22 lipca 2013 / Materiały / 9 komentarzy

Dobrze spisał się francuski tkacz Babtiste Chambray, kiedy już ponad 700 lat temu wynalazł sposób uzyskania niezwykle lekkiej, cienkiej, półprzezroczystej a jednak wytrzymałej tkaniny.

Co zrobiłybyśmy bowiem bez batystu w takie gorące, palące lato?

 

Ogniście czerwony: bawełniany batyst ukochanej letniej sukienki

Gładki, gładszy, najmilszy. Ogniście czerwony, bawełniany batyst mojej ukochanej letniej sukienki.

 

 

Za co kochamy batyst?
  • Za przejrzystość,
  • za zwiewność,
  • za matową, odrobinę „mleczną” prezencję,
  • za chłodny, kojący dotyk na skórze.

Swoją niecodziennie gładką, spójną powierzchnię, lekką, dystyngowaną sztywność, niczym nie różniące się od siebie prawą i lewą stronę (niezwykle ułatwiające krojenie i szycie) zawdzięcza batyst wyjątkowo wytrzymałemu i stabilnemu splotowi płóciennemu, który jest jednocześnie najczęściej stosowanym splotem tkackim.

 

Na upały?

Na upały. Ze względu na swoją lekkość, przewiewność a także typowe dla bawełny właściwości wychładzające. Wyjątkowo łagodny i przyjemny dla skóry.

 

Gniecie się?

Gniecie. Podobnie jak wszystkie „nieuszlachetniane” chemicznie – a szczególnie cienkie – bawełniane tkaniny. Doświadczenie mi jednak podpowiada, że nie taki diabeł straszny jak go malują:

  1. prasowanie sprawia, że bawełniany batyst staje się jeszcze bardziej miękki i delikatny,
  2. wybór swobodnego, przestrzennego kroju zagwarantuje, że zagniecenia nie będą natarczywie widoczne.

Bawełniany batyst klasy ekstra: Liberty London

Wyjątkowej jakości bawełniany batyst “Tana Lawn” ze znanej fabryki Liberty London. Mocny, wytrzymały, a jednoczeście jedwabisty na skórze, o charakterystycznym abstrakcyjno – floralnym motywie. I prawie wcale się nie gniecie!

 

Czy tylko bawełniany?

Na samym początku, czyli około XIII wieku lniany. Dzisiaj przede wszystkim bawełniany oraz z mieszanek naturalnych i syntetycznych włókien. Rzadziej bawełniano – jedwabny, jedwabny albo lniany.

Interesujący szczegół: batyst jedwabny to nazwa, której popularnie używa się do opisania batystu utkanego z wyjątkowo delikatnej bawełnianej przędzy. Ale… bawełna, nawet ta najmilsza i najbardziej miękka, to jednak nie jedwab. A więc uwaga miłe Panie, przy „batyście jedwabnym” zawsze dwa razy sprawdzamy skład tkaniny!

 

Bawełniany "batyst jedwabny"

Bawełniany “batyst jedwabny”. Na zdjęciu doskonale widoczna jest przejrzystość i delikatność tkaniny – spod spodu przebija wzór drugiej warstwy materiału.

 

 

Co szyć z bawełnianego batystu? 

Cienki, delikatnie sztywny materiał lubi przestrzeń formy i rozrzutność kroju. Wszelkie:

  • marszczenia,
  • drapowania,
  • fałdy i zakładki,
  • falbany,
  • jedno spod drugiego,
  • swobodne, nieskomplikowane fasony i konstrukcje

pracują w tym wypadku razem z tkaniną, podkreślając i wykorzystując jej walory. I przeciwnie: zaszewki, krawieckie cięcia, obcisłe i wymodelowane linie, prędzej czy później gwarantują nam pęknięcia szwów i porozrywaną w miejscach naprężeń tkaninę.

 

Ale wiecie co moje Miłe? Jeśli macie ochotę poeksperymentować po prostu zróbcie tak, jak myślicie. Dobrze jest ufać własnej intuicji i własnemu odbiciu w lustrze. Ostatecznie nie ma przecież jednej jedynej definicji piękna.

A mój ulubiony batystowy model „na żywo” już następnym razem!



Komentarze

  1. ja katya
    22 lipca 2013

    Od jakiegoś czasu poluję na batyst z fajnym wzorem w moich kolorach. Pewnie lato się skończy, a ja dopiero wtedy taki znajdę;) Właśnie mi te zakładki w połączeniu z batystem chodzą po głowie! Póki co uszyłam dwie rzeczy z batystu z odzysku. Bluzkę z sukienki i sukienkę ze spodni:P Słonecznie pozdrawiam i pędzę do Twojego poprzedniego wpisu bo mam dwu-, a może nawet trzydniowe zaległości [przez weekend udało mi się nie włączć komputera]!:))

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 lipca 2013

      Dzielna Ty na odwyku! Tylko teraz pewnie cały wieczór będziesz nadrabiać zaległości:).

      Ja też mam w głowie batyst z zakładkami: szerokimi i z guziczkami, i w białej spódnicy od Valentino. Naturalnie midi. Noszę go już w sercu od 10 lat, tylko jakoś tak zawsze czasu… chęci… okazji… itd.:).
      A na piękne tkaniny chętnie poluję pod koniec sezonu, też są w końcu przeceniane. Poza tym, nie wiem jak Ty, ale ja najlepsze letnie pomysły i tak mam zimą… znaczy, z pewnym takim opóźnieniem:).
      Twoja sumienność okropecznie mi pochlebia. Dziękuję miła Katyu:)

      Odpowiedz
    • ja katya
      22 lipca 2013

      O tak, im chłodniej się robi, tym więcej mam letnich pomysłów. Że też to nie działa na odwrót! Mam teraz w planach przymiarki jesienno-zimowe, no ale z planami, wiadomo, różnie bywa:)

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 lipca 2013

      Hmm… brzmi jakoś dziwnie znajomo.
      Dobranoc:)))

      Odpowiedz
  2. Małgorzata TP
    23 lipca 2013

    A czy ten wynalazek dotarł w ogóle do producentów ubrań? Mam wrażenie, że nie… Mają jedynie poliester :(

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 lipca 2013

      Też mam takie wrażenie: wszędzie poliester, z poliestrem, poliestropodobne…

      Wiesz co Małgosiu? Oni chyba nie czytają naszych blogów!
      Moim zdaniem to skandal!

      Odpowiedz
    • Małgorzata TP
      24 lipca 2013

      Masz rację! Skandaliczne zachowanie. Będziemy ich bojkotować!

      Odpowiedz
  3. Anonymous
    23 lipca 2013

    a co znaczy mleczna prezencja?? i dlaczego matowy? w sklepach widziałam dużo błyszczących;)OLA

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      23 lipca 2013

      Pisząc “mleczna prezencja” miałam na myśli wygląd i kolor tkaniny: właśnie nie intensywnie błyszczący, tylko jakby zamglony, rozmyty, oszroniony.
      A matowy, bo taka jest właśnie uroda nie-upiększanego batystu. Połysk uzyskuje się w wyniku merceryzacji, rzadko mechanicznej, często przy użyciu roztworu wodorotlenku sodowego, który zmienia strukturę włókna bawełny. Tylko czy to jeszcze bawełna? Nie wiem… i ja lubię ten zmrożony mat.

      Czy to Pani, Pani Olu? Od spodni? Bo jeśli tak, to cieszę się okropnie! Wcale nie zapomniałam o ich długościach i będą. Chyba nawet już w przyszłym tygodniu:).
      Miło mi bardzo, że Pani do mnie zagląda:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz