Witam,
    bardzo ciekawy temat, dla mnie zupełnie nowy. Myślałam,że już tylko ja jestem dinozaurem-zmarźluchem noszącym podkoszulki przez większą część roku. :-) W moim otoczeniu już chyba nikt ich nie nosi. Chętnie wypróbuję wełnę w tej roli. Chociaż zastanawiam się,czy przy moim trybie życia potrzebuję takiej bielizny na dzień. Mieszkam i pracuję w dobrze ogrzewanych i wietrzonych pomieszczeniach, do przystanku mam niedaleko, spędzam na nim zwykle tylko kilka minut. Sportów zimowych nie uprawiam,a na spacery wystarczają mi jak do tej pory grube rajstopy i dyżurna podkoszulka z długim rękawem. Co Wam podpowiada doświadczenie?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Monika

    Odpowiedz
    • Bożena
      29 października 2018

      Zimą nosimy zwierzęta, latem rośliny:)
      Trochę podobnie z jedzeniem ( bez obrazy dla wegetarianek) i jest po prostu dobrze.
      Wełna wcale nie sprawia, że człowieka ogarniają siódme poty. W wełnianej bieliźnie jest komfortowo, przytulnie, miło. Jest się …dopieszczonym. Wełniany sweterek nie musi być grubym okryciem drwala ( jak ja takie lubię) może być cieniutki i delikatny , a jednak dociepla.
      Stopy w skarpetkach wełnianych nigdy nie są zimne. Ja na początku sezonu kupuję na allegro komplet wełnianych skarpet od polskiego producenta. Jest w nich mała domieszka poliamidu, ale zupełnie nie przeszkadza. I one nie są drogie. Są w dość przaśnych kolorach- czarny, marengo, brąz i camel, ale dobrze wygladają na stopie. Paniom chodzącym w spodniach naprawdę szczerze polecam , do casualowych stylizacji, rzecz jasna
      https://allegro.pl/skarpety-z-welny-merynosa-35-37-cieple-merino-line-i7012667720.html?bi_s=ads&bi_m=listing%3Adesktop%3Aquery&bi_c=NDI0NDE0YmEtNTIwNC00NmMxLWE3OTUtN2I3MGIwNGJmOGQ1AA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=1009ff8a-70c4-496e-a5b4-780be2cd8e9f

      Odpowiedz
      • Asia
        29 października 2018

        Bożenko, dzieki za link, właśnie kupiłam trzypak na próbę :)

        Odpowiedz
        • Bożena
          30 października 2018

          Mam nadzieję, że je polubisz:)
          Na ekstremalne zimno
          znalazłam
          https://allegro.pl/cieple-skarpetki-z-welny-wielblada-i7569997935.html

          Odpowiedz
          • Bożena
            30 października 2018

            Joanno, ciekawam stosunku ceny do jakości.
            mimo wszystko 120 zł za skarpetki…to sporo:)
            Linkowany przeze mnie sprzedawca z allegro ma jeszcze skarpety z wełny jaka, można wiec wybierać w zależności od potrzeb i możliwości.
            Ja mam w domu , jeszcze dwa klony mojej nieodporności na zimno , płci zeńskiej, więc muszę iść na kompromisy :)
            Piateczka :) w ciepły , obsłużony bawełną dzień;)

          • Joanna
            30 października 2018

            Bożeno, ten sprzedawca Allegro, którego linkujesz ma produkty z tego samego sklepu internetowego, który ja podrzuciłam “Mongolian Wool & Cashmere”. Tutaj link do ich wszystkich skarpetek:
            http://www.mongolian.pl/3-skarpetki
            Wiem, ze ponad stówa za skarpety to troche przesada, ale przestałam kupować słodycze i na prezent pod choinke sobie kupie :D te z jaka i z welny wielblada tez wyprobuje z czasem. Gdzies mieli napisane, ze od 5 listopada beda mieli zestawy swiateczne, wiec moze warto sie wstrzymac jeszcze te kilka dni, moze cos bedzie w wielopakach.

    • Monika (Lady and the dress)
      29 października 2018

      Doświadczenie podpowiada mi zawsze to samo: nie ma nic lepszego zimą, niż wełna. Bo wełna grzeje, chroni, koi, zapobiega… No i powtórzę za Bożeną, wełniana odzież nie musi być gruba i ciężka. Tak właśnie jest z wełnianą bielizną.
      Wiesz co, Moniko? Wypróbuj sobie coś wełnianego – na początku może ładny podkoszulek z rękawkiem – na spacerze. Ja też jestem spacerowiczem (ze sportów ekstremalnych, najbardziej lubię chodzić :-) i bardzom ciekawa, czy zauważysz i docenisz różnicę.

      Odpowiedz
      • Monika
        29 października 2018

        Dziękuję! Na pewno wypróbuję i, jak mi podpowiada doświadczenie z zakupami inspirowanymi blogiem, nie będę chciała nosić już nic innego.:-)
        Dziś idealny dzień na takie rozmowy. Siąpiący deszcz, mgła, wciskająca się wszędzie wilgoć są gorsze od mrozu.

        Odpowiedz
  13. Aneta
    31 października 2018

    Moniko, dziękuję za ten wpis. O istnieniu kobiecej wełnianej bielizny nie miałam pojęcia, a szkoda, ponieważ w zimę często się pocę (stresująca praca) i potem marznę (klimatyzowane biuro). Teraz co prawda jestem na urlopie macierzyńskim, ale tu wełniana bielizna też przydałaby się bardzo, ponieważ swoją córeczkę noszę w chuście i często, gdy szybko maszeruję, za bardzo grzejemy się od siebie nawzajem i potem marzniemy gdy wiatr powieje. Tak więc, zainspirowana Twoim wpisem, zaczęłam przeczesywać internet w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego i udało mi się ustrzelić na OLX podkoszulkę i figi marki Cubus 100% merino wool za okazyjną cenę ok 100zł za całość. W następnej kolejności poszukam czegoś dla męża, który wiecznie się przegrzewa (zatłoczona, gorąca komunikacja miejska), wyziębia (klimatyzowane biuro), a potem choruje.
    Dziękuję również wszystkim komentującym dziewczynom w szczególności za linki do sklepów oferujących wełnianą bieliznę – o większości tych miejsc nie miałam pojęcia. Cudowna społeczność się tu zgromadziła! :)

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      31 października 2018

      Dziewczyny w komentarzach zrobiły już faktycznie świetną robotę… nawet zastanawiałam się krótko, czy w ogóle ma sens pisanie osobnego postu o markach, bo widzę, że super sobie same radzicie :-)
      Ale obiecałam, więc w kolejnym wpisie będziemy sobie szczegółowiej gadać o różnych firmach produkujących wełnianą bieliznę. I o tym, gdzie ją dostać. Na pewno znajdzie się tu coś odpowiedniego dla naszych mężczyzn. I dla maluszków też.

      Bardzo ciepło Cię pozdrawiam Aneto.

      Odpowiedz
  14. Ruda
    2 listopada 2018

    Jak ja znam tą historię: “Jedziesz do pracy (albo na uczelnię) rowerem… Ruszasz jak burza, żeby się trochę rozgrzać, ale po dotarciu na miejsce jesteś porządnie spocona i zgrzana….” Kiedy jeszcze miałam w szafie poliestrowe ubrania jedyną opcją było w pracy wejść do łazienki, rozebrać się i czekać aż samo odparuje :)

    Odpowiedz
  15. Makosza
    15 listopada 2018

    Do sportu można nabyć ubrania z wełny merino. Kiedyś jak regularnie biegałam i kompletowałam “biegową wyprawkę” to wszędzie były sztuczne materiały aż natrafiłam na merino. Też dobra alternatywa.
    W Milanówku jest jedwabna bielizna.

    Zastanawia mnie jak to jest ze stanikami. Na małe piersi delikatny staniczek np. jedwabny się sprawdzi ale co z większymi piersiami? W tym wypadku musi być dobre trzymanie.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      16 listopada 2018

      Dobre pytanie. Rozmiary jedwabnych biustonoszy kończą się na miseczce C, więc nasuwa mi się podobny wniosek – duże i ciężkie piersi potrzebują porządnego wzmocnienia. Trzeba będzie w końcu poradzić się jakiejś dobrej gorseciarki… Przyznam, że sama jestem bardzo zainteresowana, chociaż w moim przypadku najlepiej sprawdziłby się chyba stanik wełniany :-)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz